Wiem ze nigdy nie bede szczesliwy.Mam 26 lat i od 3 lat mieszkam w Anglii.Ucieklem.....Bedac nastolatkiem zylem chwila,teraz jest mi bardzo ciezko i niewiem co mam zrobic..jestem wysokim brunetem,dobrze zbudowanym za ktorym dziewczyny sie naulicy ogladaja ale mi to nie wystacza.powiedzialem sobie juz czas 'uciec' uciec od ciaglych pytan typu gdzie masz dziewczyne,kiedy sie ozenisz,czemu nic nie podrywasz itp.niewyobrazam sobie tego calego coming out.rodzice,przyjaciele...uwazam ze to nie jest normalne ze facet z facetem- nie na tym swiecie,wiele razy sie zakochalem i co z tego jak bez wzajemnosci...kazdy mnie ma za dobrego kumpla ktory nawet o 4 rano wstanie i pomoze a ja chcialbym byc przytulany,calowany...chcialbym byc komus potrzebny.potrafie kochac i to bardzo mocno...w tej chwili bardzo cie kocham....tylko niewiem gdzie jestes....
Jak dla mnie ta akcja jest dobra bo jest "głośna" ale w zasadzie mało "efektywna".
Pozwoliłem sobie NIE wpisać się na tę listę, bo niby po co ?
Nie ukrywam się przed znajomymi ani rodziną, ba noszę nawet tęczową silikonową bransoletkę i uważam, że zamiast wpisywać się na "super listę" powinniśmy "wychodzić z szafy" lub namawiać do tego innych LGB.
Dlaczego ? Bo w badaniu OBOP`u z maja tego roku 83 % polaków powiedziało że nie zna osobiście żadnego geja/lesbijki. Może gdybyśmy pozwolili im się poznać to ich podejście do związków partnerskich czy do nas samych zmieniło by się.
Do odważnych świat należy
pozdrawiam Adam
Pozwoliłem sobie NIE wpisać się na tę listę, bo niby po co ?
Nie ukrywam się przed znajomymi ani rodziną, ba noszę nawet tęczową silikonową bransoletkę i uważam, że zamiast wpisywać się na "super listę" powinniśmy "wychodzić z szafy" lub namawiać do tego innych LGB.
Dlaczego ? Bo w badaniu OBOP`u z maja tego roku 83 % polaków powiedziało że nie zna osobiście żadnego geja/lesbijki. Może gdybyśmy pozwolili im się poznać to ich podejście do związków partnerskich czy do nas samych zmieniło by się.
Do odważnych świat należy
pozdrawiam Adam
Jak dla mnie akcja jest bez sensu. Po pierwsze nijak nie da się zweryfikować czy ktoś wpisał się sam czy wpisał sasiada. Czasem może być to krzywdzące. Ja szanuję osoby, które się ujawniają, ale ja nie zamierzam. Jesli moje nazwisko zostałoby tam wpisane rpzez kogoś kto chciałby zrobić na złość czy coś w tym stylu to bym się wściekła. Jeśli chcemy sie ujawniac to małymi kroczkami...najpierw znajomym, potem szerszym kręgom. A tak to...po co to? Tak samo jak parady...jestesmy teraz kojarzeni z kolorowymi czesto troche przesadzonymi postaciami...
"Punkt ekstremalny krzywej Gaussa" nie może sam nie wiedzieć, czego chce i ciągle dawać się manipulować :p Społeczeństwo istnieje (nie będę się wdawał w dyskusję nad jego ontologią).
Pisząc o prawie społeczeństwa do obrony przed obywatelami mam na myśli jedynie to, że nie należy robić z siebie "obrońców prawdy". Nie jesteśmy marksowskim proletariatem, który wyzwalając się, wyzwoli również wszystkie inne klasy. Nie głosimy nowej ewangelii. Żywiący homofobię nie są nową wersją - a przynajmniej nie powinni być - wroga klasowego. Mają swoje racje lub "racje". Akceptacja i tolerancja nie są jedynymi ważnymi punktami debaty publicznej. Prawo do przedstawiania swoich racji ma każdy, kto nie odmawia tego prawa innym. Reszta jest kwestią uzgodnienia w wyniku debaty.
Pisząc o prawie społeczeństwa do obrony przed obywatelami mam na myśli jedynie to, że nie należy robić z siebie "obrońców prawdy". Nie jesteśmy marksowskim proletariatem, który wyzwalając się, wyzwoli również wszystkie inne klasy. Nie głosimy nowej ewangelii. Żywiący homofobię nie są nową wersją - a przynajmniej nie powinni być - wroga klasowego. Mają swoje racje lub "racje". Akceptacja i tolerancja nie są jedynymi ważnymi punktami debaty publicznej. Prawo do przedstawiania swoich racji ma każdy, kto nie odmawia tego prawa innym. Reszta jest kwestią uzgodnienia w wyniku debaty.
Zgadzam się ze wszystkimi punktami oprócz 3 :)
"Jeżeli ktoś nie chce żyć w społeczeństwie, niech nie oczekuje od niego akceptacji. Społeczeństwo ma takie samo prawo bronić się przed nami, jak my przed nim."
A co to jest to społeczeństwo? Punkt ekstremalny krzywej gaussa, kontemplacja normalności?
Społeczeństwo wybiera na prezydenta Kaczyńskiego a potem jest niezadowolone, społeczeństwo
nie lubi heteroseksualnych starych panien i kawalerówa samo ich produkuje, społeczeństwo wytwarza konserwowaną plastikową żywność i fastfoody żeby krytykować ją z powodów dla których została wynaleziona, społeczeństwo wynalazło 'normy moralne' jednakże przestrzeganie ich budzi powszechne niezadowoleniw i niewygodę a zwłaszcza chce sie 'gzic' wszędzie i ze wszystkimi bez konsekwencji i dlatego tak często wypomina to homoseksualistom, społeczeństwo nie lubi lekarzy ale daje im prezenty, społeczeństwo gardzi giełdą papierów wartośicowych ale nie ma nic przeciw szybkiemu zarobkowi który pochodzi ze straty kontrahenta, społeczeństwo chce mieć atrybuty mądrości, bogactwa i wszelakiego dobra i innych rzadkich pożądanych cech które zdarzają się tylko na końcach krzywej gaussa ale chce pozostać w samym jej środku - żeby nie zostać wyrzuconym ze wspomnianego społeczeństwa ....
społeczeństwo samo nie wie czego chce i ciagle daje się manilulować ale nie chce tego przyjąć do wiadomości.
"Jeżeli ktoś nie chce żyć w społeczeństwie, niech nie oczekuje od niego akceptacji. Społeczeństwo ma takie samo prawo bronić się przed nami, jak my przed nim."
A co to jest to społeczeństwo? Punkt ekstremalny krzywej gaussa, kontemplacja normalności?
Społeczeństwo wybiera na prezydenta Kaczyńskiego a potem jest niezadowolone, społeczeństwo
nie lubi heteroseksualnych starych panien i kawalerówa samo ich produkuje, społeczeństwo wytwarza konserwowaną plastikową żywność i fastfoody żeby krytykować ją z powodów dla których została wynaleziona, społeczeństwo wynalazło 'normy moralne' jednakże przestrzeganie ich budzi powszechne niezadowoleniw i niewygodę a zwłaszcza chce sie 'gzic' wszędzie i ze wszystkimi bez konsekwencji i dlatego tak często wypomina to homoseksualistom, społeczeństwo nie lubi lekarzy ale daje im prezenty, społeczeństwo gardzi giełdą papierów wartośicowych ale nie ma nic przeciw szybkiemu zarobkowi który pochodzi ze straty kontrahenta, społeczeństwo chce mieć atrybuty mądrości, bogactwa i wszelakiego dobra i innych rzadkich pożądanych cech które zdarzają się tylko na końcach krzywej gaussa ale chce pozostać w samym jej środku - żeby nie zostać wyrzuconym ze wspomnianego społeczeństwa ....
społeczeństwo samo nie wie czego chce i ciagle daje się manilulować ale nie chce tego przyjąć do wiadomości.
Bardzo dobra akcja. Mam nadzieję, że dożyję czasów w których usłyszenie słów "o pedały sobie idą" będzie niedopuszczalne. Raz mi się zdarzyło coś podobnego usłyszeć od pewnego tłustego faceta gdy spacerowałem za rękę z moim facetem. Nie było to wcale przyjemne.
Akcja "Odkrywamy się" jest godna pochwały! Gratuluję Organizatorce i Oranizatorom! GW zbiera dobre żniwo, bo wielu czytelnicz(k)om podobały się opowiedziane coming outy.
Trudno mi wypowiadać się za każdego, więc powiem w swoim imieniu: lesbijką jestem od urodzenia, chociaż tę świadomość posiadłam wiele lat później. :) Oczywiście myślałam, że jestem jedyna :). Miałam różne perturbacje, ale cieszę się, że nie muszę ukrywać przed innymi swojej tożsamości. I wcale nie uważam, że się "obnoszę". Mam swoją żonę i tak Ją przedstawiam swoim znajomym i rodzinie. Podobnie jak heteroseksualiści swoich partnerów.
Fakt, że jestem lesbijką uświadamiam sobie wtedy, gdy mi czegoś nie wolno. Na co dzień jestem kobietą ze swoją ścieżką kariery, sukcesów, porażek, radości, smutków i różnych odmian szczęścia.
Serdecznie Państwa pozdrawiam i zachęcam do odkrywania się. Zrzuca się wtedy ogromny ciężar z siebie.
A wspólnym wysiłkiem nasze dzieci i wnuki doczekają się czasów, kiedy nie trzea będzie się "ujawniać", czego sobie i Państwu życzę!
Trudno mi wypowiadać się za każdego, więc powiem w swoim imieniu: lesbijką jestem od urodzenia, chociaż tę świadomość posiadłam wiele lat później. :) Oczywiście myślałam, że jestem jedyna :). Miałam różne perturbacje, ale cieszę się, że nie muszę ukrywać przed innymi swojej tożsamości. I wcale nie uważam, że się "obnoszę". Mam swoją żonę i tak Ją przedstawiam swoim znajomym i rodzinie. Podobnie jak heteroseksualiści swoich partnerów.
Fakt, że jestem lesbijką uświadamiam sobie wtedy, gdy mi czegoś nie wolno. Na co dzień jestem kobietą ze swoją ścieżką kariery, sukcesów, porażek, radości, smutków i różnych odmian szczęścia.
Serdecznie Państwa pozdrawiam i zachęcam do odkrywania się. Zrzuca się wtedy ogromny ciężar z siebie.
A wspólnym wysiłkiem nasze dzieci i wnuki doczekają się czasów, kiedy nie trzea będzie się "ujawniać", czego sobie i Państwu życzę!
Hmm był czas w moim życiu kiedy chciałem o tym krzyczeć na ulicy, ale wiązało się to ze zbyt długą i męczącą sytuacją ukrywania tego faktu, że jednak jestem tym znienawidzonym gejem. Myślę, że większość z nas ma takie momenty gdzie chce wykrzyczeć wszystko wszystkim.
Na szczęście przeszło mi to i dziś z moim chłopakiem zachowujemy się "normalnie" jak na parę przystało. Nie obnosimy sie z tym, ale to nie znaczy, że np. na spacerze w parku nie damy sobie całusa albo nie będziemy normalnie rozmawiać na ulicy - operując szyframi by nas nikt nie zrozumiał.
Moja rodzina wie o tym i było to dla niej nie łatwe przeżycie - z resztą jak dla każdego rodzica który nic nie podejrzewa. Niestety większość z nas boi się powiedzieć o tym i wyjście z szafy bywa skokiem na płytką wodę. Może moi przyjaciele są dziwni ale jeszcze żadne z nich mnie nie odepchnęło z powodu mojej orientacji. Może dlatego, że nie stawiam swojego homoseksualizmu na piedestał i nie każę patrzeć na siebie przez różowy pryzmat. A wydaje mi sie, że całkiem spora ilość zadufanych w sobie ludzi ze światka LGTB z jednej strony afiszuje się i tęczowo narzuca się, a z drugiej strony cała masa bojących się ludzi - tym współczuję bardziej. Są jeszcze ludzie pośrodku, którzy nie afiszują się i nie ukrywają. Szkoda, że tych ostatnich jest ciągle najmniej :(
Na szczęście przeszło mi to i dziś z moim chłopakiem zachowujemy się "normalnie" jak na parę przystało. Nie obnosimy sie z tym, ale to nie znaczy, że np. na spacerze w parku nie damy sobie całusa albo nie będziemy normalnie rozmawiać na ulicy - operując szyframi by nas nikt nie zrozumiał.
Moja rodzina wie o tym i było to dla niej nie łatwe przeżycie - z resztą jak dla każdego rodzica który nic nie podejrzewa. Niestety większość z nas boi się powiedzieć o tym i wyjście z szafy bywa skokiem na płytką wodę. Może moi przyjaciele są dziwni ale jeszcze żadne z nich mnie nie odepchnęło z powodu mojej orientacji. Może dlatego, że nie stawiam swojego homoseksualizmu na piedestał i nie każę patrzeć na siebie przez różowy pryzmat. A wydaje mi sie, że całkiem spora ilość zadufanych w sobie ludzi ze światka LGTB z jednej strony afiszuje się i tęczowo narzuca się, a z drugiej strony cała masa bojących się ludzi - tym współczuję bardziej. Są jeszcze ludzie pośrodku, którzy nie afiszują się i nie ukrywają. Szkoda, że tych ostatnich jest ciągle najmniej :(
1. Mocno podkreślana odmienność gejów jest wynikiem radykalizacji: homofobów (wściekłość ataku) i akuszerek narodzin homo-(pseudo)tożsamości (histeria w stanie oblężenia). Bez sensu jest pytanie, co było pierwsze. Będąc gejem nie doświadczam swojej wyjątkowości związanej z orientacją. Chodzę na parady, gdyż uczestniczenie w nich uważam za obowiązek obywatela demokratycznego państwa, który w legalny (!!!) sposób chce wyrazić swoje niezadowolenie. To nie jest żaden kolorowy korowód. Z pewnością, gdy marsze krakowskie zaczną przypominać amerykańskie, to, żeby uniknąć odruchu wymiotnego, przestanę na nie chodzić. Polityczne działanie zmierzające do realnego oddziaływania na życie społeczne to coś radykalnie różnego od manifestacji hedonizmu i indywidualizmu.
2. Orientacja seksualna jest sprawą publiczną - odetnijmy się od drobnomieszczańskiego jasnego i precyzyjnego podziału na sferę prywatną i publiczną - co nie znaczy, że należy publicznie uprawiać seks.
3. Jeżeli ktoś nie chce żyć w społeczeństwie, niech nie oczekuje od niego akceptacji. Społeczeństwo ma takie samo prawo bronić się przed nami, jak my przed nim.
3. Żądanie obojętności, a nie jakiegoś homo-entuzjazmu, nie jest wygórowane.
4. Wszyscy ślizgaliśmy się na jednym g*** za młodu i teraz w nim się nurzamy. Przestaniemy histeryzować i zajmijmy się zwykłą ludzką aktywnością.
Alleluja i do przodu!
2. Orientacja seksualna jest sprawą publiczną - odetnijmy się od drobnomieszczańskiego jasnego i precyzyjnego podziału na sferę prywatną i publiczną - co nie znaczy, że należy publicznie uprawiać seks.
3. Jeżeli ktoś nie chce żyć w społeczeństwie, niech nie oczekuje od niego akceptacji. Społeczeństwo ma takie samo prawo bronić się przed nami, jak my przed nim.
3. Żądanie obojętności, a nie jakiegoś homo-entuzjazmu, nie jest wygórowane.
4. Wszyscy ślizgaliśmy się na jednym g*** za młodu i teraz w nim się nurzamy. Przestaniemy histeryzować i zajmijmy się zwykłą ludzką aktywnością.
Alleluja i do przodu!
Niby macie rację ale w zasadzie jej nie macie :)
Co to znaczy "obnoszenie się ze swoją orientacją"???
Ja żyję już trochę w tej naszej polszcze i nie widziałem
ani razu geja ktory "obnosiłby się" ... jak to się objawia?
Czy orientacja na jakiś kolor? Zapach? Może wystaje z tyłka jak ogon przyszłowiowemu diabłu???
Ja zaobserwowałem, że sami geje i heteroseksualiści
interpretują pewne znaki na niebie i ziemi jako wyznacznik homoseksualismu.
Pozatym po jaką cholerę wciskac się w normę???
Jak zaczniecie sie wtłaczać w ramy normy
to powinniście się od razu ożenić i napłidzić dzieci
i całą swoją rodzinę ciągac jak najczęściej do kościoła.
Gej jeśli jest prawdziwym gejem(?) niestety
znacznie odstaje i będzie
odstawał od heteroseksualnej większości
bo najczęściej nie posiada dzieci i mało go obchodzi
np: oglądanie forografii pociech kolegów i koleżanek,
wydaje swoje pieniądze głównie na siebie, nie musi
zbierać ich żeby pozostawić coś rodzinie /chyba, że jest to inny kraj gdzie sa legalne zwiazki jednopłciowe/
jeśli uda mu sie stworzyć związek to nie musi się specjalnie
przejmowac opiniami "teściowyc i teściów" oraz swoich rodziców i znajomych bo oni nie są gejami
i o życiu geja a tym bardziej zwiazkach gejowkich nie mają ani zielonego ani nawet mglistego pojęcia :)
To wszystko uwidacznia się z wiekiem
bo im gej starszy tym mniej ma wspólnego
z całym heteromatriksem no i przychodzą
pierwsze reflaksje, że należało żyć swoim
własnym gejowskim życiem a nie normatywnymi
wyobrażeniami co i jak heterykom się wydaje, że
powinno się żyć.
Dziękuję za przeczytanie, albo i nie tego nieco nieskładnego tekstu :)
Co to znaczy "obnoszenie się ze swoją orientacją"???
Ja żyję już trochę w tej naszej polszcze i nie widziałem
ani razu geja ktory "obnosiłby się" ... jak to się objawia?
Czy orientacja na jakiś kolor? Zapach? Może wystaje z tyłka jak ogon przyszłowiowemu diabłu???
Ja zaobserwowałem, że sami geje i heteroseksualiści
interpretują pewne znaki na niebie i ziemi jako wyznacznik homoseksualismu.
Pozatym po jaką cholerę wciskac się w normę???
Jak zaczniecie sie wtłaczać w ramy normy
to powinniście się od razu ożenić i napłidzić dzieci
i całą swoją rodzinę ciągac jak najczęściej do kościoła.
Gej jeśli jest prawdziwym gejem(?) niestety
znacznie odstaje i będzie
odstawał od heteroseksualnej większości
bo najczęściej nie posiada dzieci i mało go obchodzi
np: oglądanie forografii pociech kolegów i koleżanek,
wydaje swoje pieniądze głównie na siebie, nie musi
zbierać ich żeby pozostawić coś rodzinie /chyba, że jest to inny kraj gdzie sa legalne zwiazki jednopłciowe/
jeśli uda mu sie stworzyć związek to nie musi się specjalnie
przejmowac opiniami "teściowyc i teściów" oraz swoich rodziców i znajomych bo oni nie są gejami
i o życiu geja a tym bardziej zwiazkach gejowkich nie mają ani zielonego ani nawet mglistego pojęcia :)
To wszystko uwidacznia się z wiekiem
bo im gej starszy tym mniej ma wspólnego
z całym heteromatriksem no i przychodzą
pierwsze reflaksje, że należało żyć swoim
własnym gejowskim życiem a nie normatywnymi
wyobrażeniami co i jak heterykom się wydaje, że
powinno się żyć.
Dziękuję za przeczytanie, albo i nie tego nieco nieskładnego tekstu :)
strony: 1 2











0
1






















