
Rudolf Nurejew
Wielki rosyjski tancerz i choreograf Rudolf Nurejew (1938-93) należy do niewielkiego i ekskluzywnego kręgu ludzi, których biografię czyta się niczym fascynującą powieść. Czerpał z życia pełnymi garściami. Był uwielbianym przez publiczność bożyszczem, pożeraczem serc, nienasyconym seksoholikiem. Nurzał się w luksusie, posiadał własną wyspę i mnóstwo kochanków. A jednocześnie był człowiekiem głęboko nieszczęśliwym i niespełnionym. Żył krótko - zaledwie 54 lata. Zmarł na AIDS. Już za życia był legendą.
Nic w życiu Rudolfa Hamietowicza Nurejewa nie przebiegało linią prostą. Urodził się w pociągu w pobliżu Irkucka na Syberii. Jego matka jechała właśnie koleją transsyberyjską do Władywostoku by odwiedzić męża, oficera-politruka Armii Czerwonej. Rodzina trafiła w końcu do wioski w pobliżu Ufy w sowieckiej Baszkirii. Tam mały Rudolf uczył się ludowych tańców i po raz pierwszy zwrócił uwagę swym talentem. Była jednak wojna, a potem przyszły trudne czasy stalinowskiego terroru. Dopiero jako siedemnastolatek roku chłopiec trafił w 1955 do słynnej szkoły baletowej Waganowej w Leningradzie. Był niezwykle zdolnym studentem - ale talent nie uchronił go od kłopotów. Odmówił wstąpienia do Komsomołu - komunistycznej organizacji młodzieżowej, uczył się prywatnie języka angielskiego. Mając zaledwie dwadzieścia lat, został solistą słynnego Baletu Kirowa i najpopularniejszym tancerzem w Rosji. Rychło też dostąpił rzadkiego zaszczytu - pozwolono mu wyjechać na gościnne występy do Wiednia. Młody Nurejew odkrył, że poza ZSRR istnieje inny świat - piękny i bogaty, świat który gotów był rzucić mu się do stóp. Odkrył także, że na Zachodzie mężczyźni tacy jak on - kochający innych mężczyzn - nie muszą się tam ukrywać jak w ZSRR, gdzie za homoseksualizm trafić można było do więzienia. Lecz ta pierwsza wyprawa na Zachód trwała krótko. Za karę za złe sprawowanie Nurejew musiał wracać.
Karta odwróciła się dopiero w 1961 roku. Jeden z solistów zespołu Kirowa uległ wypadkowi i nie mógł pojechać na występ do Paryża. Zdecydowano, że zastąpi go Nurejew. Wywołał sensację, publiczność szalała, krytycy wypisywali peany pochwalne. Jak można się było spodziewać, młody tancerz ani myślał stosować się do surowych zakazów kontaktów z zachodnią prasą i wielbicielami. Biografowie tancerza twierdzą, że sowiecka służba bezpieczeństwa KGB doskonale wiedziała o jego preferencjach seksualnych. W Paryżu ulokowano go w jednym pokoju z młodym i atrakcyjnym kolegą - Jurijem Sołowiowem. Nurejew zwierzył się mu z zamiaru pozostania we Francji a Sołowiow natychmiast o wszystkim doniósł. Kiedy powiedziano mu, że musi natychmiast wracać bo zachorowała mu matka, Nurejew wyczuł niebezpieczeństwo. Na paryskim lotnisku Orly zmylił swych konwojentów i oddał się w ręce francuskiej policji.
Sensacyjną ucieczkę Nurejewa opisały wszystkie gazety. Jego zdjęcie znalazło się na okładce największych magazynów. Podziwiano jego talent i wspaniałą aparycję. Błyskawicznie awansował do grona największych światowych znakomitości. Dotarł do celu. Amerykański krytyk baletowy Otis Stuart, autor skandalizującej biografii Nurejewa pt. "Perpetual Motion: The Public and Private Lives of Rudolf Nureyev" pisze, że powodem ucieczki wcale nie było pragnienie artystycznego rozwoju, życia w wolnym kraju czy korzyści, wynikające z kariery - lecz... nieokiełznany seksualny apetyt. Tylko na Zachodzie tancerz mógł uwolnić się od dusznej i zaściankowej moralności sowieckiej, która limitowała ludzkie potrzeby i zmuszała do ukrywania wszelkiej odmienności. Niedługo potem Rudolf Nurejew gości z występami w Kopenhadze, gdzie poznaje innego znakomitego tancerza, Erika Bruhna. Zostają kochankami i przyjaciółmi na długie lata. Starszy o dziesięć lat Bruhn wprowadza młodego Rosjanina w najwyższe kręgi artystycznej hierarchii, opiekuje się nim i wspaniałomyślnie wybacza lekkomyślne wybryki. W tym samym mniej więcej czasie, Nurejew poznaje słynną brytyjską primabalerinę, Margot Fonteyn. Razem tańczą "Jezioro Łabędzie" i "Giselle".
Stuart pisze, że Nurejew stał się bywalcem gejowskich klubów. Miał nieznośny charakter. Dostawał ataków histerii, bez powodu wdawał się w bijatyki, rozbijał zastawę stołową, wylewał ludziom na głowy drinki, obrażał się i robił sceny. Margot Fonteyn nie mogła mu wybaczyć, że podczas przedstawienia nagle zniknął. Policja znalazła go w publicznej toalecie, gdzie uprawiał seks z jakimś nieznajomym mężczyzną. Przyjaźnił się i kłócił z Jacqueline Kennedy Onassis, Mickiem Jaggerem i Andym Warholem. Był wielką gwiazdą, zarabiał mnóstwo pieniędzy i równie szybko je wydawał. W latach siedemdziesiątych, Nurejew wystąpił w kilku filmach - jednak okazało się że nie miał talentu aktorskiego. Brakowało mu też dyscypliny i cierpliwości. Za to tournee po Stanach Zjednoczonych zakończyło się wielkim sukcesem, podobnie jak występy na Broadway'u w musicalu "Król i ja". Miarą popularności niech będzie fakt, że kiedy pojawił się jako gość w mało wtedy znanym serialu "The Muppet Show" - program ten stał się rychło znany na całym świecie.
W 1983 roku, Rudolf Nurejew został dyrektorem baletu Opery Paryskiej. Już wtedy zdawał sobie sprawę z pogarszającego się stanu zdrowia.
Pierwsze przypadki AIDS wystąpiły we Francji na początku lat osiemdziesiątych. Jednak tylko niewielu gejów zdawało sobie sprawę z śmiertelnego zagrożenia, jakie niesie ryzyko zarażenia wirusem HIV. Nurejew musiał być jedną z pierwszych ofiar epidemii. Odmówił podjęcia kuracji i nie zamierzał zmieniać stylu życia. Pracował dalej, coraz bardziej naznaczony przez chorobę. Podczas ostatniego występu w 1992 roku, zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią, był już bardzo wyniszczony. Wzruszona jego odwagą i samozaparciem publiczność zgotowała mu owację na stojąco. W uznaniu zasług dla kultury, otrzymał najwyższe francuskie odznaczenie w dziedzinie kultury - tytuł Chevalier de l'Ordre des Artes et Lettres.
Rudolf Nurejew zmarł w 1993 roku na AIDS.
Opracował Tomasz Juszkowski