Sieć Odmieńców

Queer Network czyli budujemy więzi

- Jacek Kochanowski-


© stockxpert.com
Upiory IV Rzeczypospolitej nie znikły z dnia na dzień, Polska nie stała się otwartym i tolerancyjnym krajem w dniu zwycięstwa Platformy Obywatelskiej. Nadal powrót PiS do władzy jest realny, a wszelkie dostępne analizy wskazują, że poziom przemocy wobec lesbijek i gejów nie maleje. Dlatego potrzebny jest oddolny, poziomy ruch wzajemnego wsparcia.

Z powodu problemów technicznych od dłuższego czasu nie umieściłem na "Innej Stronie" żadnego podcastu, toteż postanowiłem - abyście całkiem nie zapomnieli/nie zapomniały o mnie - naskrobać słów kilka o pewnej sprawie, która nurtuje mnie od dość dawna. Tak się składa, że ostatnio dość często bywam w Birmingham i podczas tych służbowo - prywatnych pobytów oczywiście interesuję się także lokalnym życiem społeczności LGBT. I moje zaciekawienie nie dotyczy tylko klubów, ale obejmuje także profil działających tam organizacji. Okazuje się, że niewiele tam organizacji typowo "lobbystycznych", politycznych - te, co zrozumiałe, działają przede wszystkim w Londynie. Tu, "na prowincji", dominują przede wszystkim organizacje o charakterze społecznościowo - hobbystycznym. Lesbijki i geje wędkarze, grupy akademickie, turystyczne, sportowe, jakie kto chce. W tworzeniu tych grup nie chodzi o to, by budować "getto", by zarzucać wędkę tylko w "swoim" gronie, w lesbijsko - gejowsko - transowym środowisku oglądać filmy i uczyć się robić suszi. Chodzi o coś więcej, o budowanie lokalnych, przyjacielskich więzi wsparcia, które pomocne okazują się wtedy, gdy pojawia się potrzeba zbiorowego wystąpienia w jakiejś sprawie lub gdy komuś z "naszych" dzieje się krzywda.

Lesbijki i geje "wielkomiejscy" pewnie wzruszą ramionami. W wielkich miastach są kluby, organizacje, spotkania filmowe i dyskusyjne, na uniwersytetach coraz częściej jakiś ktoś lub jakaś ktosia wykłada lesbijkologię lub gejologię - powodów do powstania grup i grupek towarzyskich, połączonych jakimiś zainteresowaniami lub jakąś problematyką jest wystarczająco wiele. Tylko że po prostu nie wszyscy geje i nie wszystkie lesbijki żyją w wielkich miastach. Poza wielkomieszczuchami istnieje cała masa ludzi, którzy borykają się w samotności ze swoimi problemami wynikającymi z bycia queer i nawet nie za bardzo mają z kim o tym pogadać. W dodatku także w wielkich miastach istnieją kategorie "wykluczonych wśród wykluczonych", których nie widuje się na różnorodnych spotkaniach. Chodzi mi na przykład o osoby "niepełnosprawne" - zazwyczaj zupełnie sprawne o tyle, o ile usunie im się z drogi niepotrzebne bariery i okaże się trochę życzliwości (nie chodzi mi tylko o niepełnosprawność ruchowa, ale o osoby niedosłyszące czy niesłyszące, niedowidzące czy niewidzące itp). Chodzi mi o osoby transseksualne czy o transwestytów/transwestytki - wciąż funkcjonujące na marginesach naszych społeczności LGBT. Chodzi mi o osoby biseksualne czy też osoby homoseksualne żyjące w małżeństwach heteroseksualnych. Budowanie sieci queer (o tyle, o ile słowo queer ma szansę być jeszcze czymś więcej, niż kolejnym "modnym" określeniem na lesbijki i gejów) polega na obejmowaniu siecią wzajemnego wsparcia i współ-obecności różnorodnych kategorii osób, którym ciężko funkcjonować w naszym społeczeństwo z powodu odmienności. Po to, by być razem, robić różne rzeczy razem, ale także po to, by udzielać sobie wsparcia wtedy, kiedy to wsparcie jest potrzebne. Po to, by być dla siebie "rodziną z wyboru" w sytuacji, gdy "biologiczna rodzina" nie zawsze spełnia pokładane w niej nadzieje.

Będę przykry: polskie społeczeństwo nie jest społeczeństwem tolerancyjnym, szczególnie dotyczy to mniejszych miejscowości, gdzie anonimowość nie chroni przed sąsiedzkim "wściubianiem nosa". W takich miejscach można się przekonać, jak wielkie oburzenie może wywołać wśród sąsiadów niewpuszczenie księdza po kolędzie. A urządzenie jednopłciowej imprezki.... Będę jeszcze bardziej przykry: polskie lesbijki i polscy geje są z tego społeczeństwa, a zatem z tolerancją najlepiej nie jest. Męscy nie lubią przegiętych, młodzi - starych, religijni - rozwiązłych, lewicowi - prawicowych. Rzućcie okiem na dyskusje na forach internetowych. Albo przyjrzyjcie się, co się dzieje, gdy do modnego klubu przyjdzie osoba 50+. Nie, wcale nie o to chodzi, żebyśmy się wszyscy kochali. Chodzi tylko o to, że jeżeli marzymy o życiu w społeczeństwie szanującym odmienność, to musimy zacząć od siebie. A odmienny znaczy: inny niż ja. I taka inność bywa wkurzająca, dziwna, niezrozumiała, niezgodna z moim systemem wartości. Tylko: co z tego? Tak po prostu jest, jesteśmy różni, nigdy nie będzie inaczej, nikt nie ma obowiązku mieć moich upodobań estetycznych, mojego systemu wartości, mojego sposobu życia. I jak to czytacie, to pewnie wszyscy myślą: facet opowiada oczywistości. Jeśli tak, to czemu tak często słyszę: jak on może tak się ubierać? Jak ona może tak się prowadzić? Jak oni mogą tak głosować? W tym "jak on może" zawiera się, często bezwiedne, a często tez i agresywne zdziwienie: jak on może postępować inaczej, niż ja bym postąpił na jego miejscu? Czyli: jak może być inny niż ja? No więc może, a tolerancja polega na przyjęciu do wiadomości: oni mogą inaczej niż ja, ale nadal tworzymy jedno społeczeństwo, jesteśmy na siebie skazani i od siebie zależni.
Sieci queer czyli lokalne, nieformalne wspólnoty mogłyby spełniać dwa zadania: po pierwsze umożliwiałyby nam oswajanie się z naszą, wewnętrzną odmiennością , z tym, że jedni/jedne z nas chodzą w sobotę na naked party, a inni/inne w niedzielę na mszę (no dobra, niech Wam będzie, a niektórzy/niektóre i tu, i tu) - i mimo tej różnorodności możemy razem zdziałać fajne rzeczy, a dzięki tej różnorodności możemy uczyć się patrzenia na świat z różnych perspektyw. A po drugie, wracając do tego, o czym pisałem na początku, sieci queer stanowiłyby ważne ogniwo ruchu obywatelskiego na rzecz otwartego społeczeństwa, ruchu oporu przeciwko dominującym w naszym społeczeństwie postawom zamkniętym i konserwatywnym. Sieci te, niewielkie wspólnoty spotykające się a to, żeby pogadać, a to, żeby razem obejrzeć film, a to, żeby się zabawić, mogą próbować zmieniać to nasze zamknięte społeczeństwo w najprostszy sposób - od zmieniania swojego otoczenia. A poza tym, nawet jeśli z tego zmieniania niewiele wyjdzie, to przynajmniej jakaś cześć queers nie będzie sobie musiała radzić samotnie z własnymi problemami. I choćby dlatego - warto.
Jacek Kochanowski

Jak zrobić ogniwo Queer Network czyli Sieci Odmieńców?
(przepis nieobowiązkowy)

Rozejrzyj się wokół siebie, czy nie znasz wokół siebie paru ludzików, z którymi chcesz się spotkać od czasu do czasu nie tylko po to, by obrobić komuś tyłek.
Jeśli znasz, daj im znać, że chodzi Ci po głowie pospotykanie się czasem w różnych, dowolnie wybranych celach: obejrzenia filmu, omówienia książki, zrobienia wspólnej stronki internetowej oraz innych rzeczy towarzyszących.
Queer Network to szkoła odmienności, dlatego nie zamykaj się przed nikim dlatego, że jest dziwny. Dziwność to specjalność queers.
Jak już jest grupa (= więcej niż jedna osoba), umieśćcie informację o sobie w "Przewodniku" Innej Strony z kontaktem i jedziecie! Może do tego jakaś strona internetowa, np. "Lesbijki i geje górale" albo internetowe radyjko "Lesbijski głos Pcimia" (szacunek dla Pcimia!). I inne takie. Żeby pokazać, że jesteśmy wszędzie!
Spotykajcie się wtedy, kiedy macie ochotę i róbcie to, co Wam przyjdzie do głowy. Jeśli będziecie mieli ochotę na akcję społeczną (np. oblepienie słupów ogłoszeniowych w okolicznych wsiach plakatami z napisem "Kochajcie wasze pcimskie lesbijki, kochajcie waszych wąchockich gejów!" to do dzieła, a jeśli macie ochotę pomarudzić, że życie jest do bani, to ok. Hasło dnia: nic na siłę.
Niech was ręka bogini broni wybierać prezesów i uchwalać statuty. Zaraz będzie po ptokach. Działajcie jak wspólnota pierwotna - dogadujcie się, a w ostateczności głosujcie.
Po prostu - bądźcie razem u siebie, twórzcie lokalne, małe, nieformalne wspólnoty - zaczątki Otwartego Społeczeństwa Powszechnej Odmienności.
Alleluja i do przodu! W całym kraju niech powstają Rodziny Queer i Młodzież Wszechqueerowa! Zamiast palić komitety, budujcie własne!




 Strona Jacka Kochanowskiego

Tagi:  queer,  network,  społeczeństwo,  odmienność

artykuł IS
szukaj w hiacyncie
witryna WWW
e-mail
klip audio
klip video

podoba mi się nie podoba mi się
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.


strony:   1 2
ebis (41) koniec   2008.05.20 16:21
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Artykuł z grupy doskonałych, bo moja wizja homo-świata przewiduje tylko taką jak opisana formę istnienia! Przykre jest jedno i już przetestowane - taka forma wsparcia nie działa i jest utopią identyczną jak socjalizm. Przepraszam ale nie wierzę w jednomyślność "innych".
 
vito   (niezalogowany)   2008.05.16 0:33
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
duzo gadki o tolerancji a geje sami sa nietolerancyjni. wystarczy popatrzec jak chetnie rzucaja bluzgami albo wywalaja osoby ktore maja odmienne od glownego obowiazujacego nurtu myslenia gejowskiego.
 
kiara (?)   2008.05.08 14:17
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
nie wiem czy to jest cechą całego narodu ludzkiego, czy tylko narodu polskiego, jednak zauważyłam, że gdziekolwiek pojawia się "inność" już jest źle. I my, ludzie LGBT, wychowani na heteryckim gruncie, często przez rodziny o konserwatywnym podejściu też tak mamy. Jeszcze jedna kwesta w artykule poruszona nie została, właściie dwie: gej homofob, i kobieta w środowisku homoseksualnym. Co do tego pierwszego nie będę się rozwijać, natomiast na temat tego dtugego coś napisać muszę. Dla kobiet w środowisku LGBT nie jest łatwo. Wielu gejów traktuje nas jako element zbędny społeczeństwa, coś złego, bezsensownego. Skąd się bierze takie traktowanie? Z czysto przedmiotowego podejścia ludzi do życia. Nie jest mi potrzebny/na to po co wogóle istnieje? (ta kwestia tyczy się chyba wszystkiego co "inne", i wszystkich odrzucanych: starszych osób, trans, niepełnosprawnych). A swoją drogą ni wierzę, żeby Ci najbogatsi/ najbardziej naj i wogóle geje zainteresowali się tym, by pomagać innym, mniej bogatym, czy po prostu innym. To materializm czystej postaci... ale cóż, nic na to nie poradzimy, że w tym kierunku brnie świat.
 
kurczak_z_rozna (22) Cieszyn   2008.05.04 18:07
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Oczywistością jest, że szacunek dla osób o innych poglądach, innym prowadzeniu się czy światopoglądzie jest potrzebna. Problem w tym, że często mając tą świadomość, trudno nam się czasem nie oburzyć. Myślę jednak, że same starania akceptowania innych zachowań to już połowa sukcesu i liczę że wielu osobom uda się dojść jeszcze dalej (w tym mnie).
 
brightman   (niezalogowany)   2008.04.30 11:45
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Ja też się z tym spotkałem... kilka osób odniosło takie wrażenie po przeczytaniu Berka: życie geja kończy się po 30...
Podobnie jak Ty, jestem w latach i nie mam zamiaru skreślać się wcześniej, niż zostało mi to wyznaczone. Mamy tyle lat, na ile się czujemy... "ta nasza młodość, ten szczęsny czas, ta para skrzydeł zwinięta w nas. Co nie ustoi w miejscu zbyt długo, ona co PIERWSZĄ jest, potem DRUGĄ..."
 
brightman   (niezalogowany)   2008.04.30 11:44
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Ja też się z tym spotkałem... kilka osób odniosło takie wrażenie po przeczytaniu Berka: życie geja kończy się po 30...
Podobnie jak Ty, jestem w latach i nie mam zamiaru skreślać się wcześniej, niż zostało mi to wyznaczone. Mamy tyle lat, na ile się czujemy... "ta nasza młodość, ten szczęśny czas, ta para skrzydeł zwinięta w nas. Co nie ustoi w miejscu zbyt długo, noa co PIERWSZĄ jest, potem DRUGĄ..."
 
drd przyjaciel IS (32) London / UKelele   2008.04.30 0:54
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
temat dyskryminacji osób starszych i ageism jest pasjonujacy z naukowego punktu widzienia, ale zatrwarzajacy ze zwyczajnie ludzkiej perspektywy - z obu powodow postanowilem napisac prace licencjacka. Co ciekawe, w srodowisku "wielkomiejskich gejow" mozna "zestarzec sie" majac juz 28 lat, jak sugerowano w badaniach ktore studiowalem w UK - przez przypadek mam tyle wlasnie wiosen. I co? Wszyscy uniknemy "wieku staszego"? Popelnimy zbiorowe samobojstwo w 30-te urodziny?! Czas chyba sie otrzasnac, wszak spoleczenstwa zachodni wyraznie sie starzeja, a jednoczesnie prognozona zywotnosc ciagle roznie w latach... ]:-)>
 
brightman   (niezalogowany)   2008.04.30 0:21
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
expertem nie jestem, z uwagą przeczytałem i :
- tolerancja i nam jest potrzebna, ponieważ krzycząc o nią i walcząc, ją samą okaleczamy.
- jak dla mnie jest to lepsze rozwiązanie niż jakakolwiek parada, która nic nie niesie, a ukształtowanych w stereotypach gorszy czasem prowadząc do zawałów. A kto złoży się na renty dla takich inwalidow? Właśnie: MY!
- i jeszcze coś miałem napisać, ale jako że zapomniałem, to tylko podziękuję za głos Rozsądku Szanownego Jacka.
 
-hym- (?)   2008.04.29 19:16
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Hmm, ja chętnie założyłabym jakieś radio :P Jakby ktoś był zainteresowany, może się do mnie zgłosić
 
menatalpathology przyjaciel IS (23) Kraków   2008.04.29 13:28
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
ja z przyjemnoscia dodam swoje myspecowe konto do grona LGBT ;-)
 
strony:   1 2




Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie

Zaloguj Zaloguj
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu randka gej książki les gej lgbt

 
teraz wszystkich online: 380
Mamy już 79047 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

patronat




      czas generowania: 0.019 s.