Oświecona homofobia Gazety Wyborczej

Homoseksualistów można "leczyć"!

Bardzo długo zwlekałem z napisaniem tego tekstu, ponieważ środowisko Gazety Wyborczej było przed długi dla mnie ważnym punktem odniesienia. Sądziłem, że tworzą je ludzie otwarci, którym naprawdę zależy na tym, by Polska była domem dla wszystkich, by przemoc i nienawiść zastępować porozumieniem i życzliwością, by starać się o zniesienie wszelkich przejawów uprzedzeń, niechęci, wrogości, ksenofobii. Jednak w miarę upływu lat GW stawała się pismem coraz bardziej liberalno - konserwatywnym, czego symbolem było stopniowe rozpychanie się w GW katolickiego dodatku "Arka Noego". Ze zdumieniem spotykałem w Gazecie coraz więcej tekstów agresywnych wobec ludzi myślących nie-konserwatywnie. Przykładem jest niewiarygodnie złośliwy tekst bodaj red. Kublik pod adresem Kingi Dunin czy tekst, autorki nie pamiętam, w którym feministki zostały surowo skarcone za próbę rewizji kanonu lektur szkolnych.
Otrzeźwieniem były też i moje przygody z opublikowaniem w GW tekstów dotyczących partnerstwa osób tej samej płci. Na publikację czekałem rok, niemal okrągły, a gdy się jej doczekałem, okazało się, że na moją polemistkę wybrano osobę jednoznacznie przyznającą się do homofobii. Tylko moja determinacja sprawiła, że Gazeta zamknęła słynną dyskusję tekstem nie tylko owej polemistki, ale także moim. Zresztą, o czym publicznie nie mówiłem dotąd, na moje pełne oburzenia maile, w których wyrażałem sprzeciw wobec próby przyznania wyższości dyskursowi homofobicznemu, otrzymałem maila od jednego z szefów działu "Niech się Pan nie gorączkuje". Ten zwrot ilustruje, moim zdaniem, bardzo dobrze stosunek, jaki redakcja GW prezentuje wobec problemów ruchu feministycznego lub gejowskiego. Pisała o tym Agnieszka Graff w swojej książce Świat bez kobiet: oto środowisko Wyborczej samoprezentuje się jako środowisko ludzi rozsądnych, przeciwstawiających się rozszalałym feministkom i ideologicznie wykrzywionym publicystom gejowskim. Wyższość, swoista pogarda, brak gotowości do rzetelnej rozmowy i rzetelnego namysłu na problemami, które zgłaszają środowiska gejowskie czy feministyczne, intelektualne samozadowolenie - te cechy publicystyki GW sprawiły, że dziennik ten przestał być dobrym miejsce do prezentowania m.in. punktu widzenia gejów. Jest to smutne, ponieważ ludzie, którzy tworzyli to pismo, walczyli przez lata o to, by Polska była krajem wolnym, otwartym, naprawdę demokratycznym, a to znaczy: nie odmawiającym głosu nikomu. Cóż zostało z tych ideałów? "Niech Pan się nie gorączkuje". Redaktorski uśmiech, pełen wyższości...
Potwierdzeniem tych tendencji jest sensacja, którą Gazeta Wyborcza zrobiła wokół omawianych już na łamach "IS" badań Robert L. Spitzera, amerykańskiego psychiatry, który w wyniku przeprowadzonych przez siebie jednoznacznie tendencyjnych badań "odkrył", że homoseksualistów można "leczyć". Badania pod względem metodologicznym są żałosne i nie dowodzą absolutnie niczego, zostały odrzucone przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Badanie wyglądało następująco: Spitzer przy pomocy ogłoszeń prasowych i internetowych ogłosił, że poszukuje gejów, którym udało się zmienić swoją orientację seksualną. Następnie zadzwonił do osób, które się zgłosiły i przeprowadził z nimi wywiady, które miały potwierdzić skuteczność badania. Haczyk metodologiczny tkwi w tym, że materiałem, który pozwolił Spitzerowi wyciągnąć tego rodzaju wnioski są deklaracje osób, do których dzwonił: "Tak, nie jestem homoseksualistą, nie pociągają mnie osoby tej samej płci, nie zaglądam na gejowskie strony w Internecie". Deklaracje takie mógł łatwo otrzymać od takich osób, które sam najpierw specjalnie w tym celu dobrał: osób, które bardzo chcą się zmienić z homoseksualistów lub biseksualistów. Faktem jest, że osobom przynajmniej odrobinę biseksualnym udaje się wyprofilować orientację tak, by zwracać uwagę na płeć odmienną i wytłumić pragnienia seksualne związane z własną płcią. Jednak - i podkreśla to nawet sam Spitzer - zwykle tego typu efekty są krótkotrwałe i prędzej czy później pragnienia homoseksualne powracają. Oznacza to, że badania amerykańskiego psychiatry nie doprowadziły do żadnej rewolucji, bowiem nie dowiodły możliwości korekcji homoseksualizmu, a jedynie ponownie potwierdziły fakt, że można - w wyniku swoistego prania mózgu - zmusić osobę homoseksualną do podjęcia współżycia seksualnego z osobą płci odmiennej i na jakiś czas wytłumić inne pragnienia seksualne. Na jakiś czas.
Badania są zatem żadne, natomiast sensacja w Wyborczej ogromna. I oto mój główny zarzut: czas jakiś temu Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne ogłosiło, że wychowywanie dzieci przez dwie osoby tej samej płci nie jest z psychologicznego punktu widzenia w żaden sposób niebezpieczne czy groźne dla dziecka, to znaczy: w żaden sposób nie zaburza jego rozwoju. To istotnie było wydarzenie rewolucyjne, bowiem przecięło spory i dyskusje wokół tego problemu i otworzyło drogę do legalizacji adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. W Wyborczej sensacji nie było. Dlaczego? Może dlatego, że redakcyjna specjalistką od homoseksualizmu jest osoba otwarcie homofoniczna? Może dlatego, że system wartości wyznawany przed środowisko Gazety Wyborczej ma być jedyny i obowiązujący? Może dlatego przywołuje się jako wydarzenie naukowe bezwartościowe i odrzucone przez środowisko psychiatryczne badania? Tylko właściwie po co w ogóle nauka? Może po prostu wywiad w tej sprawie z bp. Pieronkiem i kard. Glempem? Oni bardzo dokładnie wskażą właściwy kierunek myślenia na temat zboczeńców.
Oczywiście: Gazeta jest dziennikiem dla intelektualistów, w związku z czym potrzebna jest tu homofobia wyższego rzędu, homofobia wsparta pseudonauką czyli homofobia oświecona.
Jest mi zwyczajnie przykro. Myślałem, że środowisko ludzi, którzy walczyli o demokrację jest środowiskiem przyjaznym gejom w tym przynajmniej sensie, że nie znajdziemy tam homofobicznych tekstów rodem z Naszego Dziennika. Myślałem, że wolność jest w tym środowisku wartością tak ważną i wielką, że nie będzie ono tolerować żadnych mechanizmów wykluczeń i marginalizacji, nie będzie wspierać procesów kulturowych i społecznych opartych na nienawiści. Cóż, pomyliłem się.


Jacek Kochanowski





podoba mi się nie podoba mi się
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.


strony:   1 2 3
Komar   (niezalogowany)   2004.04.13 11:01
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
No cuż.... Szczeze ja popadam w dołek psychiczny bo wiem ze jestem homo leczc ja chce byc homo choć uważam moja seksualność za zniekształconą (chorą)Wiec jezeli ten doktorek to umi t ochetniesie wylecze z mojego homo ;-)
 
Seoirse   (niezalogowany)   2003.12.23 12:11
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Wyborcza wybrała bardzo stronniczą 'bezstronność', co stwierdam z żalem, gdyż długo uważałam ją za "swoją" gazetę. Pomysł opatrywania artykułów np. Jacka kontrartykułami mojej ulubienicy (Milskiej-Wrzosińskiej) jest chybiony, choć zdaniem Gazety to przejaw szlechetnej troski o obiektywizm. Tymczasem są poglądy, które nie występują w debacie publicznej (przynajmniej w środowsku liberalnym) na równych prawach - nie wyobrażam sobie, żeby Gazeta artykuł np. o antysemityzme w Polsce opatrzyła dla "równowagi" komentarzem lub artykułem o wymowie antysemickiej. Fakt, ze jawnie homomofiboczne teksty mogą się ukazywać w Wyborczej dowodzi niestety tego, że jej redakcja nie uważa, że homofobia jest postawą w sposób oczywisty kompromitującą i dyskwalifikującą i że lesbijki i geje nie mogą liczyć na jednoznaczne wsparcie Gazety w dochodzeniu swoich praw. Te prawa nie są dla redaktorów Wyborczej oczywiste, skoro można o nich "dyskutować". To przykry wniosek, ale nieodparty. Szkoda. Mimo to uważam, że warto walczyć o zmianę tego podejścia - Gazeta jest najbardziej otwartym polskim dziennikiem i najbliższym liberalnym standardom, dlatego mam nadzieje, że jej stanowisko jest zdolne ewoluować. Warto się tego domagać.
 
Alice Liddell   (niezalogowany)   2003.11.08 13:10
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
hm, dla mnie akurat ten artykul byl optymistyczny. po prostu wydaje mi sie ze to sa nowe MOZLIWOSCI - dla homoseksualnych ktorzy chcieliby byc heteroseksualni, dla hetero- ktorzy chca stac sie homo - (a mozecie mi wierzyc ze znam kilka takich osob!). to, jaki uzytek sie zrobi z tych informacji (niektorzy prymitywni ludzie moga chciec koniecznie "nawracac" wszystkich homo na hetero) to inna sprawa. pozdrawiam wszystkich.
 
diquial (35) Sopot   2003.11.05 14:17
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
W sieci - niestety nie wiem. Przedruk z IS widziałem w wydaniu papierowym.
 
pepe   (niezalogowany)   2003.11.05 0:25
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Gdzie w sieci mozna znalezc ten przedruk z Wyborczej? Czy ktos ma adres strony -bezposrendi link?
 
diquial (35) Sopot   2003.11.04 14:13
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Dzisiejsza Wyborcza przedrukowała fragmenty tekstu Jacka i niektórych komentarzy (podając IS jako źródło). Odnoszę jednak wrażenie, że wybór komentarzy do druku w GW był trochę tendencyjny - ciekaw jestem, czy jeszcze ktoś odniósł podobne wrażenie.
 
KW przyjaciel IS (64) Kraków   2003.11.03 15:47
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Nie chcę być złośliwy, ale skoro Kościół jest przekonany że homosekualizm można leczyć, to powinien dać dobry przykład i wprowadzić obowiązek terapii wobec duchownych. Spektakularny sukces wyleczenia arcybiskupa Paetza byłby dowodem na skuteczność takiej terapii i przykładem dla pogrążonych w grzechu gejów. Podobnie jeśli chodzi o kleryków-gejów. Trzeba ich leczyć a nie wyrzucać z seminariów. Nie sądzę jednak, by Kk poważnie traktował propagandowe tezy jakie głosi. To tylko piana. Nie ważne że budynek się wali dopóki trzyma się fasada.
 
stolicznyj przyjaciel IS (64) Kraków   2003.11.03 15:35
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Wyborcza to w dalszym ciągu doskonała gazeta. W jakiej innej można przeczytać opinie ludzi znanych na całym świecie, tłumaczenie tekstu Fallaci (i dyskusję z jej poglądami), doskonałe felietony i reportaże, analizy i... etc etc etc. Czytam prasę obcojęzyczną i z całym przekonaniem twierdzę, że GW to poziom europejski.
Traktowanie sparw związanych z przemianami obyczajowymi to jednak inna sprawa. Mam wrażenie, że ludzie którzy nadają GW profil ideowy to pokolenie opozycji demokratycznej, KOR, pierwszej Solidarności i "internatów" czasu wojennego. Tak niestety u nas jest, że byli aparatczycy PZPR (obecnie SLD) trzymają się razem, razem trzyma się "Ordynacka" no i "lewica laicka" też obraca się w własnym gronie. To, że Michnik przyjaźni się z Jaruzelskim nie tłumaczy fenomenu hermetyzcności tych środowisk. Faktem jest, że otwartość polskich liberałów na kwestie obyczajowe jest fasadowa. Oni szybciej znajdą wspólny język z środowiskiem postępowych katolików (Tygodnik Powszechny etc) niż z sfrustrowanym homofobią i hipokryzją środowiskiem gejowskim (lub jego myślącą częścią). Mam wrażenie, że GW nie zdaje sobie sprawy z rozpaczliwego położenia w jakim znajdują się w Polsce setki tysięcy ludzi, którzy żyją w ciągłym strachu przed odkryciem ich orientacji seksualnej. Nie mają pojęcia o dramatach, jakie przeżywają młodzi ludzie na prowincji. Jestem nauczycielem akademickim i codziennie spotykam się z tak nieprawdopodobną koncentracją prymitywizmu i pogardy wobec gejów, że NIGDY nie przyszłoby mi do głowy żeby szukać zrozumienia wśród moich koleżanek i kolegów. Obawiałbym się natomiast czynnej dyskryminacji z utratą pracy włącznie. Można naturalnie pisać o Spitzerze jako o ciekawostce. Ale czy GW opisze losy żywych ludzi którzy żyją w Polsce i CODZIENNIE mają do czynienia z trudną do znienienia dawką ignorancji i nienawiści? Pewnie nie. A raczej napewno nie. Trzeba by bowiem było nazwać rzeczy po imieniu, wskazać palcem na przyczyny katastrofalnej hipokryzji. A to z pewnością byłoby to "niedelikatne" wobec Kościoła. W naszym przypadku nie chodzi przecież o moralne uchybienia hierarchy (Paetz) czy kryminalną aferę księdza-pedofila z Tylawy, ale o cały SYSTEM. Czarno widzę. W ciemnościach zaś nie można dojrzeć najprostszych faktów.
Pozdrawiam p. Kochanowskiego bardzo mi się podoba to co Pan robi. Dla nas.
 
Kuba Urbanik   (niezalogowany)   2003.11.02 15:32
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Tekst Jacka Kochanowskiego jest interesujacy, ale chyba jednak nieco przesadzony. Dotyczy raczej codziennego oblicza Wyborczej, ktora owszem zazwyczaj jest gazeta dla intelektualistow, ale rowniez dla nieco bardziej oswieconych mas. I te oswiecone masy nie potrzebuja informacji zbyt doglebnych i trudnych, raczej odrobiny sensacji (poczytajcie sobie chociaz cykl archeologicznych artykulikow produkowanych przez dzial naukowy, ktore rzadko schodza poza poziom sensacji). Z tego punktu widzenia jakis temat nie moze zbyt dlugo zajmowac lamow gazety, bo przestaje byc produktem swiezym, ktory czytelnik kupi...
Z drugiej strony Wyborcza pozostaje jednak najbardziej oswieconym dziennikiem... I liberalnym. Liberalnym na tyle, ze prezentuje zdania roznych opcji. I drukuje rzeczy, ktore bynajmniej nie ciesza: bylem dotkniety pamietna dyskusja z Milska-Wrzosinska...
Ale czy Milska Wrzosinska repzentuje tylko Wyborcza, czy tez ogolnie poglady oswieconych warstw naszego spoleczenstwa? Obawiam sie, ze to drugie... Spojrzmy, na reakcje partii popierajacej oficjalnie ustawe o partnerstwie. Po wyglupie poslanki Blochowiak jej koledzy pokazywali sobie noszone przez siebie skarpetki...

Wracajac do artykulu Wyborczej: byla obok ramka z krytyka metod badawczych. Widac zreszta z samego artykulu, ze metodologia badan byla, delikatnie mowiac, bardzo wadliwa i nie mogla przyniesc wiarygodnych rezultatow.
co do leczenia homoseksualizmu, powtorze to, co ktos napisal w Forum wyborczej. Z punktu widzenia Lwa-Starowicza, osoby don przychodzace to pacjenci, wg nich samych "szukajace pomocy". Trudno sie dziwic, ze akurat tak ich przedstawil seksuolog,.

i jeszcze o Arce Noego: na litosc Boska, a w czym ona Wam przeszkadza? przeciez mozna nie czytac? Mnie sie wydaje, ze jest to jednak tworczosc dosc krzepiaca, pokazujaca, ze kosciol polski nie sklada sie wylacznie z ojcow Rydzykow....
 
mino   (niezalogowany)   2003.11.02 14:22
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Przyglądając się od pewnego czasu poczynaniom GW w materii kontrowersyjnych tematów dochodzę do wniosku, że polityka ideologiczna tej gazety dryfuje w kierunku"drobnicy", miałkości, rozmywania i trywializowania pewnych tematów. Na przykładzie badań "naukowych" prof. Roberta Spitzera , które wskazują według niego, że homoseksualizm można leczyć , GW próbuje na siłę wejść do jakiejś brudnej wody. Prof. Spitzer w 1973 roku był wielkim zwolennikiem wykreslenia homoseksualizmu z listy chorób psychicznych. Tak też się stało. Od tamtej pory tylko głusi, ociemniali na wzroku i umyśle "naukowcy" bąkali, że jednak jest inaczej. Minęło 30 lat a ten sam profesor zaczyna odwracać przysłowiowego kota ogonem i twierdzić, że homoseksualizm można leczyć. Nasuwa mi się pytanie natury ogólnej. Dlaczego na starość tak duża liczba naukowców staje się skostniała, konserwatywna i zabobonna.... Użycie samego słowa "leczyć" już jest tendencyjne i osoba, która śmie je wypowiadać jest niewiarygodna. Jestem homoseksualistą i nie uważam, że jestem z tego powodu chory. Nawet jeśli dano by mi mozliwość wyboru/ to słowo właśnie jest najistotniejsze/, to cały mój system wartości, przemyśleń, obserwacji życia i ludzi nie pozwoliłby mi zmienić mojej orientacji. Nie jest ona wcale lepsza ani gorsza od heteroseksualnej, lecz dla mojego rozwoju wewnętrznego i pewnej harmonii jest jak w sam raz. Czasami wydaje mi się , że należę do trzeciej płci, po mężczyznach, kobietach/ kolejność może być zmieniana dowolnie/. GW uzurpuje sobie prawo do reprezentowania róznych opcji, środowisk. Niestety, coraz ociężalej to robi. Bez wątpienia jednak , nie jest siłą kreującą pewne postawy, sposób myślenia, działania . Nie wyprzedza ducha czasu, ba, nawet nie stara się utrafić w standarty obecnego ducha czasu. Tym duchem, prawdziwie europejskim jest poszanowanie i godność człowieka, dbałość o dobro i rozwój pojedynczego człowieka, nie zaś systemów politycznych, nie zaś promowania autorytetów instytucjonalnych. Pielęgnowanie humanistycznych wartości płynących z Zachodu, przekładanie ich na zachowania prostych ludzi w naszym kraju to powinno być misją GW. Wszelkie zaś dysonanse burzące taką wizję powinny być eliminowane. I nie ma to nic wspólnego z ograniczaniem demokracji. Na coś trzeba się bowiem zdecydować. Pewne standardy powinny być jasno i zdecydowanie upowszechniane i utrwalane. Nie może być tak, że dajemy Bogu świeczkę a Panu Diabłowi ogarek lub odwrotnie.
 
strony:   1 2 3




Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie

Zaloguj Zaloguj
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu randka gej książki les gej lgbt

 
teraz wszystkich online: 412
Mamy już 78980 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

patronat




      czas generowania: 0.017 s.