Zgadzam się z Panna_Nikt i Gapcio.
Jestem troszeczkę zmieszany i broniłbym cinclus.
Słowo "masywny" ma sens, jeśli jego znaczenie przeniesione zostnanie prosto z języka angielskiego, który wykazuje cechy lingua franca, czyli języka powszechnego, odpowiednika łaciny):
http://dictionary.cambridge.org/define.asp?key=49088&dict=CALD
Chociaż język polski ma zwolenników jego czystości, ja doceniam znaczenie wpływu innych języków, które działają nań nie tylko stymulująco, by wykształcał własne słowa, ale też wzbogacał się znaczeniami, adoptował wyrażenia i ewoluował w znaczeniu ogólnym. Uważam, że dzięki zmianom pozostaje aktualny.
Co do słowa "krytyczny", to podane znaczenie jest jednym z siedmiu definicji:
1.
Jestem troszeczkę zmieszany i broniłbym cinclus.
Słowo "masywny" ma sens, jeśli jego znaczenie przeniesione zostnanie prosto z języka angielskiego, który wykazuje cechy lingua franca, czyli języka powszechnego, odpowiednika łaciny):
http://dictionary.cambridge.org/define.asp?key=49088&dict=CALD
Chociaż język polski ma zwolenników jego czystości, ja doceniam znaczenie wpływu innych języków, które działają nań nie tylko stymulująco, by wykształcał własne słowa, ale też wzbogacał się znaczeniami, adoptował wyrażenia i ewoluował w znaczeniu ogólnym. Uważam, że dzięki zmianom pozostaje aktualny.
Co do słowa "krytyczny", to podane znaczenie jest jednym z siedmiu definicji:
1.
Taka dygresja mała, nie żeby zaraz się rozwlekać.
"Komunizm pozostawił ponurą schedę w całym byłym ZSRR - także w sferze obyczajowej."
Można by pomyśleć na podstawie powyższego stwierdzenia, że sfera obyczajowa jest jakoby oddzielna od systemu politycznego i że akurat w bloku komunistycznym zdarzyło się tak, iż system polityczny wykorzystywał obyczajowość (częściowo nią kierując) w celu kontroli społecznej i ingerował w nią. Otóż obyczaj jest środkiem kontroli społecznej i w każdym systemie obyczajowość jest jedną z głównych dziedzin określanych przez prawo, na jej polu kontroluje się społeczeństwo. Obyczajowość w państwach demokracji parlamentarnej w ekonomicznym systemie wolnorynkowym również podlega regulacjom prawnym. Regulacje te wynikają z historyczno materialistycznych uwarunkowań związanych z rozwojem systemu wolnorynkowego i tym samym nowoczesnego państwa narodowego. Płeć, seksualność, reprodukcja są regulowane przez państwo zachodnie, będące parasolem dla systemu ekonomicznego. Istnieją one w relacji ze światowym podziałem pracy, stosunkami produkcji i strukturą hierarchiczną. To, że dzisiaj mamy do czynienia z "rozluźnieniem" obyczajowości nie jest dowodem braku kontroli państwa nad tą dziedziną i jej niezależności od warunków ekonomicznych. Prawne uznanie części praktyk obyczajowych pokazuje, iż ich sfera jest częścią systemu i pozostają pod kontrolą. Jeżeli zostały one uznane przez państwo, to dlatego, że nie tylko nie są już przeszkodą dla rozwoju systemu wolnorynkowego, co mogą zostać wprzęgnięte w ten system i w oparciu o nie może on generować w dalszym ciągu zyski. Czyli każdy system polityczno-ekonomiczny musi pozostawiać schedę w sferze obyczajowej, ponieważ jest ona jego częścią. Swoją drogą w świecie kapitalizmu homoseksualizm uznany był za chorobę: w USA do 1973 r., w Europie do 1990 (jeżeli dobrze pamiętam). Zmiana stosunku do homoseksualizmu - jak i innych zjawisk - szła w parze z przeobrażeniami wolnego rynku ze stadium industrialnego do usługowego, czyli z szukaniem "ziem dziewiczych" (jak mówi Bauman) dla generowania zysków.
Nie zmienia to oczywiście faktu, że w Rosji sytuacja jest dramatyczna i dotyczy to wszelkich grup wykluczonych, ale nie jest to tylko scheda komunizmu, ale dłuższych procesów historycznych, które w Rosji szły trochę innymi niż w Europie torami.
No, to żem napisał. Oczywiście większości z tego sam nie wydumałem siedząc se przy winku, ale przeczytałem i się zgadzam.
"Komunizm pozostawił ponurą schedę w całym byłym ZSRR - także w sferze obyczajowej."
Można by pomyśleć na podstawie powyższego stwierdzenia, że sfera obyczajowa jest jakoby oddzielna od systemu politycznego i że akurat w bloku komunistycznym zdarzyło się tak, iż system polityczny wykorzystywał obyczajowość (częściowo nią kierując) w celu kontroli społecznej i ingerował w nią. Otóż obyczaj jest środkiem kontroli społecznej i w każdym systemie obyczajowość jest jedną z głównych dziedzin określanych przez prawo, na jej polu kontroluje się społeczeństwo. Obyczajowość w państwach demokracji parlamentarnej w ekonomicznym systemie wolnorynkowym również podlega regulacjom prawnym. Regulacje te wynikają z historyczno materialistycznych uwarunkowań związanych z rozwojem systemu wolnorynkowego i tym samym nowoczesnego państwa narodowego. Płeć, seksualność, reprodukcja są regulowane przez państwo zachodnie, będące parasolem dla systemu ekonomicznego. Istnieją one w relacji ze światowym podziałem pracy, stosunkami produkcji i strukturą hierarchiczną. To, że dzisiaj mamy do czynienia z "rozluźnieniem" obyczajowości nie jest dowodem braku kontroli państwa nad tą dziedziną i jej niezależności od warunków ekonomicznych. Prawne uznanie części praktyk obyczajowych pokazuje, iż ich sfera jest częścią systemu i pozostają pod kontrolą. Jeżeli zostały one uznane przez państwo, to dlatego, że nie tylko nie są już przeszkodą dla rozwoju systemu wolnorynkowego, co mogą zostać wprzęgnięte w ten system i w oparciu o nie może on generować w dalszym ciągu zyski. Czyli każdy system polityczno-ekonomiczny musi pozostawiać schedę w sferze obyczajowej, ponieważ jest ona jego częścią. Swoją drogą w świecie kapitalizmu homoseksualizm uznany był za chorobę: w USA do 1973 r., w Europie do 1990 (jeżeli dobrze pamiętam). Zmiana stosunku do homoseksualizmu - jak i innych zjawisk - szła w parze z przeobrażeniami wolnego rynku ze stadium industrialnego do usługowego, czyli z szukaniem "ziem dziewiczych" (jak mówi Bauman) dla generowania zysków.
Nie zmienia to oczywiście faktu, że w Rosji sytuacja jest dramatyczna i dotyczy to wszelkich grup wykluczonych, ale nie jest to tylko scheda komunizmu, ale dłuższych procesów historycznych, które w Rosji szły trochę innymi niż w Europie torami.
No, to żem napisał. Oczywiście większości z tego sam nie wydumałem siedząc se przy winku, ale przeczytałem i się zgadzam.
No a ja się dalej będę upierał, że o ile merytorycznie tekst jest świetny i porusza ważny temat, o tyle stylistycznie beznadziejny. :P
pierwsze dwa wyrazenia sa moim zdaniem absolutnie poprawne i nadal czesto uzywane - nie tylko na IS :)
"krytyczni dziennikarze", "krytyczna publicznosc", "krytyczny czytelnik" - zupelnie powszechne okreslenia. "organy silowe" - tak samo (znalazlem wyrok TK, w ktorym sedziowie uzywaja takiego zestawienia).
masywne naruszenia to faktycznie troche dziwne, bo masywny kojarzy sie z fizyczna cecha jakiegos przedmiotu lub osoby.
cinclus:
"krytyczni dziennikarze", "krytyczna publicznosc", "krytyczny czytelnik" - zupelnie powszechne okreslenia. "organy silowe" - tak samo (znalazlem wyrok TK, w ktorym sedziowie uzywaja takiego zestawienia).
masywne naruszenia to faktycznie troche dziwne, bo masywny kojarzy sie z fizyczna cecha jakiegos przedmiotu lub osoby.
cinclus:
radek:
Na to jeszcze mogę przymknąć oko, chociaż "siłowe" bardziej mi się jednak kojarzą z "resortami siłowymi". Ale niech będzie. ;)
radek:
Ja wiem, że wyraz "krytyczny" jest w SJP, ale frazeologia w tym przypadku kompletnie szwankuje. Więc jeśli już koniecznie "krytyczni dziennikarze" to tylko "krytyczni wobec władzy (systemu, rządu itd) dziennikarze". Albo po prostu "opozycyjni dziennikarze". :)
I co z tym "masywnym" naruszaniem praw? Nie chodzi przypadkiem o "powszechne" naruszanie???
- organy siłowe, to instytucje stosujące przymus bezpośredni oraz prowadzące działalność operacyjną lub śledczą (termin trochę "peerelowski", więc to powyższego tekstu idealny)
Na to jeszcze mogę przymknąć oko, chociaż "siłowe" bardziej mi się jednak kojarzą z "resortami siłowymi". Ale niech będzie. ;)
radek:
- krytyczny http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2565063 - krytyczny dziennikarz, to dziennikarz surowo lub negatywnie oceniający kogoś lub coś
Ja wiem, że wyraz "krytyczny" jest w SJP, ale frazeologia w tym przypadku kompletnie szwankuje. Więc jeśli już koniecznie "krytyczni dziennikarze" to tylko "krytyczni wobec władzy (systemu, rządu itd) dziennikarze". Albo po prostu "opozycyjni dziennikarze". :)
I co z tym "masywnym" naruszaniem praw? Nie chodzi przypadkiem o "powszechne" naruszanie???
radek:
Na to jeszcze mogę przymknąć oko, chociaż "siłowe" bardziej mi się jednak kojarzą z "resortami siłowymi". Ale niech będzie. ;)
radek:
Ja wiem, że wyraz "krytyczny" jest w SJP, ale frazeologia w tym przypadku kompletnie szwankuje. Więc jeśli już koniecznie "krytyczni dziennikarze" to tylko "krytyczni wobec władzy (systemu, rządu itd) dziennikarze". Albo po prostu "opozycyjni dziennikarze". :)
I co z tym "masywnym" naruszaniem praw? Nie chodzi przypadkiem o "powszechne" naruszanie???
- organy siłowe, to instytucje stosujące przymus bezpośredni oraz prowadzące działalność operacyjną lub śledczą (termin trochę "peerelowski", więc to powyższego tekstu idealny)
Na to jeszcze mogę przymknąć oko, chociaż "siłowe" bardziej mi się jednak kojarzą z "resortami siłowymi". Ale niech będzie. ;)
radek:
- krytyczny http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2565063 - krytyczny dziennikarz, to dziennikarz surowo lub negatywnie oceniający kogoś lub coś
Ja wiem, że wyraz "krytyczny" jest w SJP, ale frazeologia w tym przypadku kompletnie szwankuje. Więc jeśli już koniecznie "krytyczni dziennikarze" to tylko "krytyczni wobec władzy (systemu, rządu itd) dziennikarze". Albo po prostu "opozycyjni dziennikarze". :)
I co z tym "masywnym" naruszaniem praw? Nie chodzi przypadkiem o "powszechne" naruszanie???
Noworuscy biorący wzorce z zachodu? chyba najgorsze ^^
My zresztą też takie bierzemy. A jesteśmy z tego dumni ;)
My zresztą też takie bierzemy. A jesteśmy z tego dumni ;)
Co tu się dziwić, Rosja "Kraj Rad" ma swoje żelazne zasady jak za ZSSR. Nazwa się zmieniła, a terror, prześladowania nie.
Kraj ten jest specyficzny, pełno w nim Nowobogackich czerpiących wzorce z zachodu....ale nie przekazują ich dalej.
Cieszmy się że u nas jest jak jest...
Kraj ten jest specyficzny, pełno w nim Nowobogackich czerpiących wzorce z zachodu....ale nie przekazują ich dalej.
Cieszmy się że u nas jest jak jest...
Tak długo jak Rosja będzie dostarczała gaz do Europy Zachodniej, tak długo jak będzie miała mocny głos w Europie Wschodniej, tak długo apele, raporty, groźby i prośby ze strony ONZ, UE itp będą sobie wsadzać w gluteus maximus.
strony: 1 2




















0
0






















