Wielcy i niezapomniani: Piotr Czajkowski

Zaszczuty geniusz

Życie prywatne i śmierć Piotra Iljicza Czajkowskiego (1840-93) owiane było mroczną tajemnicą. W czasach komunistycznych, sowieccy muzykolodzy stanowczo zaprzeczali, że był homoseksualistą. Prawdy można doczytać się z prywatnych listów genialnego rosyjskiego kompozytora. Pewne jest, że w dawnych archiwach ZSRR spoczywają dalsze nigdy nie publikowane dokumenty. Na podstawie kryptograficznych zapisków, odtworzyć można długą listę długoletnich towarzyszy życia i kochanków Czajkowskiego. W czasie studiów 1867-70 był nim Aleksiej Aputkin. W latach 1868-72 - Władimir Szyłowskij - zamożny młodzieniec, którego poznał w moskiewskim Konserwatorium i który finansował ich wspólne podróże. Aleksej Sopfronow, był od 1872 roku aż do śmierci wiernym towarzyszem życia. Inspirację podczas komponowania "Romea i Julii" przyniósł uczeń kompozytora Edward Żak, który popełnił samobójstwo w 1873 roku. Ważną postacią był Józef Kotek, z którym Czajkowski związał się w połowie lat siedemdziesiątych XIX wieku. Wiemy, że Czajkowski zakochany był w Władimirze Dawidowie, drugim synu swojej siostry Aleksandry, któremu zadedykował swoją Symfonię Patetyczną (1893). Pałał też namiętnością do młodego pianisty Wasylego Sapielnikowa, który towarzyszył mu podczas tournee po Niemczech. Wiemy także o licznych ulotnych znajomościach i miłostkach, których ślad zachował się w szyfrowanych notatkach, jak tej z 22 marca 1889: "Przyszedł do mnie (do hotelu - przyp. red.) Negro".

Piotr Czajkowski zmagał się boleśnie ze swoją orientacją seksualną - zupełnie inaczej niż jego brat Modest, który był także gejem i żył względnie otwarcie ze swym przyjacielem Mikołajem (Kolą) Hermanowiczem Konradim (1868-1923), głuchoniemym chłopcem, którym opiekował się przez 17 lat. Podczas jednego z licznych załamań psychicznych, w wieku trzydziestu sześciu lat Piotr pisał do brata:

"Wiem, że przechodzę przez bardzo krytyczny okres życia. Później wejdę w szczegóły, teraz jednak chcę po prostu powiedzieć, że zdecydowałem się na małżeństwo. To nieuchronne. Muszę to zrobić nie tylko dla siebie samego, ale też dla Ciebie, Modescie i wszystkich których kocham. Sądzę, że nasza wspólna dyspozycja jest największą przeszkodą na drodze do szczęścia i musimy wszelkimi sposobami zwalczać naszą naturę. Jeśli o mnie chodzi, zrobię wszystko żeby ożenić się w tym roku a jeśli nie starczy mi odwagi, porzucę na zawsze moje nawyki. Wiesz z pewnością, jak bolesne jest współczucie okazywane mi przez ludzi, choć w niczym nie zawiniłem. Jak zatrważające jest myśleć, że ci którzy mnie kochają czasami się mnie wstydzą. Krótko mówiąc, potrzebuję małżeństwa lub jakiegokolwiek zaangażowania z kobietą aby zamknąć usta kreaturom, których opinie nic dla mnie nie znaczą, lecz którzy są w stanie zakłócić spokój moich bliskich."

W 1877 roku, Czajkowski wziął ślub z Antoniną Miliakową. Powiedział jej wprost, że jej nie kocha, ale pragnie zostać oddanym przyjacielem. Po kilku miesiącach, małżeństwo rozpadło się. Ta życiowa katastrofa przyniosła co prawda kolejne nerwowe załamanie, ale miała też błogosławiony skutek w postaci względnego zaakceptowania owej "natury". Czajkowski przestał się wreszcie zadręczać wyrzutami sumienia.
Być może, przyczyną owego małżeństwa z desperacji był również zawód miłosny, odrzucenie przez jakiegoś młodego mężczyznę. W tym czasie, Czajkowski komponował operę "Eugeniusz Oniegin" w której Tatjana odrzucona jest przez Oniegina. Najwidoczniej, bardzo wczuwał się w jej sytuację. W kolejnym liście do brata pisał, że "całkowicie zapomniał o Miljakowej podczas pracy, zgubił jej listy i nie chce ich znaleźć". W końcu jednak znalazł czas na spotkanie z żoną, ale tylko po by jej oznajmić że "nie może odwzajemnić miłości".

Wspomniany siostrzeniec Czajkowskiego, Władimir Lwowicz Dawidow miał przydomek "Bob" i pojawił się u jego boku w późnych latach 80-tych. Kompozytor nie znosił przebywać z dala od domu. Nienawidził samotności w pokojach hotelowych i wielkich miast. Tęsknił za kochankiem-bratankiem, którego nazywał "ideałem" i zapisał mu cały majątek. Listy do Władimira przepojone są miłością: "Piszę do Ciebie z ogromną radością. Myśl, że ten papier znajdzie się w Twoich rękach wyciska mi z oczu łzy wzruszenia." W poczuciu ogromnego szczęścia, chciał kupić mieszkanie w Petersburgu, w którym mieli zamieszkać wraz z bratem Modestem. Los chciał inaczej. W listopadzie 1893 roku, niecały miesiąc po uroczystym wykonaniu "Symfonii Patetycznej", Czajkowski nagle umarł. Miał zaledwie 53 lata. Prasa donosiła, że zmarł na cholerę po wypiciu nie przegotowanej wody. Pierwszego listopada był po teatrze na kolacji z Bobem i rzekomo domagał się szklanki wody - mimo że Bob protestował. W innej wersji, nie przegotowaną wodę wypić miał w mieszkaniu Modesta z okrzykiem "kogo to obchodzi!". Następnego dnia poczuł się źle a szóstego zmarł w skutek niewydolności nerek i odwodnienia. Ale już współcześni powątpiewali czy przyczyną śmierci była choroba. Kompozytor Rimski-Korsakow, który przyszedł do mieszkania Modesta, aby oddać cześć zmarłemu dziwił się, że nie przeprowadzono tam rutynowej dezynfekcji, że ludziom pozwalano całować zwłoki według rosyjskiego zwyczaju. W latach dwudziestych, Wasyl Bertenson, jeden z lekarzy Czajkowskiego twierdził, że kompozytor zażył truciznę. Jego relacja znalazła potwierdzenie w dokumentach dopiero w naszych czasach.

Prawdę o okolicznościach śmierci Piotra Czajkowskiego odsłoniła Aleksandra Orlowa, która wyemigrowała do USA w 1979 roku. Twierdziła, że rosyjski świat muzyki, włączając w to osoby tak znane jak Aleksander Głazunow, doskonale wiedziały, że Czajkowski popełnił samobójstwo. Przekazała też relację Aleksandra Wojtowa, historyka i prawnika z Petersburga. W 1913 roku, wdowa po Mikołaju Jackobim zwierzyła mu się, że posiada straszliwy sekret, którego nie chce zabrać do grobu. Oto ta historia: Jesienią roku 1893 hrabia Stenbok-Fermor napisał list do cara Aleksandra III, skarżąc się, że Czajkowski poświęca zbyt wiele uwagi jego młodemu bratankowi. List ten został przekazany Jackobiemu - który był carskim urzędnikiem i wykładowcą w Wyższej Szkole Prawa w Petersburgu, z poleceniem wręczenia go władcy Rosji. Publiczne odkrycie orientacji homoseksualnej oznaczało śmierć cywilną i zesłanie na Syberię. Jackobi obawiał się, że z pewnych powodów represje spadną także na znajomych i przyjaciół Czajkowskiego - także na niego. Dlatego zachował list i urządził w swoim mieszkaniu "sąd honorowy", wzywając kompozytora by się przed nim wstawił. Wdowa opowiadała, że słyszała przez drzwi podniesione głosy a po spotkaniu widziała śmiertelnie bladego Czajkowskiego biegającego po pokojach w najwyższym podnieceniu. Kiedy wszyscy wyszli, Jackobi powiedział żonie, że sąd wezwał go do popełnienia samobójstwa, na co się zgodził. Zaraz po tym doniesiono o chorobie kompozytora. Po zapoznaniu się z rewelacjami Orłowej, Natalja Kuzniecowa-Fladimowa, wnuczka siostry żony najstarszego brata Piotra Czajkowskiego - Mikołaja powiedziała, że dokładnie tę samą historię opowiadała jej babka, zmarła w 1955 roku.

Autor najnowszej biografii Czajkowskiego, Aleksander Poznanskij odrzuca wersję "sądu honorowego". Twierdzi, że tego rodzaju metody były nie do pomyślenia w cywilizowanej Rosji i że w owej Wyższej Szkole Prawa było wielu homoseksualistów - chociażby Mieżewskij, którego car obronił gdy padło na niego podejrzenie wykorzystania młodego trębacza carskiej kapeli wojskowej. Jednak trębacz to nie młody hrabia Stenbok. Zaś fakt istnienia "sądów honorowych" potwierdza historyk Karliński, dodając że często ich wyroki wiązały się z przypadkami ujawnionych aktów homoseksualnych, karanych na podstawie paragrafu 995. Znany jest z tamtego okresu historii przypadek nauczyciela, który uwiódł młodego chłopca i został za to skazany na pięć lat zsyłki do Saratowa. Był to wyrok stosunkowo łagodny. W jednej ze swych książek, Tołstoj pisze o "nie ukaranym homoseksualiście" konkludując: "szatan zwyciężył". W każdym razie, homoseksualizm nie był w żadnym razie akceptowany w Rosji społecznie i surowo karany przez prawo.

Czajkowski zdawał sobie przez całe swoje życie sprawę z licznych zagrożeń jakie na niego czyhały. Jego lęki przerodziły się w męczące neurozy z depresje. W swoim pamiętniku napisał: "Co mogę uczynić, by stać się normalnym?"

W 1993 roku brytyjska telewizja nadała audycję pod tytułem "Duma czy przesąd", w której znalazły się wywiady z Orłową, Poznanskim i innymi historykami. Większość z nich wyrażała przekonanie, że Piotr Iljicz Czajkowski skazany został na śmierć - z poleceniem opuszczenia świata w sposób dyskretny i odsuwający kompromitację od przyjaciół, prominentnych osobistości tamtych czasów. Narzędziem zbrodni był arszenik. Jego ukochany Bob popełnił samobójstwo w wieku trzydziestu pięciu lat.

Opracował: Antoni Kuchejda
Wg: Rictor Nelson, Great Queens of History




podoba mi się (2) nie podoba mi się
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.


Brak nielubiących



strony:   1 2 3 4 5
piotr   (niezalogowany)   2008.12.19 18:14
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
genialny kompozytor wlasciwie najwiekszy naj naj i coz mnie obchodzi jego seksualizm dla mnie jest byl i pozostanie wielki a jego 5 symfonia dzielem ulubionym piszcie wszyscy fani czajkowskiego zalozmy jego strone nie tkwijmy w marazmie
 
kamcia   (niezalogowany)   2006.10.02 18:45
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
a ja szukam cos z jego zycioryso anie czy byl homoseksualista !!! i co ja mam traz zroic jak mam napisac o nim referat na muzyke !!!!
 
lala   (niezalogowany)   2006.03.05 14:43
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
czaja jest super
 
owad   (niezalogowany)   2005.11.24 21:22
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
na szczescie czajkowski tak to sprytnie wykombinowal ze jego muzyka jest archetypem homoseksualizmu i cierpienia a jaki jest twoj uluibiony utwor czajkowskiego??
 
owad   (niezalogowany)   2005.11.24 21:08
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
podobno do symfoni patetycznej byl napisany szczegolowy program..... no coz a sluchaliscie 2 cz symfoni e moll?????
 
Ania   (niezalogowany)   2005.11.05 17:29
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Napiszcie To troche mniej plis
 
madziula   (niezalogowany)   2005.03.20 10:55
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
uważam ze masz racje to ze ktoś był gejem nie powinno byc aż takim powodem do takiego huku jak tu sie dzieje.czlowieka ceni i wspomina sie za to kim byl i co zrobil dla narodu,rozwoju kultury a nie czy byl gejem czy nie.to nie ma tu znaczenia,.Wątpie zeby jaki kolwiek nauczyciel od muzyki mówil wam o kims dlatego zebyl gejem.....pozdro i przestańcei o tym pisac
 
jeanetta   (niezalogowany)   2005.02.25 19:39
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
dokładnie tak, bo przecież miłość jest jedna, nie ważne czy kierowana do człowieka tej samej płci czy innej...
kocha się przecież tak samo
takie samo uczucie łączy parę homoseksualną co heteroseksualną,
pod wpływem tego samego uczucia powstają różne utwory, a jest nim miłość
wypada mi zakończyć parafrazą sformułowania Gobrowicza
Czajkowski wielkim kompozytorem był:)
 
Iljicz   (niezalogowany)   2005.02.20 19:43
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
trzeba posluchac Hamleta i zrozumiec Patetyczna mozna wtedy porownywac
 
banan   (niezalogowany)   2004.09.06 13:27
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Nie - to redakcja ma rację Versus. Gdyby Czajkowski nie był gejem to nie powstałaby ANI JEDNA nuta dzieł , które skomponował i albo w ogóle nie odszedłby w świat muzyki albo tworzyłby coś zupełnie innego; tak więc jego orientacja ( a także oczywiście religijność, zasady wewnętrzne i wszystko inne co tworzy i kształtuje człowieka ) jest tu kluczowa. Jeśli posłuchasz wstępu do I cz. i zakończenia IV części VI Symfoni to chyba zrozumiesz - Czajkowski napisał to już wiedząc co mu "czynić wypada". Pozdrawiam
 
strony:   1 2 3 4 5




Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie

Zaloguj Zaloguj
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu randka gej książki les gej lgbt

 
teraz wszystkich online: 602
Mamy już 79016 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

patronat




      czas generowania: 0.023 s.