Nie podoba mi się stwierdzenie że geje "improwizują, fałszują" męskość - to tak jakby heteroseksualnym mężczyznom męskość przychodziła naturalnie, tymczasem ich agresywne zachowanie np. w stosunku do gejów czy kobiet, wskazuje że męskość to krucha twierdza, której trzeba nieustannie bronic ze wszystkich stron. Wystarczy posłuchać polskiego (czy tez amerykańskiego) hip-hopu, gdzie heteroseksualni faceci pokazują innym heteroseksualnym facetom jak należy być męskim, a potem nieśmiało pytają kumpli: "I jak? Dobrze wypadłem? było okej? dałem czadu? nie brzmi to gejowsko? na pewno? ... "
Raczej to mężczyźni hetero są pod presją społeczną udowadniania i konstruowania swojej meskosci - tak by była oryginalna i naturalna jednocześnie - presją, za którą wielu gejów chyba tęskni (Butler sama powiedziała że nie da sie zyc bez norm - pragniemy norm) bo choc norma to kij to jest tez marchewka w postaci poczucia akceptacji, przynależności, atrakcyjności.
Poza tym, nie zgodzę sie ze można sobie dowolnie konstytuować męskość. Po co? Czy męskość istnieje poza normą? Czy męskość jako taka nie jest tylko normą? Konstruując męskość poza normą zawsze konstruujemy przeciwieństwo: "nie-męskosc".
Myśle ze za przekonaniem autora stoi wiara ze bycie "gejem" jest w jakimś sensie bardziej autentyczne niż bycie "mężczyzną": że niby "gej" nie jest normatywną, przemożną i zniewalającą konstrukcja społeczna jak każda inna, tylko należy mu się jakaś większa wierność, cześć, oddanie. Może dlatego z uporem dzieli mężczyzn na heteroseksualnych i gejów (a gdzie bi?), a tych ze "starszego pokolenia" uważa za zacofanych bo bardziej oddanych tradycyjnej kategorii "mężczyzny" niż nowoczesnej i modnej kategorii "geja".
Raczej to mężczyźni hetero są pod presją społeczną udowadniania i konstruowania swojej meskosci - tak by była oryginalna i naturalna jednocześnie - presją, za którą wielu gejów chyba tęskni (Butler sama powiedziała że nie da sie zyc bez norm - pragniemy norm) bo choc norma to kij to jest tez marchewka w postaci poczucia akceptacji, przynależności, atrakcyjności.
Poza tym, nie zgodzę sie ze można sobie dowolnie konstytuować męskość. Po co? Czy męskość istnieje poza normą? Czy męskość jako taka nie jest tylko normą? Konstruując męskość poza normą zawsze konstruujemy przeciwieństwo: "nie-męskosc".
Myśle ze za przekonaniem autora stoi wiara ze bycie "gejem" jest w jakimś sensie bardziej autentyczne niż bycie "mężczyzną": że niby "gej" nie jest normatywną, przemożną i zniewalającą konstrukcja społeczna jak każda inna, tylko należy mu się jakaś większa wierność, cześć, oddanie. Może dlatego z uporem dzieli mężczyzn na heteroseksualnych i gejów (a gdzie bi?), a tych ze "starszego pokolenia" uważa za zacofanych bo bardziej oddanych tradycyjnej kategorii "mężczyzny" niż nowoczesnej i modnej kategorii "geja".
To dobrze, że się nie zajmuje. Może moja wiedza nie jest tak głęboka. Opieram jednak swoją opinię na wielu spostrzeżeniach. Wystarczy na przykład otworzyć choćby "Replikę", by przekonać się, że roi się tam od "polityczek", "psycholożek", "filozofek" i "kulturoznawczyń". Podobnie na stronach internetowych wiodących organizacji LGTB w Polsce. Dla mnie jest to odpychające. Szkoda, że z takim zaangażowaniem nie walczycie o możliwość swobodnej ekspresji homoseksualnych uczuć w przestrzeni publicznej - jeśli się mylę, proszę o sprostowanie mojego błędnego przekonania w tej kwestii.
"organizacje LGBT zajmują się tematami zastępczymi" - chyba Panu się coś pomyliło, bo nie znam żadnej organizacji LGBT w Polsce, która zajmuje się końcówkami żeńskimi dot. zawodów...
XXI w. to czas gdzie męskość nabiera nowego znaczenia..niekoniecznie odnoszącego się własnego poczucia i przynależności seksualnej. Wieloktornie można spotkać się z heteroseksualnymi mężczyznami, którzy defniują męskość grubością portfela, połyskiem zupełnie nowych alufelg..czy wypasionym telefonem komórkowym..banalne? Nie do końca..Standardowe pytania: "I jak zaliczyłeś ją?" w kręgu najbliższych znajomych (mężczyzn) mają budzić respekt, szacunek, i świadczyć o męskości..normatywnie przypisywanej każdemu mężczyźnie..Odpowiedź na postawione pytanie, niejednokrotnie nie ma nic wspólnego z prawdą..a owa męśkość będąca podmiotem tego tematu..doznaje semantycznej amputacji..oczywiście to uogólnienie..bo zawsze znajdą się wyjątki, niepotwierdzające reguły..mimo to nie mogłem się powtrzymać , by nie poruszyć tego aspektu męskości.
Męskość dla mnie?..Jestem chyba mentalnym "dinozaurem"..szukającym przykładów męskości w poprzednich latach ubiegłego XX wieku..ogólnie koncentrujących się na szacunku wobec ludzi, z którymi przystaje mi obcować.To jest dla mnie męskość!
Męskość dla mnie?..Jestem chyba mentalnym "dinozaurem"..szukającym przykładów męskości w poprzednich latach ubiegłego XX wieku..ogólnie koncentrujących się na szacunku wobec ludzi, z którymi przystaje mi obcować.To jest dla mnie męskość!
cytat: >>Moje stanowisko nie ma nic wspólnego z konserwatyzmem, moim zdaniem zbyt konserwatywne są właśnie polskie organizacje LGTB, które zamiast walczyć o prawo swobodnej manifestacji homoseksualizmu w przestrzeni publicznej zajmują się tego typu tematami zastępczymi.
I co chcesz przez to powiedzieć? Że wyłożyłeś świętą rację i jak się z tym nie zgadzam, to znaczy, że nie przeczytałam? Twoje argumenty nie wydają mi się przekonujące. Skoro nie ma nic do dodania to zamykamy dyskusję.
Słowo np. psycholożka oznacza kobietę psycholog. Jest bardziej logiczne i precyzyjne. Może brzmi niektórym śmiesznie ale z biegiem czasu przestanie. I będę się przy tym upierać. Pielęgniarza też byś nazwał pielęgniarką?? Założę się, że nie. To dopiero by było śmieszne nazwać mężczyznę kobietą.
Nie ma też co porównywać język polski do języka angielskiego. W angielskim rodzajów właściwie nie ma, nie są ani żeńskie ani męskie. Wystarczy popatrzeć na rodzajniki. Ba! Nawet niektóre imiona są i męskie i żeńskie jednocześnie.
Nie ma też co porównywać język polski do języka angielskiego. W angielskim rodzajów właściwie nie ma, nie są ani żeńskie ani męskie. Wystarczy popatrzeć na rodzajniki. Ba! Nawet niektóre imiona są i męskie i żeńskie jednocześnie.
W języku angielskim jakoś nie występują masowo żeńskie formy, a status kobiety w społeczeństwach anglosaskich jest wysoki - nie ma więc związku między używaniem końcówek żeńskich (niemal zawsze podporządkowanych formie męskiej) a pozycją kobiety w społeczeństwie.
P.S. Przykro mi, że podpisujesz się pod napastliwym komentarzem Sergieja.
P.S. Przykro mi, że podpisujesz się pod napastliwym komentarzem Sergieja.



























0
0





















