Czy ktoś mógłby mi pomóc? Nie wiem co mam zrobić i chciałabym żeby ktoś mi doradził. Niedawno dowiedziałam się że mój brat jest gejem, on ma dopiero 19 lat :( Jest mi przykro z tego powodu, nie mogę go sobie wyobrazić z jakimś facetem, trudno jest mi to zrozumieć, ale chciałabym mu jednocześnie pomóc, wesprzeć go, tylko nie wiem jak:( Tak bardzo go kocham, nie chce go stracić, ale nie wiem jak mam się zachować w tej sytuacji. Nie wiem co on czuje, nie wiem jak mam z nim rozmawiać, nic już nie wiem :( Proszę, doradźcie mi coś.
U mnie w rodzinie... no cóż głowę chowa się w piasek mama i sis udają, że nie ma tematu - ale wcześniej groźby, prośby (bywało źle) od agresji po obojętność; Teraz względnie normalnie ale "o nas" się po prostu nierozmawia. Z ojcem inaczej trochę bo za oceanem więc trochę zdystansowany jest - nawet nam kartkę na święta wysłał... Mam szczęście, że rodzina Ann jest super:)
geishakungfu:
Mysle ze odwolujesz sie do swiata ideii w ktorym mamy tylko dwa rodzaje rodzin. Rodzina dobra i rodzina patologiczna. Wydaje mi sie jednak, ze w realnym swiecie rodziny sa przecietne. Nie mozna powiedziec, ze skoro doswiadczylo sie w rodzinie przemocy ze wzgledu na orientacje, zle stopnie, zbita szybe, nie wlasciwego chlopaka, zly kierunek studiow, chandre ojca czy pijacki ciag matki, ze to byla czy jest to rodzina patologiczna. To bardzo dychotomiczne. Rodziny wywieraja presje na swoich czlonko aby skorygowali swoje postepowanie w imie zachowania staus quo. Postepowanie nie zgodne z oczekiwaniami wywoluje reakcje czasem bardzo skrajne i brutalne. Ale to jeszcze nie oznacza, ze wszytko w tej rodzinie bylo czy jest, zle i dysfunkcyjne. Mysle, ze odmienna od rodzicielskiej orientacja seksualna jest w naszej kulturze ogromnym szokiem i stresem dla wszytkich zainteresowanych. Zas model prowadzenia rodziny i stosunkow miedzyludzkich rzadko opiera sie na dialogu, tolerancji i szacunku. Raczej na autorytarnym modelu dominacj jednego z czlonkow rodziny. To bardzo powszechne, ze w chwili, w ktorej koncza sie racjonalne argumenty w ruch ida piesci, pasy i bron miotana.
Zgodze sie ze Rodziny to dziwne twory. Niektore bardziej szczesliwe niz inne, w moich oczach to te, w ktorych jest wiecej milosci. Uwazam rowniez ze wiele/u lesbijek i gejow potrzebuje terapeutycznej porady po opuszczeniu domu rodzinnego, aby pozbyc sie gniewu i nauczyc budowac wlasne rodziny bardziej na milosci a mniej na presji i korygowaniu partnerow.
Tak, są tylko dwa rodzaje rodzin według mnie. Rodzaj pierwszy to taka rodzina, która mimo wzlotów i upadków zawsze będzie razem, wszyscy mają obowiązki, ale i szeroki zakres wolności związany z życiem w tej rodzinie. Taka rodzina pomimo problemów (kto ich nie ma) zawsze przetrwa, w końcu dając oparcie swoim członkom. Jeśli w takiej rodzinie pojawi się homoseksualista, to pomimo bardzo prawdopodobnego chwilowego szoku oraz dziwnych, nieracjonalnych i emocjonalnych działań - okaże się, że relacje rodzinne są ważniejsze niż cokolwiek innego.
Drugi rodzaj rodzin to taki, w którym relacje pomiędzy członkami opierają się na corocznych świątecznych rytuałach, spełnianiu oczekiwań swoich rodziców, itp., a wszystko polega na dominacji i przemocy.
W pierwszym rodzaju rodziny homoseksualista w końcu usłyszy: jest to dla nas trudne, wpływa na całe życie naszej rodziny, ale kochamy cię i zawsze możesz na nas liczyć.
W drugim przypadku usłyszy, że zniszczył rodzicom życie, nie spełnił ich oczekiwań (pomimo takich wielkich starań), zdradził... I jeśli w rodzinie takiego poziomu myślenia jej członkowie przeskoczyć nie mogą, to oznacza, że relacje pomiędzy jej członkami są patologiczne.
Oczywiście, nie wszystko jest w jednym rodzaju rodziny musi być dobre, a w drugim złe. Ale dla mnie o więzach rodzinnych decyduje traktowanie jej członków w długim okresie czasu, gdy ten czas jest wystarczający na dogadanie się. A to dogadanie się nie polega na tym, że spotykamy się w święta i nie poruszamy trudnych tematów.
Co do terapeutycznych porad.... Wiele osób homoseksualnych ich potrzebuje, równie wiele osób heteroseksualnych. To świadczy tylko o mierności rodzin z jakich pochodzą.
Mysle ze odwolujesz sie do swiata ideii w ktorym mamy tylko dwa rodzaje rodzin. Rodzina dobra i rodzina patologiczna. Wydaje mi sie jednak, ze w realnym swiecie rodziny sa przecietne. Nie mozna powiedziec, ze skoro doswiadczylo sie w rodzinie przemocy ze wzgledu na orientacje, zle stopnie, zbita szybe, nie wlasciwego chlopaka, zly kierunek studiow, chandre ojca czy pijacki ciag matki, ze to byla czy jest to rodzina patologiczna. To bardzo dychotomiczne. Rodziny wywieraja presje na swoich czlonko aby skorygowali swoje postepowanie w imie zachowania staus quo. Postepowanie nie zgodne z oczekiwaniami wywoluje reakcje czasem bardzo skrajne i brutalne. Ale to jeszcze nie oznacza, ze wszytko w tej rodzinie bylo czy jest, zle i dysfunkcyjne. Mysle, ze odmienna od rodzicielskiej orientacja seksualna jest w naszej kulturze ogromnym szokiem i stresem dla wszytkich zainteresowanych. Zas model prowadzenia rodziny i stosunkow miedzyludzkich rzadko opiera sie na dialogu, tolerancji i szacunku. Raczej na autorytarnym modelu dominacj jednego z czlonkow rodziny. To bardzo powszechne, ze w chwili, w ktorej koncza sie racjonalne argumenty w ruch ida piesci, pasy i bron miotana.
Zgodze sie ze Rodziny to dziwne twory. Niektore bardziej szczesliwe niz inne, w moich oczach to te, w ktorych jest wiecej milosci. Uwazam rowniez ze wiele/u lesbijek i gejow potrzebuje terapeutycznej porady po opuszczeniu domu rodzinnego, aby pozbyc sie gniewu i nauczyc budowac wlasne rodziny bardziej na milosci a mniej na presji i korygowaniu partnerow.
Tak, są tylko dwa rodzaje rodzin według mnie. Rodzaj pierwszy to taka rodzina, która mimo wzlotów i upadków zawsze będzie razem, wszyscy mają obowiązki, ale i szeroki zakres wolności związany z życiem w tej rodzinie. Taka rodzina pomimo problemów (kto ich nie ma) zawsze przetrwa, w końcu dając oparcie swoim członkom. Jeśli w takiej rodzinie pojawi się homoseksualista, to pomimo bardzo prawdopodobnego chwilowego szoku oraz dziwnych, nieracjonalnych i emocjonalnych działań - okaże się, że relacje rodzinne są ważniejsze niż cokolwiek innego.
Drugi rodzaj rodzin to taki, w którym relacje pomiędzy członkami opierają się na corocznych świątecznych rytuałach, spełnianiu oczekiwań swoich rodziców, itp., a wszystko polega na dominacji i przemocy.
W pierwszym rodzaju rodziny homoseksualista w końcu usłyszy: jest to dla nas trudne, wpływa na całe życie naszej rodziny, ale kochamy cię i zawsze możesz na nas liczyć.
W drugim przypadku usłyszy, że zniszczył rodzicom życie, nie spełnił ich oczekiwań (pomimo takich wielkich starań), zdradził... I jeśli w rodzinie takiego poziomu myślenia jej członkowie przeskoczyć nie mogą, to oznacza, że relacje pomiędzy jej członkami są patologiczne.
Oczywiście, nie wszystko jest w jednym rodzaju rodziny musi być dobre, a w drugim złe. Ale dla mnie o więzach rodzinnych decyduje traktowanie jej członków w długim okresie czasu, gdy ten czas jest wystarczający na dogadanie się. A to dogadanie się nie polega na tym, że spotykamy się w święta i nie poruszamy trudnych tematów.
Co do terapeutycznych porad.... Wiele osób homoseksualnych ich potrzebuje, równie wiele osób heteroseksualnych. To świadczy tylko o mierności rodzin z jakich pochodzą.
zetde:
Jak chce się uderzyć psa, to kij zawsze się znajdzie. Czy będzie to zupa za słona, czy orientacja, czy cokolwiek innego. Jak odróżnić przemoc w ogóle od przemocy ze względu na orientację? Ciekawy jestem, czy gdyby nie orientacja to tej przemocy by nie było (z jakiegokolwiek, innego powodu)?
A w ogóle co to za tekst, że "niejednokrotnie relacje rodzinne ulegają całkowitemu zniszczeniu"? Przecież takie rodziny to patologia, zdrowych relacji po prostu nigdy nie było. Albo jest rodzina, albo jej nie ma.
Mysle ze odwolujesz sie do swiata ideii w ktorym mamy tylko dwa rodzaje rodzin. Rodzina dobra i rodzina patologiczna. Wydaje mi sie jednak, ze w realnym swiecie rodziny sa przecietne. Nie mozna powiedziec, ze skoro doswiadczylo sie w rodzinie przemocy ze wzgledu na orientacje, zle stopnie, zbita szybe, nie wlasciwego chlopaka, zly kierunek studiow, chandre ojca czy pijacki ciag matki, ze to byla czy jest to rodzina patologiczna. To bardzo dychotomiczne. Rodziny wywieraja presje na swoich czlonko aby skorygowali swoje postepowanie w imie zachowania staus quo. Postepowanie nie zgodne z oczekiwaniami wywoluje reakcje czasem bardzo skrajne i brutalne. Ale to jeszcze nie oznacza, ze wszytko w tej rodzinie bylo czy jest, zle i dysfunkcyjne. Mysle, ze odmienna od rodzicielskiej orientacja seksualna jest w naszej kulturze ogromnym szokiem i stresem dla wszytkich zainteresowanych. Zas model prowadzenia rodziny i stosunkow miedzyludzkich rzadko opiera sie na dialogu, tolerancji i szacunku. Raczej na autorytarnym modelu dominacj jednego z czlonkow rodziny. To bardzo powszechne, ze w chwili, w ktorej koncza sie racjonalne argumenty w ruch ida piesci, pasy i bron miotana.
Zgodze sie ze Rodziny to dziwne twory. Niektore bardziej szczesliwe niz inne, w moich oczach to te, w ktorych jest wiecej milosci. Uwazam rowniez ze wiele/u lesbijek i gejow potrzebuje terapeutycznej porady po opuszczeniu domu rodzinnego, aby pozbyc sie gniewu i nauczyc budowac wlasne rodziny bardziej na milosci a mniej na presji i korygowaniu partnerow.
Jak chce się uderzyć psa, to kij zawsze się znajdzie. Czy będzie to zupa za słona, czy orientacja, czy cokolwiek innego. Jak odróżnić przemoc w ogóle od przemocy ze względu na orientację? Ciekawy jestem, czy gdyby nie orientacja to tej przemocy by nie było (z jakiegokolwiek, innego powodu)?
A w ogóle co to za tekst, że "niejednokrotnie relacje rodzinne ulegają całkowitemu zniszczeniu"? Przecież takie rodziny to patologia, zdrowych relacji po prostu nigdy nie było. Albo jest rodzina, albo jej nie ma.
Mysle ze odwolujesz sie do swiata ideii w ktorym mamy tylko dwa rodzaje rodzin. Rodzina dobra i rodzina patologiczna. Wydaje mi sie jednak, ze w realnym swiecie rodziny sa przecietne. Nie mozna powiedziec, ze skoro doswiadczylo sie w rodzinie przemocy ze wzgledu na orientacje, zle stopnie, zbita szybe, nie wlasciwego chlopaka, zly kierunek studiow, chandre ojca czy pijacki ciag matki, ze to byla czy jest to rodzina patologiczna. To bardzo dychotomiczne. Rodziny wywieraja presje na swoich czlonko aby skorygowali swoje postepowanie w imie zachowania staus quo. Postepowanie nie zgodne z oczekiwaniami wywoluje reakcje czasem bardzo skrajne i brutalne. Ale to jeszcze nie oznacza, ze wszytko w tej rodzinie bylo czy jest, zle i dysfunkcyjne. Mysle, ze odmienna od rodzicielskiej orientacja seksualna jest w naszej kulturze ogromnym szokiem i stresem dla wszytkich zainteresowanych. Zas model prowadzenia rodziny i stosunkow miedzyludzkich rzadko opiera sie na dialogu, tolerancji i szacunku. Raczej na autorytarnym modelu dominacj jednego z czlonkow rodziny. To bardzo powszechne, ze w chwili, w ktorej koncza sie racjonalne argumenty w ruch ida piesci, pasy i bron miotana.
Zgodze sie ze Rodziny to dziwne twory. Niektore bardziej szczesliwe niz inne, w moich oczach to te, w ktorych jest wiecej milosci. Uwazam rowniez ze wiele/u lesbijek i gejow potrzebuje terapeutycznej porady po opuszczeniu domu rodzinnego, aby pozbyc sie gniewu i nauczyc budowac wlasne rodziny bardziej na milosci a mniej na presji i korygowaniu partnerow.
Zgodnie z wynikami badań OBOP dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej z 2007 roku 36% Polaków doświadczyło kiedykolwiek jakiejkolwiek formy przemocy od członka rodziny. Według ankiety IS 27 % osób doświadczyło przemocy w rodzinie z powodu swojej orientacji.
Jak chce się uderzyć psa, to kij zawsze się znajdzie. Czy będzie to zupa za słona, czy orientacja, czy cokolwiek innego. Jak odróżnić przemoc w ogóle od przemocy ze względu na orientację? Ciekawy jestem, czy gdyby nie orientacja to tej przemocy by nie było (z jakiegokolwiek, innego powodu)?
A w ogóle co to za tekst, że "niejednokrotnie relacje rodzinne ulegają całkowitemu zniszczeniu"? Przecież takie rodziny to patologia, zdrowych relacji po prostu nigdy nie było. Albo jest rodzina, albo jej nie ma.
Jak chce się uderzyć psa, to kij zawsze się znajdzie. Czy będzie to zupa za słona, czy orientacja, czy cokolwiek innego. Jak odróżnić przemoc w ogóle od przemocy ze względu na orientację? Ciekawy jestem, czy gdyby nie orientacja to tej przemocy by nie było (z jakiegokolwiek, innego powodu)?
A w ogóle co to za tekst, że "niejednokrotnie relacje rodzinne ulegają całkowitemu zniszczeniu"? Przecież takie rodziny to patologia, zdrowych relacji po prostu nigdy nie było. Albo jest rodzina, albo jej nie ma.
Hmmm z tego co widać z dotychczasowych wyników ankiety Polscy geje dzielą sie z grubsza na 3 grupy ( po równo) tych którzy nie doświadczyli przemocy, tych którzy doświadczyli i tych o których jeszcze nie wiadomo w rodzinach... Ja dziękuję Wszystkim Bogom, że moja rodzina mnie akceptuje... i mojego faceta też. Pozostaje mi tylko życzyć innym tego samego;)
Dzieki wielkie :) Wyslalm mojmu tacie link. Niech sobie poslucha... jak wytrzyma pierwsze zdania o Slawoju. Pozdrawiam serdecznie . Dla wszytki potrzebujacych odreagowania po artykule polecam wyslanie linku do rodzicow:) i posluchanie tego: http://www.youtube.com/watch?v=OJHdT1j6hH8&eurl=http%3A%2F%2Fwww%2Efacebook%2Ecom%2Fhome%2Ephp&feature=player_embedded












0
0



















