razdwatrzy:
nie zmienia się bo większość ludzi ma takie zdanie jak Ty. Może warto zmienić podejście?
w sumie nie warto tego wypełniać bo w polsce i tak sie nic nie zmienia na szczescie wyjezdzam do wielkiej brytanii w nadchodzacym roku
nie zmienia się bo większość ludzi ma takie zdanie jak Ty. Może warto zmienić podejście?
w sumie nie warto tego wypełniać bo w polsce i tak sie nic nie zmienia na szczescie wyjezdzam do wielkiej brytanii w nadchodzacym roku
jeśli ludzie się nie zmienią, to będzie już tak zawszę , chyba, że znikną ludzie starszych roczników, a młodzież i dzieci od najmłodszych lat będą wychowywane w duchu ,,tolerancji" ...
Sorki, nie doczytałem, że jest to kierowniczka projektu - czyli jakaś zależność jest (tylko tu musiałby chyba jakiś prawnik się wypowiedzieć i dokładnie znać organizację pracy w tym konkretnym przypadku).
loca:
Wydaje mi się, że aby coś było nazwane mobbingiem, to osoba, która dopuszcza się takiego zachowania, i "ofiara" muszą być w relacji zwierzchnik - podwładny. Coś takiego kołacze mi się po głowie w związku ze szkoleniem, które miałem jakiś rok temu - ale pewny nie jestem.
wedlug mnie to podlega pod mobbing. To znaczy bedzie podlegac jesli wprost jej powiesz ze nie zyczysz sobie takiego zachowania, ze nie chcesz sluchac jej opinii na ten temat. Jesli po tym ona nadal bedzie to robila, to jest to mobbing. Idealnie bylo by nagrac to. ale i tak mozesz smialo isc do pracodawcy i sie skarzyc na mobbing w pracy. to nie Ty musisz udowodnic ze ona sie zneca psychicznie, tylko ona ze tego nie robi. Poprawcie mnie jesli nie mam racji - juz dawno mialam szkolenie z mobbingu.
Najwazniejszy warunek - druga osoba/grupa osob musza dostac jasny komunikat ze ich zachowanie nam nie odpowiada, robi nam krzywde. Poki sie godzimy na cos, nie jest to mobbingiem.
Najwazniejszy warunek - druga osoba/grupa osob musza dostac jasny komunikat ze ich zachowanie nam nie odpowiada, robi nam krzywde. Poki sie godzimy na cos, nie jest to mobbingiem.
Wydaje mi się, że aby coś było nazwane mobbingiem, to osoba, która dopuszcza się takiego zachowania, i "ofiara" muszą być w relacji zwierzchnik - podwładny. Coś takiego kołacze mi się po głowie w związku ze szkoleniem, które miałem jakiś rok temu - ale pewny nie jestem.
wedlug mnie to podlega pod mobbing. To znaczy bedzie podlegac jesli wprost jej powiesz ze nie zyczysz sobie takiego zachowania, ze nie chcesz sluchac jej opinii na ten temat. Jesli po tym ona nadal bedzie to robila, to jest to mobbing. Idealnie bylo by nagrac to. ale i tak mozesz smialo isc do pracodawcy i sie skarzyc na mobbing w pracy. to nie Ty musisz udowodnic ze ona sie zneca psychicznie, tylko ona ze tego nie robi. Poprawcie mnie jesli nie mam racji - juz dawno mialam szkolenie z mobbingu.
Najwazniejszy warunek - druga osoba/grupa osob musza dostac jasny komunikat ze ich zachowanie nam nie odpowiada, robi nam krzywde. Poki sie godzimy na cos, nie jest to mobbingiem.
Najwazniejszy warunek - druga osoba/grupa osob musza dostac jasny komunikat ze ich zachowanie nam nie odpowiada, robi nam krzywde. Poki sie godzimy na cos, nie jest to mobbingiem.
tehanu:
Może nie mówi: "Jesteś dewiantką, jesteś chora", ale mając świadomość, że jesteś lesbijką i mówiąc "Homoseksualizm to dewiacja i choroba" ma na myśli też Ciebie.
Jak dla mnie to już jest przejaw przemocy słownej i Ci ubliża.
Od jednej osoby w pracy, świadomej, że ma do czynienia z lesbijką, na szczęście tylko jednej z wielu, na szczęście nie szefowej, ale niestety kierowniczki projektu, niestety tylko w cztery oczy, słyszę od czasu do czasu, przy okazji pracy (rzeczowego opracowywania książek na przykład). że homoseksualizm to dewiacja / zaburzenie / choroba i że to nieprawda, że medycyna stanowi inaczej, bo "to zależy jaka"... To jest nieprzyjemne i źle o niej świadczy, ale pod przemoc słowną nie podpada, prawda? Pomóżcie mi to sobie sprecyzować.
Może nie mówi: "Jesteś dewiantką, jesteś chora", ale mając świadomość, że jesteś lesbijką i mówiąc "Homoseksualizm to dewiacja i choroba" ma na myśli też Ciebie.
Jak dla mnie to już jest przejaw przemocy słownej i Ci ubliża.
Od jednej osoby w pracy, świadomej, że ma do czynienia z lesbijką, na szczęście tylko jednej z wielu, na szczęście nie szefowej, ale niestety kierowniczki projektu, niestety tylko w cztery oczy, słyszę od czasu do czasu, przy okazji pracy (rzeczowego opracowywania książek na przykład). że homoseksualizm to dewiacja / zaburzenie / choroba i że to nieprawda, że medycyna stanowi inaczej, bo "to zależy jaka"... To jest nieprzyjemne i źle o niej świadczy, ale pod przemoc słowną nie podpada, prawda? Pomóżcie mi to sobie sprecyzować.








































4
0






















