Film przepiękny. Oglądałem 3 razy i z pewnością obejrzę ponownie. na końcu nawet łezka mi się uroniła.
Film nie był dla mnie rewelacyjny, choć na każdy film o tematyce gejowskiej czekam z niecierpliwością, bo to zawsze mały krok w uświadamianiu mass.
Scena, gdy Ennis przypomina sobie wędrówkę ojca i przestrogę przed pedalowaniem jest tragiczna, zbyt dosłowna, ściskająca jelita-to z jednej strony. Z drugiej kojarzy mi się niewątpliwie z pierwszymi Chrześcijanami, ich prześladowaniem, oraz niejednokrotnie mordem(chyba nadinterpretuje).
Nigdy też nie starałem sie analizować oraz interpretowac filmu tak jak właśnie Ty to robisz, choć byłoby to zbawienne w celu ocalenia tego filmu w moich oczach.
Jak ktoś napisał, zgwałciłeś kinematografie. odważyłbym się nawet na stwierdzenie, że bez gumy oraz z pełnym swoistym mentalnym spustem w naszą homoseksualną tajemniczą dziurę.
Staram się zrozumiec Twoje zdanie, które jest bardzo cenne.Z drugiej strony słysząc w tramwaju rozmowę, że ktośtam oglądał "film o pedałach" stwierdzam, że na równi nasze heteroseksualne społeczeństwo stwierdziłoby o tak o pięknych ponro filmach z gej kolekcji- "film o pedałach"
Powiedzmy sobie szczerze, To co napisałeś jest dobre, nawet bardzo, ale samo zaistnienie tego na tym a nie innym portalu powoduje, że większość heterospołeczeństwa mieć do tego dostępu nie będzie. A co idzie w parze nie dowie się, co sądzą o tym sami geje w sposób świadomy. Świadomośc- podoba mi się to słowo, poznaje jego uroki oraz moc większą niż wiara.:)
Gdzie leży prawda-pytasz? Zapytałbym inaczej.Kiedy leży prawda. A kiedy stoi...
Scena, gdy Ennis przypomina sobie wędrówkę ojca i przestrogę przed pedalowaniem jest tragiczna, zbyt dosłowna, ściskająca jelita-to z jednej strony. Z drugiej kojarzy mi się niewątpliwie z pierwszymi Chrześcijanami, ich prześladowaniem, oraz niejednokrotnie mordem(chyba nadinterpretuje).
Nigdy też nie starałem sie analizować oraz interpretowac filmu tak jak właśnie Ty to robisz, choć byłoby to zbawienne w celu ocalenia tego filmu w moich oczach.
Jak ktoś napisał, zgwałciłeś kinematografie. odważyłbym się nawet na stwierdzenie, że bez gumy oraz z pełnym swoistym mentalnym spustem w naszą homoseksualną tajemniczą dziurę.
Staram się zrozumiec Twoje zdanie, które jest bardzo cenne.Z drugiej strony słysząc w tramwaju rozmowę, że ktośtam oglądał "film o pedałach" stwierdzam, że na równi nasze heteroseksualne społeczeństwo stwierdziłoby o tak o pięknych ponro filmach z gej kolekcji- "film o pedałach"
Powiedzmy sobie szczerze, To co napisałeś jest dobre, nawet bardzo, ale samo zaistnienie tego na tym a nie innym portalu powoduje, że większość heterospołeczeństwa mieć do tego dostępu nie będzie. A co idzie w parze nie dowie się, co sądzą o tym sami geje w sposób świadomy. Świadomośc- podoba mi się to słowo, poznaje jego uroki oraz moc większą niż wiara.:)
Gdzie leży prawda-pytasz? Zapytałbym inaczej.Kiedy leży prawda. A kiedy stoi...
Przyznam, że do kina wyrobiłem sobie takie podejście, że treść filmu jest w przeważającej mierze zbudowana doświadczeniami widza. I ja się często łapię na tym, że znajduję jakieś ciekawe wątki w filmach pokroju "lateksowa dziewoja biega z karabinem", które z całą pewnością nie były zamierzone przez reżysera. W ten sposób powstają filmy "kultowe", które z czasem blakną i nikt już nie pamięta dlaczego były takie ważne, jak np. Obywatel Kane.
Przy czym, to co reżyser chciał przekazać nie musi być traktowane jako "kadr" - ograniczenie ludzi w tym, co w filmie zobaczą i jedyna prawda o nim. Nie uważam zresztą, żeby w świecie treści można było mówić o jakiejś prawdzie, prawda to jest po prostu życie - w taki dosyć lapidarny sposób odnoszę się tu do Kanta i z tej pozycji mogę powiedzieć, że chybionym pomysłem wydaje mi się szukanie podpórki dla pytania "gdzie jest prawda" w nurtach filozoficznych, które na to pytanie udzielają mniej przekonującej odpowiedzi niż wniosek, do którego doszedł mainstream: nie ma jednej prawdy i nie ma recepty na "szczęście".
Otherwise than that, to bardzo przyjemnie czytający się tekst akademicki. ;[
Przy czym, to co reżyser chciał przekazać nie musi być traktowane jako "kadr" - ograniczenie ludzi w tym, co w filmie zobaczą i jedyna prawda o nim. Nie uważam zresztą, żeby w świecie treści można było mówić o jakiejś prawdzie, prawda to jest po prostu życie - w taki dosyć lapidarny sposób odnoszę się tu do Kanta i z tej pozycji mogę powiedzieć, że chybionym pomysłem wydaje mi się szukanie podpórki dla pytania "gdzie jest prawda" w nurtach filozoficznych, które na to pytanie udzielają mniej przekonującej odpowiedzi niż wniosek, do którego doszedł mainstream: nie ma jednej prawdy i nie ma recepty na "szczęście".
Otherwise than that, to bardzo przyjemnie czytający się tekst akademicki. ;[
Nawet jeśli to jest "kicz" to i tak jest świetnym wielopoziomowym filmem który traktuje o wielu problemach. Jak dla mnie nie można tego nazwać kiepskim filmem choćby ze względu na wartość "techniczną" !
Prawda. A już mi się wydawało, że 'chłopcy-genderowcy' wymarli. A tu znowu jakieś domorosło-filozoficzne, wydumane z d*py próby pseudo dekonstrukcji.
Ale niestety, jak już tu pisano w komentarzach, to zwykły melodramat o dwóch pastuchach i jakby się nie gimnastykować, wszelkiego typu teksty pozorowane na naukowe gender, jak ten powyższy artykuł, wypadają IMO śmiesznie.
Ale niestety, jak już tu pisano w komentarzach, to zwykły melodramat o dwóch pastuchach i jakby się nie gimnastykować, wszelkiego typu teksty pozorowane na naukowe gender, jak ten powyższy artykuł, wypadają IMO śmiesznie.
Mam nadzieję że grubo się mylisz co do miłości homoseksualnej, mam nadzieję, że jest wielu gejów, których może połączyć jak najbardziej normalne uczucie, a nie żadne "koślawe" - bo to nie jest miłość...











0
0























