Nie twierdzę, że jest inaczej. Problem polega na tym, że w polityce nadal funkcjonuje jedynie pytanie i jeśli dalej tak będzie, to nie tylko następować będzie jego nieustanne ponawianie, ale również pozostanie ono bez satysfakcjonującej nas odpowiedzi. Nie muszę przypominać jak kandydaci, którzy przeszli do 2 tury na nie odpowiedzieli...
Kwestia jest tego, że jedynymi reprezentantami w Polskim Parlamencie są ludzie, którzy chcą na tym coś ugrać, a nie tak naprawdę reprezentować nasze interesy. Rzucają pytania, które zadajemy również my, ale tylko po to żebyśmy na nich głosowali, a nie dlatego, że chcą dla nas cokolwiek zrobić. Nie ma w parlamencie Gejów i Lesbijek, którzy byliby ujawnieni i naprawdę reprezentowali tam nasze interesy... A parady - owszem - mogą pokazać, że istniejemy, ale politycy dalej będą załatwiać swoje interesy, a nie interesy Polaków...
Kwestia jest tego, że jedynymi reprezentantami w Polskim Parlamencie są ludzie, którzy chcą na tym coś ugrać, a nie tak naprawdę reprezentować nasze interesy. Rzucają pytania, które zadajemy również my, ale tylko po to żebyśmy na nich głosowali, a nie dlatego, że chcą dla nas cokolwiek zrobić. Nie ma w parlamencie Gejów i Lesbijek, którzy byliby ujawnieni i naprawdę reprezentowali tam nasze interesy... A parady - owszem - mogą pokazać, że istniejemy, ale politycy dalej będą załatwiać swoje interesy, a nie interesy Polaków...
Na zeszlorocznym marszu w Warszawie pojawialo sie na banerze bardzo wyrazne haslo "Żądamy ustawy o zwiazkach partnerskich", w tym roku pytanie o takie zwiazki caly czas jest w mediach, pytanie o zwiazki pojawilo sie nawet w debacie prezydenckiej. A Ty caly czas twierdzisz, ze parady, marsze nic nie daja.
Wiesz, takie odjechane draq queens, po zejsciu z platformy na paradzie zmywa z siebie makijaz, idzie do roboty na rano, placi rachunki za prad i gas, uklada sobie zycie prywatne - czyli jest taka sama "normalną" osobe jak kazdy z nas.
Na ten moment to polskie media lubują się w tworzenia naszego obrazu jako wymalowanych kosmitow, ale to kwestia czasu, okaze sie niedlugo, ze jestesmy jak reszta polskiego spoleczenstwa.
krtomb:
Wiesz, takie odjechane draq queens, po zejsciu z platformy na paradzie zmywa z siebie makijaz, idzie do roboty na rano, placi rachunki za prad i gas, uklada sobie zycie prywatne - czyli jest taka sama "normalną" osobe jak kazdy z nas.
Na ten moment to polskie media lubują się w tworzenia naszego obrazu jako wymalowanych kosmitow, ale to kwestia czasu, okaze sie niedlugo, ze jestesmy jak reszta polskiego spoleczenstwa.
krtomb:
Jestem świadomy faktu w jaki sposób parady wyglądają oraz jak wyglądała obecna. Powiem tak - idzie w dobrym kierunku, ale wciąż zastanawiam się tylko, czy w ogóle parady "równości", "tolerancji" itp są właśnie tym narzędziem, które zwróci uwagę na nas jako na część Polskiego społeczeństwa, bo jak na razie pokazujemy Polakom, że jesteśmy grupą odmieńców, którzy są nie do końca normalni i tak naprawdę mają gdzieś sensowne hasła, bo zwraca uwagę na siebie to, co jest najbardziej krzykliwe, a tego właśnie w nas mogą nie lubić. Znam to z autopsji - Wszyscy moi znajomi hetero, którym powiedziałem o sobie byli zdziwieni tym faktem. Każde z nich stwierdzało zgodnie że przecież jestem takim normalny, że przecież tego nie widać po mnie i że w życiu by nie powiedzieli. A musisz wiedzieć, że znajomych mam w różnych przedziałach wiekowych i w różnych sytuacjach rodzinnych, finansowych itp, więc i również i z różnych środowisk. Nie uogólniam, ale faktem jest, że jednak Polacy utożsamiają nas z czymś co się rzuca w oczy, a nie ze zwykłymi ludźmi...
Jestem świadomy faktu w jaki sposób parady wyglądają oraz jak wyglądała obecna. Powiem tak - idzie w dobrym kierunku, ale wciąż zastanawiam się tylko, czy w ogóle parady "równości", "tolerancji" itp są właśnie tym narzędziem, które zwróci uwagę na nas jako na część Polskiego społeczeństwa, bo jak na razie pokazujemy Polakom, że jesteśmy grupą odmieńców, którzy są nie do końca normalni i tak naprawdę mają gdzieś sensowne hasła, bo zwraca uwagę na siebie to, co jest najbardziej krzykliwe, a tego właśnie w nas mogą nie lubić. Znam to z autopsji - Wszyscy moi znajomi hetero, którym powiedziałem o sobie byli zdziwieni tym faktem. Każde z nich stwierdzało zgodnie że przecież jestem takim normalny, że przecież tego nie widać po mnie i że w życiu by nie powiedzieli. A musisz wiedzieć, że znajomych mam w różnych przedziałach wiekowych i w różnych sytuacjach rodzinnych, finansowych itp, więc i również i z różnych środowisk. Nie uogólniam, ale faktem jest, że jednak Polacy utożsamiają nas z czymś co się rzuca w oczy, a nie ze zwykłymi ludźmi...
Nie, skąd. Myślę, że powinieneś pisać jak najwięcej o wydarzeniach w których nie uczestniczyłeś, a swoje przemyślenia opierasz na wyobraźni, tekstach homofobów w polskich mediach i stereotypach.
krtomb:
krtomb:
Czyli rozumiem, że nie biorąc udziału w tego typu "imprezach" nie mam prawa się na ich temat wypowiadać?
Tak się składa, że będąc gejem uważam, że nie najbardziej fortunną formą zwracania na siebie uwagi jest promowanie tego, czego jednak w większości Polacy nie lubią lub nie tolerują. Rozumiem, że masz znajomych, którzy potrafią drag queens zaliczyć do sztuki i to lubią. Potrafię również przyjąć do wiadomości, że Ciebie to śmieszy i Tobie się to podoba. Jednak zachowując prawo do swojego zdania uważam, że nie z czymś takim powinniśmy wychodzić. Ludzie utożsamiają Parady albo z Rio, albo z bandą kolorowych, przegiętych ciot, które falują w rytm muzyki. I o ile jest zrozumiałe, że mogą być ludzie, którym te klimaty odpowiadają, nie zmienia to postaci rzeczy, że będzie się w ten sposób utrwalać stereotyp geja-dziwoląga, geja-zboczeńca, geja-nie-faceta itp. Nie mówię tu o marszu szarości i przeciętności - to heterycy w większości przypadków lubią być przeciętniakami i szarymi myszami. My nie musimy, jednak Polak-Katolik takich rzeczy nie przełknie, a przeciwnie - będzie się jeszcze bardziej jeżył na widok takich akcji. Nie dotrzemy z naszymi zwykłymi codziennymi problemami, które chcielibyśmy prawnie uregulować, jeśli ludzie będą uważać, że w domu łazimy tak samo co na Parady. Wiem, że tak nie jest, ale heteryk nie mający w swoim gronie ujawnionych gejów/lesbijek może jednak nie do końca rozumieć tej formy rozrywki i kategoryzować to jako formę spaczenia, dewiacji i czym tam nas jeszcze nie nazwą. I tak się składa, że skoro uważasz to za argument - to ja mam wielu znajomych gejów i hetero, którzy nie tylko nie znoszą "sztuki" drag queen, ale również uważają, że parady - w takiej formie w jakiej są - absolutnie zyskują odwrotny skutek. Parady są tak naprawdę w swojej formie skierowane wyłącznie do gejów i lesbijek, a powinny być skierowane przeciwnie - owszem zwracać uwagę - ale do ludzi, którzy nie pojmują, że jesteśmy takimi samymi ludźmi jak oni. Podobnie jak gejowskie filmy i literatura - mają wewnętrznie skierowany zwrot - czyli do nas samych. Nie wyobrażam sobie, żeby moja uświadomiona matka przeczytała przykładowo "Berka" choćby z winy dosłowności opisów. Gdybym ją jednak posadził przed "Brokeback Mountain" to o wiele inaczej by na wszystko spojrzała. Kwestia przekazania tych samych racji - forma...
Tak się składa, że będąc gejem uważam, że nie najbardziej fortunną formą zwracania na siebie uwagi jest promowanie tego, czego jednak w większości Polacy nie lubią lub nie tolerują. Rozumiem, że masz znajomych, którzy potrafią drag queens zaliczyć do sztuki i to lubią. Potrafię również przyjąć do wiadomości, że Ciebie to śmieszy i Tobie się to podoba. Jednak zachowując prawo do swojego zdania uważam, że nie z czymś takim powinniśmy wychodzić. Ludzie utożsamiają Parady albo z Rio, albo z bandą kolorowych, przegiętych ciot, które falują w rytm muzyki. I o ile jest zrozumiałe, że mogą być ludzie, którym te klimaty odpowiadają, nie zmienia to postaci rzeczy, że będzie się w ten sposób utrwalać stereotyp geja-dziwoląga, geja-zboczeńca, geja-nie-faceta itp. Nie mówię tu o marszu szarości i przeciętności - to heterycy w większości przypadków lubią być przeciętniakami i szarymi myszami. My nie musimy, jednak Polak-Katolik takich rzeczy nie przełknie, a przeciwnie - będzie się jeszcze bardziej jeżył na widok takich akcji. Nie dotrzemy z naszymi zwykłymi codziennymi problemami, które chcielibyśmy prawnie uregulować, jeśli ludzie będą uważać, że w domu łazimy tak samo co na Parady. Wiem, że tak nie jest, ale heteryk nie mający w swoim gronie ujawnionych gejów/lesbijek może jednak nie do końca rozumieć tej formy rozrywki i kategoryzować to jako formę spaczenia, dewiacji i czym tam nas jeszcze nie nazwą. I tak się składa, że skoro uważasz to za argument - to ja mam wielu znajomych gejów i hetero, którzy nie tylko nie znoszą "sztuki" drag queen, ale również uważają, że parady - w takiej formie w jakiej są - absolutnie zyskują odwrotny skutek. Parady są tak naprawdę w swojej formie skierowane wyłącznie do gejów i lesbijek, a powinny być skierowane przeciwnie - owszem zwracać uwagę - ale do ludzi, którzy nie pojmują, że jesteśmy takimi samymi ludźmi jak oni. Podobnie jak gejowskie filmy i literatura - mają wewnętrznie skierowany zwrot - czyli do nas samych. Nie wyobrażam sobie, żeby moja uświadomiona matka przeczytała przykładowo "Berka" choćby z winy dosłowności opisów. Gdybym ją jednak posadził przed "Brokeback Mountain" to o wiele inaczej by na wszystko spojrzała. Kwestia przekazania tych samych racji - forma...
Czyli rozumiem, że nie biorąc udziału w tego typu "imprezach" nie mam prawa się na ich temat wypowiadać?
Tak się składa, że będąc gejem uważam, że nie najbardziej fortunną formą zwracania na siebie uwagi jest promowanie tego, czego jednak w większości Polacy nie lubią lub nie tolerują. Rozumiem, że masz znajomych, którzy potrafią drag queens zaliczyć do sztuki i to lubią. Potrafię również przyjąć do wiadomości, że Ciebie to śmieszy i Tobie się to podoba. Jednak zachowując prawo do swojego zdania uważam, że nie z czymś takim powinniśmy wychodzić. Ludzie utożsamiają Parady albo z Rio, albo z bandą kolorowych, przegiętych ciot, które falują w rytm muzyki. I o ile jest zrozumiałe, że mogą być ludzie, którym te klimaty odpowiadają, nie zmienia to postaci rzeczy, że będzie się w ten sposób utrwalać stereotyp geja-dziwoląga, geja-zboczeńca, geja-nie-faceta itp. Nie mówię tu o marszu szarości i przeciętności - to heterycy w większości przypadków lubią być przeciętniakami i szarymi myszami. My nie musimy, jednak Polak-Katolik takich rzeczy nie przełknie, a przeciwnie - będzie się jeszcze bardziej jeżył na widok takich akcji. Nie dotrzemy z naszymi zwykłymi codziennymi problemami, które chcielibyśmy prawnie uregulować, jeśli ludzie będą uważać, że w domu łazimy tak samo co na Parady. Wiem, że tak nie jest, ale heteryk nie mający w swoim gronie ujawnionych gejów/lesbijek może jednak nie do końca rozumieć tej formy rozrywki i kategoryzować to jako formę spaczenia, dewiacji i czym tam nas jeszcze nie nazwą. I tak się składa, że skoro uważasz to za argument - to ja mam wielu znajomych gejów i hetero, którzy nie tylko nie znoszą "sztuki" drag queen, ale również uważają, że parady - w takiej formie w jakiej są - absolutnie zyskują odwrotny skutek. Parady są tak naprawdę w swojej formie skierowane wyłącznie do gejów i lesbijek, a powinny być skierowane przeciwnie - owszem zwracać uwagę - ale do ludzi, którzy nie pojmują, że jesteśmy takimi samymi ludźmi jak oni. Podobnie jak gejowskie filmy i literatura - mają wewnętrznie skierowany zwrot - czyli do nas samych. Nie wyobrażam sobie, żeby moja uświadomiona matka przeczytała przykładowo "Berka" choćby z winy dosłowności opisów. Gdybym ją jednak posadził przed "Brokeback Mountain" to o wiele inaczej by na wszystko spojrzała. Kwestia przekazania tych samych racji - forma...
Tak się składa, że będąc gejem uważam, że nie najbardziej fortunną formą zwracania na siebie uwagi jest promowanie tego, czego jednak w większości Polacy nie lubią lub nie tolerują. Rozumiem, że masz znajomych, którzy potrafią drag queens zaliczyć do sztuki i to lubią. Potrafię również przyjąć do wiadomości, że Ciebie to śmieszy i Tobie się to podoba. Jednak zachowując prawo do swojego zdania uważam, że nie z czymś takim powinniśmy wychodzić. Ludzie utożsamiają Parady albo z Rio, albo z bandą kolorowych, przegiętych ciot, które falują w rytm muzyki. I o ile jest zrozumiałe, że mogą być ludzie, którym te klimaty odpowiadają, nie zmienia to postaci rzeczy, że będzie się w ten sposób utrwalać stereotyp geja-dziwoląga, geja-zboczeńca, geja-nie-faceta itp. Nie mówię tu o marszu szarości i przeciętności - to heterycy w większości przypadków lubią być przeciętniakami i szarymi myszami. My nie musimy, jednak Polak-Katolik takich rzeczy nie przełknie, a przeciwnie - będzie się jeszcze bardziej jeżył na widok takich akcji. Nie dotrzemy z naszymi zwykłymi codziennymi problemami, które chcielibyśmy prawnie uregulować, jeśli ludzie będą uważać, że w domu łazimy tak samo co na Parady. Wiem, że tak nie jest, ale heteryk nie mający w swoim gronie ujawnionych gejów/lesbijek może jednak nie do końca rozumieć tej formy rozrywki i kategoryzować to jako formę spaczenia, dewiacji i czym tam nas jeszcze nie nazwą. I tak się składa, że skoro uważasz to za argument - to ja mam wielu znajomych gejów i hetero, którzy nie tylko nie znoszą "sztuki" drag queen, ale również uważają, że parady - w takiej formie w jakiej są - absolutnie zyskują odwrotny skutek. Parady są tak naprawdę w swojej formie skierowane wyłącznie do gejów i lesbijek, a powinny być skierowane przeciwnie - owszem zwracać uwagę - ale do ludzi, którzy nie pojmują, że jesteśmy takimi samymi ludźmi jak oni. Podobnie jak gejowskie filmy i literatura - mają wewnętrznie skierowany zwrot - czyli do nas samych. Nie wyobrażam sobie, żeby moja uświadomiona matka przeczytała przykładowo "Berka" choćby z winy dosłowności opisów. Gdybym ją jednak posadził przed "Brokeback Mountain" to o wiele inaczej by na wszystko spojrzała. Kwestia przekazania tych samych racji - forma...
To byla parada, nie marsz szarości i przeciętności. Draq queens sa super zabawni i bawią nie tylko gejów, ale osoby hetero, moi znajomi hetero bardzo lubią sztukę draq queens - czyli hymn an temat przegięcia, złego gustu, festiwalu kolorów.
Byłem wcześniej w Krakowie na marszach rowności, gdzie bylo szaro i smutno a i tak homofobowie przy artykułach prasowych używali zdjęć nie z tamtych marszow, bo byłoby widać zwyczajnych ludzi, rodziny z dziećmi, ktore nasze poslulaty popierają, ale pościagali z netu jakieś najbardziej odjechane, perwersyjne zdjęcia.
I jak widać poniżej na marsze i parady nie chodzisz, ale masz wiele do powiedzenia jak wyglądają i jakie powinny być lub nie być.
krtomb:
Byłem wcześniej w Krakowie na marszach rowności, gdzie bylo szaro i smutno a i tak homofobowie przy artykułach prasowych używali zdjęć nie z tamtych marszow, bo byłoby widać zwyczajnych ludzi, rodziny z dziećmi, ktore nasze poslulaty popierają, ale pościagali z netu jakieś najbardziej odjechane, perwersyjne zdjęcia.
I jak widać poniżej na marsze i parady nie chodzisz, ale masz wiele do powiedzenia jak wyglądają i jakie powinny być lub nie być.
krtomb:
Oczywiście, że każdy ma prawo do manifestowania swoich racji, swoich przekonań oraz domagania się swoich praw. Nie uważam, że Parady same w sobie są czymś złym i patrząc na fotki z wczorajszej warszawskiej imprezy widzę, że wcale nie muszą wiązać się ze skrajnymi przejawami nietolerancji. Natomiast moim zdaniem epatowanie obrazkami, które heteryków drażnią - nie każdy musi na to patrzeć - jest bądź co bądź zbyt ostentacyjne. Rozumiem - zwykli ludzie w tęczowych koszulkach, czasem z jakimś zabawnym malunkiem na twarzy, transparentem, hasłem na plakacie czy chorągiewce, dobra muzyka, kolorowe platformy - jak najbardziej. Ale po kiego grzyba wyjeżdżać z klimatami drag queen, przebierańcami rodem z karnawału z Rio? Polacy takich imprez nie robią - nawet heterycy za bardzo tu Rio nie urządzają.
Właśnie przez takie elementy ludzie kojarzą nas z "freak'ami" - odmieńcami, którzy nie potrafią normalnie się bawić i zachowywać tylko właśnie wyglądają i zachowują się tak jak nie powinni. Zamiast zwrócić uwagę na nasze problemy, pokazujemy im to, co im w większości się nie podoba i co skutecznie umacnia stereotyp - geja/lesbijki jako zboczeńców i ludzi nie do końca normalnych. Nie optuję za likwidacją ruchów LGBT, zamykaniem się w gettach - musimy mówić o naszych bolączkach. Ale można rozsądniej trafiać do ludzi, którzy muszą zrozumieć, że poza orientacją seksualną nie różnimy się z nimi w niczym. A w taki sposób nie zawsze odebrane będzie to w sposób, jaki był zamierzony - niestety - Media nie pokazują nas zbyt dobrze - jeśli w ogóle - a zwykle w sposób tendencyjny i dość subiektywny. Tak więc może jednak bardziej inteligentna forma byłaby bardziej wskazana. Bo ja po takich paradach raczej nie mam pozytywnych odczuć. Sygnały od moich znajomych - uświadomionych względem mojej osoby - odnośnie takich akcji nie są do końca pozytywne. To powinna być impreza, która powoduje, że scalamy się ze wszystkimi ludźmi, a nie co raz grubszą kreską oddzielamy swoją odmienność i sztucznie się odznaczamy... To nie tędy droga Państwo kierownictwo LGBT...
Właśnie przez takie elementy ludzie kojarzą nas z "freak'ami" - odmieńcami, którzy nie potrafią normalnie się bawić i zachowywać tylko właśnie wyglądają i zachowują się tak jak nie powinni. Zamiast zwrócić uwagę na nasze problemy, pokazujemy im to, co im w większości się nie podoba i co skutecznie umacnia stereotyp - geja/lesbijki jako zboczeńców i ludzi nie do końca normalnych. Nie optuję za likwidacją ruchów LGBT, zamykaniem się w gettach - musimy mówić o naszych bolączkach. Ale można rozsądniej trafiać do ludzi, którzy muszą zrozumieć, że poza orientacją seksualną nie różnimy się z nimi w niczym. A w taki sposób nie zawsze odebrane będzie to w sposób, jaki był zamierzony - niestety - Media nie pokazują nas zbyt dobrze - jeśli w ogóle - a zwykle w sposób tendencyjny i dość subiektywny. Tak więc może jednak bardziej inteligentna forma byłaby bardziej wskazana. Bo ja po takich paradach raczej nie mam pozytywnych odczuć. Sygnały od moich znajomych - uświadomionych względem mojej osoby - odnośnie takich akcji nie są do końca pozytywne. To powinna być impreza, która powoduje, że scalamy się ze wszystkimi ludźmi, a nie co raz grubszą kreską oddzielamy swoją odmienność i sztucznie się odznaczamy... To nie tędy droga Państwo kierownictwo LGBT...
Oczywiście, że każdy ma prawo do manifestowania swoich racji, swoich przekonań oraz domagania się swoich praw. Nie uważam, że Parady same w sobie są czymś złym i patrząc na fotki z wczorajszej warszawskiej imprezy widzę, że wcale nie muszą wiązać się ze skrajnymi przejawami nietolerancji. Natomiast moim zdaniem epatowanie obrazkami, które heteryków drażnią - nie każdy musi na to patrzeć - jest bądź co bądź zbyt ostentacyjne. Rozumiem - zwykli ludzie w tęczowych koszulkach, czasem z jakimś zabawnym malunkiem na twarzy, transparentem, hasłem na plakacie czy chorągiewce, dobra muzyka, kolorowe platformy - jak najbardziej. Ale po kiego grzyba wyjeżdżać z klimatami drag queen, przebierańcami rodem z karnawału z Rio? Polacy takich imprez nie robią - nawet heterycy za bardzo tu Rio nie urządzają.
Właśnie przez takie elementy ludzie kojarzą nas z "freak'ami" - odmieńcami, którzy nie potrafią normalnie się bawić i zachowywać tylko właśnie wyglądają i zachowują się tak jak nie powinni. Zamiast zwrócić uwagę na nasze problemy, pokazujemy im to, co im w większości się nie podoba i co skutecznie umacnia stereotyp - geja/lesbijki jako zboczeńców i ludzi nie do końca normalnych. Nie optuję za likwidacją ruchów LGBT, zamykaniem się w gettach - musimy mówić o naszych bolączkach. Ale można rozsądniej trafiać do ludzi, którzy muszą zrozumieć, że poza orientacją seksualną nie różnimy się z nimi w niczym. A w taki sposób nie zawsze odebrane będzie to w sposób, jaki był zamierzony - niestety - Media nie pokazują nas zbyt dobrze - jeśli w ogóle - a zwykle w sposób tendencyjny i dość subiektywny. Tak więc może jednak bardziej inteligentna forma byłaby bardziej wskazana. Bo ja po takich paradach raczej nie mam pozytywnych odczuć. Sygnały od moich znajomych - uświadomionych względem mojej osoby - odnośnie takich akcji nie są do końca pozytywne. To powinna być impreza, która powoduje, że scalamy się ze wszystkimi ludźmi, a nie co raz grubszą kreską oddzielamy swoją odmienność i sztucznie się odznaczamy... To nie tędy droga Państwo kierownictwo LGBT...
Właśnie przez takie elementy ludzie kojarzą nas z "freak'ami" - odmieńcami, którzy nie potrafią normalnie się bawić i zachowywać tylko właśnie wyglądają i zachowują się tak jak nie powinni. Zamiast zwrócić uwagę na nasze problemy, pokazujemy im to, co im w większości się nie podoba i co skutecznie umacnia stereotyp - geja/lesbijki jako zboczeńców i ludzi nie do końca normalnych. Nie optuję za likwidacją ruchów LGBT, zamykaniem się w gettach - musimy mówić o naszych bolączkach. Ale można rozsądniej trafiać do ludzi, którzy muszą zrozumieć, że poza orientacją seksualną nie różnimy się z nimi w niczym. A w taki sposób nie zawsze odebrane będzie to w sposób, jaki był zamierzony - niestety - Media nie pokazują nas zbyt dobrze - jeśli w ogóle - a zwykle w sposób tendencyjny i dość subiektywny. Tak więc może jednak bardziej inteligentna forma byłaby bardziej wskazana. Bo ja po takich paradach raczej nie mam pozytywnych odczuć. Sygnały od moich znajomych - uświadomionych względem mojej osoby - odnośnie takich akcji nie są do końca pozytywne. To powinna być impreza, która powoduje, że scalamy się ze wszystkimi ludźmi, a nie co raz grubszą kreską oddzielamy swoją odmienność i sztucznie się odznaczamy... To nie tędy droga Państwo kierownictwo LGBT...
Hej,
a kiedy w autobusach, na przystanakch, skwerkach, korytarzach, peronach "obleśnie" całują się pary hetero, to myślisz, że też powinni to robić z umiarem?
Geje i lesbijski są tacy sami i tak samo inni jak reszta społeczenstwa i mają prawo wyrażać swoje uczucia i swoje pomysły na siebie jak każda inna osoba.
son_of_virginia:
a kiedy w autobusach, na przystanakch, skwerkach, korytarzach, peronach "obleśnie" całują się pary hetero, to myślisz, że też powinni to robić z umiarem?
Geje i lesbijski są tacy sami i tak samo inni jak reszta społeczenstwa i mają prawo wyrażać swoje uczucia i swoje pomysły na siebie jak każda inna osoba.
son_of_virginia:
Bycie za lub przeciw paradom równości to ciężki temat. Gdy widzę w tv dwie całujące się obleśnie lesbijki, to mam wrażenie, że takim zachowaniem wywołują odwrotny skutek do zamierzonego. Zdaję sobie sprawę, że parada jest po to, aby pokazać, że jesteśmy, że chcemy mieć równe prawa itp. ale trzeba to robić z umiarem, moi drodzy, bo wiemy jakie to nasze społeczeństwo jest smutne umysłowo. Wiadomo, że jeśli wejdę do klubu heteryckiego machając torebką w kolorze pąsowym, to sobie przyjaciół nie narobię :P Parady są w porządku, ale trochę powściągliwości z naszej strony mogłoby pomóc. Cóż z tego, że paradę chroni policja (o to dbają politycy i to część ich politycznej reklamy), skoro wracając do domu po paradzie bezpieczeństwo się zmniejsza. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko w końcu dopniemy swego :)
Bycie za lub przeciw paradom równości to ciężki temat. Gdy widzę w tv dwie całujące się obleśnie lesbijki, to mam wrażenie, że takim zachowaniem wywołują odwrotny skutek do zamierzonego. Zdaję sobie sprawę, że parada jest po to, aby pokazać, że jesteśmy, że chcemy mieć równe prawa itp. ale trzeba to robić z umiarem, moi drodzy, bo wiemy jakie to nasze społeczeństwo jest smutne umysłowo. Wiadomo, że jeśli wejdę do klubu heteryckiego machając torebką w kolorze pąsowym, to sobie przyjaciół nie narobię :P Parady są w porządku, ale trochę powściągliwości z naszej strony mogłoby pomóc. Cóż z tego, że paradę chroni policja (o to dbają politycy i to część ich politycznej reklamy), skoro wracając do domu po paradzie bezpieczeństwo się zmniejsza. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko w końcu dopniemy swego :)









































0
0





















