hrk

hrk

hrk

hrk

hrk

hrk

hrk

hrk

hrk



Jedzenie i amory

Czyli do serca przez żołądek

Największą przyjemnością obok seksu jest jedzenie. Mowa oczywiście o kulturze kulinarnej a nie zwykłym opychaniu się ordynarnymi substancjami odżywczymi. Ludzie pozbawieni zmysłu smaku są w równym stopniu niepełnosprawni jak ślepi lub głusi. Fobią Europejczyków, związaną z inwazją amerykańskiego stylu życia, jest strach przed hamburgerem. W obronie spaghetti Włosi przez długie lata ignorowali restauracje, w których serwowano dania obcych kuchni. W Krakowie przez dziewięć lat (!) trwała walka przeciwko budowie restauracji McDonald's przy Rynku. Wszystko niepotrzebnie. Włosi nadal jedzą makaron a Krakowianie żurek. Badania przeprowadzone na mieszkańcach Australii wykazały, że obyczaje kulinarne utrwalają się na długie pokolenia. Potomkowie emigrantów z Polski już w trzeciej generacji zapominali ojczystego języka, zmieniali nazwisko - ale ciągle jeszcze utrzymywali zwyczaj jedzenia barszczu!

Jedzenie jest czynnością niezwykle zmysłową, związaną z seksem. Trudno sobie wyobrazić romantyczny wieczór bez elegancko nakrytego stołu, wyszukanych potraw i świec. Rytuał podrywu przez podniebienie i żołądek funkcjonuje od tysięcy lat. Starożytni Grecy, Rzymianie i przedstawiciele wielkich kultur Wschodu postępowali nie inaczej jak współczesna, romantyczna para kochanków. To właśnie w tych zamierzchłych czasach powstała legenda o potrawach wzmacniających rzekomo męską potencję i czyniących kobiety bardziej uległymi. Do kulinarnych afrodyzjaków zalicza się kawior (czyli ikrę niektórych gatunków ryb), ostrygi i mięso węgorza, z warzyw zaś seler i szparagi a z owoców granaty. Do tego menu dodać należy wiele stymulujących zmysły przypraw. Słynny Casanova siorbał ostrygi i chłeptał wino. Szekspir ufał tajemnej sile... ziemniaka, który w jego czasach był niezwykle ekskluzywnym ziemiopłodem. Ale lista kulinarnych afrodyzjaków jest znacznie dłuższa.

Fundamentem sławy niektórych owoców natury jest nie tylko aromat i smak, ale także wygląd. Na przykład brzoskwinia kojarzy się z delikatną karnacją młodej skóry, pokrytej jedwabistym puszkiem. Szparagi - z kształtem penisa. A ostryga z waginą. Wbijając zęby w miąższ brzoskwini, lub wkładając w usta szparagi mamy jednoznaczne i bardzo stymulujące skojarzenia. A co z legendą o rzekomo stymulujących właściwościach tych potraw? No cóż, niewiele w niej prawdy. Ostrygi zawierają co prawda dużo cynku, a jego niedobór w organizmie może źle wpływać na gotowość do amorów. Jednak za dużo cynku może zaszkodzić męskości. Zasłużoną sławą cieszy się seler, który ma właściwości lecznicze w chorobach prostaty. Starsi panowie powinni zatem jeść regularnie seler w surówce i gotować zupę selerową. Jest bardzo smaczna. Na dodatek, seler ma działanie moczopędne, co korzystnie odbija się na jędrności skóry i pozwala regulować wagę ciała. No i wreszcie - seler uspokaja skołatane codziennym stresem nerwy.

Do arsenału tradycyjnych afrodyzjaków należą przyprawy takie jak anyżek, cynamon, wanilia, bazylia, pietruszka (tak!) i imbir. Aby uzyskać efekt stymulujący nie wystarczy naturalnie dawka stosowana w domowej kuchni. Jednak w dużej koncentracji, substancje te mogą wywołać podrażnienia żołądka i inne nieprzyjemne efekty. W starożytności wielką sławą cieszył się granat - owoc podobny do jabłka. Grecka bogini miłości Afrodyta przedstawiana była często z dojrzałym granatem w ręku, ale też z kwiatem drzewa, które rodzi ten owoc. Nie tak dawno, uczeni odkryli, że granaty zawierają alkaloid o nazwie piperidyna (!), który ma lekko stymulujące działanie.

Osobny akapit należy poświęcić ołtarzowi smakoszy: trufli. Ten występujący głównie we Francji grzyb, rosnący pod powierzchnią gruntu, często w korzeniach dębów, ma zapach podobny do feromonów wydzielanych przez knury, czyli samce świń. Dlatego do grzybobrania używa się specjalnie wytresowanych świnek. Feronom ten o nazwie androstenol zawarty jest także w ludzkim pocie. Może dlatego spożywanie trufli łączy się z doznaniami zmysłowymi?

Indiańskie szczepy w Meksyku oddają cześć wanilii. Hernando Cortez który w 1519 roku podbił imperium Azteków, nie mógł przypuszczać, że proszek uzyskany z mielonych aromatycznych strąków, okaże się cenniejszy od złota i srebra. Jak donosił hiszpański conquisador Bernal Diaz del Castillio, słodki zapach i gorzkawy smak wanilii bardzo cenił Montezuma - władca Azteków. Przyprawa ta była zarezerwowana dla indiańskiej arystokracji, a lud obłożony był "waniliowym podatkiem". W Europie, po odkryciu kakao modny stał się napój o nazwie "gorąca czekolada z wanilią". Ten specjał nie przypomina w niczym mieszanek z puszki, sprzedawanych w polskich sklepach. Prawdziwą "gorącą czekoladę" zamówić można w Hiszpanii. Za czasów "Trzech Muszkieterów" popularne były we Francji "kuleczki kardynała Richelieu" o zapachu waniliowym, które sprawiały, że niewieście (ale czy tylko?) serca omdlewały w miłosnym oczekiwaniu. Czy można się dziwić, że po wpisaniu słowa "wanilia" do internetowej wyszukiwarki, ukazują się adresy serwisów erotycznych? Kakao zawiera fenyletylaminę, substancję kofeinową, która wywołuje przyjemne stany uczuciowe.
Aby przyrządzić napój Montezumy należy wziąć 5 łyżeczek najlepszego kakao, dwie łyżeczki cynamonu, szczyptę kardamonu (indyjskiej przyprawy korzennej) i szczyptę goździków, kolendry, zmielony strąk wanilii i szczyptę ostrego chili. Wszystkie składniki zmieszać z 1/4 litra wody i gotować przez 5 minut. Słodzić miodem.

Najskuteczniejszym środkiem miłosnym jest... wino. Oczywiście nie zwykły sikacz, lecz prawdziwe wino gronowe - niekoniecznie francuskie lub włoskie. Dobra wiadomość: wina węgierskie, rumuńskie lub bułgarskie zadowolą nawet wymagające gardło winiarza - pod warunkiem że ich cena kształtuje się powyżej 15 PLN za butelkę. Jakość niestety kosztuje. Podobna reguła obowiązuje przy kupnie szampana. Zła wiadomość: już 0,5 promila alkoholu we krwi skutecznie zabija potencję, wywołując uciążliwe zjawisko "suchostoju". Idealna kolacja służąca stymulacji zmysłów kochanków powinna składać się z muszli i kieliszka szampana (może być wytrawna hiszpańska Cava). Do tego ostre danie z chili a na deser musse au chocolate. Jeśli ta kombinacja nie pomoże w miłości, to z pewnością nie zaszkodzi żołądkowi - jeśli już to tylko kieszeni. Odarci z romantycznych uczuć naukowcy twierdzą, że afrodyzjaki nie istnieją. No i co z tego? Miłość i tak trafia do serca przez żołądek!

Janusz Marchwiński





 Feromony - dyskretna woń seksu

 Upalne homoseksualne muszki

artykuł IS
szukaj w hiacyncie
witryna WWW
e-mail
klip audio
klip video

podoba mi się nie podoba mi się
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.

Aktualnie nie ma żadnych komentarzy.




1% dla huberta

Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu

 
teraz wszystkich online: 239
Mamy już 38180 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

Kliknij i umieść własną reklamę!

podcast is
innastrona.tv

patronat




      czas generowania: 0.088 s.