Oddawanie krwi - z czystym sumieniem
Lesbijki i geje mogą już pomagać
- Yga Kostrzewa -

Kwestionariusz CK Warszawa
W zeszłym tygodniu, podobnie jak w jeden z upalnych dni zeszłego roku, wybrałam się do Centrum Krwiodawstwa w Warszawie (www.rckik-warszawa.com.pl) w celu honorowego oddania krwi. Od ponad 10 już lat rok w rok stosuję tę zasadę - wiem, iż podczas wakacji krwi jest szczególnie mało, brakuje jej także w ciągu całego roku, ale to podczas lata zdarza się najwięcej wypadków i najmniej osób oddaje krew, a jest ona częstokroć niezbędna przy ratowaniu komuś życia. Z roku na rok więc oddaję część siebie, aby pomóc innym... - można to też tak ująć. Robię to bo wiem, jak może to być ważne dla drugiego człowieka, który znalazł się w potrzebie, ale także mam ogromną świadomość społecznej wagi honorowego krwiodawstwa. I z roku na rok obserwuję zmiany. Niestety są to zmiany na gorsze pod wieloma względami, które pokrótce tu przedstawię, ale jest też - szczególnie nas interesująca - zmiana pozytywna.
Na początku oddawałam krew w punkcie krwiodawstwa w Szpitalu Kolejowym, który - wraz z innymi - kilka lat temu zniknął z mapy miasta. Przestało być opłacalne mieć dużo punktów pobrań, zcentralizowano tę operację. Dlatego zaczęłam jeździć do samego centrum, mimo iż przez dłuższy czas była to dla mnie daleka wyprawa. W centrum początkowo byłam zachwycona - wszystko sprawnie (można je spokojnie nazwać "hurtowym pobieraniem krwi", gdyż od rana do popołudnia bardzo duża liczba osób zostawia tu swoje przepisowe 450 ml krwi), a do tego dają jeszcze duży i smaczny obiad! Niestety, niebawem stołówkę zamknięto. I nie otworzono do dziś, pewnie zmieniły się przepisy (i kalkulacja ekonomiczna tego przedsięwzięcia), obecnie możemy dostać jako ekwiwalent energetyczny 8 różnych czekolad i kawę. Na obiad możemy się jedynie oblizać. Pamiętam jeszcze czasy, gdy będąc honorowym krwiodawcą można było bez kolejki kupić leki w aptece (ten przywilej teoretycznie funkcjonuje do dziś). Były też zapewne inne przywileje, o których nawet nie mogę pamiętać... Dziś zachętą pozostaje dzień wolny od pracy. Pozostałe motywatory to: po oddaniu 15 litrów (kobiety) lub 18 litrów (mężczyźni) bezpłatny bilet w komunikacji miejskiej (ale tylko w Warszawie...) oraz - jak to często bywa przy społecznych czynnościach - po prostu świadomość pomocy innym. Może uda mi się przed emeryturą dostać choćby ten darmowy bilet? Zobaczymy, czy nie zmienią przepisów.
Ale na koniec jeszcze obiecany pozytyw. Zapewne pamiętacie, iż wokół oddawania krwi istniała nieprzyjemna dość otoczka związana z faktem, iż jako ryzykowne kontakty seksualne, uniemożliwiające oddanie krwi, brano pod uwagę kontakty homoseksualne. Nie było w ankiecie, którą należy wypełnić przed oddaniem krwi (warunek konieczny), pytania o to w jakim "otoczeniu" odbył się ów stosunek - czy pomiędzy partnerami/partnerkami żyjącymi w stałych monogamicznych związkach czy też w klubie w darkroomie, bez zabezpieczeń. Autorzy owej blokady mieli na uwadze fakt, iż stosunki homoseksualne - uściślijmy: męskie - były zachowaniami uważanymi jako ryzykowne od czasu wykrycia HIV/AIDS, ale pomimo szeregu zmian nie przekwalifikowano i nie przewartościowano tych zachowań przez lata. Dlatego z troszkę drżącym sercem wypełniałam tę ankietę jednakowoż nieco kłamiąc, gdyż takowe jednopłciowe stosunki utrzymuję, funkcjonując w stałym związku, ale sumienie podpowiadało mi to, iż jestem względnie bezpieczna w moich zachowaniach seksualnych. Na szczęście podczas ostatniej, wspomnianej donacji z wielkim zadowoleniem zauważyłam, iż ankieta (wreszcie! - ciśnie się na usta) nie zawiera już tego punktu. Wreszcie mogę z bardzo czystym sumieniem oddać swoją krew wiedząc, iż nie jestem dyskryminowana w takim miejscu, które ma z założenia pomagać innym ludziom a ja zamierzam się do tego przyczyniać. Wiem, że w tej sprawie swój udział ma też Robert Biedroń z KPH, który apelował do Rzecznika Praw Obywatelskich, a ten z kolei naciskał tych, którzy mają wpływ na to, co zobaczymy w ankiecie. Wiem także, iż temat był poruszany medialnie kilkakrotnie przez inne osoby i że trwało to długi czas, ale widać na tym przykładzie, iż systematyczna praca nad jakimś zagadnieniem może przynieść owoce. Jeśli chcemy dochodzić swoich praw, róbmy to właśnie w taki sposób - który jest może nudny, pracochłonny i nie dostaje się za niego orderów, ale jest skuteczny.
Pozdrawiam wszystkich, którzy wierzyli w siebie i oddawali krew z nadzieją, iż pomogą komuś, a teraz mogą oddawać ją z bardzo czystym sumieniem.

|
Tak, masz rację, nie znam każdego geja. Znacznie uprościłem kwestię. Jednak jeszcze raz przypominam, w ankiecie nie ma słowa o orientacji. Najlepiej zapytać w trakcie badania, czy w związku jaki dawca tworzy coś zmieniło się w ostatnim czasie.
Jeszcze jedna sprawa. Nie przypominam sobie, czy ktoś o tym wspomniał, ale ankieta może działać w dwie strony. Jest też w minimalnym sensie (kwestia względa, zależna od adowkata i sędziego) dokumentem chroniącym centrum krwiodawstwa na wypadek procesu z powództwa cywilnego, np. o zakażenie w wyniku procesu pobierania krwi.
Jak zawsze teoria sobie a praktyka swoją drogą. Wstyd przyznać, że wielu lekarzy wciąż posługuje się stereotypami dot. homoseksualizmu.
Wirus wykrywany jest PCR (najczęściej RealTime), więc nie ma to nic wspólnego z tzw. okienkiem serologicznym - piszesz o 3-miesięcznym. Metoda jest bardzo czuła i swoista, błędy w zasadzie są na pograniczu błędu statystycznego, wynikać mogą z nieprawidłowości technicznych. Niski poziom wiremii też może rzutować na ilość wyników fałszywie ujemnych. Przejrzyjcie literaturę, od dawna nie odnotowano zakażenia HIV przez przetoczenie preparatów krwiopochodnych. Poza tym - nie przetacza się krwi w ciągu 24 godz. od jej pobrania, nie wolno tego robić w ciemno. Inną sprawą jest karencja osocza. Większość osób płynnie przechodzi z kwestii krwiodawstwa do HIV. A przecież jest wiele innych groźnych wirusów, np. HBV, HCV. Preparaty krwi często są przetaczane ludziom ciężko chorym, z obniżoną opornością. Wtedy pojawia się choćby problem CMV. Nie upraszczajcie tej dyskusji. Ktoś słuszcznie zauważył - w ankiecie nie ma słowa na temat homoseksualistów. Pytanie dotyczy ryzykownych kontaktów seksualnych. Oczywiście lekarz nie jest w stanie tego zweryfikować, dlatgo można jedynie odwołać się do uczciwości potencjalnego dawcy. Jeśli żyjesz w stałym związku z partnerem/partnerką i jesteś głęboko przekonany, że nie zachodzi możliwość zakażenia - idź oddaj krew. Nikt nie pyta czy śpisz z facetem, kobietą.
roamm (niezalogowany)
2007.08.24 22:42
a skad znasz kazdego geja? moze przemysl to jeszcze raz, bo poczatek postu byl madry
roamm (niezalogowany)
2007.08.24 22:38
tylko ze w krwi juz oddanej przeciwciala same sie nie pojawia, bo wytwarza je organizm:)
madge (niezalogowany)
2007.08.19 16:07
Z tego co wiem, to wirusa hih mozna wykryc wczesniej niz po 3 miesiacach, w zależnośi od tego jaką metodą się bada. Hiv duo daje wiarygdny wynik juz 12 dni po ryzykownym kontakcie.
west210
(37) Wrocław
2007.08.14 10:34
Może w Warszawie szukają czarownic, ale we Wrocławiu pytają wyłącznie o kontakty z bliżej nie znanymi partnerami. Homoseksualizm tutaj nie ma wiele wspólnego.
niph
(23) Wroclaw
2007.08.08 20:18
ja nie rozumiem zamieszania...
ja pierwszy raz krew oddawalem ponad rok temu, w RCKiK we wroxlawiu...
i nigdy nie bylo w ankiecie pytania o orientacje czy odbyte stosunki mesko-meskie...
niph
(23) Wroclaw
2007.08.08 20:16
krew jest wazna tylko 41 dni, pozniej jest w zasadzie do wyzucenia... a 3 miesiace (ktore stanowia minimum przy hiv) to ok 90 dni... wnioski nasuwaja sie same
movement85
(27) Warszawa KRK CPH LDZ MMX
2007.07.30 16:32
bardzo rzadko krew jest przechowywana przez 3 miesiące - jest to zbyt kosztowne, ale są takie rezerwy awaryjne. Jednak zdecydowana większość krwi jest przetaczana nowym właścicielom :) w ciągu od 24 godzin do 3 dni od pobrania i nie jest powtórnie badana. Wirusa HIV można we krwi wykryć po 3 miesiącach od zarażenia, także wyobraź sobie taką sytuacje: tydzień temu zostałeś zarażony HIV, ale nie wiesz o tym, dziś rano oddałeś krew, laboratorium nie wykryło zakażenia i właśnie jest ona transportowana ambulansem do szpitala gdzie ma być przetoczona nowemu biorcy, który o tym, że jest noscielem HIV dowie się za 3 miesiące. Międzyczasie Ty jeszcze raz będziesz mógł oddać krew, bo nadal będziesz nieświadomy nosicielstwa i zarazisz kolejną osobę, a punkt krwiodawstwa powiadomi Cię telefonicznie o chorobie Twojej krwi dopiero za kilka tygodni...
anonim (niezalogowany)
2007.07.29 1:23
dlaczego nie ale pod warunkiem badania czy ta krew nie jest zarażona wirusem.
|
|
|