'gdyby nie zainteresowanie mediów(...) i jednoznaczny głos polityków z pierwszego szeregu PO: Palikota, Radziszewskiej(...) '
- Radziszewskiej?? Czy mnie oczy mylą?:P
- Radziszewskiej?? Czy mnie oczy mylą?:P
Niestety z tą rzetelnością dziennikarską to nie jest tak jak pani Agnieszka chciałaby aby ludzie myśleli. Przegrane sprawy sądowe o właśnie nierzetelność dziennikarską najlepiej o tym świadczą. Popieranie wprost kandydata na prezydenta miasta przez dziennikarza nie jest być może niezgodne z prawem ale z całą pewnością pozostaje wątpliwe etycznie. Tym bardziej, gdy z osobą przeciwko której się występuje również przegrało się sądowe postępowania dotyczące publikowania fałszywych informacji.
Orientacja seksualna pani Agnieszki została publicznie ujawniona w lokalnej telewizji już kilka lat temu. Osoby, która to zrobiła nie ominęła oczywiście zemsta "dziennikarki".
Podobnie jest i tym razem, radny zaprotestował przeciwko "mowie nienawiści", którą od lat posługuje się ona w swoich artykułach, kierując się uprzedzeniami i często wręcz nienawiścią, której nawet na co dzień nie stara się ukrywać.
Tak naprawdę media ogólnopolskie nie zainteresowały się prywatną wendettą pani Ł. poza dziennikarką radia TOK FM, panią Anną Laszuk, która wcześniej napisała książkę pt. Dziewczyny wyjdźcie z szafy. Czy to przypadek, że bohaterką jednego z rozdziałów była pani Łuczak? Pytanie oczywiście retoryczne.
Jak widać ujawnienie orientacji seksualnej to fikcja. Tym bardziej, jeśli ktoś od lat na forach internetowych dla gejów i lesbijek wypowiada się pod własnym nazwiskiem.
Sformułowanie radnego dotyczące szans wyborczych jest jak najbardziej na miejscu. Żyjąc w małomiasteczkowym środowisku osoby o odmiennych orientacjach seksualnych nie mają żadnych szans wyborczych taka jest prawda. I moim zdaniem właśnie dlatego pani Łuczak nie podda się weryfikacji wyborczej. Z tego tez powodu PO nie wpuści jej na listy wyborcze, bo przyniosłaby im więcej strat niż pożytku, łącznie z tym, ze mogłyby być kłopoty z wypełnieniem listy. Więc przechwałki o najlepszym wyniku są po prostu wyssane z palca.
Co do reakcji Platformy Obywatelskiej to tez należy wiedzieć, że nie wzięła się ona z przekonania o słuszności obrony AŁ a jedynie ze zwykłej przedwyborczej kalkulacji. Panowie i panie politycy po prostu nie chcą się narażać, by nie rozpętać przeciwko sobie nagonki, tak jak to było przy okazji poprzednich wyborów. Jednak najważniejsze jest to, że szef lokalnego PO Grzegorz Haraśny bez skrupułów brutalnie i w sposób powiedziałbym barbarzyński wykorzystał konflikt na linii dziennikarka - radny, by wyeliminować swojego oponenta w szeregach partii. Dostał gościa na tacy na miesiąc przed wyborami władz tomaszowskiej Platformy.
O pani Agnieszce można wiele napisać o jej interesowności, różnego rodzaju naciskach tylko po co. Niech ktoś inny o niej książki pisze. Dla mnie to bohaterka negatywna. Dla osób, które od dłuższego czasu czytają jej teksty w gazecie, która w dużej mierze żyje z pieniędzy pompowanych w nią przez lokalne samorządy jest to oczywiste. Próby wybielania się nic nie dadzą. Warto jednak spojrzeć na sprawę z szerszej perspektywy a nie tylko z punktu widzenia homofobicznych zachowań, których wbrew pozorom przedstawicielem nie jest radny Adamus, który moim zdaniem przesadził tylko pisząc o "jajnikach".
Z całej sprawy jest jednak jedna krótkotrwała korzyść. Artykuły pani Łuczak od dwóch tygodni stały się mniej napastliwe, zniknęły z nich inwektywy, chociaż pozostały błędy merytoryczne. Myślę jednak, że ta "normalność" nie będzie trwała zbyt długo.
Orientacja seksualna pani Agnieszki została publicznie ujawniona w lokalnej telewizji już kilka lat temu. Osoby, która to zrobiła nie ominęła oczywiście zemsta "dziennikarki".
Podobnie jest i tym razem, radny zaprotestował przeciwko "mowie nienawiści", którą od lat posługuje się ona w swoich artykułach, kierując się uprzedzeniami i często wręcz nienawiścią, której nawet na co dzień nie stara się ukrywać.
Tak naprawdę media ogólnopolskie nie zainteresowały się prywatną wendettą pani Ł. poza dziennikarką radia TOK FM, panią Anną Laszuk, która wcześniej napisała książkę pt. Dziewczyny wyjdźcie z szafy. Czy to przypadek, że bohaterką jednego z rozdziałów była pani Łuczak? Pytanie oczywiście retoryczne.
Jak widać ujawnienie orientacji seksualnej to fikcja. Tym bardziej, jeśli ktoś od lat na forach internetowych dla gejów i lesbijek wypowiada się pod własnym nazwiskiem.
Sformułowanie radnego dotyczące szans wyborczych jest jak najbardziej na miejscu. Żyjąc w małomiasteczkowym środowisku osoby o odmiennych orientacjach seksualnych nie mają żadnych szans wyborczych taka jest prawda. I moim zdaniem właśnie dlatego pani Łuczak nie podda się weryfikacji wyborczej. Z tego tez powodu PO nie wpuści jej na listy wyborcze, bo przyniosłaby im więcej strat niż pożytku, łącznie z tym, ze mogłyby być kłopoty z wypełnieniem listy. Więc przechwałki o najlepszym wyniku są po prostu wyssane z palca.
Co do reakcji Platformy Obywatelskiej to tez należy wiedzieć, że nie wzięła się ona z przekonania o słuszności obrony AŁ a jedynie ze zwykłej przedwyborczej kalkulacji. Panowie i panie politycy po prostu nie chcą się narażać, by nie rozpętać przeciwko sobie nagonki, tak jak to było przy okazji poprzednich wyborów. Jednak najważniejsze jest to, że szef lokalnego PO Grzegorz Haraśny bez skrupułów brutalnie i w sposób powiedziałbym barbarzyński wykorzystał konflikt na linii dziennikarka - radny, by wyeliminować swojego oponenta w szeregach partii. Dostał gościa na tacy na miesiąc przed wyborami władz tomaszowskiej Platformy.
O pani Agnieszce można wiele napisać o jej interesowności, różnego rodzaju naciskach tylko po co. Niech ktoś inny o niej książki pisze. Dla mnie to bohaterka negatywna. Dla osób, które od dłuższego czasu czytają jej teksty w gazecie, która w dużej mierze żyje z pieniędzy pompowanych w nią przez lokalne samorządy jest to oczywiste. Próby wybielania się nic nie dadzą. Warto jednak spojrzeć na sprawę z szerszej perspektywy a nie tylko z punktu widzenia homofobicznych zachowań, których wbrew pozorom przedstawicielem nie jest radny Adamus, który moim zdaniem przesadził tylko pisząc o "jajnikach".
Z całej sprawy jest jednak jedna krótkotrwała korzyść. Artykuły pani Łuczak od dwóch tygodni stały się mniej napastliwe, zniknęły z nich inwektywy, chociaż pozostały błędy merytoryczne. Myślę jednak, że ta "normalność" nie będzie trwała zbyt długo.
nie wiem, nie znam jej metod, odnoszę się jedynie do przeczytanego artykułu ;) Wydaje się ona inteligentną i zaradną osobą - a takie lubię, więc stąd moje poparcie dla jej osoby.
nie mówię tu o tym artykule - tu jak najbardziej miała rację, zwróc uwagę, że napisałem, że od dawna. Słynie ona z tego, że swego czasu w każdym numerze TITu znajdowały się sprostowania do artykułów jej autorstwa, chodzi mi tu raczej o jej metody dziennikarskie
należało? za co? za publiczne wyrażenie swojej opinii? za rzetelne wykonywanie obowiązku dziennikarki i niezależność polityczną (co niezwykle rzadko idzie w parze) ? Jakoś nie sądzę.
Jedyne co jest "dobre" w całej aferze jest złożenie rezygnacji przez T. Adamusa. Po co komu polityk który będąc adwersarzem używa inwektyw i ciosów poniżej pasa atakując tak delikatne i prywatne sfery życia jak orientacja seksualna? Do tego jego (anachroniczne, żeby nie powiedzieć prymitywne) przekonanie, że "pani redaktor jako mniejszość seksualna nie ma najmniejszych szans zostać kiedykolwiek radną"... Gdzie europejski postęp i pluralizm?
Naprawdę, nie takich polityków nam trzeba.
Jedyne co jest "dobre" w całej aferze jest złożenie rezygnacji przez T. Adamusa. Po co komu polityk który będąc adwersarzem używa inwektyw i ciosów poniżej pasa atakując tak delikatne i prywatne sfery życia jak orientacja seksualna? Do tego jego (anachroniczne, żeby nie powiedzieć prymitywne) przekonanie, że "pani redaktor jako mniejszość seksualna nie ma najmniejszych szans zostać kiedykolwiek radną"... Gdzie europejski postęp i pluralizm?
Naprawdę, nie takich polityków nam trzeba.
tej pani się od dawna należało - forma mi absolutnie nie odpowiada, to co powiedział radny bylo karygodne i w zaden sposob tego nie pochlebiam - ale w duzej mierze ona jest winna
































0
0





















