Film jest udany także dlatego ze rezyserowi udalo sie nie wpaśćw banał .. np. umiejscawiajac obu facetow w jakims odludnym ranczo ... gdzie zyliby długo i szczesliwie, od czasu do czasu goszcząc córkę jednego z nich ktora bvy gotowała im obiadki ... - co byłoby straszliwie nudne.
Ani tez nie wpadł w ton moralizatorski .. co w ameryk. filmie jest nagminne.
A tak ... - wszystko jest jasne i ostateczne.
Ani tez nie wpadł w ton moralizatorski .. co w ameryk. filmie jest nagminne.
A tak ... - wszystko jest jasne i ostateczne.
W końcu obejrzałem ten film! W końcu mogę dołączyć się do dyskusji! Do dyskusji, której zresztą nie powinno być, ponieważ dziwi mnie fakt, ze tak dużo osób rozumie jeden film na tysiące sposobów. Tam nie ma czego rozumieć. Wszystko podane jest na tacy. Praca, bezgraniczna zdrowa miłość, snucie planów, próby odnalezienia złotego środka, tolerancja, nietolerancja, akceptacja, brak akceptacji, tragedia, cierpienie…
Tak się zastanawiam co napisać, ale kompletnie nie wiem co, ponieważ: nie ma o co się oburzać, nie ma się co kłócić o potknięcia biegnącego potoku myśli wszystkich udzielających się na forum, nie ma co pisać o homofonii, mogę jedynie odesłać do http://pl.wikipedia.org/wiki/Homofobia, tam wszystko jest wyjaśnione króciutko, czyli tak jak lubi 85% homofonicznego, polskiego społeczeństwa.
Niezaprzeczalnie film robi ogromne wrażenie pod względem realizacyjnym. Muzyka, zdjęcia i sączące się tempo filmu przygotowuje i ułatwia nam wytatuowanie na kartach pamięci historii dwóch facetów. Scenariusz, doskonale umożliwia nam widzom rozpatrywanie bajki pt: „A co by było gdyby…”
Zatem: „Czy byliby ze sobą szczęśliwi Romeo i Julia zamieszkując pod Górą Złamanego Karku tudzież na rancho pod skrzydłami rodzicielki”?
Hehe i co to za „tajemnica” o której dowiaduje się co raz więcej osób 
Tak się zastanawiam co napisać, ale kompletnie nie wiem co, ponieważ: nie ma o co się oburzać, nie ma się co kłócić o potknięcia biegnącego potoku myśli wszystkich udzielających się na forum, nie ma co pisać o homofonii, mogę jedynie odesłać do http://pl.wikipedia.org/wiki/Homofobia, tam wszystko jest wyjaśnione króciutko, czyli tak jak lubi 85% homofonicznego, polskiego społeczeństwa.
Niezaprzeczalnie film robi ogromne wrażenie pod względem realizacyjnym. Muzyka, zdjęcia i sączące się tempo filmu przygotowuje i ułatwia nam wytatuowanie na kartach pamięci historii dwóch facetów. Scenariusz, doskonale umożliwia nam widzom rozpatrywanie bajki pt: „A co by było gdyby…”
Zatem: „Czy byliby ze sobą szczęśliwi Romeo i Julia zamieszkując pod Górą Złamanego Karku tudzież na rancho pod skrzydłami rodzicielki”?
Hehe i co to za „tajemnica” o której dowiaduje się co raz więcej osób 
doczytajcie książkę albo dobejrzyjcie film wsłuchując się w dialogi. Czy Jack powiedziałby Ennisowi że ma romans z facetem? Ich wierność wykluczała coś takiego jak romans z facetem więc przez to mówi o kobiecie.
wielki bulszit. jak to historia opowiada o dwóch facetach co się zakochali w sobie? przecież Jack zostaje w filmie ukazany od początku jako gej!!!! Subtelnie, ale jednak. Ludzie! Panie! Dżizys! Boshe! Czy tak trudno zauważyć jak on się gapi na tego Ennisa, albo jak podrywa Jimbo w barrze? albo jak jedzie do meksyku na chłopców? albo jak daje się poderwać swej przyszłej żonie? czemu służy to dorabianie ideologii? Przecież jeśli uznać Jacka za geja to chyba nie ujmie nic filmowi? co do Ennisa - 100 heteryk do pewnego momentu rzecz jasna.
według moje skromnego zdania, BB jest filmem gejowskim. tzn - Jack jest gejem od początku do końca. ślepy by zauważył. a zresztą, to mój odbiór ...
Musze przyznać że spodziewałem sie jednak czegoś lepszego po tym filmie. Był bardzo dobry ale nie świetny. Było za dużo chaosu, za krótkie sceny, no i przede wszystkim za dużo seksu za mało uczuć.
też tak dedukuję, chociaż we wspomnianej rozmowie nad jeziorem Jack wspomina o jakimś romansie z żoną (?!?) jakiegoś zarządcy. to wtedy właśnie mówi: "albo zabije mnie moja żona, albo jej mąż", czy jakoś tak... trochę się można pogubić...
Moim skromnym zdaniem Jack zginął za to że podpadł żonie i reszcie, za romans z brodaczem (tym co go do domku nad jeziorem zaprasza i o ktorym powiedział ojcu, że z nim naprawi rancho). Może w filmie to nie jest najjasniejsze, ale w opowiadaniu dość dobrze zaakcentowane. pozdr
Powiem prosto o tym co czuje po obejrzeniu filmu BB.Jest mi bardzo smutno ,chodze zamyslony,czuje sie przegrany bo w zyciu kochalem mezczyzne ale nie doznalem wzajemnosci tylko dlatego ze nie mialem odwagi.Udawac kogos kim sie nie jest to dopierp szkola aktorska.Trudno wyrazic stan mego ducha slowami .Milosc to najcenniejszy dar ktory mozemy podarowac innym i tez go otrzymac.Mozna byc zrodlem tej milosci ale uczucia musza ciagle naplywac bo zrodlo moze wyschnac Ten film zadzialal na glebokie ukryte poklady moich uczuc, widze ze moje wlasciwe zycie to te w ktorym bedzie ze mna uscisk przyjaciela.nie pozadliwosc, ale milosc, nie eros a agape. M











0
0






















