Proszę wycieczki - Szymon Niemiec o sobie

Szymon Niemiec, Tęczowy koliber na tyłku

- Marcin Pietras -


Okładka wydanego własnym sumptem, we własnej witrynie i firmowanego w całości własnym nazwiskiem wydawnictwa, budzi nieufność, jak na firmowaną przez profesjonalną agencję artystyczną. Podobnie strona internetowa. Styl nie z tej epoki, archaiczne liternictwo, niezbyt przystające do międzynarodowego tytułu, ukazującego się z rozmachem od razu w czterech językach. Ale przecież tylko pierwsze wrażenie, w końcu - jak mówi niemieckie przysłowie - nie ocenia się książki po okładce. Zwłaszcza gdy cel szczytny, bo z dochodu sfinansowane ma zostać powstanie centrum kultury queer.

Z drugiej strony rodzi się pytanie, czy osoba tak młoda wiekiem powinna się już bawić w zadęte podsumowania? Dużo efektywniejsza wydaje się w dzisiejszych czasach forma bloga: dynamiczna, elastyczna i także pozwalająca na dygresje przeszłości, a przede wszystkim przedstawiające człowieka w kontekście jego bieżących emocji, których papierowym wynurzeniom Szymona Niemca zabrakło.

Bo - niestety - wnętrze okładki także rozczarowuje. Problem z biografiami (również w wersji 'auto') polega bowiem na tym, że jako literatura, nawet jeśli to literatura faktu, powinny poza fakty wychodzić i zaciekawiać czytelnika. A w tym wypadku tak nie jest. Często zamiast szczegółów wydarzeń ostatnich dziesięcioleci poznajemy kulisy wyboru nicka na irc-u i życiowej decyzji o skróceniu włosów. To jeden z podstawowych mankamentów tej opowieści - potraktowanie z równym dramatyzmem i poczuciem ważkości wydarzeń historycznych i andegdotycznych. Nad każdym z nich ciąży równe poczucie misji bohatera, naznaczone jednak w przypadku wydarzeń znaczących niezrozumiałą zwięzłością i poniekąd bezobowością relacji.

A przecież można by się spodziewać zachodzącej pod skórę, poruszającej relacji z burzliwych czasów: jej autor był świadkiem i jedną z dramatis personae dekady, w której działo się w tym kraju nieźle: raczkujący przez wiele lat ruch emancypacyjny zaktywizował się wreszcie i zmobilizował wobec rządów prawicy na tyle, że mimo typowo polskich, wewnętrznych swarów i przepychanek (wciąż zresztą aktualnych), wreszcie coś zaczęło się rodzić i fermentować na dobre. Niemiec przy swojej otwartości - na którą może sobie przecież za własne pieniądze pozwolić? - wiele mógłby powiedzieć o przejawach nietolerancji, o agresji, przemocy, nieuczciwości, manipulacjach, o codziennych zmaganiach wyoutowanego geja we współczesnej Polsce, rzuconego w polski, polityczny i społeczny młyn po przełomie. I w zasadzie niby mówi i pisze. Na kilkuset stronach wylicza ważne wydarzenia, opisuje przeciwności, z którymi przyszło mu się zmagać, przytacza swoje sukcesy, wspomina porażki. Tyle, że z tego pisania nie wynika wiele, no może poza wyliczanką, z kim było mu w tej drodze po drodze, a z kim nie.

Zabrakło za to rzeczy najważniejszej: emocjonalnych bebechów. Życia. Człowieka. Autor rzadko wychodzi w swych wynurzeniach poza fakty znane od dawna wszystkim choć trochę interesującym się ruchem LGTB w Polsce, relacjonując je zresztą bardziej w rzeczowym tonie urzędowego sprawozdania, niż wewnętrznej wędrówki przez swoją burzliwą przeszłość i zmagania z przeciwnościami losu. Niemal namacalna staje się wizja odhaczania poszczególnych punktów z dziejów. Nawet o największej od lat pasji, która zaważyła na teraźniejszości autora, o ekumenicznym powołaniu, motywach jakie nim kierowały, duchowych inspiracjach, dowiadujemy się tyle co nic. Ot, spotkałem się z kimś, on mnie zafascynował, potem spotkałem się ponownie, zgłębiłem i to mnie zmieniło na zawsze. Koniec tematu, proszę otworzyć książkę na nowym rozdziale.

W podobny sposób przez strony 'Kolibra' prześlizgują się liczne postaci i wydarzenia. Pojawiają się większe i mniejsze nazwiska, by - zanim zaistnieją na dobre - zniknąć w połowie akapitu, jakby jedynym ich uzasadnieniem było, że ze względów kurtuazyjnych lub rozliczeniowych nie wypadało ich pominąć. Przy archiwistycznym tonie całości nie wydaje się również, żeby Niemiec zdołał urazić kogokolwiek z opisanych osób. Zakładając zresztą taką możliwość z góry przeprasza, co już samo w sobie jest ewenementem.

Czym zatem jest ta książka? Wbrew założeniu nie mówi zbyt wiele o autorze, a już tym bardziej o świecie zewnętrznym, co w przypadku biografii uznać trzeba za poważny mankament. Jeśli warto po nią sięgnąć, to raczej jako po subiektywne kalendarium dotychczasowych wydarzeń, zwłaszcza jeśli nie śledziło się z zapartym tchem dosadnych wymian zdań na forach gejowskich portali. Pytanie tylko, czy akurat takiego tekstu czytelnicy oczekują po indywidualności podobnego formatu? Nie mówiąc już o czytelnikach zagranicznych?

O wiele bardziej interesująca wydaje się powracająca kilkukrotnie myśl 'przyszłość pokazała, jak bardzo się myliłem'. Ale ona akurat, choć najbardziej kusi, pozostaje bez rozwinięcia i analizy, podobnie jak wiele innych...

Szymon Niemiec, Tęczowy koliber na tyłku
LGTBPress, Warszawa 2007





 Księgarnia IS

 Strona książki

artykuł IS
szukaj w hiacyncie
witryna WWW
e-mail
klip audio
klip video

podoba mi się nie podoba mi się
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.


Lukass   (niezalogowany)   2007.07.30 11:34
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Zgadzam się z przedmówcą no i co najważniejsze, przeczytałem, tragedia, zenada i pusto totalnie. Po lekturze jestem zdegustowany na maxa, bleeeh :/
 
vil (?)   2007.06.08 13:27
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
dla mnie to ogolnie paranoja zeby czlowiek ktory nie odniosl zadnych sukcesow wieczny placzek i meczennik tego swiata wydawal autobiografie
zenada
 
ptasiek (22)   2007.05.31 13:06
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
hm.. wnikliwa rzeczowa recenzja... Szkoda, ze w ksiazce brak zycia i emocji. Nie sadze wiec, zebym po nia siegnal. Nie mniej - wieloletnie wyrazy uznania dla Szymona.
 




Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie

Zaloguj Zaloguj
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu randka gej książki les gej lgbt

 
teraz wszystkich online: 636
Mamy już 79013 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

patronat




      czas generowania: 0.024 s.