> W jednym ma na pewno rację - tolerancja to NIE jest obowiązek akceptacji.
Zgadza sie, ale zgoda na brak akceptacji nie moze oznaczac zgody na publiczne szkalowanie.
Przyklad - mozna nie akceptowac zdrad malzenskich, ale mozna biegac za kims i krzyczec "puszczalska, puszczalska!". Taka sprawa rowniez nadawalaby sie do sadu i musialaby skonczyc sie wyrokiem skazujacym, i szczerze watpie zeby ktos widzial w tym cokolwiek kontrowersyjnego. A przeciez chodziloby o w gruncie rzeczy to samo.
Wiec nie, zgoda na takie zachowania to nie jest "zgoda na brak akceptacji", tylko zgoda na lamanie prawa w imie nienawisci pod pretekstem moralnosci.
Wreszcie - mozna z tym walczyc nie mieszajac do tego z natury relatywnych pojec typu "tolerancja", "moralnosc" i "wartosci".
Dlaczego tak wiele mowi sie o "tolerancji", a tak malo o czyms tak fundamentalnym jak rownosc wobec prawa? Chyba po to zeby sprawe zredukowac do wojenki ideologii i przeciagnac w nieskonczonosc.
Zgadza sie, ale zgoda na brak akceptacji nie moze oznaczac zgody na publiczne szkalowanie.
Przyklad - mozna nie akceptowac zdrad malzenskich, ale mozna biegac za kims i krzyczec "puszczalska, puszczalska!". Taka sprawa rowniez nadawalaby sie do sadu i musialaby skonczyc sie wyrokiem skazujacym, i szczerze watpie zeby ktos widzial w tym cokolwiek kontrowersyjnego. A przeciez chodziloby o w gruncie rzeczy to samo.
Wiec nie, zgoda na takie zachowania to nie jest "zgoda na brak akceptacji", tylko zgoda na lamanie prawa w imie nienawisci pod pretekstem moralnosci.
Wreszcie - mozna z tym walczyc nie mieszajac do tego z natury relatywnych pojec typu "tolerancja", "moralnosc" i "wartosci".
Dlaczego tak wiele mowi sie o "tolerancji", a tak malo o czyms tak fundamentalnym jak rownosc wobec prawa? Chyba po to zeby sprawe zredukowac do wojenki ideologii i przeciagnac w nieskonczonosc.
W jednym ma na pewno rację - tolerancja to NIE jest obowiązek akceptacji. Więc nie oczekujmy od nikogo że ma obowiązek nas akceptować, tak samo jak my nie mamy obowiązku akceptować na przykład Ojca Dyrektora :)
Jakoś trudno uwierzyć, ze osoba publicznie mówiąca takie rzeczy jest nadal Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Jakby tytul był Rzecznik Praw PIS i KK to rozumiem, a tak to nie kumam.
hose_1:
Sąd nie powoływał się na rezolucję PE - przywołał ją, tzn. wykorzystał zawartą w niej definicję homofobii. Warto dokładnie przeczytać tekst.
Rezolucje Parlamentu Europejskiego nie są aktami prawnymi obligującymi polskie sądy do wydawania jakichkolwiek orzeczeń. Stąd też Janusz Kochanowski ma rację wyrażając swoje obawy:
Sąd nie powoływał się na rezolucję PE - przywołał ją, tzn. wykorzystał zawartą w niej definicję homofobii. Warto dokładnie przeczytać tekst.
Rezolucje Parlamentu Europejskiego nie są aktami prawnymi obligującymi polskie sądy do wydawania jakichkolwiek orzeczeń. Stąd też Janusz Kochanowski ma rację wyrażając swoje obawy:
No dobrze, ale skoro zapraszał, to czy nie można było pójść i powiedzieć mu tego wszystkiego osobiście, zamiast pisać listów otwartych? Nie wiem, czemu taka demonstracja ma służyć. Przy obecnej sytuacji w Polsce spotkania działaczy LGBT z RPO są chyba czymś pożytecznym i pozytywnym niezależnie od tego, że obecnie funkcję RPO pełni sklerotyczny dziadek z jakimiś chorymi ambicjami politycznymi. Jeśli działacze spotykali się z nim do tej pory, to rozumiem, że mieli jakieś określone oczekiwania względem tych spotkań i względem działalności rzecznika. Nawet jeśli rezultaty nie spełniały tych oczekiwań, to zerwanie współpracy niczemu nie pomoże. Ot, taka pusta demonstracja, której i tak nikt nie zauważy.
No i kolejny raz po przez wspólnego wroga jednoczymy się :) Szkoda... ale zawsze lepsze coś niż nic :)
Dokładnie wiadomo jaka opcja zapewniła Panu Kochanowskiemu objęcie tego stanowiska, więc nie można się dziwić jego wypowiedziom. Ile jeszcze wody musi upłynąć, żeby nastały czasy, gdzie na stanowisko RPO (i wiele innych) dostawali się ludzie do tego przygotowani, a nie politycznie naznaczeni.
strony: 1 2






















0
0






















