Całkowicie się zgadzam. Znaczna większość osób korzysta z pomocy psychologów nie z powodu orientacji, a dlatego, że mają innego rodzaju problemy. Homoseksualizm nie jest problemem psychicznym, to raczej otaczająca nas zewsząd homofobia nim jest.
Poczytajcie_: baza med line, ale także ksiązka Homoseksualizm u męczyzn.. . Geje częsciej choruja na depresję
chciałabym tylko zaznaczyć, co oczywiste, ale nie podkreślone w tym artykule, że geje i lesbijki odczuwają potrzebę wizyt u psychologa/psychiatry również z innych powodów niż swojego homoseksualizmu. Pewnie u części pacjentów jest to główny powód, nie kwestionuję tego, ale pamiętajmy że dla części - nie jedyny, a nawet nie podstawowy. Nie róbmy sami z siebie bardziej chorych niż nas postrzegają.
Sądzę, że dużą rolę w takim stanie rzeczy odgrywa fakt, że osoby hmsksln-e są z reguły odrobinę bardziej autorefleksyjne niż hetero, z racji dylematów tożsamościowych.
ano dokladnie - zgadzam sie. Gdyby spoleczenstwo bylo tolerancyjne (rodzice, znajomi) to problemow by bylo duzo mniej
A, zazwyczaj, heteroseksualny mezczyzna nie pojdzie do psychologa bo 'musi' kultywowac stereotyp 'maczo' - przeciez nie przyzna sie ze cos jest 'nie tak'
A, zazwyczaj, heteroseksualny mezczyzna nie pojdzie do psychologa bo 'musi' kultywowac stereotyp 'maczo' - przeciez nie przyzna sie ze cos jest 'nie tak'
1. Możliwe, że osoby deklarujące się jako LGB po prostu znacznie mniej boją/wstydzą się pójść do psychologa niż ci "heteroseksualni mężczyźni z drugiego bieguna".
2. Jestem ciekaw pełnej statystyki - jak wygląda zależność częstotliwości wizyt u psychologa od wykształcenia, zarobków, stosunku do mody czy "samoświadomości psychologicznej" (z braku lepszego określenia). Niewykluczone, że to znacznie ważniejsze zmienne, a że przypadkiem są pośrednio powiązane z orientacją.
3. Wizyta u psychologa to nie to samo, co poddanie się terapii. Możliwa jest choćby wizyta czysto psychoedukacyjna (choćby: jak zachować się gdy...). To różnica, która jakoś zanikła w tym tekście.
4. Co to za tytuł z brukowca rodem..?
2. Jestem ciekaw pełnej statystyki - jak wygląda zależność częstotliwości wizyt u psychologa od wykształcenia, zarobków, stosunku do mody czy "samoświadomości psychologicznej" (z braku lepszego określenia). Niewykluczone, że to znacznie ważniejsze zmienne, a że przypadkiem są pośrednio powiązane z orientacją.
3. Wizyta u psychologa to nie to samo, co poddanie się terapii. Możliwa jest choćby wizyta czysto psychoedukacyjna (choćby: jak zachować się gdy...). To różnica, która jakoś zanikła w tym tekście.
4. Co to za tytuł z brukowca rodem..?
Myślę, że kluczowe jest ostatnie zdanie tego newsa: "problemem (...) nie była (...) choroba psychiczna, ale różnego rodzaju kłopoty z funkcjonowaniem w nieprzyjaznym gejom i lesbijkom środowisku"...























0
0






















