Tekst beznadziejny. Tak na marginesie jaki jest sens poszukiwania kogos kto jest pozytywny- wydaje mi sie to troche chore.
Moj byly zalapal hiv podobno gdy robil komus laske. Byl placz i rozpacz ale po ok 3 latach zaczal zyc normalnie i w tej chwili nie rozmawiamy o tym. Ze jest to wynik jego glupoty nie mamy watpliwosci, ale niestety taka jest cena niebezpiecznego seksu i nie ma co z tego robic martyrologii gejow.
Moj byly zalapal hiv podobno gdy robil komus laske. Byl placz i rozpacz ale po ok 3 latach zaczal zyc normalnie i w tej chwili nie rozmawiamy o tym. Ze jest to wynik jego glupoty nie mamy watpliwosci, ale niestety taka jest cena niebezpiecznego seksu i nie ma co z tego robic martyrologii gejow.
Teks jak najbardziej słuszny-od kilku lat pracuję z zakażonymi i spotykam się z nimi na tzw. meetingach (grupach wsparcia). Jeszcze jedna uwaga do autora i innych zainteresowanych-jeśli mówimy o osobach na plusie to wyrażamy się o nich jako osobach zakażonych HIV a nie zarażonych (różnica jest taka, że zarazić się możemy grypą, bakterią a zakazić tylko wirusem). Taki mały szczegół a jednak ważny. Pozdrawiam wszystkich-Szymon.....:-)
Uwielbiam polactwo i jego skłonność do szufladkowania. Większość? Wiesz to z osobistych badań? Z jakichś innych źródeł? Czy to tylko twoje idiotyczne stereotypy, które w sobie pielęgnujesz? Właśnie ze względu na takie prymitywne indywiduua jak ty osoby pozytywne wolą szukać znajomości we własnym gronie.
Ja się przewrażliwieniu pozytywnych nie dziwię. Dziwi mnie za to zerwanie korespondencji bez powodu, w momencie, kiedy tylko rozmawiamy i do spotkania wcale nie doszło. Zdaję sobie sprawę, że utrzymanie znajomości może być ciężkie, ale wypadałoby najpierw sprawdzić, czy faktycznie takie będzie, a nie uciekać bez słowa. Rzecz jasna, odnoszę się tylko do tych 'plusów', z którymi miałem styczność. Stwierdzenia, że ten tekst to anons nie będę komentował.
tekst bardzo slaby, sam nie bardzo rozumiem po co napisany. to wszystko bzdura, trudno sie dziwic przewrazliwieniu pozytywnym skoro w przypadku potencjalnej znajomosci z negatywnym wirus najczesciej ja uniemozliwia. a jesli nie, zawsze jest mniejszym lub wiekszym problemem. wiem, bo sam jako pozytywny jestem w zwiazku z negatywnym i utrzymanie tej znajomosci wymaga wiecej wysilku niz w przypadku gdy bylem minus.
autor tekstu ma jednak zupelnie inne podejscie, no ale co z tego? nie chce byc zlosliwy ale mialem wrazenie ze czytam tekst kolesia ktory nie ma pojecia o tym co pisze, albo ze czytam jakis dziwaczny anons randkowy
autor tekstu ma jednak zupelnie inne podejscie, no ale co z tego? nie chce byc zlosliwy ale mialem wrazenie ze czytam tekst kolesia ktory nie ma pojecia o tym co pisze, albo ze czytam jakis dziwaczny anons randkowy
Smutna prawda jest taka, że jednak większość z tych zarażonych złapała HIV przez własną głupotę, szwędanie się po darkroomach i dawanie komu popadnie, bez gumy oczywiście. Nie bądźmy dziećmi, na pewno każdy z nas słyszał kiedyś o HIV i o sposobach jego przenoszenia, więc była też świadomość zagrożenia. Żal mi takich osób, ale ta choroba to często wynik ich ogromnej nieodpowiedzialności za siebie. Pozostaje mieć nadzieję, że geje zaczną w końcu tworzyć monogamiczne i trwałe związki, bo na razie dominujące są związki kilkutygodniowe, z paroma chłoptasiami na boku.












0
0





















