Straszliwa tragedia gejowskiej pary

Historia Joe Ortona i Kennetha Halliwella

- Czy ktoś próbował kiedyś schować pieniądze w trumnie?
- Nie wtedy kiedy właśnie jej używano.
- Dlaczego?
- Nigdy to nikomu nie przyszło do głowy...

Dialog ten pochodzi ze sztuki Joe Ortona "Loot" (Łup) z 1966 roku. Historia miłości i niszczycielskiej zazdrości, życia i śmierci jednego z najznakomitszych współczesnych dramaturgów brytyjskich i jego przyjaciela Kennetha Halliwella jest tak niezwykła, jak świat, który razem tworzyli w przestrzeni scenicznej. W maju 1967 roku Joe Orton (właściwie John Kingsley, 1933-1967), i jego kochanek Kenneth Halliwell spędzali wakacje w Tangerze. "Siedzieliśmy rozmawiając o naszym szczęściu. I o tym, że nie może z pewnością trwać długo. Będziemy musieli za nie zapłacić. Być młodym, przystojnym, zdrowym, sławnym, stosunkowo bogatym i do tego szczęśliwym to z całą pewnością wbrew naturze." Trzy miesiące później Orton nie żył, zamordowany przez Halliwella, który następnie odebrał sobie życie.

Joe Orton i Kenneth Halliwell poznali się w 1953 roku w Akademii w Londynie, gdzie obaj studiowali aktorstwo. Zakochali się w sobie i zamieszkali razem. Halliwell miał wówczas 25 lat, a Orton 18. Obaj nie wykazali jednak szczególnego talentu aktorskiego i postanowili utworzyć spółkę autorską, zająć się pisaniem książek. Halliwell odziedziczył niewielki majątek dzięki czemu mogli przez pewien czas nie pracować, zająć się tylko twórczością. To właśnie Halliwell nadawał ton - dyktował Ortonowi opowiadania i powieści. Orton ograniczał się do przepisywania i czasami dodawał jakieś pomysły od siebie. Niestety po początkowym zainteresowaniu krytyków ich twórczość nie odniosła sukcesu. W końcu odziedziczony majątek został roztrwoniony i obydwaj musieli rozejrzeć się za pracą. Już nie mieli tak wiele czasu zapału i ochoty na wspólną twórczość literacką.

W 1957 roku Joe Orton zaczął pisać samodzielnie. Jednak początkowo trudno mu było znaleźć własny styl. Przyzwyczajony był do inspirującej współpracy z Kennethem. Przełom nastąpił w 1962 roku, kiedy kochankowie trafili na 6 miesięcy do więzienia za uszkodzenie książek z biblioteki. Po raz pierwszy od 9 lat zostali rozdzieleni. Joe wyszedł z więzienia pełen pogardy dla angielskiego establishmentu. Swą nienawiść zaczął wyrażać w formie mistrzowsko skonstruowanych fars teatralnych. Role się odwróciły: Teraz Orton pisał, a Halliwell podrzucał pomysły i komentarze.

W roku 1964 Orton zakończył pisanie swojej pierwszej słynnej sztuki pt. "Bądź miły dla pana Sloane". Sztuka została wystawiona na londyńskim Westendzie i otrzymała wspaniałe recenzje. Udało się. Nagle Joe został obwieszczony wielkim autorem, wybitnym twórcą, porównywany był z Oskarem Wilde'm. W zatykającym dech w piersiach tempie zaczął odnosić niewiarygodne sukcesy. Ze wszystkich stron otrzymywał propozycje współpracy. Nawet Beatlesi zamówili u niego scenariusz filmowy. Wszystko bowiem wydawało się iść ku najlepszemu - tylko nie związek z Kennethem. Mieszkali wciąż razem. Ale podczas gdy Orton odnosił sukces za sukcesem - Halliwell musiał przyglądać się jak jego partner był w centrum zainteresowania. Swoją rolę osobistego asystenta odczuwał jako poniżenie i degradację. Jego udział w współpracy literackiej był coraz skromniejszy. W latach pięćdziesiątych to Kenneth utrzymywał Joe ze spadku. Teraz Joe płacił za Kennetha. W czasie przyjęć czy w gronie przyjaciół ludzie szukali naturalnie towarzystwa sławnego Joe, który był elegancki i dowcipny. W przeciwieństwie do niego Kenneth sprawiał wrażenie osoby zgorzkniałej i nieporadnej i był tak szorstki w obejściu z ludźmi, że zaczęto go unikać.

Humory Halliwella były coraz bardziej nieznośnie i sprawiły, że życie z nim stało się dla uciążliwe. Joe wiele razy próbował go opuścić i pozwalał sobie na coraz to nowe romanse, jednak w końcu zawsze wracał. Próbował nawet dopomóc przyjacielowi w karierze i namówił jedną ze znanych galerii do urządzenia wystawy jego prac. Skończyło się klapą, co jeszcze bardziej pogłębiło kompleks niższości.

Na zewnątrz Kenneth starał się sprawiać wrażenie szczęśliwego jak Joe. W jego wnętrzu jednak - gotowało się. Dwa miesiące później, po tym gdy wspólnie zakończyli prace nad nową groteską pod tytułem "Co widział służący" (arcydzieło Ortona) - Kenneth Halliwell zamordował w okrutny sposób swojego niegdyś tak kochanego Joe Ortona we wczesnych godzinach rannych niezliczonymi ciosami młotka w głowę, masakrując go w sposób trudny do opisania. Potem - za pomocą 21 tabletek nasennych odebrał sobie życie. Na kartce, którą pozostawił - napisał: Gdy przeczytacie pamiętnik Ortona, wszystko stanie się dla was jasne...

(historia oparta na autentycznych wydarzeniach)

Opracował: Jacek Adler

Na podstawie: "Power - 48 Gesetze der Macht" (48 praw władzy) - wydaną w Monachium w roku 2003 (IV wyd.). str. 480-482
Sztukę "Łup" pokazał MAYBE THEATRE COMPANY, istniejąca od 1992 roku w Gdańsku teatralna grupa studentów i absolwentów różnych uczelni i różnych kierunków, wystawiająca sztuki teatralne i estradowe w języku angielskim.




podoba mi się nie podoba mi się
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.


hebius (44) warmińsko-mazurskie   2004.01.18 1:16
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Można jeszcze dodać, że Stephen Frears w 1987 roku nakręcił biograficzny film "Nadstaw uszu" (Prick Up Your Ears), w którym Joe Orton zagrał Gary Oldmann.
 
Ashley Angel   (niezalogowany)   2004.01.07 14:57
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
smutne... :(
 




Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie

Zaloguj Zaloguj
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu randka gej książki les gej lgbt

 
teraz wszystkich online: 217
Mamy już 79046 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

patronat




      czas generowania: 0.015 s.