Coz, lepiej miec mozg niz go nie miec.
Czy jest na sali moderator i moze usunac wpis tego frustrata?
Czy jest na sali moderator i moze usunac wpis tego frustrata?
Tak trochę pewna frustracja przeze mnie przemówiła, bo sam nie wiem jak to zrobić, żeby i u nas wreszcie było normalnie :/
Tzn. wiem, że pierwszym krokiem powinno być odsunięcie Krk od władzy. Ta organizacja jest niezwykle skutecznym hamulcem jakichkolwiek zmian na lepsze. I wiem, że odsunięcie jej od władzy wiele by zmieniło i nie jest to niemożliwe. Problem tylko w tym jak do tego doprowadzić.
Tzn. wiem, że pierwszym krokiem powinno być odsunięcie Krk od władzy. Ta organizacja jest niezwykle skutecznym hamulcem jakichkolwiek zmian na lepsze. I wiem, że odsunięcie jej od władzy wiele by zmieniło i nie jest to niemożliwe. Problem tylko w tym jak do tego doprowadzić.
ununbi:
> nie mowie ze sie nie da, tez mnie wkurza takie podejscie nie mam takiego ale skoro bylo tyle prob moze pora na metode malych kroczkow
Jakie "pora na"? "Metoda malych krokow" jest jedyna ktora do tej pory byla stosowana w Polsce na zauwazalna skale.
> nie mowie ze sie nie da, tez mnie wkurza takie podejscie nie mam takiego ale skoro bylo tyle prob moze pora na metode malych kroczkow
Jakie "pora na"? "Metoda malych krokow" jest jedyna ktora do tej pory byla stosowana w Polsce na zauwazalna skale.
xen:
nie mowie ze sie nie da, tez mnie wkurza takie podejscie nie mam takiego ale skoro bylo tyle prob moze pora na metode malych kroczkow. a moze po prostu wyjsc na ulice i zbierac podpisy powiedziec cos o tym ludziom jak widac podpisy internetowe sie nie sprawdzaja, wychodzic z podziemia niech to nie bedzie tylko nasza sprawa ale zarazmy tych innych, nie tylko swoich najblizszych znajomych ale tez obcych ludzi, nie ktorzy nie wiedza o tym nic.
troche nieskladna ta wiadomosc ale chyba za bardzo zly dzien zeby napisac cos lepszego. poza tym kiedy zaczynam tylko ten temat cala sie wkurzam...
ununbi:
A wiesz dlaczego nie przejdzie? Właśnie przez takie podejście i powtarzanie w kółko jak mantrę, że nic się na lepsze nie zmieni więc nie warto sobie tym głowy zawracać.
ale malzenstwo i zwiazek partnerski osob homoseksulanych na pewno nie przejdzie. to musi dotyczyc tez heterykow.
A wiesz dlaczego nie przejdzie? Właśnie przez takie podejście i powtarzanie w kółko jak mantrę, że nic się na lepsze nie zmieni więc nie warto sobie tym głowy zawracać.
nie mowie ze sie nie da, tez mnie wkurza takie podejscie nie mam takiego ale skoro bylo tyle prob moze pora na metode malych kroczkow. a moze po prostu wyjsc na ulice i zbierac podpisy powiedziec cos o tym ludziom jak widac podpisy internetowe sie nie sprawdzaja, wychodzic z podziemia niech to nie bedzie tylko nasza sprawa ale zarazmy tych innych, nie tylko swoich najblizszych znajomych ale tez obcych ludzi, nie ktorzy nie wiedza o tym nic.
troche nieskladna ta wiadomosc ale chyba za bardzo zly dzien zeby napisac cos lepszego. poza tym kiedy zaczynam tylko ten temat cala sie wkurzam...
ununbi:
A wiesz dlaczego nie przejdzie? Właśnie przez takie podejście i powtarzanie w kółko jak mantrę, że nic się na lepsze nie zmieni więc nie warto sobie tym głowy zawracać.
Dla przykładu. Hiszpania jeszcze kilka, kilkanaście lat temu była państwem ultrakatolickim i nie do pomyślenia były jakiekolwiek uregulowanie prawne odnośnie środowiska LGBTQ Ale w końcu ludzie mieli dość katolickiej konserwy i teraz są tam zalegalizowane małżeństwa(!) osób tej samej płci z prawem do adopcji i wspólnego wychowania dzieci http://pl.wikipedia.org/wiki/Małżeństwo_osób_tej_samej_płci_w_Hiszpanii Jasne że nie było łatwo. Ale da się? Da się!
A co do heteryków. To przecież oni mają swoje małżeństwa. A jak chcą jeszcze jakiś specjalnych luksusów, to przecież jest ich w Polsce tak wielu, że gdyby chcieli mogliby bez problemu je dla siebie wywalczyć.
ale malzenstwo i zwiazek partnerski osob homoseksulanych na pewno nie przejdzie. to musi dotyczyc tez heterykow.
A wiesz dlaczego nie przejdzie? Właśnie przez takie podejście i powtarzanie w kółko jak mantrę, że nic się na lepsze nie zmieni więc nie warto sobie tym głowy zawracać.
Dla przykładu. Hiszpania jeszcze kilka, kilkanaście lat temu była państwem ultrakatolickim i nie do pomyślenia były jakiekolwiek uregulowanie prawne odnośnie środowiska LGBTQ Ale w końcu ludzie mieli dość katolickiej konserwy i teraz są tam zalegalizowane małżeństwa(!) osób tej samej płci z prawem do adopcji i wspólnego wychowania dzieci http://pl.wikipedia.org/wiki/Małżeństwo_osób_tej_samej_płci_w_Hiszpanii Jasne że nie było łatwo. Ale da się? Da się!
A co do heteryków. To przecież oni mają swoje małżeństwa. A jak chcą jeszcze jakiś specjalnych luksusów, to przecież jest ich w Polsce tak wielu, że gdyby chcieli mogliby bez problemu je dla siebie wywalczyć.
no to nie wiem. nie znam sie na tych artykulach itp. ale malzenstwo i zwiazek partnerski osob homoseksulanych na pewno nie przejdzie. to musi dotyczyc tez heterykow.
ununbi:
PACS nie zalatwia nawet problemow z dziedziczeniem.
mysle ze PACS bylby w polsce najlepszy. wiele osob heteroseksualnych podpisaloby sie pod czyms takim, jest przeciez wiele par hetero ktore nie chca brac slubu, wiele starszych pan ktore sa same itp dobrze by bylo zrobic wolontariat i wyjsc z tym na ulice powiedziec ludziom o co chodzic i zbierac podpisy przeciez nikt specjalnie nie wpisuje w google takich rzeczy jesli osobiscie go to nie dotyczy. Internet jest jednym ze zrodel informacji ale mysle ze nie wystarczajacym.
PACS nie zalatwia nawet problemow z dziedziczeniem.
mysle ze PACS bylby w polsce najlepszy. wiele osob heteroseksualnych podpisaloby sie pod czyms takim, jest przeciez wiele par hetero ktore nie chca brac slubu, wiele starszych pan ktore sa same itp dobrze by bylo zrobic wolontariat i wyjsc z tym na ulice powiedziec ludziom o co chodzic i zbierac podpisy przeciez nikt specjalnie nie wpisuje w google takich rzeczy jesli osobiscie go to nie dotyczy. Internet jest jednym ze zrodel informacji ale mysle ze nie wystarczajacym.
prostszy:
> Pierwsze z brzegu przykłady pokazują, że mamy do czynienia z myśleniem życzeniowym.
Mysleniem zyczeniowym jest twierdzenie ze jesli uznamy za prawidlowa definicje "tylko i wylacznie k m" to inne typy malzenstw przestana istniec.
> Zdanie "Gruźlica jako groźna choroba zakaźna podlega przymusowemu leczeniu" znaczy nie tylko, że gruźlica jest groźną chorobą zakaźną, ale nawet więcej - że właśnie dlatego podlega przymusowemu leczeniu; nie - że taka gruźlica, która jest groźną chorobą zakaźną podlega przymusowemu leczeniu. Sformułowanie "Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych: (...)"
To o czym mowisz to odwolanie do definicji, nie tworzenie definicji.
Oczywiscie, gdybysmy zyli w jakims alternatywnym wszechswiecie gdzie homoseksualizmu nie ma to to by wystarczylo. Ale nie tylko jest, ale jest rozpoznawany przez x roznych systemow prawnych i religijnych.
Rownie dobrze moglby byc przepis "Ziemia jako plaski dysk podlega bla bla bla".
> Argumenty odwołujące się do rzekomej sprzeczności jednej z interpretacji z innymi przepisami Konstytucji są słabe.
Jakiej "rzekomej"? Nie trzeba byc w Mensie zeby dostrzec ze tego nie da sie pogodzic.
> Popatrzmy z innej strony: gdyby zakładać, że ustrojodawca miał na myśli jeden z możliwych rodzajów małżeństwa, to oznaczałoby to, że pozostałe rodzaje nie znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej, a to oznaczałoby oczywistą dyskryminację tych innych małżeństw, czyli sprzeczność z całą furą wymienionych w tej dyskusji przepisów!
Zgadza sie. Ale sprzecznosc juz jest.
> Nadto, interpretując w taki sposób wtręt "jako związek kobiety i mężczyzny" stracilibyśmy w ogóle możliwość określenia, czym małżeństwo jest.
A uwazasz ze teraz ja mamy? Ze zdanie np. Polski, Watykanu i Iranu jest w jakis sposob lepsze i powoduje ze zdanie np. Holandii, Kanady i Hiszpanii jest nie tylko bledne, ale w ogole przestaje istniec i nie ma potrzeby brac go pod uwage? Nawet gdyby przyjac ze legalizacja lub nie malzenstw homo to opcje rownorzedne prawnie, intelektualnie i moralnie, to po ktorej stronie sie opowiadasz? Barbarzyncow czy cywilizowanego swiata (mowiac o cywilizacji mowie o calosci, nie wylacznie o podejsciu do homo) ?
> A czemu nie miałoby to pozwalać na uznanie za "inne", nie wymienione w Konstytucji małżeństwo, związku jedenastu mężczyzn z dziewiętnastoma kobietami, stowarzyszenia miłośników kaktusów albo nawet czarnego kota w białe łaty?
Nie wierze ze musze tlumaczyc tak oczywiste rzeczy. Rosliny, zwierzeta i dzieci nie maja zdolnosci prawnej do zawierania umow, wiec nie moga zawrzec panstwowego / prawnego / cywilnego malzenstwa. Wiec nie, to nie jest "furtka" do zoofilii i pedofilii, a sam pomysl to bezmyslne powtarzanie populoprawicowego belkotu.
Co do jedenastu mezczyzn z dziewietnastoma kobietami - (zakladam ze mowimy o doroslych) alez prosze bardzo, niech sobie biora slub, niech sie staraja o legalizacje takiej opcji. Ja nie zrobie nic zeby im w tym przeszkodzic.
> To są niepotrzebne, bo nie mające żadnych szans realizacji pomysły na wciśnięcie małżeństw jednopłciowych do systemu prawnego bez zmiany Konstytucji. Pomysły oparte na wątpliwych podstawach, sztuczkach, na dodatek słabo uzasadnionych. Tak się takich spraw nie załatwia, przede wszystkim dlatego, że budzące żywe zainteresowanie problemy dotyczące podstawowych praw należy załatwiać jasno i jednoznacznie, a nie wykrętami, które na długi czas pozostawiłyby niesmak, a przeciwnikom dały niewyczerpane źródło zarzutów.
Dobrze, powiem jeszcze raz, jeszcze bardziej lopatologicznie dlaczego to jest prawidlowe i potrzebne. Tak, zmiana Konstytucji jest potrzebna zeby sprawe zalatwic i zamknac w stanie jednoznacznym i nie pozostawiajacym zadnych watpliwosci. Natomiast opierajac sie o te, jak to nazywasz, "sztuczke", mozna jednoczesnie starac sie o legalizacje zwiazkow, zmiane konstytucji i legalizacje malzenstw. Jednoczesnie zamiast po kolei. Innymi slowy, mozemy w ten sposob oszczedzic dobre kilka lat. Czy teraz jest to juz wystarczajaco zrozumiale czy nadal nie?
Postepujac dalej metoda malych krokow, slepego poddanstwa, zebrania o ochlapy i dzialan "w granicach tego co mozliwe" mozemy "wywalczyc" najwyzej analogie "kompromisu aborcyjnego", jakas dziwna parodie zwiazkow partnerskich ktora z jednej strony nie daje nic poza tym co juz teraz da sie zalatwic tym slynnym tuzinem zaswiadczen notarialnych, a nakladajacych obowiazki jak w malzenstwie. Tego chcecie? Na najprostrzym przykladzie - "prawa" do odpowiedzialnosci za dlugi partnera, ale z podtrzymaniem dziedziczenia jak po obcym? Albo zaswiadczenia "x i y sa w zwiazku partnerskim", ale bez prawa do przyjecia nazwiska albo odmowy skladania obciazajacych zeznan?
> Pierwsze z brzegu przykłady pokazują, że mamy do czynienia z myśleniem życzeniowym.
Mysleniem zyczeniowym jest twierdzenie ze jesli uznamy za prawidlowa definicje "tylko i wylacznie k m" to inne typy malzenstw przestana istniec.
> Zdanie "Gruźlica jako groźna choroba zakaźna podlega przymusowemu leczeniu" znaczy nie tylko, że gruźlica jest groźną chorobą zakaźną, ale nawet więcej - że właśnie dlatego podlega przymusowemu leczeniu; nie - że taka gruźlica, która jest groźną chorobą zakaźną podlega przymusowemu leczeniu. Sformułowanie "Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych: (...)"
To o czym mowisz to odwolanie do definicji, nie tworzenie definicji.
Oczywiscie, gdybysmy zyli w jakims alternatywnym wszechswiecie gdzie homoseksualizmu nie ma to to by wystarczylo. Ale nie tylko jest, ale jest rozpoznawany przez x roznych systemow prawnych i religijnych.
Rownie dobrze moglby byc przepis "Ziemia jako plaski dysk podlega bla bla bla".
> Argumenty odwołujące się do rzekomej sprzeczności jednej z interpretacji z innymi przepisami Konstytucji są słabe.
Jakiej "rzekomej"? Nie trzeba byc w Mensie zeby dostrzec ze tego nie da sie pogodzic.
> Popatrzmy z innej strony: gdyby zakładać, że ustrojodawca miał na myśli jeden z możliwych rodzajów małżeństwa, to oznaczałoby to, że pozostałe rodzaje nie znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej, a to oznaczałoby oczywistą dyskryminację tych innych małżeństw, czyli sprzeczność z całą furą wymienionych w tej dyskusji przepisów!
Zgadza sie. Ale sprzecznosc juz jest.
> Nadto, interpretując w taki sposób wtręt "jako związek kobiety i mężczyzny" stracilibyśmy w ogóle możliwość określenia, czym małżeństwo jest.
A uwazasz ze teraz ja mamy? Ze zdanie np. Polski, Watykanu i Iranu jest w jakis sposob lepsze i powoduje ze zdanie np. Holandii, Kanady i Hiszpanii jest nie tylko bledne, ale w ogole przestaje istniec i nie ma potrzeby brac go pod uwage? Nawet gdyby przyjac ze legalizacja lub nie malzenstw homo to opcje rownorzedne prawnie, intelektualnie i moralnie, to po ktorej stronie sie opowiadasz? Barbarzyncow czy cywilizowanego swiata (mowiac o cywilizacji mowie o calosci, nie wylacznie o podejsciu do homo) ?
> A czemu nie miałoby to pozwalać na uznanie za "inne", nie wymienione w Konstytucji małżeństwo, związku jedenastu mężczyzn z dziewiętnastoma kobietami, stowarzyszenia miłośników kaktusów albo nawet czarnego kota w białe łaty?
Nie wierze ze musze tlumaczyc tak oczywiste rzeczy. Rosliny, zwierzeta i dzieci nie maja zdolnosci prawnej do zawierania umow, wiec nie moga zawrzec panstwowego / prawnego / cywilnego malzenstwa. Wiec nie, to nie jest "furtka" do zoofilii i pedofilii, a sam pomysl to bezmyslne powtarzanie populoprawicowego belkotu.
Co do jedenastu mezczyzn z dziewietnastoma kobietami - (zakladam ze mowimy o doroslych) alez prosze bardzo, niech sobie biora slub, niech sie staraja o legalizacje takiej opcji. Ja nie zrobie nic zeby im w tym przeszkodzic.
> To są niepotrzebne, bo nie mające żadnych szans realizacji pomysły na wciśnięcie małżeństw jednopłciowych do systemu prawnego bez zmiany Konstytucji. Pomysły oparte na wątpliwych podstawach, sztuczkach, na dodatek słabo uzasadnionych. Tak się takich spraw nie załatwia, przede wszystkim dlatego, że budzące żywe zainteresowanie problemy dotyczące podstawowych praw należy załatwiać jasno i jednoznacznie, a nie wykrętami, które na długi czas pozostawiłyby niesmak, a przeciwnikom dały niewyczerpane źródło zarzutów.
Dobrze, powiem jeszcze raz, jeszcze bardziej lopatologicznie dlaczego to jest prawidlowe i potrzebne. Tak, zmiana Konstytucji jest potrzebna zeby sprawe zalatwic i zamknac w stanie jednoznacznym i nie pozostawiajacym zadnych watpliwosci. Natomiast opierajac sie o te, jak to nazywasz, "sztuczke", mozna jednoczesnie starac sie o legalizacje zwiazkow, zmiane konstytucji i legalizacje malzenstw. Jednoczesnie zamiast po kolei. Innymi slowy, mozemy w ten sposob oszczedzic dobre kilka lat. Czy teraz jest to juz wystarczajaco zrozumiale czy nadal nie?
Postepujac dalej metoda malych krokow, slepego poddanstwa, zebrania o ochlapy i dzialan "w granicach tego co mozliwe" mozemy "wywalczyc" najwyzej analogie "kompromisu aborcyjnego", jakas dziwna parodie zwiazkow partnerskich ktora z jednej strony nie daje nic poza tym co juz teraz da sie zalatwic tym slynnym tuzinem zaswiadczen notarialnych, a nakladajacych obowiazki jak w malzenstwie. Tego chcecie? Na najprostrzym przykladzie - "prawa" do odpowiedzialnosci za dlugi partnera, ale z podtrzymaniem dziedziczenia jak po obcym? Albo zaswiadczenia "x i y sa w zwiazku partnerskim", ale bez prawa do przyjecia nazwiska albo odmowy skladania obciazajacych zeznan?





























































0
0





















