Mistrzowie erotycznej fotografii - James Bidgood - FOTKA 1/5
"Różowy Narcyz" i inne baśnie...
Jest rok 1951, Nowy Jork... 18 letni chłopiec nazwiskiem James Bidgood przyjechał właśnie z Madison/Wisconsin by w wielkim świecie zrealizować swe ogromne marzenie: Chciał zostać gwiazdą musicalu... Młody James od dzieciństwa zafascynowany był kolorami, uwielbiał eksperymenty z najprzeróżniejszymi tkaninami, wymyślał fantazyjne kostiumy. Jego wyobraźnia tworzyła obrazy niczym w kiczowatych muzycznych filmach Hollywoodu z tamtych lat.
Mając cel przed oczami, młody James obsesyjnie dążył do jego realizacji. Upór, konsekwencja, chroniczna nieumiejętność zawierania kompromisów to cechy, dzięki którym jego dzieło jest zjawiskiem niezwykłym, absolutnie wyjątkowym. Występował w licznych sztukach na Boadway'u, potem, w projektowanych i wykonywanych samodzielnie kostiumach jako gwiazda travestie (dziś powiedzielibyśmy drag queen) w słynnym nowojorskim klubie "82". Pracował jako dekorator wystaw, uczył się w prestiżowej Passons School of Designe, projektował kostiumy i scenografie dla teatru i filmu.
Jednocześnie - o czym nikt nie wiedział - publikował fotografie w homoerotycznych czasopismach (1963-67). Były to czasy, kiedy w Stanach Zjednoczonych obowiązywała ustawa o tzw. "obscenicznych wizerunkach". Obsceniczny mógł być nawet wizerunek nagiego mężczyzny. Stąd wczesne "gejowskie" pisma pokazywały modeli, których genitalia zasłonięte były tkaniną, jakimś przedmiotem, lub odwróconych w taki sposób, by nie można ich było dostrzec. W swym mieszkaniu w centrum Manhattanu, Bidgood budował wymyślne dekoracje, przedstawiające podwodny świat, kwiecistą łąkę, baśniowe zamki i pałace. Pokazywał w nich baraszkujących, nagich chłopców, oświetlonych landrynkowym światłem reflektorów.
W roku 1962 poznał młodego chłopca, który całkowicie odmienił jego życie. Był nim Bobby Kendall (pseudonim). Bidgood mówił potem, że "zafascynowały go jego usta, nadające twarzy wyraz naburmuszonego dziecka". Widzimy go na niezliczonych zdjęciach. Bobby Kendall wystąpił też w kultowym już dzisiaj filmie Jamesa Bidgooda - "Pink Narcyssus" ("Różowy Narcyz") Początkowo, scenariusz był nieskomplikowany. Młody chłopak leży na luksusowym łożu i przybiera najróżniejsze zmysłowe pozy. Raz jest nagi, innym razem owinięty w muślinową tkaninę. Praca nad filmem trwała ponad sześć lat! Ani Bidgood ani Bobby nie mieli w końcu pieniędzy. Dekoracje powstawały w mieszkaniu, sceny kręcone były taśmą 8 mm. Bidgood jak zwykle w obsesyjny sposób kontrolował każdy szczegół dekoracji i oświetlenia. Jeśli chciał mieć scenę na łące - to nie udawał się w plener, co uczyniłby każdy reżyser. Łąkę budował w kącie mieszkania z tkaniny i plastykowych listków i gałązek...
Po roku 1967, kiedy w USA zniesione zostały ograniczenia cenzury, Bidgood z trudem znaleźć mógł odbiorców swych fotografii. Powstały pierwsze wytwórnie gejowskich filmów pornograficznych, w pismach publikowano coraz śmielsze zdjęcia nagiego, męskiego ciała. Nikt nie musiał już wysilać wyobraźni, by pod muślinową tkaniną, dostrzec zarysy męskiego członka. Bidgood na długie lata popadł w zapomnienie. Dopiero rozwój ruchu gejowskiego w Stanach sprawił, że zaczęto szukać protagonistów sztuki gejowskiej. Odnaleziono kopię "Pink Narcyssus", wydano albumy z fotogramami Jamesa Bidgooda. Twórczość artystyczna Pierre et Gilles wyraźnie nawiązuje do jego dzieła.
Album z fotogramami Jamesa Bidgooda nabyć można w księgarni Top Mark Center (www.tmc.com.pl) w Warszawie. Książka omówiona jest na stronie: http://www.tmc.com.pl/taschen/sex/bidg.htm
Opracował: ®OME©

