Jakiej orientacji jesteś ?
LGBT.
I wszyscy wiedzą o co kaman.
Ha...
Ha...
Ha...
Popieram Sweetgary,
po co jakieś umowne określenia?
Każdy zrozumie, kiedy powiesz, że jesteś trans albo bi.
LGBT.
I wszyscy wiedzą o co kaman.
Ha...
Ha...
Ha...
Popieram Sweetgary,
po co jakieś umowne określenia?
Każdy zrozumie, kiedy powiesz, że jesteś trans albo bi.
I znów kolejny wybujały problem, jakby nie było się czym zajmować.
Forma nazewnictwa to akurat sprawa drugorzędna.
Forma nazewnictwa to akurat sprawa drugorzędna.
Cały wdzięk języka polega na tym, że jest tak bogaty, że jest tyle wariantów, że są oboczności, itp. Ponadto znaczenie każdego słowa zależy od kontekstu. Dyskusje takie jak ta są pożyteczne, bo wyostrzają językową świadomość. Gorzej, że tak naprawdę mało kto wie, co właściwie oznacza słowo gay w tym kontekście - otóż oznaczało i nadal oznacza nie tylko "wesoły", ale także "rozwiązły", rozpustny, "przegięty". Dlatego zaczęto je używać w odniesieniu do homoseksualistów, a potem zostało podjęte przez po-Stonewallowski, nowpowstający ruch gejowski jako swego rodzaju prowokacja - podobnie jak słowo queer dwadzieścia lat później. Queer to poczatkowo był eufemizm (dziwny), potem słowo stało się obraźliwe. A teraz znaczy to, co znaczy - jest szacownym określeniem z języka akademickiego, a także najbardziej pojemnym słowem odnoszącym się do nieheteronoramtywności.
Myślę, że nie sposób znaleźć kolejnego słowa - i nie ma takiej potrzeby. Nieheteronormatywność jest z założenia różnorodna i wymykająca sie ścisłej kategoryzacji - i nie sposób załatwic jej jednym słowem. Ja wolę bogatą mozaikę słow i gier nimi, niż glajszachtowanie języka.
W czasie II wojny polscy komuniści w Rosji uznali, że używanie słowa Żyd jest "politycznie niepoprawne" - choć wtedy, rzecz jasna, nie było tego pojęcia. Zaczęli wiec w publicystyce (tzn. polskiej prasie wydawanej w ZSRR) używać rosyjskiego "jewrej" - ale wkrótce poszli po rozum do głowy (to jwerej brzmiało śmiesznie!) i zoastawili Żyda w spokoju, pozwolili mu żyć w języku...
Podobnie było ze słowem "sowiecki", które zastąpiono "radzieckim" - a przecież słowa "sowiecki" sami "Sowieci" używali! Oczywiście chodziło o nieprzyjazne przedwojenne klimaty, przedwojenny "kaczyzm"... A obecnie "sowiecki" znów wróciło do łask, choć jednak ma ten pejoratywny wydźwięk. Podobnie jak słowo "reżim"...
Ale może na razie tyle...
Myślę, że nie sposób znaleźć kolejnego słowa - i nie ma takiej potrzeby. Nieheteronormatywność jest z założenia różnorodna i wymykająca sie ścisłej kategoryzacji - i nie sposób załatwic jej jednym słowem. Ja wolę bogatą mozaikę słow i gier nimi, niż glajszachtowanie języka.
W czasie II wojny polscy komuniści w Rosji uznali, że używanie słowa Żyd jest "politycznie niepoprawne" - choć wtedy, rzecz jasna, nie było tego pojęcia. Zaczęli wiec w publicystyce (tzn. polskiej prasie wydawanej w ZSRR) używać rosyjskiego "jewrej" - ale wkrótce poszli po rozum do głowy (to jwerej brzmiało śmiesznie!) i zoastawili Żyda w spokoju, pozwolili mu żyć w języku...
Podobnie było ze słowem "sowiecki", które zastąpiono "radzieckim" - a przecież słowa "sowiecki" sami "Sowieci" używali! Oczywiście chodziło o nieprzyjazne przedwojenne klimaty, przedwojenny "kaczyzm"... A obecnie "sowiecki" znów wróciło do łask, choć jednak ma ten pejoratywny wydźwięk. Podobnie jak słowo "reżim"...
Ale może na razie tyle...
Mnie osobiscie to jest w duzej mierze obojetne. Pisze najczesciej "osoby homo" i "LGBT" i licze na zdolnosc czytania ze zrozumieniem i dostrzegania kontekstu przez czytajacego ;\
Jedna rzecz co do ktorej jestem zdecydowanie przeciwko to proby "oswajania slowa pedal".
Jedna rzecz co do ktorej jestem zdecydowanie przeciwko to proby "oswajania slowa pedal".
A jeśli ta sama litera oznacza kilka rzeczy? Aseksualność, autoseksualność? Biseksualność, bigamia, bear, bareback? Powoli dochodzę do przekonania, że stwarzamy problemy tam gdzie ich nie ma. Przecież tutaj chodzi tylko i wyłącznie o słowa, a wiadomo, że za pomocą języka nikt i nigdy nie będzie w stanie odzwierciedlić wszelakim konceptów. Wygląda na to, że ta dyskusja przerodziła się w plebiscyt na to, kto z kogo zrobi większego idiotę. Dla Was mogę się stać niehetero niemądrym nieblondynem. Nie zrobi mi to żadnej różnicy. No może oszczędzę sobie trochę nerwów :)
Yup. Jeszcze mozna dodac (F)riends, (F)amilies and/or (A)llies. I pare innych. Gdyby chciec zrobic skrot ktory naprawde obejmuje wszystko i wszystkich, to mialby _duzo_ liter.
No więc właśnie. Czyli pytanie jest źle zadane. Bo jak rozumiem istotą dyskusji jest w tym momencie nie leksyka, ale nasze wzajemne relacje i obawa, żeby kogoś przypadkiem nie urazić poprzez pominięcie/wykluczenie.
Dlatego jedna rzecz, to język "zewnętrzny", na potrzeby komunikacji z ogółem społeczeństwa, a zupełnie coś innego rozmowy między nami. I tu również, w tym drugim przypadku, mogą zaistnieć różne sytuacje: jeśli rozmawiam ze znajomymi, którzy mnie znają, znają mój charakter, poczucie humoru, znają moje poglądy, to oni doskonale wiedzą, że jeśli mówię „geje”, to mam na myśli zarówno chłopaków jak i dziewczyny. I osoby trans. I queer też. A mówię „geje”, bo tak jest szybciej, a i tak wiem, że wszyscy wiedzą o co chodzi (i „geje”, a nie „les”, bo moje wewnętrzne „ja” mi podpowiada, że przynależę do gatunku samczego i z nim najbardziej się utożsamiam – a znajome dziewczyny wiedzą o co chodzi i wiedzą, że w tym momencie też są gejami – i z drugiej strony ja się nie obrażam, jak one do mnie mówią, że jestem „zajebista laska”, bo jest to tylko rodzaj kodu między nami, który nie jest w stanie zachwiać mojego osobistego poczucia męskości). Ale to w rozmowie z dobrymi znajomymi. Tu, na InnejStronie, też czuję się w swoim środowisku, chociaż niewiele osób stąd znam osobiście. Dlatego tu nigdy bym nie użył skrótu „gej” dla ogółu swoich pojęć. Nie wiem, czy dlatego, żeby kogoś nie urazić? Chyba bardziej dlatego, żeby być dobrze zrozumianym.
Więc zgadzam się z Tobą, że w „wewnętrznych” rozmowach takie nadmuchiwanie pojęć jest żałosne.
Jednak będę się upierał co do „zewnętrznego” języka. Uważam, że jeśli chce się cokolwiek wywalczyć, to łatwiej jest coś wywalczyć w imieniu większej, niż mniejszej ilości osób. Dlatego w języku „zewnętrznym” pojęcie osób nieheteronormatywnych wydaje mi się najodpowiedniejsze. Bo gdyby chcieć „zewnętrznie” być precyzyjnym (i uczciwym wobec siebie!!!), to co? Powiesz, że walczysz wyłącznie o prawa gejów (znaczy się facetów), do tego tych nieprzegiętych blondynów o wzroście 176-182cm, z prostym nosem, w wieku 25-35 lat, lubiących Madonnę? Wiadomo, że nie. Więc tu tak naprawdę możemy się zastanawiać nad dwoma zupełnie innymi zagadnieniami:
1. jaki w nas samych jest stopień akceptacji dla osób o nie idealnie naszych preferencjach (a może nawet gustach) seksualnych? Do którego miejsca możemy iść na kompromis i zawiązywać koalicje w walce o wspólne prawa?
2. jakie słowa uznamy dla nas za obraźliwe, jeśli wypowiadają je osoby o nie naszej preferencji seksualnej? (bo jak ze znajomymi się umawiamy na „zlot ciot”, to to nas bawi, ale jak za plecami słyszę pogardliwe „pedał”, to mam wkurw i dałbym w mordę.
BTW czy w tej dyskusji wypowiedziała się jakaś kobieta?
Dlatego jedna rzecz, to język "zewnętrzny", na potrzeby komunikacji z ogółem społeczeństwa, a zupełnie coś innego rozmowy między nami. I tu również, w tym drugim przypadku, mogą zaistnieć różne sytuacje: jeśli rozmawiam ze znajomymi, którzy mnie znają, znają mój charakter, poczucie humoru, znają moje poglądy, to oni doskonale wiedzą, że jeśli mówię „geje”, to mam na myśli zarówno chłopaków jak i dziewczyny. I osoby trans. I queer też. A mówię „geje”, bo tak jest szybciej, a i tak wiem, że wszyscy wiedzą o co chodzi (i „geje”, a nie „les”, bo moje wewnętrzne „ja” mi podpowiada, że przynależę do gatunku samczego i z nim najbardziej się utożsamiam – a znajome dziewczyny wiedzą o co chodzi i wiedzą, że w tym momencie też są gejami – i z drugiej strony ja się nie obrażam, jak one do mnie mówią, że jestem „zajebista laska”, bo jest to tylko rodzaj kodu między nami, który nie jest w stanie zachwiać mojego osobistego poczucia męskości). Ale to w rozmowie z dobrymi znajomymi. Tu, na InnejStronie, też czuję się w swoim środowisku, chociaż niewiele osób stąd znam osobiście. Dlatego tu nigdy bym nie użył skrótu „gej” dla ogółu swoich pojęć. Nie wiem, czy dlatego, żeby kogoś nie urazić? Chyba bardziej dlatego, żeby być dobrze zrozumianym.
Więc zgadzam się z Tobą, że w „wewnętrznych” rozmowach takie nadmuchiwanie pojęć jest żałosne.
Jednak będę się upierał co do „zewnętrznego” języka. Uważam, że jeśli chce się cokolwiek wywalczyć, to łatwiej jest coś wywalczyć w imieniu większej, niż mniejszej ilości osób. Dlatego w języku „zewnętrznym” pojęcie osób nieheteronormatywnych wydaje mi się najodpowiedniejsze. Bo gdyby chcieć „zewnętrznie” być precyzyjnym (i uczciwym wobec siebie!!!), to co? Powiesz, że walczysz wyłącznie o prawa gejów (znaczy się facetów), do tego tych nieprzegiętych blondynów o wzroście 176-182cm, z prostym nosem, w wieku 25-35 lat, lubiących Madonnę? Wiadomo, że nie. Więc tu tak naprawdę możemy się zastanawiać nad dwoma zupełnie innymi zagadnieniami:
1. jaki w nas samych jest stopień akceptacji dla osób o nie idealnie naszych preferencjach (a może nawet gustach) seksualnych? Do którego miejsca możemy iść na kompromis i zawiązywać koalicje w walce o wspólne prawa?
2. jakie słowa uznamy dla nas za obraźliwe, jeśli wypowiadają je osoby o nie naszej preferencji seksualnej? (bo jak ze znajomymi się umawiamy na „zlot ciot”, to to nas bawi, ale jak za plecami słyszę pogardliwe „pedał”, to mam wkurw i dałbym w mordę.
BTW czy w tej dyskusji wypowiedziała się jakaś kobieta?
popytałam, poszperałam i wychodzi na to, że można być hetero, urodzić się w ciele pasującym do tego co ma się w głowie i wciąż być nieheteronormatywnym. więc chyba jesteśmy skazani na to ogoniaste lgbtiqa, huh?
Nie sadze zeby dalo sie "ustalic granice", ale wiekszosc przypadkow jednak da sie okreslic. Np. na przykladzie tego ojca zostajacego w domu z dzieckiem - czy jest to obustronnie podjeta decyzja? czy czuje sie spelniony w takiej roli? A moze go wyrzucili z pracy za lenistwo a ktos pracowac musi, wiec "tak wyszlo"?











46
4















0
0






















