Lord Mizaan:
Obiektywności w tej wypowiedzi jak na lekarstwo. Cenzurą zionie Ziomku. Chłopcy w wieku 17 lat raczej nie siegną ani po " Fantazmat..." ani po zadna inną pozycję , poza gaytube....
jesli chodzi o Twoje merytoryczne wygibasy - ujmę to tak...czym szanowny Kolega może się poszczycić?
Dla Twojej informacji: taki system pracy naukowej nazywa się analizą dekonstrukcyjną, owszem - można byłoby po prostu uniknąć wszystkich cytatów - wtedy sam musiałbyś je znaleźć, a nie mieć podane na tacy.
Ponadto pomyśl chlopcze jak wyglądała by bibliografia takiej publikacji?!
Na koniec dodam:
nie pisze się tą funkcję ale tę funkcję (jako, że rzeczownik "funkcja" jest rodzaju żeńskiego - w bierniku tę :P )
winien - mocny arhaizm?? ostro jedziesz po pracy, zważając, że pisać nie potrafisz.
To tak kwestią "musimy odpowiednio dobrać formę"
Pozdrawiam
Daniek
znowu muszę skrytykować zamiast pochwalić...ale ktoś tu musi być obiektywny by inne ciotki mogły się zachwycać...
pan Kochanowski popełnia jak ja to nazywam intelektualny plagiat to znaczy przepisuje czyjeś prace ubierając je w swoje słówka a ja tego nie lubię...pan doktor winien wykazać się wyższą kulturą i wiedzą a tymczasem pisze o tym, co zostało opublikowane najpierw w 1987, 1989, 1993 i z pewnością jeszcze wiele razy później a być może i wcześniej ale nie mam wiedzy na temat prac wcześniejszych (choć słyszałem, że są)
istnieje także problem, o którym zawsze przypominam gdy mam zaszczyt wypowiedzieć się na temat przeczytanej książki...jest nim grono odbiorców do których książka jest skierowana...pan Kochanowski jako intelektualista stosuje ogrom słówek których niewielu ludzi jest w stanie zrozumieć...(żeby nie było, że mi się to nie podoba - ja bardzo lubię skomplikowaną nomenklaturę)...jednak jeśli chcemy docierać do szerokiej rzeszy społeczeństwa to musimy odpowiednio dobrać formę, tak by odbiorcy wiedzieli co czytają...myślę, że panu Kochanowskiemu powinno zależeć i zależy na tym, by jego prace były czytane przede wszystkim przez heteryków a nie tylko przez homoseksualistów...edukowanie to bardzo szlachetne zajęcie i myślę że książki pana socjologa dobrze spełniają tą funkcję, ale niestety są przeznaczone dla ludzi naprawdę solidnie wykształconych...mój kolega, 17 letni gej nie był w stanie zrozumieć większej części tej książki...
pozdrawiam obiektywnie :)
pan Kochanowski popełnia jak ja to nazywam intelektualny plagiat to znaczy przepisuje czyjeś prace ubierając je w swoje słówka a ja tego nie lubię...pan doktor winien wykazać się wyższą kulturą i wiedzą a tymczasem pisze o tym, co zostało opublikowane najpierw w 1987, 1989, 1993 i z pewnością jeszcze wiele razy później a być może i wcześniej ale nie mam wiedzy na temat prac wcześniejszych (choć słyszałem, że są)
istnieje także problem, o którym zawsze przypominam gdy mam zaszczyt wypowiedzieć się na temat przeczytanej książki...jest nim grono odbiorców do których książka jest skierowana...pan Kochanowski jako intelektualista stosuje ogrom słówek których niewielu ludzi jest w stanie zrozumieć...(żeby nie było, że mi się to nie podoba - ja bardzo lubię skomplikowaną nomenklaturę)...jednak jeśli chcemy docierać do szerokiej rzeszy społeczeństwa to musimy odpowiednio dobrać formę, tak by odbiorcy wiedzieli co czytają...myślę, że panu Kochanowskiemu powinno zależeć i zależy na tym, by jego prace były czytane przede wszystkim przez heteryków a nie tylko przez homoseksualistów...edukowanie to bardzo szlachetne zajęcie i myślę że książki pana socjologa dobrze spełniają tą funkcję, ale niestety są przeznaczone dla ludzi naprawdę solidnie wykształconych...mój kolega, 17 letni gej nie był w stanie zrozumieć większej części tej książki...
pozdrawiam obiektywnie :)
Obiektywności w tej wypowiedzi jak na lekarstwo. Cenzurą zionie Ziomku. Chłopcy w wieku 17 lat raczej nie siegną ani po " Fantazmat..." ani po zadna inną pozycję , poza gaytube....
jesli chodzi o Twoje merytoryczne wygibasy - ujmę to tak...czym szanowny Kolega może się poszczycić?
Dla Twojej informacji: taki system pracy naukowej nazywa się analizą dekonstrukcyjną, owszem - można byłoby po prostu uniknąć wszystkich cytatów - wtedy sam musiałbyś je znaleźć, a nie mieć podane na tacy.
Ponadto pomyśl chlopcze jak wyglądała by bibliografia takiej publikacji?!
Na koniec dodam:
nie pisze się tą funkcję ale tę funkcję (jako, że rzeczownik "funkcja" jest rodzaju żeńskiego - w bierniku tę :P )
winien - mocny arhaizm?? ostro jedziesz po pracy, zważając, że pisać nie potrafisz.
To tak kwestią "musimy odpowiednio dobrać formę"
Pozdrawiam
Daniek
krzytom:
Oczywiście, że nie. jeśli srotowiec utworzony od wyrazu kończy sie tą samą literą, co pełen wyraz (doktor, doktora) to skróty tez ujmuje się bez kropek (dr, dra)
ale mu chodzi o odmianę, np. "doktora" i wtedy skrót należy pisać z kropką
Oczywiście, że nie. jeśli srotowiec utworzony od wyrazu kończy sie tą samą literą, co pełen wyraz (doktor, doktora) to skróty tez ujmuje się bez kropek (dr, dra)
znowu muszę skrytykować zamiast pochwalić...ale ktoś tu musi być obiektywny by inne ciotki mogły się zachwycać...
pan Kochanowski popełnia jak ja to nazywam intelektualny plagiat to znaczy przepisuje czyjeś prace ubierając je w swoje słówka a ja tego nie lubię...pan doktor winien wykazać się wyższą kulturą i wiedzą a tymczasem pisze o tym, co zostało opublikowane najpierw w 1987, 1989, 1993 i z pewnością jeszcze wiele razy później a być może i wcześniej ale nie mam wiedzy na temat prac wcześniejszych (choć słyszałem, że są)
istnieje także problem, o którym zawsze przypominam gdy mam zaszczyt wypowiedzieć się na temat przeczytanej książki...jest nim grono odbiorców do których książka jest skierowana...pan Kochanowski jako intelektualista stosuje ogrom słówek których niewielu ludzi jest w stanie zrozumieć...(żeby nie było, że mi się to nie podoba - ja bardzo lubię skomplikowaną nomenklaturę)...jednak jeśli chcemy docierać do szerokiej rzeszy społeczeństwa to musimy odpowiednio dobrać formę, tak by odbiorcy wiedzieli co czytają...myślę, że panu Kochanowskiemu powinno zależeć i zależy na tym, by jego prace były czytane przede wszystkim przez heteryków a nie tylko przez homoseksualistów...edukowanie to bardzo szlachetne zajęcie i myślę że książki pana socjologa dobrze spełniają tą funkcję, ale niestety są przeznaczone dla ludzi naprawdę solidnie wykształconych...mój kolega, 17 letni gej nie był w stanie zrozumieć większej części tej książki...
pozdrawiam obiektywnie :)
pan Kochanowski popełnia jak ja to nazywam intelektualny plagiat to znaczy przepisuje czyjeś prace ubierając je w swoje słówka a ja tego nie lubię...pan doktor winien wykazać się wyższą kulturą i wiedzą a tymczasem pisze o tym, co zostało opublikowane najpierw w 1987, 1989, 1993 i z pewnością jeszcze wiele razy później a być może i wcześniej ale nie mam wiedzy na temat prac wcześniejszych (choć słyszałem, że są)
istnieje także problem, o którym zawsze przypominam gdy mam zaszczyt wypowiedzieć się na temat przeczytanej książki...jest nim grono odbiorców do których książka jest skierowana...pan Kochanowski jako intelektualista stosuje ogrom słówek których niewielu ludzi jest w stanie zrozumieć...(żeby nie było, że mi się to nie podoba - ja bardzo lubię skomplikowaną nomenklaturę)...jednak jeśli chcemy docierać do szerokiej rzeszy społeczeństwa to musimy odpowiednio dobrać formę, tak by odbiorcy wiedzieli co czytają...myślę, że panu Kochanowskiemu powinno zależeć i zależy na tym, by jego prace były czytane przede wszystkim przez heteryków a nie tylko przez homoseksualistów...edukowanie to bardzo szlachetne zajęcie i myślę że książki pana socjologa dobrze spełniają tą funkcję, ale niestety są przeznaczone dla ludzi naprawdę solidnie wykształconych...mój kolega, 17 letni gej nie był w stanie zrozumieć większej części tej książki...
pozdrawiam obiektywnie :)











1
0
























