Ja mu gratuluje przede wszystkim odwagi. Ale i też współczuje
Całe jego życie nie będzie łatwe. I to prywatne, rodzinne i społeczne.
W życiu prywatnym będzie „pożywką” dla ludzi, którzy wychwytują sensacje dla mediów. Może być codziennie monitorowany. Myślę, że dla świata nauki (biologia człowieka, medycyna) będzie „obiektem” zainteresowania. Dla psychologów, socjologów będzie osobą pożądaną. A na dodatek społeczeństwo będzie ciekaw, co się z nim i jego córką dzieje..
Życie Thomasa Bestie nie będzie łatwe.
Z drugiej strony jest to bardzo ciekawe. Jak to się stało, jak to było możliwe biologicznie, jak się czuł będąc w ciąży? Jakie miał myśli związane z wychowaniem dziewczynki? I wiele innych pytań.
Dziękuję i pozdrawiam Łuki ^_^
Całe jego życie nie będzie łatwe. I to prywatne, rodzinne i społeczne.
W życiu prywatnym będzie „pożywką” dla ludzi, którzy wychwytują sensacje dla mediów. Może być codziennie monitorowany. Myślę, że dla świata nauki (biologia człowieka, medycyna) będzie „obiektem” zainteresowania. Dla psychologów, socjologów będzie osobą pożądaną. A na dodatek społeczeństwo będzie ciekaw, co się z nim i jego córką dzieje..
Życie Thomasa Bestie nie będzie łatwe.
Z drugiej strony jest to bardzo ciekawe. Jak to się stało, jak to było możliwe biologicznie, jak się czuł będąc w ciąży? Jakie miał myśli związane z wychowaniem dziewczynki? I wiele innych pytań.
Dziękuję i pozdrawiam Łuki ^_^
No w każdym razie nie pisałem , że wiem, co czuje ten konkretny człowiek, bo nie mam zielonego pojęcia. Nie jestem nim i nie znam go.
uogólniam? wiesz, gdyby akceptował swoje kobiece aspekty, nie byłby transseksualistą, tylko zwykłą bio kobietą. I to jest fakt. Nikt nie przeprowadzi zabiegów zmiany płci na kimś, kto akceptuje swoją płeć biologiczną. Wszystkie pozy pt. "tak, jestem mężczyzną, mam waginę, dobrze mi z tym" to najwyżej zaciskanie zębów i dobra mina do złej gry.
Mówisz o konkretnej osobie... a znasz ją? nie? ja też nie. Ale mam wiedzę o ludziach do niego podobnych.
Mówisz o konkretnej osobie... a znasz ją? nie? ja też nie. Ale mam wiedzę o ludziach do niego podobnych.
Uhhh... tu nie chodzi o społeczeństwo! Kaemi mają naturalną awersję do niemal wszystkiego co kobiece. Dla młodego transa K/M to horror przeżywać miesiączkę, obserwować jak rosną piersi czy wstydzić się swojego głosu o altowym brzmieniu. Nie chodzi o dzieciaka, tylko o tego mężczyznę, który dobrowolnie skazał się na PORÓD, czyli najbardziej kobiecy proces, jaki można sobie wyobrazić. Z jego strony to musiał być akt czystej desperacji - posiadać swoje biologiczne dziecko. Nie zrozumcie mnie źle - podziwiam faceta za odwagę, ale postawcie się w jego sytuacji. Nas, transów, różni od "prostego" społeczeństwa tylko jedno - nie ma szans na to, żebyśmy biologicznie mieli dzieci, dlatego możemy zaoszczędzić na antykoncepcji. On w pewnym sensie zaprzeczył samemu sobie. Ja, planując rodzinę, musiałem wziąć pod uwagę, że jeżeli wystąpią w niej dzieci, to nie będą one z mojego nasienia. Wybaczcie, ale to różni kaemów od reszty ludzi - my nie umiemy pogodzić się z naszą biologiczną płcią i dlatego dążymy do zabiegów. Ten pan, zachodząc w ciążę, musiał albo nastawić się na horror życia (taka ciążą jest porównywalna - nie taka sama! - porównywalna do ciąży po gwałcie -> czy matka rodząc dziecko gwałtu może dać sto procent miłości?) lub zaakceptować to, że jest także kobietą, a to wykluczałoby transseksualizm. Stawiam na to pierwsze i szczerze współczuję, nie tego, że urodził, bo to piękne trzymać w ramionach maleństwo noszące Twoje geny, ale samego procesu ciąży, który był dla niego zapewne dziewięciomiesięcznym piekłem.
oczywiście, że może. Ale będzie to dla niego męka. A skoro większość KMów nie może się przełamać, żeby założyć stanik, to co dopiero urodzenie dziecka.
To już trans K/M nie może chcieć urodzić dziecka? A może dla niego to było piękne doświadczenie i jest szczęśliwy a tym samym Twój osąd jest niezgodny z rzeczywistością...
strony: 1 2











0
0






















