Historia sztuki, psychoanaliza i leworęczność
Tuż przed świętowaną niedawno 474 rocznicą śmierci Albrechta Dürera, znany niemiecki historyk sztuki Matthias Mende, były dyrektor galerii sztuki w Norymberdze (Nürnberger Kunstsammlungen), opublikował artykuł w którym stwierdził że wielki malarz "nie stronił od miłości do mężczyzn". Innymi słowy - Dürer był - co najmniej - biseksualny. Mende (65), który zasłynął jako autor wartościowej monografii poświęconej artystycznej spuściźnie Dürera oparł swoje dociekania na temat seksualności mistrza na podstawie jego "zniewieściałej powierzchowności" oraz tajemniczej inskrypcji w języku greckim, jaką opatrzoną jest jego rytowniczy potret wykonany przez przyjaciela z lat młodzieńczych Willibalda Pirckheimera, opisującej w dosadny sposób... seks analny. Mende zauważa, że "historycy nigdy nie przetłumaczyli tego tekstu"...
Podejmowane często w ostatnich latach próby analizowania dzieł wielkich mistrzów pod kątem ich domniemanej orientacji seksualnej wywołują żywą polemikę. Niemiecki historyk sztuki pisze, że seks analny praktykowany jest także w kontaktach heteroseksualnych, jednak dbałość Dürera o fryzurę, jego "starannie zakręcone loki" dają wiele do myślenia, podobnie jak zainteresowanie detalami męskiej anatomii. W wieku 35 lat, Dürer wykonał słynny akt własnego ciała, w którym "bardzo dokładnie oddał szczegóły nie tylko twarzy, lecz także genitaliów, co jest wyrazem dwoistości ducha i popędu". Ten autoakt nie był zresztą przez malarza eksponowany i nawet dzisiejsze reprodukcje pokazują go wstydliwie od pasa w górę.
Albrecht Dürer nie jest jedynym obiektem dociekań tego rodzaju. Najsłynniejszym jest niewątpliwie Leonardo da Vinci (1452-1519). Tajemnica, jaką stanowi geniusz i życie prywatne mistrza renesansu, skłaniała badaczy do formułowania najbardziej karkołomnych hipotez. Swego czasu modne było poszukiwanie związku pomiędzy jego seksualnością a leworęcznością. Jak wiadomo, Leonardo posługiwał się często pismem które odczytać można tylko jako odbicie w lustrze. Na dodatek miał być leworęczny. Kilkanaście lat temu, pewien badacz przedstawił wyniki komputerowego badania słynnego portretu "Mona Lisa" i autoportretu malarza. Po odwróceniu obu wizerunków na lewą stronę i nałożeniu ich na siebie okazało się, że rysy twarzy na obydwóch są niemal identyczne. Czy zatem Mona Lisa Gioconda to portret samego Leonarda - a raczej jego ukrytej natury - podobnie jak w przypadku Dürera? Podobnym zabiegom technicznym i psychoanalitycznym poddany został również obraz "Tomiasz i anioł", przypisywany Andrea del Verrocchio. Zdaniem kuratora Davida Browna obraz dziełem Leonarda, ponieważ "ponieważ głowa Tobiasza namalowana jest lewą ręką".
Co ma jednak leworęczność i lustrzane pismo z orientację seksualną? Zdaniem psychonanalityków bardzo wiele, bowiem "lustro jest medium narcystycznym". W swych leworęcznych, lustrzanych zapiskach Leonardo zanotował, że musi tak pisać o kani (drapieżny ptak), ponieważ do jego dziecięcych reminiscencji należy obraz kani otwierającej mu ogonem usta i kilkakrotnie uderzającej ogonem w jego wargi. Zygmunt Freud, ojciec psychoanalizy, wydedukował z tego opisu niechybną homoseksualność. Współczesny Freudowi teoretyk kreatywności Wilhelm Fließ był przekonany, że leworęczni malarze, tacy jak Leonardo czy Michelangelo musieli być co najmniej biseksualni. Tego rodzaju prób powiązania leworęczności z orientacją seksualną było za czasów Freuda mnóstwo. Entuzjastom Freuda wystarczało niekiedy nawet wyobrażenie leworęczności by formułować karkołomne teorie na temat "odwrotności", "odmienności" lub "zamianie stron". Kurt Eissler, autor pracy "Leonardo da Vinci - psychoanalityczna ocena zagadki", który o homoseksualizm podejrzewał poetę Goethego (był leworęczny), zajął się rysunkiem Leonarda, przedstawiającym anatomiczną budowę prawej dłoni. Na kartce tej mistrz wyraził swe obrzydzenie aktem płciowym, pisząc że jest "odrażający tak jak narządy które w nim biorą udział". "Nie może być przypadkiem" - napisał Essler - "że swój wstręt do aktu płciowego artysta uwiecznił na karcie z rysunkiem prawej ręki. Ponieważ wiadomo, że Leonardo większość czynności wykonywał lewą ręką, nasuwa się nieodparty wniosek że masturbował się prawą"...
Czy z powyższe dywagacje wnoszą cokolwiek istotnego do dyskusji na temat istoty homoseksualizmu? Można w to wątpić. Znacznie większą inspiracją może być oglądanie malowideł w Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie, pędzla Michała Anioła. Lub lektura sonetów tego ostatniego, poświęconych jego przyjacielowi Tommaso Cavalieri. Ich wymowa nie wymaga zabiegów psychoanalitycznych.
Krzysztof Wagner