potem było bzykanie, potem ona do kur, on a ciągnik, koniec historii. Fajnie tylko ze wszystkim kołochu** to lata...
fakt, dosc to pretensjonalnie napisane, bez gracji i finezji takiego np koosie'go.
I nie to, ze potepiam wystepek w klubie - robi sie, co sie lubi, jak nikomu nie szkodzi, to i przeszkadzac nikomu nie powinno. Tylko to po prostu nie nadaje sie do publikacji, dziwie sie redakcji IS - ma juz chlopak blog swoj, bitchuje na gejowo.pl (jak sie na blogu pochwalil) i na tym powinien poprzestac.
A tak przy okazji dodam, ze sama idea web2.0 jest dla mnie nico podejrzana - bloggerom wielu za szybko wydaje sie, ze zostali literatami, a i utalentowanych ludzi/profesjonalistow korci coraz czesciej, by za darmo swoje talenty online rozdawac. Plutokracja i denominacja talentow w jednym, ot co. }:-/>
I nie to, ze potepiam wystepek w klubie - robi sie, co sie lubi, jak nikomu nie szkodzi, to i przeszkadzac nikomu nie powinno. Tylko to po prostu nie nadaje sie do publikacji, dziwie sie redakcji IS - ma juz chlopak blog swoj, bitchuje na gejowo.pl (jak sie na blogu pochwalil) i na tym powinien poprzestac.
A tak przy okazji dodam, ze sama idea web2.0 jest dla mnie nico podejrzana - bloggerom wielu za szybko wydaje sie, ze zostali literatami, a i utalentowanych ludzi/profesjonalistow korci coraz czesciej, by za darmo swoje talenty online rozdawac. Plutokracja i denominacja talentow w jednym, ot co. }:-/>
Czy mnie wzrok nie myli: "powiastka" jest w dziale kultura? (bakterii, konkretnie wirusów) Zadziwiające :>
Szczęka mi opadała coraz niżej przy każdej "perle": tak, twarde sutki, które można łamać; zamiłowanie do komfortu, która to słabość powstrzymuje autora przed uprawianiem seksu na kanapie; skejt cały w dżinsie (połowa lat 90-tych - to był czas, pachniała Saska Kępa). Wzruszyłem się, gdy zatopiony w lekturze, zorientowałem się, jak bardzo autor musiał czuć się nieswojo: otaczała go ciżba - masturbujący się, impertynent wtrącający się do gry tzw. "wstępnej". Przyznaję - łzy wyciska monolog Hiszpana o dorastaniu :)
"Dobre, dobre" skandował tłum (z przytupem - oczywiście nie tłum). Ave!
Szczęka mi opadała coraz niżej przy każdej "perle": tak, twarde sutki, które można łamać; zamiłowanie do komfortu, która to słabość powstrzymuje autora przed uprawianiem seksu na kanapie; skejt cały w dżinsie (połowa lat 90-tych - to był czas, pachniała Saska Kępa). Wzruszyłem się, gdy zatopiony w lekturze, zorientowałem się, jak bardzo autor musiał czuć się nieswojo: otaczała go ciżba - masturbujący się, impertynent wtrącający się do gry tzw. "wstępnej". Przyznaję - łzy wyciska monolog Hiszpana o dorastaniu :)
"Dobre, dobre" skandował tłum (z przytupem - oczywiście nie tłum). Ave!
Autor zapomniał wkleic koncówke
PS Potem za kazdym razem, gdy swędzą mnie jajka i odpadają kolejne strupki opryszczki z ust, zastanawiam się czy było warto? Czy może lepiej było pochodzic po uliczkach i nacieszyc wzrok niepowtarzalną architektorą? Czy może, dobrze zrobiłem, ze pozwoliłem napełnic usta nasieniem gorącego Avlaro(WTF??)?? Nie niczego nie załuje, CARPE DIEM.
PS Potem za kazdym razem, gdy swędzą mnie jajka i odpadają kolejne strupki opryszczki z ust, zastanawiam się czy było warto? Czy może lepiej było pochodzic po uliczkach i nacieszyc wzrok niepowtarzalną architektorą? Czy może, dobrze zrobiłem, ze pozwoliłem napełnic usta nasieniem gorącego Avlaro(WTF??)?? Nie niczego nie załuje, CARPE DIEM.
chodząc po katowicach to ciągle tesknie za tą cholernie małą homofobią. tylko moje wspomnienia dotyczą Barcelony;)
strony: 1 2











0
0






















