Zaufanie. Potem reszta

Historia pewnej miłości

- matthew -


© stockxpert.com
J. mieszkał razem z L. od ponad pół roku. Z dala od rodziny, przyjaciół znajomych... w centrum wielkiego miasta, aby być jeszcze bardziej anonimowym. Bo w dużym mieście anonimowość jest jak chleb powszedni, pozwala przeżyć.

Na szafce nocnej L. zawsze stało oprawione w kolorową ramkę zdjęcie jakiejś dziewczyny. Nawet jej nie znał, zdjęcie wydrukował z Internetu, bo mu się podobało. Kiedy pytała o nie jego matka, mówił o tej dziewczynie jak o kobiecie swojego życia.

Z J. mieszkał od czasów studiów. Właściwie były one tylko pretekstem do zamieszkania razem. Później przenieśli się razem dla jakiejś ważnej, biznesowej sprawy na drugi koniec Polski. Tylko po to, żeby być razem.

Żeby móc zaczynać dzień o mocnej, koniecznie z ekspresu - kawy, od "dzień dobry!" wypowiedzianego na bezdechu nocy... Od braku nietolerancji i do akceptacji odmienności.

W sexie nie było przydziału, kto jest kim i dlaczego. Liczyła się bliskość, intymność - które razem tworzyły niemal mistyczną aurę, która nie była tylko czysto "zwierzęcym" pożądaniem, była czymś więcej... Zespalała ich zawsze, bez wyjątku, bez godzin, chwil o mniejszym lub większym transferze. Zawsze.

Kiedyś L. wyjechał w delegację. J. w tym czasie dowiedział się o nieuleczalnej chorobie swojej matki, był załamany. L. tak bardzo chciał być przy J. ale najbliższy samolot był dopiero za 2 dni. Dzwonił do niego prawie co godzinę, często tylko po to, aby pomilczeć razem... wysyłał mu zdjęcia chusteczek higienicznych, które chciał mu w tej chwili dać. Po prostu był, blisko, najbliżej, za tą niezwykle intymną granicą własnej tożsamości jaką posiada człowiek.

"Bycie razem" była dla nich jak symbioza, jeśli coś próbowało ją zakłócić, albo któraś ze stron była mniej zaangażowana "bycie razem" przeradzało się jedynie w trwanie. Stan, który wzbudza w człowieku obojętność: najgorszy przejaw negacji; bo obojętność, to nie jest ani bycie na tak, ani na nie. Obojętnym jest się wtedy kiedy idzie się ulicą z zatkanymi mp3-ką uszami, a ulicą jedzie karetka na sygnale; i nic się nie czuje, ani żalu, ani współczucia, ani złości. Oni nigdy nie byli sobie obojętni. Zawsze przechodzili przez różne typy reakcji bycia ze sobą: czasem był to rozpad, ale rzadko, prawie nigdy, czasem wymiana, najważniejsza, czasem łączenie, które było albo następstwem pierwszej, albo wynikiem drugiej. Nie było miejsca na obojętność, na tumiwisizm...

To dla nich swego rodzaju jak jedenasty układ narządów. Układ, bez którego wszystkie pozostałe traciły sens i zarówno układ, który istniał dzięki pozostałym. Wreszcie układ, którego nie pojęła jeszcze genetyka a, który może jedynie opisać poeta. Który może istnieć tylko w połączeniu z innym, analogicznym układem. Który wreszcie nawet w momencie śmierci dla ateisty będzie trwał nadal. Nie w wymiarze boskim, a nieprzemijającym.

J. był dla L. przyjacielem, kochankiem, aniołem stróżem, może w pewnym sensie też autorytetem, który wraz z jego wadami i wartościami komponował się w jedno na bazie tego, co nazywamy miłością. A  miłość, wg niektórych przemija... a wg jeszcze innych to, co przemija to nie miłość. Wg nich - miłość to przede wszystkim partnerstwo; to możliwość zadzwonienia do bliskiej nam osoby o 3ciej nad ranem tylko po to, aby powiedzieć jak jest nam dobrze, że ją mamy, to więź, którą nie normuje prawo, czy kościół, to uczucie, które ma jeden stały kurs - zaufanie. J. i L. o tym wiedzieli.

Partnerstwo to przede wszystkim zaufanie... Potem reszta.





Tagi:  zaufanie,  związek,  miłość,  partnerstwo

artykuł IS
szukaj w hiacyncie
witryna WWW
e-mail
klip audio
klip video

podoba mi się (1) nie podoba mi się (1)
Jeśli chcesz określić że podoba Ci się lub nie najpierw się zaloguj.





strony:   1 2 3 4
aniolkowa (17) Leicester/anglia   2012.04.20 21:29
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Milo się czyta, na spokojnie i zawsze trzeba wiedziec ze Milosc jest najwazniejsza dla kazdego w zyciu
 
sejsmonastia (?)   2010.02.12 16:57
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
czysty kicz.
 
imaginacja przyjaciel IS (25) gdzie chcę być, nie mogę..   2009.08.31 9:46
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
podoba mi się.. może chwilami lekko za słodki ale co tam... zgadzam się zwłaszcza z ostatnim zdaniem: "Partnerstwo to przede wszystkim zaufanie... Potem reszta."
 
antek (?)   2009.04.17 12:53
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
motyw z chusteczkami przekroczył wszelkie granice kiczu.
 
pumba21 (28) Kraków/ Bielsko Biała   2008.12.08 18:03
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
ufałem... jednak teraz to niema znaczenia:(
 
haigerloch (92) Lebork   2008.12.02 22:26
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
podoba mi sie:-)))
 
ewa   (niezalogowany)   2008.12.01 13:01
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Tesk faktyczie troszke przesłodzony, ale jest w nim wiele prawdy. Tylko zgorzkniali ludzie tego nie widzą. Bo o to chodzi w miłości by razem trwać i pokonywać wspólnie trudności :)
 
stokro (27) wroc heh jednak   2008.12.01 11:26
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
TANDETNIE NAPISANE OT CO -
 
X   (niezalogowany)   2008.11.30 0:26
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
A mi się podobało :) zwłaszcza "....wraz z jego wadami i wartościami komponował się w jedno na bazie tego, co nazywamy miłością."
 
pirrania (22) warszawa   2008.11.29 8:33
cytuj    zgłoś    podoba sięnie podoba się 0
 
Wszystko pięknie. Cud miód i orzeszki ale niech mi ktoś pokaże taki związek. Może jestem nadto sceptyczna ale ja w takie bajki nie wierze, już wyrosłam.
 
strony:   1 2 3 4




Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie

Zaloguj Zaloguj
» zarejestruj się za darmoi skorzystaj z wszystkich funkcji naszego portalu randka gej książki les gej lgbt

 
teraz wszystkich online: 477
Mamy już 79051 zarejestrowanych użytkowników.
Dołącz do największej społeczności gej&les w Polsce!

patronat




      czas generowania: 0.046 s.