racja. ale sa tchorze i konformisci lub wrecz debile, tacy siedza ze swim 1000 zl w domu na dupie i warcza na wszystko, co inne, gdzies tam w srodku najglebiej pragnac zaznac tej innosci, ale sa i tacy, ktorzy pragna poznawac swiat. sposrod tych pragnacych sa tacy co to tylko chca a sa i tacy co to chca moga. kapuscinski chcial i mogl. nie byl jedynym!!!!!!!! i tylko w tym rzecz, bow lasnie twoje stanowisko wskazywalo, ze byl jedynym, lub bardzo nielicznym. mysle, ze byloby wiecej takch osob jakby mieli kase. wiec to nie to, ze kapuscinski jezdzil liczy m sie na plus, bo to robi sporo ludzi - o pamietasz dzienikarza polskiego ktoremu zaaplikowano pare deko prochu w iraku??? - ale jego wartosc polega na tym, co myslal o swiecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jego swiatopoglad moze byc cenny a nie podrozowanie czy odwaga!! wierz mi, jest takch ludzi dosc duzo. a ludzi bardzo madrych...............tez jest sporo ale kazda madrosc jest fascynujaca, jest wyjatkowa, produkuje inne poglady, lub te same ale przekazywane w inny sposob. to fascynuje. to jak film o tym, ze milosc jest piekna, jeden pokaze to pieknie a inny polmozg beznadziejnie tandetnie. tak samo z madroscia i pogladami. ludzei bardzo madrzy sa cenni za swoja madrosc i sposob jej upublczniania!!!!!!!!! mnie etz interesuja tylko ludzie!! co ma do powiedzenia i z ato go oceniam, a mnie za to, ze sobie bryka po ameryce poludniowej -))))))))))
No to fajnie że masz 1000 zł, siedząc, jak to piszesz, ''na dupie w domu'''. Kupa ludzi dostaje najniższą krajową, tyrając całymi dniami...ale ja nie o tym. Może moja wypowiedź zabrzmiała jak wodolejstwo, ale chodziło mi o to, że Kapuściński zapuszczał się w takie rejony świata, w tak burzliwych okresach historii, że wielu na Jego miejscu nie zdecydowałoby się tam pojechać. I sorry, ale nie wierzę że robił to z czystego wyrachowania, dla chęci zysku ze swoich późniejszych książek...
wysluchiwal tych, ktorych nikt inny nie chcial wysluchac? hehehe chyba polales lekko wody hehehe. face mial wspaniala robote jaka wielu innych chcialoby miec i dzeki nej mial mozliwosc gadana z wieloma ludzmi. bardzo wielu chcialoby gadac z tymi z ktorym gadal kapuscinski,a le nestety nie sa tak ustawieni jak on byl i musza siedzidc w chalupie na dupie ze swoim 1000 zl-))) wiec mniej ahow i ohow o nim.
'Odszedłeś cicho i bez pożegnania,
Jak ten, co nie chce swym odejściem smucić,
Jak ten, co wierzy w chwili rozstania,
Że ma niebawem z dobrą wieścią wrócić'
Ryszard Kapuściński to nie tylko wspaniały pisarz i wielki podróżnik, ale przede wszystkim mądsy, dobry i ciepły Człowiek, wsłuchujący się w głos innych - tych, których głosu nie chciał usłyszeć nikt...Żegnaj, Mistrzu
Jak ten, co nie chce swym odejściem smucić,
Jak ten, co wierzy w chwili rozstania,
Że ma niebawem z dobrą wieścią wrócić'
Ryszard Kapuściński to nie tylko wspaniały pisarz i wielki podróżnik, ale przede wszystkim mądsy, dobry i ciepły Człowiek, wsłuchujący się w głos innych - tych, których głosu nie chciał usłyszeć nikt...Żegnaj, Mistrzu
jesli miasto mialo 100 tys ludzi przed wojna to nie bylo metropolia. tak jak teraz ktos z lublina czy bialegostoku nie powie ze mieszka w wielkim miescie. zauwaz sens tego konteksu - rozroznienie pomiedzy mieszkaniem w miescie uwazanym za centrum, za miasto pelna geba, metropolie, a mieszkaniem w miejscowosci, ktorej mieszkancy maja swiadomosc, ze nie mieszkaja w wielkim miescie. polak z wawy ma swiadomosc, ze pochodzi z wielkiego miasta nawet, jak jets w nowym jorku. polak z bialegostoku nawet w polsce nie uwaza go za wielkie miasto a co dopiero za granica. i na koniec nie sil sie na ukulturalnione chamstwo piszac prosze nie plesc bzdur. naucz sie rozmawiac a nie wk......rwiac, ok?
prosze nie plesc bzdur, że Pinsk byl malym miastem, bo przed wojna mial ok 100000 ludzi; raczej zapyzialym, bo wiekszosc stanowili Żydzi
nie czytalem jego ksiazek. wiem tylko tyle, ile po smierci sie o nim pisze w necie i gada w radiu. artykul powyzszy odwoluje sie jednak do kilku spostrzezen, ktore wynikaja z zyciorysu kapuscinskiego, ale ktore moim zdaniem maja odniesienie takze do innych ludzi, mam nadzieje, ze takze i zyjacych. otoz wspomina autor o roznorodnosci, jaka byla elementem swiadomosci kapuscinskiego oraz o jego pochodzeniu z malego miasta. nie uwazam, ze to sa cehy stanowiace wytrych do sukcesu, ale warto podkreslic jak one moga byc wazne dla czlowieka wspolczesnego. roznorodnosc to zdolnosc do poznawania swiata bez oceny. nie mozna poznawac oceniajac. dzieki poznawaniu staje sie czlowiek bogaty wewnetrznie. ale aby poznawac swiat, nalezy na poczatku stworzyc siebie, bo w przeciwnym razie poznajac tyle innosci zagubi sie czlowiek i przestanie byc zdolny do analizy poznania. stworzenie osobowosci nastepuje w wieku mlodym, np na wsi czy w malym miescie. jest pewna przewaga ludzi takich nad ludzmi z metropolii. polega na wiekszej determnacji do aktywnosci zyciowej, do poznawania co jest dalej, za miasteczkiem. take pochodzenie daje "kopa" na rozped. jelsi ms sie szczescxie miec madrych wychjowawcow i sammeu miec dobre geny, to przy laskawosaci losu i wlasnej determinacji nastepuje dazenie do rozwoju, korzystania z zycia. wchodzi sie w zycie juz z jakos uksztaltowana osobowoscia, z jakimis wartosicami i poznawanie swiata wtedy jest wzbogacaniem wiedzy o zyciu ale z jednoczesnym staniem na twardym fundamencie swiatopogladowym, ktory moze ulec jakiejs przemianie, modyfikacji, ale nigdy nie jest burzony na skutek wejscia w wielki swiat.
reasumujac mam taka refleksje - nie wystawiajmy sie na konfrontacje ze swiatem dopoki sie nie stworzymy dostatecznie. a wiec dbajmy o ustanowienie swoch wartosci. wtedy wchodzmy w swiat. jelsi mamy akiego "kopa" bo jestesmy biedni, z malego miasta, ze wsni, brzydcy, to tym bardziej mammy wieksze szanse na sukces, bo to nas napedza. ale nie wchjodzmy w wielki swiat, w zycie, dopoiki nie mamy uksztaltowanej osobowosci, bo tylko przypadek moze nas uchronc przez chaosem. dla gejow tez jest pewna sugestia - nie wchodzcie w swiat sexu, zwiazkow, aktywnosci gejowskiej, itp, dopoki nie macie pogladu na te kwestie, w ktory gleboko wierzycie. skad wziac ten poglad? nie ma recepty. wlasny rozum plus bliscy. wiec na poczatku inwestowanie w siebie a potem na bazie tej swojej osobowosci wedrowka w swiat....jelsi utrzymamy sie w swiecie przez pierwsze lata i zachowamy wiare w swoje wartosc, to potem kazdy kolejny rok umocni nasza wiedze i bogactwo swiatopogladowe i bedzemy zdolni do zrozumienia czym jest roznorodnosc i ile z niej wynika dobra.
reasumujac mam taka refleksje - nie wystawiajmy sie na konfrontacje ze swiatem dopoki sie nie stworzymy dostatecznie. a wiec dbajmy o ustanowienie swoch wartosci. wtedy wchodzmy w swiat. jelsi mamy akiego "kopa" bo jestesmy biedni, z malego miasta, ze wsni, brzydcy, to tym bardziej mammy wieksze szanse na sukces, bo to nas napedza. ale nie wchjodzmy w wielki swiat, w zycie, dopoiki nie mamy uksztaltowanej osobowosci, bo tylko przypadek moze nas uchronc przez chaosem. dla gejow tez jest pewna sugestia - nie wchodzcie w swiat sexu, zwiazkow, aktywnosci gejowskiej, itp, dopoki nie macie pogladu na te kwestie, w ktory gleboko wierzycie. skad wziac ten poglad? nie ma recepty. wlasny rozum plus bliscy. wiec na poczatku inwestowanie w siebie a potem na bazie tej swojej osobowosci wedrowka w swiat....jelsi utrzymamy sie w swiecie przez pierwsze lata i zachowamy wiare w swoje wartosc, to potem kazdy kolejny rok umocni nasza wiedze i bogactwo swiatopogladowe i bedzemy zdolni do zrozumienia czym jest roznorodnosc i ile z niej wynika dobra.











0
0






















