Urocze te kaczuchy... Kolejny dowód na to, że homoseksualizm nie jest w przyrodzie zjawiskiem okresowym.
Z pingwinami była jeszcze inna heca. Od wielu lat "prorodzinne" środowiska chrześcijańskie używały pingwinów jako sztandarowego przykładu zwierząt tworzących trwałe, dozgonne (i oczywiście heteroseksualne) pary. Jakieś 10 lat temu buchnęła wieść, że z tymi pingwinami to nie do końca wszystko w porządku, bo samice regularnie puszczają się dla rybki, a samce nie zawsze wolą tworzyć parę akurat z samicami.
Środowiska "prorodzinne" szybko przerzuciły się więc na słodkie delfiny tylko po to, aby po 2-3 latach dowiedzieć się, że samce delfinów z natury "robią to" z innymi samcami (młode samce tworzą "gangi" uprawiając seks ze sobą, a od czasu do czasu zwabiają samice i urządzają sobie grupowe orgietki) nie wspominając już nawet o tym, że widywano (o zgrozo!) nawet egzemplarze krzyżówek delfinów z orkami (nie wiadomo jednak, czy te hybrydy były płodne), więc oprócz zwyczajowego (tj. naturalnego) homoseksualizmu pojawiły się przypadki zoofilii.
Niestety nie wiem, jaki gatunek zwierzęcia jest obecnie fetyszem organizacji "prorodzinnych". Może pójdą po rozum do głowy i wybiorą sobie jakiś gatunek obojnaczy i to najlepiej taki, w którym osobniki krzyżują się, składają jaja i natychmiast umierają.
Środowiska "prorodzinne" szybko przerzuciły się więc na słodkie delfiny tylko po to, aby po 2-3 latach dowiedzieć się, że samce delfinów z natury "robią to" z innymi samcami (młode samce tworzą "gangi" uprawiając seks ze sobą, a od czasu do czasu zwabiają samice i urządzają sobie grupowe orgietki) nie wspominając już nawet o tym, że widywano (o zgrozo!) nawet egzemplarze krzyżówek delfinów z orkami (nie wiadomo jednak, czy te hybrydy były płodne), więc oprócz zwyczajowego (tj. naturalnego) homoseksualizmu pojawiły się przypadki zoofilii.
Niestety nie wiem, jaki gatunek zwierzęcia jest obecnie fetyszem organizacji "prorodzinnych". Może pójdą po rozum do głowy i wybiorą sobie jakiś gatunek obojnaczy i to najlepiej taki, w którym osobniki krzyżują się, składają jaja i natychmiast umierają.
BYNAJMNIEJ. To raczej żałosny przykład kalki z koślawego angielskiego (i nie tylko angielskiego, jak widać) trendu unikania za wszelką cenę przymiotnika "homoseksualny" na rzecz przymiotnika "gejowski", co nie zawsze jest słuszne.
Gówno prawda, w anglojęzycznych notkach jest wyraźnie napisane, że ten gatunek został sprowadzony z Nowej Zelandii i chociaż jest zagrożony, to na pewno te trzy brytyjskie kaczki nie są ostatnimi jego przedstawicielami. No ale cóż, sensacja dźwignią handlu.
strony: 1 2











0
0























