Przedoktoryzowałeś trochę. Nikogo o złodziejstwo itp. nie oskarżam, to absolutnie nie moja bajka. Po drugie nie czuję się niedoceniony, a Ola trochę przesadziła z tym moim aktywizmem - po prostu pomagam przy organizacji Queerowego Maja w Krakowie.
"pochwały spływają na tych, którzy najwięcej się drą i często niewiele z tego wynika. I to niesprawiedliwe."
Jeśli wszystkie te komentarze które piszesz wynikają tylko z poczucia niedocenienia to jestem ciekaw gdzie się udzielasz, bo ja mam wrażenie, że jednak nawet ludzie nie będący na świeczniku czują się w NGO-sach docenieni. Może czasem za mało, ale jednak o nich się dba, bo stanowią o sile całości. A akurat ci ze świecznika najczęsciej dostają po mordzie... wystarczy popatrzyć na komentarze w necie - działcz=złodziej, przekręt, głupia ideologia. I najdziwniejsze jest to, że sam tą drogą idziesz.
Jeśli wszystkie te komentarze które piszesz wynikają tylko z poczucia niedocenienia to jestem ciekaw gdzie się udzielasz, bo ja mam wrażenie, że jednak nawet ludzie nie będący na świeczniku czują się w NGO-sach docenieni. Może czasem za mało, ale jednak o nich się dba, bo stanowią o sile całości. A akurat ci ze świecznika najczęsciej dostają po mordzie... wystarczy popatrzyć na komentarze w necie - działcz=złodziej, przekręt, głupia ideologia. I najdziwniejsze jest to, że sam tą drogą idziesz.
Odpowiem na pytania.
1. Sprawy nie prowadzi kancelaria prawna, pomocy udziala nam Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, do pomocy zaoferowalo się też kilku innych prawników/prawniczek ze sporym doświadczeniem.
2. Koszty agencji PR są duże, a przy pracy pracują ludzie, którzy z mediami pracują od dawna.
3. "nie zbierają pieniędzy tylko na te dwie rzeczy - prawników i pijarowców. Miast tego bawią się w jakieś głupoty"
Zapraszamy do NGO'sów - szybko się przekonasz, że jest o wiele więcej wydatków niż PR. Niestety to jeszcze nie etap, gdzie można wydawać kasę na takie rzeczy. Sam kiedyś tak myślałem, posiedziałem w środku i wiem, że niestety ale to przerasta obecne możliwości chyba wszystkich.
1. Sprawy nie prowadzi kancelaria prawna, pomocy udziala nam Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, do pomocy zaoferowalo się też kilku innych prawników/prawniczek ze sporym doświadczeniem.
2. Koszty agencji PR są duże, a przy pracy pracują ludzie, którzy z mediami pracują od dawna.
3. "nie zbierają pieniędzy tylko na te dwie rzeczy - prawników i pijarowców. Miast tego bawią się w jakieś głupoty"
Zapraszamy do NGO'sów - szybko się przekonasz, że jest o wiele więcej wydatków niż PR. Niestety to jeszcze nie etap, gdzie można wydawać kasę na takie rzeczy. Sam kiedyś tak myślałem, posiedziałem w środku i wiem, że niestety ale to przerasta obecne możliwości chyba wszystkich.
I jeszcze jedno: to nie jest tak, że sam się czymś zajmując nie mogę się odnieść do tego krytycznie. Brakuje nam również w tym środowisku samokrytyki i to nas spowalnia pod wieloma względami, zafixowujemy się w jakichś przekonaniach i lecimy na oślep bez zastanowienia...
Olu, po pierwsze prosiłbym o powściągliwość jeżeli chodzi o styl dyskusji. Bez przytyków, schizofrenii itp.
Po drugie, wyraźnie precyzuję o jakich aktywistów/aktywistki mi chodzi, przeczytaj to zdanie w którym jest mowa na ten temat. Można być aktywistą/ką i robić coś z planem, z konkretnym celem, z pomysłem. Można też awanturować się w mediach, pisać pyskate manifesty, w których obraża się osoby mające inne stanowisko.
Odnośnie "kasy z UE" i "nic nie robienia" to jedna z powszechnych konwencji ataków na organizacje LGBTQ, która mi się bardzo nie podoba, bo ludzie odwalają kawał dobrej roboty, a w zamian słyszą takie rzeczy. Zaś pochwały spływają na tych, którzy najwięcej się drą i często niewiele z tego wynika. I to niesprawiedliwe.
Odnośnie umniejszania roli aktywizmu, pamiętaj Olu, że wszystko powinniśmy poprzedzić jakąś refleksją, przemyśleć środki, cele, możliwości i ustalić jakiś plan działania na lata (przynajmniej to mój postulat, nie chciałbym usłyszeć, że przedstawiam to jako coś jedynie słusznego, to po prostu mój głos w tej dyskusji).
Na razie niestety jest tak, że kręcimy się w kółko - od akcji do akcji, od podniety do podniety. Tak, biorę w tym udział, ale obserwując to mam coraz smutniejsze refleksje....
Po drugie, wyraźnie precyzuję o jakich aktywistów/aktywistki mi chodzi, przeczytaj to zdanie w którym jest mowa na ten temat. Można być aktywistą/ką i robić coś z planem, z konkretnym celem, z pomysłem. Można też awanturować się w mediach, pisać pyskate manifesty, w których obraża się osoby mające inne stanowisko.
Odnośnie "kasy z UE" i "nic nie robienia" to jedna z powszechnych konwencji ataków na organizacje LGBTQ, która mi się bardzo nie podoba, bo ludzie odwalają kawał dobrej roboty, a w zamian słyszą takie rzeczy. Zaś pochwały spływają na tych, którzy najwięcej się drą i często niewiele z tego wynika. I to niesprawiedliwe.
Odnośnie umniejszania roli aktywizmu, pamiętaj Olu, że wszystko powinniśmy poprzedzić jakąś refleksją, przemyśleć środki, cele, możliwości i ustalić jakiś plan działania na lata (przynajmniej to mój postulat, nie chciałbym usłyszeć, że przedstawiam to jako coś jedynie słusznego, to po prostu mój głos w tej dyskusji).
Na razie niestety jest tak, że kręcimy się w kółko - od akcji do akcji, od podniety do podniety. Tak, biorę w tym udział, ale obserwując to mam coraz smutniejsze refleksje....
Przykro mi, ale ten tekst jest totalnie schizofreniczny (prześmiewczo odnosi się do aktywistów/ek LGBTQ jako "schodzących z niebios", zapewne elit.., a z drugiej strony pisze o ogólnej niewdzięczności do rzekomo biorących z UE kasę..) i niespójny ideowo. Poza tym Piotrze, umniejszasz jak tylko się da rolę aktywizmu wykraczającego poza "pomocówkę", a sam się nim zajmujesz! I gdzie tu logika??
Troche moze na boku - dwa pytania - jaka kancelaria prawna prowadzi tę sprawę, jaka firma PRowska zostala zatrudniona do przetworzenia ewentualnego sukcesu sądowego (albo porażki) na pożytek tzw. lgbt?
Od paru lat wzbiera we mnie zdziwienie, dlaczego wszyscy "działający" z telewizora, internetu itp nie zbierają pieniędzy tylko na te dwie rzeczy - prawników i pijarowców. Miast tego bawią się w jakieś głupoty, Byłem parę razy w rozncyh lgbtowych miejscach, widziałem. Ręka będąca w drodze do portfela się zatrzymała, bo nikt tam nie chciał, ani pijarowców ani prawników. a lgbt to troche jak coca-cola. Inwestycja w wizerunek i ochrone prawną wydaje się niezbędna. No trzeba popracować portfelem, żeby powszechnie nie wypadało drukować żartów z kozami (proszę bardziej ideowych o zwrócenie uwagi: "nie wypadało", to nie znaczy "nie wolno było", Jakby "Nie wolno bylo", to bym pierwszy drukowal, i płacił kary w ostatecznosci - bo nikt nie twierdzi, ze wolnosc jest tania.)
A na razie, to ja idę spać, bo jutro muszę zarabiać pieniądze. Dzięki nim, parę drobiazgów da się załatwić, np. pozbyć się kóz z obejścia. Ja ze swojego się pozbylem.
I jeszcze moj ulubiony cytacik (a nie powiem z kogo, no dobra. mozna wyguglac, kogo mam na mysli): "The best way to keep the devil at the door is to be rich".
I widac jak to pieknie dziala (jak juz sie ustali, kto to powiedzial) :)
Od paru lat wzbiera we mnie zdziwienie, dlaczego wszyscy "działający" z telewizora, internetu itp nie zbierają pieniędzy tylko na te dwie rzeczy - prawników i pijarowców. Miast tego bawią się w jakieś głupoty, Byłem parę razy w rozncyh lgbtowych miejscach, widziałem. Ręka będąca w drodze do portfela się zatrzymała, bo nikt tam nie chciał, ani pijarowców ani prawników. a lgbt to troche jak coca-cola. Inwestycja w wizerunek i ochrone prawną wydaje się niezbędna. No trzeba popracować portfelem, żeby powszechnie nie wypadało drukować żartów z kozami (proszę bardziej ideowych o zwrócenie uwagi: "nie wypadało", to nie znaczy "nie wolno było", Jakby "Nie wolno bylo", to bym pierwszy drukowal, i płacił kary w ostatecznosci - bo nikt nie twierdzi, ze wolnosc jest tania.)
A na razie, to ja idę spać, bo jutro muszę zarabiać pieniądze. Dzięki nim, parę drobiazgów da się załatwić, np. pozbyć się kóz z obejścia. Ja ze swojego się pozbylem.
I jeszcze moj ulubiony cytacik (a nie powiem z kogo, no dobra. mozna wyguglac, kogo mam na mysli): "The best way to keep the devil at the door is to be rich".
I widac jak to pieknie dziala (jak juz sie ustali, kto to powiedzial) :)
Ależ ja nie mam zamiaru dowodzić kto poczuł się urażony, bo niby skąd miałbym to wiedzieć?
Ale faktem za to jest to, co stoi na piśmie (w piśmie występuje stowarzyszenie). I ten właśnie dysonans jest wadą prawną sprostowania - zostało sporządzone przez inny podmiot niż ten, który faktycznie poczuł się urażony i oczekuje przeprosin. Jeżeli już chcecie robić coś na serio to warto by od strony prawnej miało to ręce i nogi.
Zresztą sam zarzut jakobym twierdził, że "stowarzyszenie pozywa" świadczy o tym, że przed napisaniem komentarza obrzuciłeś jedynie wzrokiem mój tekst bez zapoznania się z jego treścią. Napisałem "Oczywiście do sądu nie pozywa środowisko LGBT (...) a osoby zgromadzone wokół "Stowarzyszenia Otwarte Forum"". Pisałem o osobach, stowarzyszenie uznałem jedynie za ich wspólny mianownik bo nie chciałem się właśnie wdawać w dyskusję o formalizmach, która jak widać okazała się nieunikniona.
Ale faktem za to jest to, co stoi na piśmie (w piśmie występuje stowarzyszenie). I ten właśnie dysonans jest wadą prawną sprostowania - zostało sporządzone przez inny podmiot niż ten, który faktycznie poczuł się urażony i oczekuje przeprosin. Jeżeli już chcecie robić coś na serio to warto by od strony prawnej miało to ręce i nogi.
Zresztą sam zarzut jakobym twierdził, że "stowarzyszenie pozywa" świadczy o tym, że przed napisaniem komentarza obrzuciłeś jedynie wzrokiem mój tekst bez zapoznania się z jego treścią. Napisałem "Oczywiście do sądu nie pozywa środowisko LGBT (...) a osoby zgromadzone wokół "Stowarzyszenia Otwarte Forum"". Pisałem o osobach, stowarzyszenie uznałem jedynie za ich wspólny mianownik bo nie chciałem się właśnie wdawać w dyskusję o formalizmach, która jak widać okazała się nieunikniona.
Jej ty się uparłeś przy swojej tezie, przez co zaciemniasz obraz. Fakt jest taki, że to nie stowarzyszenie zostało obrażone, tylko konkretne osoby fizyczne, więc to one żądają przeprosin. I to jest fakt prawny, do tego ani mnie nie przekonasz, ani nie spowodujesz że zmienię zdanie, gdyż taki jest stan faktyczny. Dlatego nie mogę się zgodzić z Twoją tezą, która jest błędna - sprostowania domagają się osoby prywatne obrażone przez Rzepę. Ile razy mam to napisać, żeby trafiło?
























0
0





















