Na paradzie w Manchesterze byli wszyscy, od młodzieży LGBT, artystów i artystki drag, przez ludzi walczących o przeciwdziałanie nowym zakażeniom HIV i stygmatyzacji osób już dotkniętych tym wirusem, związek zawodowy nauczycieli razem ze swoją orkiestrą, skórzaków, cross-dresserów i cross-dresserki, przedstawicieli klubów LGBT, policję, straż pożarną, aż po polityków - zarówno lewicowych Laburzystów (będących obecnie przy władzy), jak i konserwatywnych Torysów. A oprócz tego tysiące ludzi, którzy nie dyskryminują drugiego człowieka, tylko dlatego, że ktoś nawiedzony chciałby tej osobie przykleić łatkę nienormalności.
Parada wyruszyła o godzinie 13 czasu miejscowego z ulicy Deansgate i przeszła ulicami Manchesteru praktycznie pod dworzec Piccadilly. Do miejsca, w którym ja stałem - kilkadziesiąt metrów od początku słynnej Canal Street - podchód dotarł przed godziną 15, ale stojąc w miejscu aż godzinę obserwowałem jak kolejni uczestnicy radośnie śpiewając i tańcząc w rytm muzyki wszelkiego gatunku celebrują to święto tolerancji. Niestety czegoś takiego w Polsce nie da się zobaczyć. Nie da się tego opisać. Nikt nie protestuje. Nikt nie rzuca butelkami i kamieniami. Nikt nie skacze, żeby pokazać, że nie jest pedałem. Jeśli już ktoś skakał, to z radości i dla nikogo nie było problemem kto jak i kogo kocha. To było prawdziwe święto demokracji. W tłumie widziałem polską flagę. Ciekawe, kiedy u nas w Polsce tak będzie? Kiedy policja będzie razem z nami się bawiła zamiast bronić nas przed jakimiś skrzywdzonymi przez los przeciwnikami parady.
Szkoda, że nie miałem okazji wziąć udziału w całym festiwalu, który trwa już tutaj od kilku dni i zakończy się w poniedziałek. Kto wie? Może w przyszłym roku się uda. Jest czego żałować - dziesiątki imprez do białego rana, wspaniali ludzie i ta niezapomniana atmosfera, której przedsmak poczułem na paradzie.
Hubert Zięba
Galeria: Manchester Pride 2009 (fot. Krzysztof Nowak)
dlaczego wszyscy uważają, że parady są potrzebne... wybaczcie ja dalej nie rozumiem co one mają na celu? Mentalności ludzi się tym nie zmieni... a tym bardziej nie nauczy tolerancji... Nie mowie, aby się chować i ukrywać, ale parady homo, knajpy homo powodują tylko to, że sami spychamy się na margines... Mam nadzieje, że zostanę dobrze zrozumiana... POZDRAWIAM WSZYSTKICH...
No tutaj, owszem, nie przeszkadzają. Może dlatego że toną w tłoku ubranych i niepomalowanych, a może po prostu dlatego, że tam "pomalowańcy" nie są ot tak utożsamiani z "pedałami". :P
O i takich parad właśnie nam brak. Polskie happeningi tego typu ograniczają się do nawoływania o miłość dla bliźnich przez mniejszości seksualne, a tu? Mamy różne subkultury, warstwy społeczne, zawody, wyznania, orientacje... Tutaj każdy pokazuje że jest KIMŚ bez względu na orientację. U nas to jest raczej: jest KIMŚ nawet ze względu na orientację. No i w Manchesterze jak widać brakuje wymalowanych na twarzy i torsie, półnagich mężczyzn, przez których potem rodzi się stereotyp.
Zagranicznym pride'om mówimy- YES. ;)
Ja na pewno. Tym razem przegapiłem, bo mogłem kupić tańsze bilety, ale się wahałem i skończyło się tak, że byłem tylko na paradzie i na candlelit vigil. Tak to jest nikogo nie znać :]