kaszmirowy:
no właśnie - o co cho z tą selekcją, kto miał prawo wejść a kto nie? moja historia (a właściwie herstoria) jest sprzed kilku lat: w towarzystwie mojego kuzyna i jego żony bawiliśmy się w kilku miejscach, potem chiałam im pokazać ową sławetną Uto - a tu zonk. pan i władca selekcjoner nie wpuścił. "nie bo nie" i już. zrobiłam małą awanturkę, że nie wpuszcza się "zasłużonych" działaczy/-ek na polu LGBTQ :), potem menedżer następnego dnia dzwonił z przeprosinami, ale kwas pozostał. potem już tam wcale nie poszłam. miejsce kontrowersyjne po prostu - komuś może to imponować, że wchodzi, że go wpuszczają, że spotyka celebrytów, pije szampana określonej marki itp. wg mnie to produkt pop-kultury, prowadzony idealnie, zgodnie z psycho-zasadami ograniczonej dostępności itepe. na szczęście nie wszystkim takie standardy imponują. no ale mamy wolny rynek, jak ktoś lubi to proszę bardzo.
Aż przykro patrzeć, jak tyle ludzi z jednej strony barykady pluje na Utopię jadem, a tyle z drugiej wychwala ją pod niebiosa. Cóż, urok kontrowersji.
Ktoś może miałby do opowiedzenia jakąś konkretną historię [albo parę najlepiej] z tą straszną selekcją? Zwyczajnie ciekaw jestem.
Ktoś może miałby do opowiedzenia jakąś konkretną historię [albo parę najlepiej] z tą straszną selekcją? Zwyczajnie ciekaw jestem.
no właśnie - o co cho z tą selekcją, kto miał prawo wejść a kto nie? moja historia (a właściwie herstoria) jest sprzed kilku lat: w towarzystwie mojego kuzyna i jego żony bawiliśmy się w kilku miejscach, potem chiałam im pokazać ową sławetną Uto - a tu zonk. pan i władca selekcjoner nie wpuścił. "nie bo nie" i już. zrobiłam małą awanturkę, że nie wpuszcza się "zasłużonych" działaczy/-ek na polu LGBTQ :), potem menedżer następnego dnia dzwonił z przeprosinami, ale kwas pozostał. potem już tam wcale nie poszłam. miejsce kontrowersyjne po prostu - komuś może to imponować, że wchodzi, że go wpuszczają, że spotyka celebrytów, pije szampana określonej marki itp. wg mnie to produkt pop-kultury, prowadzony idealnie, zgodnie z psycho-zasadami ograniczonej dostępności itepe. na szczęście nie wszystkim takie standardy imponują. no ale mamy wolny rynek, jak ktoś lubi to proszę bardzo.
Nie jestem zadowolony z faktu zamknięcia Utopii. Po kilku miesiącach dodatkowej pracy i nadgodzin - kiedy udało mi się zaoszczędzić te parę tysięcy złotych na spodnie D&G, biały pasek od Armaniego i majtki z CK (ewentualnie jeśli udało mi się dorwać takie na Stadionie) oraz buty z ZARY - noc należała do mnie. Wypijałem wtedy z moimi friends pół litra czystej w domu i potem bawiliśmy się w Uto przy jednym drinku całą noc. Było świetnie!! Wilgotna atmosfera odświeżana bryzą wszystkich zapachów. Ciasno ale własno (?). Teraz zostało tylko Toro :(
Aż przykro patrzeć, jak tyle ludzi z jednej strony barykady pluje na Utopię jadem, a tyle z drugiej wychwala ją pod niebiosa. Cóż, urok kontrowersji.
Ktoś może miałby do opowiedzenia jakąś konkretną historię [albo parę najlepiej] z tą straszną selekcją? Zwyczajnie ciekaw jestem.
Ktoś może miałby do opowiedzenia jakąś konkretną historię [albo parę najlepiej] z tą straszną selekcją? Zwyczajnie ciekaw jestem.
Do Utopii nie chadzam z dwóch powodów: sentymentalnego i ideologicznego. Pierwsze odnosi się do pierwszego spotkania z najgorzej wychowanym człowiekiem jakiego dane mi było wśród gejów poznać. Drugie do sprzeciwu wobec pieleszenia stereotypów na temat gejów-"swetrów" w tamtym miejscu. I tyle.
Osobiście raz jeden byłam i więcej nie zamierzam. Raz oczywiście nie wystarczy do wystawienia opinii ale nawet po jednorazowej wizycie można zauważyć lansowanie się i ogólną sztuczność. Nie zgadzam się ze słowami autora, że Utopia jako klub jest wolna od takich zachowań bo ona wręcz pęka od nich w szwach... poczynając od samej selekcji, a więc już od progu.
Utopia to dyskryminacja własnego środowiska.
Ostra selekcja dokonywana przez dresiarzy przypominała obozy koncentracyjne.
Dzwię się, że sami geje wcześniej nie oprotestowali tego klubu i jego właścicieli.
Poziom moralny i społeczny tych ludzi pozostawia wiele do życzenia.
Najbardziej rozpaczającym z tego powodu był celebryta Maciej Nowak o czym dał wyraz w artykule GW.
Ostra selekcja dokonywana przez dresiarzy przypominała obozy koncentracyjne.
Dzwię się, że sami geje wcześniej nie oprotestowali tego klubu i jego właścicieli.
Poziom moralny i społeczny tych ludzi pozostawia wiele do życzenia.
Najbardziej rozpaczającym z tego powodu był celebryta Maciej Nowak o czym dał wyraz w artykule GW.
jejperfekcyjnosc:
Chyba jednak clue (?!) nie leży tam, gdzie nam wmawiasz, że leży. Mój ewentualny brak styczności z pracami naukowymi nie ma żadnego znaczenia, tak jak i szczegóły procesu recenzyjnego twojego tekstu. Zanim redakcja i recenzenci mogli uznać, że artykuł jest dobry i warto go opublikować (jeszcze raz gratuluję), ktoś musiał podjąć decyzję, że w ogóle chce się zająć naukowo Utopią. Zapomniałeś poinformować czytelników IS, że tą osobą byłeś ty sam, i o tym tu rozmawialiśmy. Wyjaśnię jeszcze raz: można było odnieść wrażenie, że oprócz ciebie--autora tekstu popularnego o Utopii na IS jest jeszcze jakiś inny autor "monograficznej rozprawy", w dodatku naukowej. A tymczasem jesteś tylko ty :)
Swoją drogą, wspomniane przez ciebie "osoby znaczące w środowisku naukowym" byłyby zapewne bardzo rozbawione, dowiedziawszy się, że autor tekstu, który puściły do druku, powołując się na swój artykuł nie przyznaje się do jego autorstwa, tłumacząc się potem skromnie, że to "nie ma znaczenia". Kto wie zresztą, może wiedzą. Chyba nie jesteś jedynym przedstawicielem "świata socjologii polskiej" zaglądającym na IS?
Z mojej strony EOT, pozdrawiam.
Aj, ja... widać, że w ogóle nie masz styczności z pracami naukowymi. Clou sprawy leży bowiem gdzie indziej - redakcja czasopisma naukowego i jego recenzenci uznali za ważne, by opublikować tekst o klubie gejowskim. A to, czy napisałam go ja, ty, twoja mama czy moja babcia, nie ma znaczenia. Istotne jest to, że wiele osób znaczących w środowisku naukowym uznało za zasadne, by taki tekst się pojawił w świecie socjologii polskiej.
Chyba jednak clue (?!) nie leży tam, gdzie nam wmawiasz, że leży. Mój ewentualny brak styczności z pracami naukowymi nie ma żadnego znaczenia, tak jak i szczegóły procesu recenzyjnego twojego tekstu. Zanim redakcja i recenzenci mogli uznać, że artykuł jest dobry i warto go opublikować (jeszcze raz gratuluję), ktoś musiał podjąć decyzję, że w ogóle chce się zająć naukowo Utopią. Zapomniałeś poinformować czytelników IS, że tą osobą byłeś ty sam, i o tym tu rozmawialiśmy. Wyjaśnię jeszcze raz: można było odnieść wrażenie, że oprócz ciebie--autora tekstu popularnego o Utopii na IS jest jeszcze jakiś inny autor "monograficznej rozprawy", w dodatku naukowej. A tymczasem jesteś tylko ty :)
Swoją drogą, wspomniane przez ciebie "osoby znaczące w środowisku naukowym" byłyby zapewne bardzo rozbawione, dowiedziawszy się, że autor tekstu, który puściły do druku, powołując się na swój artykuł nie przyznaje się do jego autorstwa, tłumacząc się potem skromnie, że to "nie ma znaczenia". Kto wie zresztą, może wiedzą. Chyba nie jesteś jedynym przedstawicielem "świata socjologii polskiej" zaglądającym na IS?
Z mojej strony EOT, pozdrawiam.
jejperfekcyjnosc:
Aj, ja... widać, że w ogóle nie masz styczności z pracami naukowymi.
Masz rację. Co my, robotniczo- chłopskie, niewykształcone chamstwo możemy wiedzieć o pracach naukowych... Przeca ledwie pisać umiemy!
Aj, ja... widać, że w ogóle nie masz styczności z pracami naukowymi.
Masz rację. Co my, robotniczo- chłopskie, niewykształcone chamstwo możemy wiedzieć o pracach naukowych... Przeca ledwie pisać umiemy!
jejperfekcyjnosc:
Bogowie...jesteś głupi/głupia, czy tylko taką/takiego udajesz?
1. W wątku który poruszyłem nie chodziło o to że napisano pracę na temat Utopii, ale o to że w art wspomniałeś o pracy, nie wspominając że sam jesteś jej autorem. TYLE.
2. Praca naukowa, mówisz?
W dzisiejszych czasach jest praca naukowa i "praca naukowa". Gdyby poszukać, znalazłbyś "pracę naukową" dotyczącą gromadzenia się kłaczków w pępku. Ją też ktoś musiał przeczytać, zatwierdzić itp. Bogowie pomóżcie...Utopia właściwie jest taką pracą.
baroncharlus:
Aj, ja... widać, że w ogóle nie masz styczności z pracami naukowymi. Clou sprawy leży bowiem gdzie indziej - redakcja czasopisma naukowego i jego recenzenci uznali za ważne, by opublikować tekst o klubie gejowskim. A to, czy napisałam go ja, ty, twoja mama czy moja babcia, nie ma znaczenia. Istotne jest to, że wiele osób znaczących w środowisku naukowym uznało za zasadne, by taki tekst się pojawił w świecie socjologii polskiej.
Pisząc, że Utopia jest wyjątkowa, bo ktoś napisał i opublikował o niej pracę naukową, wprowadzasz de facto czytelników w błąd. Gdybyś napisał wprost, że Utopia jest wyjątkowa, bo sam napisałeś o niej pracę naukową i udało ci się ją opublikować, nie zabrzmiałoby to tak szałowo. Ale przynajmniej uniknąłbyś ośmieszenia. A tak to wyszło nie tylko niezbyt uczciwie, ale przede wszystkim strasznie dziecinnie.
Aj, ja... widać, że w ogóle nie masz styczności z pracami naukowymi. Clou sprawy leży bowiem gdzie indziej - redakcja czasopisma naukowego i jego recenzenci uznali za ważne, by opublikować tekst o klubie gejowskim. A to, czy napisałam go ja, ty, twoja mama czy moja babcia, nie ma znaczenia. Istotne jest to, że wiele osób znaczących w środowisku naukowym uznało za zasadne, by taki tekst się pojawił w świecie socjologii polskiej.
Bogowie...jesteś głupi/głupia, czy tylko taką/takiego udajesz?
1. W wątku który poruszyłem nie chodziło o to że napisano pracę na temat Utopii, ale o to że w art wspomniałeś o pracy, nie wspominając że sam jesteś jej autorem. TYLE.
2. Praca naukowa, mówisz?
W dzisiejszych czasach jest praca naukowa i "praca naukowa". Gdyby poszukać, znalazłbyś "pracę naukową" dotyczącą gromadzenia się kłaczków w pępku. Ją też ktoś musiał przeczytać, zatwierdzić itp. Bogowie pomóżcie...Utopia właściwie jest taką pracą.
























1
0





















