Jesteś lesbijką, gejem? Dokarmiasz rybki w miejskim stawie, segregujesz śmieci, wysyłasz smsy na akcje Polsatu i co dzień klikasz w brzuszek Pajacyka? A może od świtu do zmierzchu przeprowadzasz staruszki przez jezdnię, zakupy robisz w małym sklepiku niedaleko domu - by wspierać rozwój małych przedsiębiorstw? To nic - i tak jesteś gejem czy lesbijką. I tak Twoje segregowanie, klikanie i wysyłanie smsów nie jest równe temu jakie robi heteroseksualista z dwójką dzieci i Azorem na smyczy...
Grzech pierwszy
Jakiś czas temu, gdy jeszcze zaglądałam z nudów na plotkarskie portale, często pisano
„Jacyków to, Jacyków tamto”. Nawet u Wojewódzkiego go nie zabrakło. Był na językach,
a w internecie wrzało - o nim jak o nim, wrzało jednak głównie o całym homoseksualnym środowisku. Gdy jakiś gej czy lesbijka zachowuje się w dość dziwaczny, skandaliczny lub zły sposób - obrywamy wszyscy. Światło pada równo na każdego.
„Bo te lesby i pedały tacy są! Do obozów z nimi!” - najlepiej jest wrzucić wszystko do jednego wora, zawsze mniej roboty. Tłumaczenie takiego postępowania tym, że ktoś może nie znać homoseksualistów wcale mi nie wystarcza. Przecież swój rozum każdy ma - ja nie krzyczę pod każdym newsem:
„Pozamykać heteryków, oni wszyscy tak robią!”. Nie chodzi tu też o to kto jest mniejszością, a kogo jest więcej...
Grzech drugi
„Dobija mnie, że choćbym nie wiem jak się starała i przykładnie żyła, pomimo mojej orientacji, nigdy ja i P. nie będziemy traktowane całkiem serio przez moją rodzinę. Jesteśmy raczej, tak sądzę, spostrzegane przez nich jako dobre znajome, które nie mając facetów trzymają się razem” - powiedziała kiedyś moja znajoma. Związki homoseksualistów nigdy nie są brane na poważnie. Widzi się w nich jedynie dwóch niewyżytych pedałów lub zboczone lesby, którym się poprzewracało w głowie. Wydziwiają zamiast sobie chłopa znaleźć! Smutniejsze jest jednak to, że więcej wybacza się parom heteroseksualistów. Jeżeli się kłócą: to przecież ich rodzinne sprawy, nawet jeżeli mężczyzna uderzy żonę, często po opadnięciu emocji się mówi:
„Bo to chłop, jak się czasem zdenerwuje to nie panuje nad sobą”. W rodzinach heteroseksualistów może dziać się źle, to naturalne. Para kochających się i wzajemnie wspierających lesbijek - będzie i tak spostrzegana gorzej. Jeżeli nie daj Boże i u nich zacznie się cokolwiek psuć, zawsze będzie to o wiele bardziej rozdmuchiwane niż u heteroseksualistów.
Grzech trzeci
Oni są wszędzie, oni widzą Cię na mieście - to Twoi znajomi, sąsiedzi, osoby, które znasz
z widzenia. Oni widzieli Cię z nią bądź z nim za rękę... a Ty? Ty przynosisz rodzinie wstyd. Pani Bukietowa non stop zwracała uwagę na to, co powiedzą inni, Ty być może tego nie robisz, ale również być może akurat Twoja matka czy ojciec, przywiązują do tego wagę. Wyjeżdżasz na studia, wyrywasz się z tej małej mieściny. Tej gdzie młodzież spędza czas na rogatkach rozmyślając skąd wziąć pieniądze na piwo kolejnego dnia. W mieście anonimowych twarzy czujesz, że oddychasz, a w tej mieścinie Twoja matka boryka się z pytaniami
„Czy Kasia kogoś ma? Poznała w tej Warszawie jakiegoś chłopaka?”. Może stwarza historie, których nie ma - rysuje słowami Twojego Pawła, Karola czy Sławka. Stwarza go człowiekiem z magistrem
w kieszeni, chłopakiem z dobrej rodziny. Może też nie mówi nic, tłumacząc sobie, że córka najpierw studia chce skończyć i nie ma czasu uganiać się za chłopakami. Dzwoni do Ciebie by sprawdzić czy coś się zmieniło, może ma nadzieję, że jednak pokłócisz się z Karoliną i
„przejedziesz się na kobietach”, a z tej rozpaczy znajdziesz sobie jednak faceta. Ludzie będą mieli o czym mówić, wszystko będzie takie piękne...
Grzech czwarty
Uświadom też sobie, że będąc homoseksualistą, jesteś jednocześnie pedofilem. Masz ochotę zgwałcić wszystkie dzieci napotkane na swej drodze - małe, duże, grube, chude. Heteroseksualiści w ich trosce oznajmiają wszem i wobec ową nowinę. To nic, że opiekujesz się od czasu do czasu dziećmi siostry, że uśmiechasz się do niemowląt w wózkach pchanych przez ich matki. Wprawdzie w naszym nadwiślańskim kraju nie widziałam jeszcze aby w telewizji streszczano historię jakiegoś pedofila, który ma zapędy homoseksualne, bo widywano go też
w krakowskich klubach dla homo. Wprawdzie mogę również pokazać ilu ojców gwałci swoje córki, albo nauczycieli uczennice - wystarczy, że wpiszę kluczowe słowa w wyszukiwarkę. Mogę to wszystko zrobić, ale i tak pewne będzie zawsze, że normalna to ja nie jestem i dzieci lepiej trzymać z dala ode mnie.
Grzech piąty
Ten najważniejszy, zamykający - jak pięć przykazań. Pan Bóg drogi homosiu chciał abyś był płodny i rozprzestrzeniał się na całą ziemię. Ty jednak kierujesz się nie tam gdzie trzeba. Chyba nawet mordercy można więcej wybaczyć niż Tobie. Wiedz, że na końcu Pan Bóg powie
„Homo na lewo, hetero na prawo, homo minus 5 punktów, hetero plus 5” - tak wyobrażają sobie to Twoi bliscy, a wiedz, że oni się na tym znają. To dlatego właśnie co niedzielę stroją się
w korale, klepią bez zastanowienia zdrowaśki, a potem dla dopełnienia: pod kościołem obgadują pół miasta (oczywiście dla spokoju duszy i sumienia przed wyjściem rzucają kopertę na tacę). Możesz podawać leki swojej Kasi gdy jest chora, możesz robić śniadanie do pracy swojemu Rafałowi - to dla Boga się nie liczy. Hetero to wiedzą. To w jego oczach nie jest wartościowym gestem.
Spowiedź
W oczach innych spowiedzią dla homoseksualisty nie jest godne i przykładne życie mimo orientacji seksualnej. Spowiedzią byłoby całkowite nawrócenie się na heteroseksualną drogę. Każdy zapomina jednak, iż coraz częściej bardziej jest ona jedynie okrzyczana cudowną, niż faktycznie jest nią w rzeczywistości. Niewielu dostrzega belkę w swoim oku, wytykając komuś drzazgę w jego. Naszym największym grzechem jest to, że kochamy i chcemy być kochani. To, że wcale nie zależy nam jedynie na seksualnych podnietach, a zwyczajnym codziennym życiu przy boku kogoś bliskiego.
Można uważać, że w dobie dostępu do informacji, osoby nie będące homoseksualistami powinny już dać wiarę temu, że nie mamy pod ubraniem ogona, a nocą nie zamieniamy się
w wilkołaki. Dać wiarę temu, że tak jak i im, również i nam smakuje jajecznica ze szczypiorkiem czy kiełbasa krakowska. Kiedyś, zdenerwowana tym w jakim kierunku toczy się rozmowa, powiedziałam:
„Jestem lesbą, owszem, ale jednocześnie niestety tak zwykłym człowiekiem jak ty, że nawet stolec oddaję regularnie” - głupie pytania wymagają głupich odpowiedzi. Idźcie więc
i grzeszcie, bo gdyby każdy dążył tylko do miłości - homo czy hetero - świat byłby aż nazbyt idealny... Takim go czyńcie.
Anna Krystowczyk - Miłośniczka starych filmów, jazzu i fotografii. Skryta kochanka Zdzisława Beksińskiego, marząca o wyjeździe do Indii.
Kiedyś autorka bloga, w którym pół żartem - pół serio ujmowała bieżące i minione sprawy z życia LGBT.