W najbliższą sobotę miał odbyć się oficjalny pogrzeb krakowskiego
Teatru Nowego, o czym jakiś czas temu
pisała "Gazeta Wyborcza". Będzie jednak finansowe wsparcie dla offowej sceny mieszczącej się przy krakowskim
Coconie.
Teatr Nowy od czterech lat był miejscem dla młodych, pełnych energii i pomysłów artystów. Pod głównym patronatem
klubu Cocon i z duchowym wsparciem Janusza Marchwińskiego, teatr wystawiał niepokorne i ciekawe sztuki, które cieszyły się dużym zainteresowaniem na międzynarodowych festiwalach. Miesiąc temu pojawiła się informacja, że teatr musi zawiesić swoją działalność z powodu braku dotacji z Ministerstwa Kultury. Artyści zapowiedzieli symboliczną głodówkę i mszę żałobną w intencji teatru w kościele Księży Zmartwychwstańców przy ul. Łobzowskiej 10. Z powodu zamknięcia Teatru Nowego ubolewały osobistości: Joanna Senyszyn, Dariusz Gnatowski, czy Krzysztof Globisz, który powiedział:
"Brak dotacji dla Nowego to niedobry przykład dla młodych ludzi, którzy zobaczą, że wszelkie inicjatywy są zduszane, ubijane. Mimo tego, na pogrzeb teatru patrzę z nadzieją. Wierzę, że niedługo znów będę obserwował jego narodziny." I miał rację. W ostatniej chwili miasto postanowiło ratować teatr:
"Będziemy szukać sposobu na uratowanie przed zamknięciem Teatru Nowego. Trudno już dziś podawać konkrety, ale poszukamy pieniędzy, by teatr działał nadal" - powiedział Filip Berkowicz, pełnomocnik prezydenta miasta Krakowa ds. kultury.
"Mamy nadzieję, że nie jest to jednodniowy zryw i uda nam się uratować teatr, byśmy mogli nadal działać ku chwale miasta Krakowa" - powiedział
"Gazecie Wyborczej" Piotr Sieklucki, dyrektor Teatru Nowego.
źródło: gazeta.pl
(md)
Dodano: 26. marca 2010