Wielcy i niezapomniani: Karol Szymanowski (2)

Życie miłosne i erotyczne kompozytora

- Krzysztof Tomasik -


powiększ

Aleksander Szymielewicz i Karol
Szymanowski (1932)
Współcześni Karola Szymanowskiego (1882-1937) wspominając go podkreślali przede wszystkim czar jaki roztaczał wokół siebie kompozytor; czar, którego nie oddają zachowane zdjęcia. Dziesięć lat po śmierci Szymanowskiego Anna Iwaszkiewicz pisała o nim: "Wszyscy wiedzą, bo mówi o tym każdy, kto znał Karola Szymanowskiego, że był to człowiek o niezwykłym wprost uroku osobistym, ale cóż znaczą te słowa dla tego, kto wymawiając je nie ma jednocześnie w pamięci lekko przyciszonego głosu, subtelnego uśmiechu misternie zarysowanych ust, intensywnego spojrzenia wąskich, bardzo długich, szafirowych oczu patrzących spod trochę zbyt ciężkich brwi, oczu, które miały skłonność do zapatrzenia się w przestrzeń i o których nie zawahałabym się powiedzieć, że tak właśnie wyobrażać sobie można oczy genialnego artysty. Rozmowa z Karolem była zawsze tak zajmująca, nie tylko dlatego, że posiadał zupełnie nieprzeciętną inteligencję i kulturę, ale i dlatego, że jego zainteresowania były niezwykle wszechstronne".

Czytając taki opis trudno się dziwić, że Szymanowski nie mógł narzekać na brak zainteresowania, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Jarosław Iwaszkiewicz wspominał, że w 1934 r. autor "Stabat Mater" powiedział mu w prywatnej rozmowie: "Jedno, co jest coś warte w życiu, to miłość... a tego miałem, dzięki Bogu, dużo!". Jak dużo? Trudno powiedzieć. Sam Iwaszkiewicz był jedną z jego miłości. Kto jeszcze? Zachowały się informacje tylko o kilku partnerach kompozytora i jednym wielkim, ale zakończonym dramatycznie związki z późniejszym współpracownikiem Digilewa i autorem kilkunastu liberett baletowych - Rosjaninem Borysem Kochno (1904-1990).

Poznali się w Jelizawietgradzie, gdzie rodzina Szymanowskiego przeniosła się po rewolucji październikowej w wyniku której zniszczono ich rodzinny majątek. Kochno miał wówczas zaledwie piętnaście lat i był początkującym poetą. To jemu Szymanowski podarował przetłumaczony własnoręcznie na rosyjski siódmy rozdział drugiego tomu swej powieści "Efebos" w dużej mierze traktującej o homoseksualizmie. Artur Rubinstein w swojej autobiografii odtwarzał po latach słowa Szymanowskiego na temat fascynacji Borysem: "Ale, Arturze, nie uwierzysz, w Kijowie tuż po naszej ucieczce z Tymoszówki, spotkało mnie największe szczęście - żyłem w niebie. Poznałem młodego człowieka niezwykłej urody, poetę o głosie brzmiącym jak muzyka i on, Arturze, kochał mnie. Tylko naszej miłości zawdzięczam, że mogłem napisać tyle muzyki. [..] Od czasu mojej ucieczki do Warszawy straciłem z nim wszelki kontakt, więc możesz sobie wyobrazić, jak się teraz czuję".

Historię tej miłości wspominał w swoim "Dzienniku" także Jarosław Iwaszkiewicz: "Przypomniałem sobie przygody Karola i Kochno. Kiedy byłem u Karola w Elisawecie w 1918, olbrzymia fotografia Borysa z chryzantemą w butonierce stała u Karola na pianinie czy na biurku. Opowiadał o nim z entuzjazmem i wybierał się do niego do Piotrogradu, co oczywiście wówczas było niemożliwe. W parę lat potem Karol zgłosił się do Diagilewa w "Majesticu" w Paryżu, i nagle zamiast Diagilewa ujrzał schodzącego po schodach wspaniałego hotelu jego sekretarza Borysa Kochno. Zamarł po prostu - a ten położył palec na ustach, a potem zaczął rozmowę jak z nieznajomym: vous voulez voir monsieur Diagilew? Karol wspominał o tym z goryczą. Kochno bał się o swoją sytuację przy Diagilewie i nie przyznał się do znajomości z Karolem." (2 X 1957).

Trochę inaczej te same wydarzenia opisywał Artur Rubinstein, który był ich bezpośrednim świadkiem: "Diagilew zaprosił Karola i mnie na obiad do "Continentalu". Przybyliśmy punktualnie; poprosiliśmy recepcjonistę, żeby zatelefonował do pokoju Diagilewa i zawiadomił go, że jesteśmy, po czym usiedliśmy w hallu, czekając. W kilka minut później ujrzeliśmy, że wielki człowiek pojawił się na schodach drugiego piętra i zaczął schodzić do nas powoli w towarzystwie młodego mężczyzny [Kochno]. Szymanowski, który dotychczas czekał obojętnie, nagle zmienił się i wyglądał tak, jakby za chwilę miał dostać ataku serca. Przestraszyłem się. W ułamku sekundy jego twarz znów jednak przybrała normalny wyraz, choć oczy miał tragiczne. Diagilew powitał nas łaskawie i przedstawił młodzieńca jako swojego nowego współpracownika. Karol mrukął coś i poszliśmy na obiad."

Dalej Rubinstein pisze w jaki sposób wspólny posiłek stał się rozgrywką między Szymanowskim, a Diagilewem: "Diagilew najwidoczniej zaczął coś wyczuwać, młody człowiek, śmiertelnie obawiając się utraty swej pozycji, musiał grać niesłychanie trudną rolę kogoś, kto nigdy przedtem Karola nie spotkał, Karol natomiast miotał się pomiędzy dziką potrzebą wygadania się, a świadomością, że młody człowiek zostałby natychmiast zwolniony, Diagilew zaś nigdy więcej nie chciałby mieć nic do czynienia z Karolem".

Różnica między Szymanowskim, a Kochno wynosiła 22 lata, wówczas nie było to jednak nic wyjątkowego. Ówcześni homoseksualiści realizowali w dużej mierze jeszcze model znany ze starożytnej Grecji, gdzie ideałem był związek młodzieńca z dojrzałym partnerem. Był to jedyny dostępny model, nie istniały wzory wspólnego mieszkania i życia dwóch mężczyzn, nie było nawet języka, którym można byłoby o takich związkach opowiadać. Słowo "homoseksualizm" brzmiało dużo bardziej medycznie niż dziś, do tego nie było jeszcze zbyt popularne, innych określeń też brakowało, stąd tak często posługiwano się ogólnikami, eufemizmami i sugestiami.

Jak to wyglądało dość dobrze obrazuje korespondencja Szymanowskiego z Zofią Kochańską. Zaczęło się od pytania czy prawdziwe są informacje na temat rychłego ślubu z Zofią Nałkowską na co kompozytor odpowiadał: "Uśmiałem się z plotki o P. N[ałkowskiej]. Oczywiście nic podobnego. Mądra utalentowana i miła osoba, z którą mię łączy wielka przyjaźń - oto wszystko. Te plotki kursują i tu. Z rozmysłu nie bardzo im przeciwdziałam. Rozumiesz, Zosieńko? Tymczasem bowiem naprawdę się "ożeniłem", we właściwej mnie sferze, ale jak wiesz teraz małżeństwa nietrwałe, może to Waszego przyjazdu już będzie rozwód! Ale dość o tych głupstwach. O sobie nie będę Ci dużo pisał!" (13 VI 1931).

Kochańska pociągnęła ten wątek w następnym liście: "Czy mógłbyś bez "żony" pobyć trochę - czy też trudno Ci? Napisz otwarcie - za nic nie ryzykuj jazdy, jeśli by Cię ona przemęczyć miała." (21 VI 1931). To z kolei zapoczątkowało kolejne wyjaśnienia: "Mam terminowe prace i różne inne względy (o których już ustnie), które mię zmuszają do powrotu (w każdym razie nie żona, która i tak już wyjechała, bo to wschodząca gwiazdka filmowa, która musiała pojechać na parę miesięcy na zdjęcia)." (26 VI 1931).

Prawdopodobnie to samo "małżeństwo" opisała pół roku później w swoim "Dzienniku" Anna Iwaszkiewicz wspominając gościnę, której udzieliła Szymanowskiemu: "z początku byłam trochę zirytowana, bo przywiózł ze sobą swojego obecnego chłopaka, jak mi mówił bezczelnie w dzień spotkania z Casellą - swoją "żonę", oczywiście bez pytania się mnie, prawdopodobnie dlatego, że czuł, że bym się na to nie zgodziła. Chłopak jest ładny, ale głupi, a co jeszcze, wygląda, jakby nie zdawał sobie wcale sprawy, kim jest właściwie Karol i jaki zaszczyt go spotyka (jeśli już w ogóle jego rola może być zaszczytna), że Karol tak się nim zajął. Jest rzeczywiście bardzo zakochany, ale to niegroźne, bo zbyt często mu się to zdarza"<:i> (28 XII 1931).

Wszystko wskazuje na to, że owa "gwiazdka filmowa", którą opisywał Szymanowski to Witold Conti (1908-1944). Conti (naprawdę Witold Konrad Kozikowski) był wówczas początkującym aktorem, choć już po debiucie w "Janku Muzykancie" (1930) Ryszarda Ordyńskiego, gdzie zagrał tytułowego bohatera, który w filmie inaczej niż w literackim pierwowzorze wcale nie umiera, ale jako kawiarniany grajek zdobywa coraz większą sławę. Conti w drugiej połowie lat 30. zdobył sporą popularność i był uważany za jednego z najprzystojniejszych amantów filmowych. W 1938 r. ożenił się z Zofią Haliną Marguliesówną, córką dyrektora generalnego zakładów amunicyjnych "Pocisk". We wrześniu 1939 r. wraz z żoną i synkiem Conti wyjechał do Wilna, potem przedostał się do Francji. Zginął w 1944 r. w czasie bombardowania Nicei w wieku 36 lat.

Conti był tylko jednym z wielu mężczyzn, którzy przewinęli się przez życie Szymanowskiego. W wynajmowanym przez niego pokoju w hotelu "Bristol" czy w zakopiańskiej "Atmie" regularnie pomieszkiwali jego partnerzy, m.in. kompozytor Zygmunt Mycielski (1907-1987), lekarz Aleksander Szymielewicz (zginął w Powstaniu Warszawskim), pisarz i publicysta muzyczny Tadeusz Żakiej (pseud. Marek, 1915-1994). Do tego ostatniego Szymanowski pisał tuż po poznaniu się: "To co w naszej tak króciutkiej znajomości nawiązało się pomiędzy nami, jest dla mnie pełne najistotniejszej wartości. Nie chciałbym za nic, żeby się przerwało - pragnąłbym, by Pan o tym wiedział." (12 IX 1934).

Uczuciowa sfera życia Karola Szymanowskiego wciąż pozostaje praktycznie nieznana. To co w tym względzie wiadomo, wiadomo raczej wbrew, a nie dzięki licznym biografiom kompozytora, których przez ostatnie 60 lat ukazało się w Polsce kilkanaście. Nawet piszący o nim homoseksualiści milczeli na temat uczuciowych perypetii autora "Stabat Mater". Jerzy Waldorff dopiero w trzecim wydaniu swojego "Serca w płomieniach" na rok przed śmiercią napisał o homoseksualizmie Szymanowskiego: "od samego dojścia do erotycznej dojrzałości uważał za jedynie dla siebie możliwe stosunki z mężczyznami; z co ładniejszymi, kuszącymi przy różnych okazjach chłopakami i z rówieśnymi sobie przyjaciółmi, z którymi razem pomieszkiwał i podróżował." Teraz wypadałoby pójść wreszcie dalej, nie tylko przyznawać, że Szymanowski był homoseksualistą, ale także zacząć analizować co z tego wynikało dla jego życia i twórczości.





 Wielcy i niezapomniani: Karol Szymanowski

 Wielcy i niezapomniani: Zofia Nałkowska i Karol Szymanowski

artykuł IS
szukaj w hiacyncie
witryna WWW
e-mail
klip audio
klip video

podoba mi się (6) nie podoba mi się
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.


Brak nielubiących



goodbyekitty (24) kraków :)))   2010.10.15 1:35
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
może któryś reżyser odważy się zrobić film biograficzny o Szymanowskim. sława, muzyka, polska śmietanka artystyczna, wyjzdy za granicę, padarestia (nie kumasz? http://pl.wikipedia.org/wiki/Pederastia ;)), nieszczęśliwa miłość, rewolucja, wojna, przez którą spłonęło "Efebos" i serce kompozytora, chorował na gruźlice tak jak Chopin i pragnął prześcignąć mistrza.
@pb, o romasie z Perkowskim nie słyszałam. Trochę siara jak fakt, że perkowski istnieje tylko w angielskiej i niemieckiej wikipedii. Troche demotywujące >>> http://demotywatory.pl/100324/Perkusista-roku-2008
 
pb   (niezalogowany)   2009.03.16 17:21
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Szymanowskiego chłopiec to także kompozytor Piotr Perkowski, Julian Strawa(uczniowie Karola) oraz nie należy zapominać o romansie Karola w Ameryce - "Naps" czyli Napier George Henry Stuart lord, trzeci baron Alington.
 
lord   (niezalogowany)   2007.07.24 14:08
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
dobrze prawicie
przy okazji mieszkam na ulicy Karola Szymanowskiego w Warszawie
 
Mik (39) Lublin   2007.07.17 20:24
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Och Karol, jaką fajną paliłeś fajkę :)
Mnie a raczej nas - uczniów o homoseksualiźmie Karola pionformował na lekcjach muzyki w liceum nauczyciel muzyki, widać uznał, że jest to wazna informacja :)
Był to rok .. chyba 1990 lub 1991.
Teraz "taaaka" informacja nie przeszłaby żadnemu nauczycielowi przez gardło.
Chwała więc mojemu nauczycielowi!
Teraz takich już nie robią :)
 
władek   (niezalogowany)   2007.07.17 15:31
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Bardzo ciekawy artykuł (poprzedni również). Szczerze mówiąc to zaglądam na IS tylko dla tych tekstów. Oby było ich coraz więcej.
 
gandi przyjaciel IS (38) Edinburgh   2007.07.16 19:18
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Fakt, temu typu artykułów nie wyczyta sie gdzie indziej, a bardzo ciekawe.
 
tom   (niezalogowany)   2007.07.12 23:05
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Dziękuję tak autorowi jak i IS za tego typu artykuły. To najmocniejsza strona IS i prawdziwa gratka dla osób, które nie odwiedzają gejowskich portali kuszeni jedynie serwisem ogłoszeniowym. Tak trzymać!
 




Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie

Zaloguj Zaloguj
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu randka gej książki les gej lgbt

 
teraz wszystkich online: 209
Mamy już 79046 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

patronat




      czas generowania: 0.024 s.