
© stockexpert.com
Słońce które bez chwili wytchnienia praży nieba, temperatury powyżej 40 stopni w grudniu, niekończące się plaże pokryte aksamitnym piaskiem, kąpiele w morzu ciepłym jak woda w wannie, gaje palmowe, pola ryżowe, dzika i nieprzebyta dżungla, uśmiechnięci i przyjaźni ludzie, wspaniała kuchnia, niedrogie noclegi. To wszystko odległe jest od kapryśnej klimatycznie Polski zaledwie kilkanaście godzin lotu. W bogatych krajach Zachodu, Tajlandia jest już od dawna synonimem turystycznego raju, także gejowskiego. Zanim więc zdecydujesz się wydać kilka tysięcy złotych na kolejne wczasy "all inclusive", zastanów się czy nie warto za te same pieniądze zakosztować wielkiej przygody w bajkowej Tajlandii.
Uwagi te spisuję wiosną 2009 roku - to dla tych, którzy odkopią je w archiwum IS po kilku miesiącach czy latach i będą mieli pretensje że dane są nieaktualne. Scena gejowska w Tajlandii bezustannie się zmienia, pojawiają się nowe atrakcje - inne znikają. Aktualną ofertę łatwo zweryfikować w Internecie.
Najpierw sprawa zasadnicza: jak dostać się do Tajlandii? Osoby, które nie mają żyłki podróżnika zapewniam, że dziecinnie łatwo. Możliwość pierwsza - przez Niemcy. Z Warszawy i Krakowa lata linia Air Berlin, którą dolecieć można do Bangkoku lub na wyspę Phuket przez jedno z wielkich lotnisk węzłowych (Monachium, Frankfurt, Berlin). Linia posiada znakomitą renomę i nowoczesne maszyny, co nie jest bez znaczenia w perspektywie 16 godzin lotu. Koszt biletu - około 800 euro. Wypróbowałem to połączenie kilka razy i zawsze byłem zadowolony. Możliwość druga - przez Wiedeń. Tu również uprzywilejowane są Warszawa i Kraków, skąd są bezpośrednie loty do stolicy Austrii. Koszt podróży - nieco niższy niż w wersji poprzedniej. I wreszcie możliwość trzecia, zdecydowanie najlepsza - przez Helsinki linią Finnair (z Warszawy i Krakowa). Narodowy fiński przewoźnik wyspecjalizował się w połączeniach dalekowschodnich. Bilet powrotny z Krakowa do Bangkoku na sierpień kupowany pod koniec kwietnia 2009 kosztuje niecałe 3500 PLN! Do tego czas przelotu jest krótszy o dwie godziny. Bardzo tanie są podróże do Azji przez Moskwę - jednak wszyscy którzy zdecydowali się na taki eksperyment, wracali w stanie silnego szoku cywilizacyjnego. Dlatego - stanowczo odradzam. Lepiej dopłacić kilkaset złotych i mieć pewność że w samolocie nie odpadnie skrzydło lub że moskiewski celnik nie zrobi z nas szpiega CIA. Wybierając lot, powinniśmy zwrócić uwagę na czas przesiadki. Nierzadko, korzystną cenę biletu opłacamy kilkunastogodzinnym oczekiwaniem na kolejną maszynę.
A zatem otwieramy po kolei witryny wymienionych przewoźników lub firm handlujących biletami lotniczymi i kupujemy bilet. Tylko kiedy polecieć do Tajlandii? Jaka pora jest najlepsza? Zgodnie z logiką: wtedy, kiedy u nas jest zima, czyli od wczesnej zimy, do wczesnej wiosny. Pogodę w Tajlandii mamy murowaną przez cały rok, ale prawdziwy "wysoki sezon" to pora sucha, czyli grudzień i miesiące po nim następujące. Nie znaczy to, że nie warto lecieć w maju. Wręcz przeciwnie - hotele oferują wtedy ogromne obniżki i już za kilkadziesiąt złotych można mieszkać w luksusowych warunkach. Trzeba się jednak liczyć z lokalnymi zachmurzeniami i incydentalnie z tropikalną ulewą. Jak zamówić hotel? Przez Internet! Portal gaythailand.com (są też inne, poszukaj w Google) oferuje kompletną listę obiektów wraz z ich opisem. Ale i tak o najlepszych hostelach czy kwaterach dowiemy się na miejscu od innych gejowskich podróżników. Dlatego hotel w Bangkoku warto zamówić z góry tylko na jedną noc - następną spędzimy już gdzieś indziej - taniej i lepiej.
OK! Zaliczyliśmy już dłużący się niemiłosiernie lot, w trakcie którego obejrzeliśmy filmy i spałaszowaliśmy plastikowe śniadanie, obiad i kolację i wylądowaliśmy na nowym lotnisku w Bangkoku Suvarnabhumi. Gigantyczny port (ponad 40 milionów pasażerów rocznie!) daje pojęcie o turystycznym potencjale starego królestwa Siamu. Posiadacze polskiego paszportu nie muszą ubiegać się o wizę. Otrzymują ją automatycznie podczas przekraczania granicy na 3 tygodnie. Wizę tę można ewentualnie przedłużyć o kolejny tydzień w lokalnym urzędzie. Wszystkim nowicjuszom na początek podróży zalecam odwiedzić...
BANGKOK
Na stolicę Tajlandii można przeznaczyć trzy dni. Dłuższy pobyt jest potwornie męczący ze względu na straszliwy ruch, zanieczyszczenie powietrza, dużo wyższe niż na prowincji ceny i bezmiar płatnego seksu. Do miasta łatwo i tanio można dostać się budowaną przez lata podniebną kolejką (sky train), autobusem lub (najwygodniej) taksówką. Bangkok jest chaotyczną azjatycką megapolis. Ze szczytu najwyższego hotelu nie widać krańca miasta. Z atrakcji turystycznych koniecznie zaliczyć trzeba pałac królewski. Tajlandia jest monarchią a obecny władca Bhumibol Adulyadej, król Rama IX, niezwykle zasłużony dla demokracji i uwielbiany przez Tajów jest najdłużej panującym monarchą na świecie. Obok pałacu w programie zwiedzania umieszczamy pobliskie świątynie buddyjskie i wyprawę do historycznej stolicy Ayuthaya (ruiny i wykopaliska). Wieczorem, zanurzamy się w otchłań gejowskiego życia Bangkoku, by wynurzyć się z niej dopiero ostatniego dnia pobytu. Gejowski Bangkok rozciąga się na niewielkiej (w porównaniu z powierzchnią miasta) przestrzeni pomiędzy ulicami Silom Road (Silom Soi) i Surawong Road (Boy Plaza). W wąskich zaułkach, dziedzińcach i przesmykach mieści się niezliczona ilość go-go barów, saun, pubów i dyskotek. Tajskie go-go bary to niczym nie zawoalowana oferta płatnego seksu. Gdy o 20.00 otwierają podwoje, na zewnątrz wylegają naganiacze, którzy wszelkimi sposobami próbują skłonić przechodzących turystów do wejścia. W środku klasycznego go-go baru jest wybieg, po którym paradują młodzi chłopcy ubrani w skąpe slipki. Do tego skrawka materiału przytwierdzony jest numer. Jeśli któryś z chłopców spodoba się klientowi, woła kelnera i podaje numer. Po chwili, chłopak schodzi ze sceny i można rozpocząć pierwszą fazę znajomości. Żeby zabrać chłopaka z baru gdzie pracuje, trzeba zapłacić niewielką opłatę, tzw. "take out". Dalsze świadczenia finansowe to już kwestia dwustronnej umowy. Porządny go-go bar zatrudnia nawet 50 chłopaków! Trzeba wiedzieć, że prostytucja w Tajlandii to zjawisko bardzo specyficzne i uwarunkowane kulturowo oraz ekonomicznie. Mnóstwo chłopców pracujących w go-go barach uczy się - a niemal wszyscy wspierają finansowo rodziny mieszkające na wsi. Ale - go-go bary to tylko kawałek tortu. Znacznie smaczniejsze kąski znajdziemy sącząc drinka na tarasie w jednym z dwóch legendarnych pubów. "Balcony" i "Telephone Bar" położone są naprzeciwko siebie w zaułku Silom Soi. Przychodzą tam wszyscy - młode gwiazdki z fantastycznymi fryzurami, studenci, turyści w każdym wieku, cudzoziemcy mieszkający w Tajlandii, którzy są kopalnią wiedzy o lokalnych zwyczajach i najciekawszych miejscach. Tu najłatwiej nawiązać znajomość, która sprawi, że dalszy nasz pobyt stanie się niezapomnianą przygodą.
W sobotę wieczorem "a must" jest zaliczenie największej gejowskiej dyskoteki w Bangkoku czyli "DJ Station". Mieszają się tu tłumy młodych Tajów z turystami z (dosłownie) całego świata a drinki są niedrogie. Kolejnym miejscem które KONIECZNIE trzeba odwiedzić to sauna Babylon (Soi Nandha, obok ambasady Austrii). Sauna - to pojęcie mylące. Babylon to gigantyczny kompleks rekreacyjny z ogrodem i położonym w nim basenem, drink barem, restauracjami, kilkoma strefami saunowo-wypoczynkowymi, hotelem i mrowiem przystojnego personelu. Tak gustownie urządzonych i w każdym detalu przemyślanych wnętrz nie widziałem nigdzie na świecie. Wstęp do tego Elizjum kosztuje około 25 PLN.
Każdy gejowski podróżnik w Tajlandii powinien posiadać przynajmniej podstawową wiedzę na temat bogatej kultury i tradycji tego kraju. Tajscy chłopcy są ujmujący i wrażliwi - ale pozostają pragmatykami. Zdają sobie sprawę z tego że "farang" (czyli cudzoziemiec) prędzej czy później wyjedzie, więc zbyt trwałe inwestowanie w niego uczuć jest marnotrawstwem. Dlatego, w ciągu ostatnich lat narodziła się tradycja tak zwanego "steady boyfriend" czyli "chłopaka na stałe". Poznasz go bardzo szybko w wspomnianych barach "Telephone" lub "Balcony". Twój nowy przyjaciel wyłoni się z nicości niespodziewanie i szybko zawładnie Twoimi uczuciami i Twoim portfelem. Będzie zarządzał jego zasobami rozsądnie i oszczędnie, zaopiekuje się Tobą, pokaże Ci ciekawe miejsca w Bangkoku i wreszcie zabierze cię na wycieczkę po innych miejscach gejowskiej Tajlandii. Znajdzie najtańsze środki komunikacji, będzie targował się z przekupkami na bazarze i kierowcą taksówki o najniższą cenę i podsuwał ci najsmaczniejsze kąski w restauracji. Będzie po prostu Twoim wiernym towarzyszem i przewodnikiem. Aż do Twojego wyjazdu. Ale do tego jeszcze daleko. W następnym odcinku znajdziesz relację o tym, co warto w Tajlandii zwiedzić i przeżyć.