Duma utopijek

Ta ostatnia sobota...

- Jej Perfekcyjność -

Utopia (fot. archiwum prywatne Jej Perfekcyjności) +
Utopia (fot. archiwum prywatne Jej Perfekcyjności)
Utopia (fot. archiwum prywatne Jej Perfekcyjności) +
Utopia (fot. archiwum prywatne Jej Perfekcyjności)
Utopia (fot. archiwum prywatne Jej Perfekcyjności) +
Utopia (fot. archiwum prywatne Jej Perfekcyjności)

Tagi 

klub, knajpy, utopia, warszawa
Utopia zawsze wzbudzała skrajne emocje. Przez jednych uwielbiana, przez innych znienawidzona. W najbliższą sobotę klub z Jasnej 1 zniknie z mapy gejowskich lokali w Polsce. Wkrótce jednak powróci, najpewniej znów wzbudzając skrajne uczucia.

Osobiście uważam, że to sukces. Najgorsze kluby to te, które pozostawiają swoich gości obojętnymi. To na przykład zasadnicza różnica między nieistniejącym już warszawskim Barbie Barem a powstałym w jego miejscu Discrete. Wewnątrz niewiele się zmieniło, lokalizacja pozostała ta sama… a jednak Barbie budziło emocje, a Discrete nie za bardzo. I dlatego zupełnie inaczej te miejsca zapiszą się w historii Warszawy klubowej. Zaryzykuję stwierdzenie, że tylko jeden z nich pozostawi po sobie ślad, wspomnienie. Ale wracając do tematu…

Selekcja zmieniła

Utopia, bez wątpienia także zostawi po sobie trwały ślad. Klub, który powstał w 2001 roku, absolutnie zmienił klubowe życie stolicy. To jeden z pierwszych bowiem lokali, który wprowadził tak ostrą selekcję, z której zresztą zawsze był dumny. Oczywiście, Piekarnia zrobiła to przed Jasną 1, ale to właśnie selekcjonerzy tych dwóch klubów utworzyli swoje „szkoły” w tej dziedzinie. Kulturalna i grzeczna selekcja w Piekarni contra one-man show w Utopii. To od nich uczyli się potem ci, którzy stanęli na bramkach w innych stołecznych (a pewno i nie tylko) klubach. No i darmowy wstęp. Przy Jasnej 1 nigdy nie trzeba było płacić za wejście. Choćby w środku występowały największe i najważniejsze gwiazdy muzyczne świata (po polskim koncercie Madonny, jej dj rozkręcał przy Jasnej 1 genialną imprezę!), wstęp zawsze był darmowy. To zresztą dość mocno wyróżnia Warszawę na tle innych miast europejskich. Ilość klubów, do których wstęp nic nie kosztuje jest wręcz przytłaczająca. Ale „modę” tę od początku wspierał i lansował klub z Jasnej 1.

Utopia to jednak przede wszystkim muzyka. To właśnie tutaj swój pierwszy raz w Polsce miało kilkanaście największych gwiazd muzyki klubowej. Żeby wspomnieć choćby Davida Guettę, Joachima Garaud, Antoine Clamaran, Shapeshifters, Stonebridge, Jerry Ropero, Chris Willis, Katherine Ellis, Tara McDonald, Kathy Brown, Tom Novy i wiele, wiele innych. Jasna 1 była zresztą jednym z niewielu klubów, do których artyści zgłaszali się sami. Specyficzny styl, jaki wypracowany został przez djów-rezydentów tego miejsca w zasadzie nieznacznie zmienił się przez te 9 lat. Warszawskie kluby przeżyły w tym czasie zmasowany atak hip-hopu, potem długi okres rządów electro. A Utopia opierała się im stanowczo. I chyba za tę stałość i atmosferę radości, jaką niesie ze sobą grany tam house i overkitch, wiele osób to miejsce pokochało. A sami rezydenci stali się marką rozpoznawalną w Polsce – dj Moondeck, dj Tennessee, dj Nobis czy dj Hugo, by wspomnieć tylko czworo.

Trafiła w modę

Utopia trafiła także w dobry moment. Na świecie panowała bowiem wówczas moda na gejowskość. Na posiadanie przyjaciela-geja, na pokazywanie się w miejscach gejowskich, na bycie gay-friendly. Dlatego tak licznie przybywały na Jasną 1 polscy celebryci i polskie celebrytki. O kilku takich odwiedzinach było nawet głośno w mediach. To jednak, uwierzcie, tylko wierzchołek góry lodowej. Gwiazdy stały się na tyle częstymi bywalcami klubu, że dziś ich obecność w zasadzie nikogo tam nie dziwi i nie wzbudza zainteresowania pozostałych gości. I chyba też dlatego z chęcią się tam bawią. Przy tym wszystkim Utopia nigdy nie była klubem gejowskim podobnym do innych. Występy drag queen zdarzały się tu wyjątkowo rzadko a jeśli już, to były to sprowadzane z zagranicy gwiazdy Europy Zachodniej czy obu Ameryk. Bardzo gejowskim (ale i stosunkowo krótkim) akcentem były cykl imprez The Greatest Polish Divas, podczas którego Irena Jarocka, Halina Frąckowiak czy też Krystyna Prońko pokazywały, że jeszcze potrafią dać czadu i porwać młodą publikę. Nie było też nigdy – jak to ma miejsce w innych klubach – darkroomu.


 

Utopia mogła się nie podobać tym, którzy lubią bawić się w ciemnościach. To miejsce zawsze dobrze oświetlone, pozwalające widzieć twarze innych w trakcie zabawy. Mógł klub nie odpowiadać też tym, którzy lubią wypić bardzo dużo i szaleć na parkiecie. Takie osoby bowiem często były po prostu wyprowadzane przez ochronę, jeśli uniemożliwiały pozostałym zabawę lub stawały się dla innych pewnym zagrożeniem. Klasyczna muzyka house wymaga bowiem nieco innego rodzaju zabawy. No i mógł nie odpowiadać ten klub tym, którzy są za inkluzyjnością. Już sam fakt, że posiadał selekcję przy wejściu oraz VIP-room dla wybranych odstraszał pewną światopoglądową grupę ludzi od zabawy przy Jasnej 1. Niektórzy z zasady po prostu omijali to miejsce szerokim łukiem.

Utopijki są dumne

Utopii zarzucano wiele. Że zadziera nosa, że jej klubowicze uważają się za nie-wiadomo-co, że buduje niepotrzebne podziały w środowisku, że jest za droga, że jej barmani są puszczalscy, że zamiast się bawić, ludzie tam obserwują i oceniają się nawzajem… i wiele, wiele innych rzeczy. Najłatwiej, ma się rozumieć, przychodziło to ocenianie tym, którzy nigdy w niej nie byli. Nie chcę mówić, że to źle. Wręcz przeciwnie – każdy ma prawo do swojej oceny. Wszystkie jednak te przesądy mijają z czasem – wystarczyło wejść do różowego utopijnego świata, by przekonać się, które z nich są prawdą a które się z nią mijają. Z czasem, bo początkowo każdy czuje się tutaj obco, nieswojo. Obowiązujące tutaj nieformalne zasady, obyczaje, hierarchie są bardzo skomplikowane i dopiero ich poznanie pozwala poczuć się przy Jasnej 1 swobodnie. Na ten temat zresztą napisano i opublikowano pracę naukową. To chyba zresztą też wyróżnia to miejsce na tle pozostałych klubów (nie tylko gejowskich) w Polsce – nie ma chyba innych takich, o których powstałyby monograficzne rozprawy.

Utopia, przez ponad 100 miesięcy działania, ponad 6600 godzin grania muzyki stała się ważnym miejscem na klubowej mapie Warszawy, Polski a może i Europy Środkowo-Wschodniej. W najbliższą sobotę odbędzie się w niej ostatnia impreza. Choć koniec wydarzeń ogłoszono już dwa tygodnie temu, właścicielom klubu udało się wynegocjować w ostatniej chwili przedłużenie terminu likwidacji klubu. Afterowe imprezy po zamknięciu Jasnej 1 są dla wszystkich utopijek, jak zwykło się (dawniej pogardliwie, dziś z dumą) nazywać bywalców klubu, okazją do pożegnania miejsca, które przez wiele lat stanowiło pewnik w ich życiu. Średni czas świetności miejsc tego typu w Warszawie to około 18 miesięcy, po których blask i splendor zazwyczaj gasną. Dlatego też Utopia jest fenomenem. I dlatego też wiele osób, instytucji i miejsc będzie chciało skorzystać z momentu, jaki zjawi się po ostatnim zamknięciu drzwi klubu w najbliższą niedzielę rano. Niech próbują, takie prawo wolnego rynku. Utopia jednak odrodzić się ma w nowym miejscu – jeszcze lepsza, jeszcze bardziej wyrazista, jeszcze mocniejsza. I można mieć pewność co do jednego: jej wierni bywalcy na pewno do następnej lokalizacji przeniosą się szybko, mając jednak w pamięci na zawsze to wszystko, co wydarzyło się przez blisko 9 lat przy Jasnej 1.

Utopia nie była miejscem idealnym – takich bowiem nie ma. Myślenie, że jest inaczej można uznać za dość… utopijne. Dążyła jednak zawsze do tego, by osiągnąć pewien rodzaj wyrafinowania i – za przeproszeniem – perfekcji. I dlatego zapisała się na kartach historii Warszawy i Polski. I dlatego warto w takim krótkim i marnym tekście jak ten przypomnieć o tym, co się w niej wydarzyło.

Jej Perfekcyjność – osoba trans, socjolożka, medioznawca, doktoranta w Zakładzie Socjologii Kultury Instytutu Socjologii UW, działacz Samorządu Studentów UW, bloggerka, dziennikarz. Więcej na www.JejPerfekcyjnosc.pl



podoba mi się (19) nie podoba mi się (16)
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.





strony:   1 2 3 4 5
yga przyjaciel IS (38) Warszawa   2010.08.28 23:02
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
kaszmirowy:
Aż przykro patrzeć, jak tyle ludzi z jednej strony barykady pluje na Utopię jadem, a tyle z drugiej wychwala ją pod niebiosa. Cóż, urok kontrowersji.
Ktoś może miałby do opowiedzenia jakąś konkretną historię [albo parę najlepiej] z tą straszną selekcją? Zwyczajnie ciekaw jestem.
 


no właśnie - o co cho z tą selekcją, kto miał prawo wejść a kto nie? moja historia (a właściwie herstoria) jest sprzed kilku lat: w towarzystwie mojego kuzyna i jego żony bawiliśmy się w kilku miejscach, potem chiałam im pokazać ową sławetną Uto - a tu zonk. pan i władca selekcjoner nie wpuścił. "nie bo nie" i już. zrobiłam małą awanturkę, że nie wpuszcza się "zasłużonych" działaczy/-ek na polu LGBTQ :), potem menedżer następnego dnia dzwonił z przeprosinami, ale kwas pozostał. potem już tam wcale nie poszłam. miejsce kontrowersyjne po prostu - komuś może to imponować, że wchodzi, że go wpuszczają, że spotyka celebrytów, pije szampana określonej marki itp. wg mnie to produkt pop-kultury, prowadzony idealnie, zgodnie z psycho-zasadami ograniczonej dostępności itepe. na szczęście nie wszystkim takie standardy imponują. no ale mamy wolny rynek, jak ktoś lubi to proszę bardzo.
 
swieta_krowa (30) Warszawa   2010.08.28 0:00
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Nie jestem zadowolony z faktu zamknięcia Utopii. Po kilku miesiącach dodatkowej pracy i nadgodzin - kiedy udało mi się zaoszczędzić te parę tysięcy złotych na spodnie D&G, biały pasek od Armaniego i majtki z CK (ewentualnie jeśli udało mi się dorwać takie na Stadionie) oraz buty z ZARY - noc należała do mnie. Wypijałem wtedy z moimi friends pół litra czystej w domu i potem bawiliśmy się w Uto przy jednym drinku całą noc. Było świetnie!! Wilgotna atmosfera odświeżana bryzą wszystkich zapachów. Ciasno ale własno (?). Teraz zostało tylko Toro :(
 
kaszmirowy (17) Warszawa   2010.08.27 1:06
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 1
 
Aż przykro patrzeć, jak tyle ludzi z jednej strony barykady pluje na Utopię jadem, a tyle z drugiej wychwala ją pod niebiosa. Cóż, urok kontrowersji.
Ktoś może miałby do opowiedzenia jakąś konkretną historię [albo parę najlepiej] z tą straszną selekcją? Zwyczajnie ciekaw jestem.
 
miko (29) Warszawa   2010.08.27 1:02
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Do Utopii nie chadzam z dwóch powodów: sentymentalnego i ideologicznego. Pierwsze odnosi się do pierwszego spotkania z najgorzej wychowanym człowiekiem jakiego dane mi było wśród gejów poznać. Drugie do sprzeciwu wobec pieleszenia stereotypów na temat gejów-"swetrów" w tamtym miejscu. I tyle.
 
panna-bajroniczna przyjaciel IS (21) Białystok/ Łomża.   2010.08.26 14:22
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Osobiście raz jeden byłam i więcej nie zamierzam. Raz oczywiście nie wystarczy do wystawienia opinii ale nawet po jednorazowej wizycie można zauważyć lansowanie się i ogólną sztuczność. Nie zgadzam się ze słowami autora, że Utopia jako klub jest wolna od takich zachowań bo ona wręcz pęka od nich w szwach... poczynając od samej selekcji, a więc już od progu.
 
adamarp (33)   2010.08.25 21:25
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Utopia to dyskryminacja własnego środowiska.
Ostra selekcja dokonywana przez dresiarzy przypominała obozy koncentracyjne.
Dzwię się, że sami geje wcześniej nie oprotestowali tego klubu i jego właścicieli.
Poziom moralny i społeczny tych ludzi pozostawia wiele do życzenia.
Najbardziej rozpaczającym z tego powodu był celebryta Maciej Nowak o czym dał wyraz w artykule GW.
 
gapcio (31) Strzyżów   2010.08.23 20:23
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Faktycznie, nie jest. Żeby nie było- nie mówię o sobie:]
 
baroncharlus (33) Manchester   2010.08.23 19:51
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
jejperfekcyjnosc:
Aj, ja... widać, że w ogóle nie masz styczności z pracami naukowymi. Clou sprawy leży bowiem gdzie indziej - redakcja czasopisma naukowego i jego recenzenci uznali za ważne, by opublikować tekst o klubie gejowskim. A to, czy napisałam go ja, ty, twoja mama czy moja babcia, nie ma znaczenia. Istotne jest to, że wiele osób znaczących w środowisku naukowym uznało za zasadne, by taki tekst się pojawił w świecie socjologii polskiej.
 


Chyba jednak clue (?!) nie leży tam, gdzie nam wmawiasz, że leży. Mój ewentualny brak styczności z pracami naukowymi nie ma żadnego znaczenia, tak jak i szczegóły procesu recenzyjnego twojego tekstu. Zanim redakcja i recenzenci mogli uznać, że artykuł jest dobry i warto go opublikować (jeszcze raz gratuluję), ktoś musiał podjąć decyzję, że w ogóle chce się zająć naukowo Utopią. Zapomniałeś poinformować czytelników IS, że tą osobą byłeś ty sam, i o tym tu rozmawialiśmy. Wyjaśnię jeszcze raz: można było odnieść wrażenie, że oprócz ciebie--autora tekstu popularnego o Utopii na IS jest jeszcze jakiś inny autor "monograficznej rozprawy", w dodatku naukowej. A tymczasem jesteś tylko ty :)

Swoją drogą, wspomniane przez ciebie "osoby znaczące w środowisku naukowym" byłyby zapewne bardzo rozbawione, dowiedziawszy się, że autor tekstu, który puściły do druku, powołując się na swój artykuł nie przyznaje się do jego autorstwa, tłumacząc się potem skromnie, że to "nie ma znaczenia". Kto wie zresztą, może wiedzą. Chyba nie jesteś jedynym przedstawicielem "świata socjologii polskiej" zaglądającym na IS?

Z mojej strony EOT, pozdrawiam.
 
rojza_genendel (30) Kraków   2010.08.23 17:20
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 1
 
jejperfekcyjnosc:

Aj, ja... widać, że w ogóle nie masz styczności z pracami naukowymi.
 

Masz rację. Co my, robotniczo- chłopskie, niewykształcone chamstwo możemy wiedzieć o pracach naukowych... Przeca ledwie pisać umiemy!
 
gapcio (31) Strzyżów   2010.08.23 17:07
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
jejperfekcyjnosc:
baroncharlus:
Pisząc, że Utopia jest wyjątkowa, bo ktoś napisał i opublikował o niej pracę naukową, wprowadzasz de facto czytelników w błąd. Gdybyś napisał wprost, że Utopia jest wyjątkowa, bo sam napisałeś o niej pracę naukową i udało ci się ją opublikować, nie zabrzmiałoby to tak szałowo. Ale przynajmniej uniknąłbyś ośmieszenia. A tak to wyszło nie tylko niezbyt uczciwie, ale przede wszystkim strasznie dziecinnie.
 

Aj, ja... widać, że w ogóle nie masz styczności z pracami naukowymi. Clou sprawy leży bowiem gdzie indziej - redakcja czasopisma naukowego i jego recenzenci uznali za ważne, by opublikować tekst o klubie gejowskim. A to, czy napisałam go ja, ty, twoja mama czy moja babcia, nie ma znaczenia. Istotne jest to, że wiele osób znaczących w środowisku naukowym uznało za zasadne, by taki tekst się pojawił w świecie socjologii polskiej.
 



Bogowie...jesteś głupi/głupia, czy tylko taką/takiego udajesz?
1. W wątku który poruszyłem nie chodziło o to że napisano pracę na temat Utopii, ale o to że w art wspomniałeś o pracy, nie wspominając że sam jesteś jej autorem. TYLE.
2. Praca naukowa, mówisz?
W dzisiejszych czasach jest praca naukowa i "praca naukowa". Gdyby poszukać, znalazłbyś "pracę naukową" dotyczącą gromadzenia się kłaczków w pępku. Ją też ktoś musiał przeczytać, zatwierdzić itp. Bogowie pomóżcie...Utopia właściwie jest taką pracą.
 
strony:   1 2 3 4 5

Inne tematy 



Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu

 
teraz wszystkich online: 273
Mamy już 74033 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

patronat




      czas generowania: 0.032 s.