Cały tydzień ważyły się losy litewskiego
Baltic Pride, który w końcu został zawieszony. Władze
Wilna wyraziły obawy o uczestników mającego odbyć się jutro marszu, chociaż policja zapewniła, że jest przygotowana.
"Czyja by to była wina, gdyby ktoś został ranny? Być może wyglądamy na homofobów, ale nie wiem czy wyglądalibyśmy lepiej z obrazami przemocy w TV" - powiedział Raimundas Petrauskas z biura prokuratora generalnego, które obawia się przemocy ze strony grup antygejowskich. Tłumaczenia te i rozbieżności między prokuratorem a policją dziwią prezydentkę Litwy,
Dalię Grybauskaite, która przypomniała konstytucyjne prawo do pokojowych zgromadzeń na Litwie.
Przeciw decyzji władz miasta protestują nie tylko litewskie grupy LGBT, ale także
Amnesty International oraz
ILGA (International Lesbian and Gay Association). John Dalhuisen, zajmujący się z ramienia Amnesty dyskryminacją w Europie, powiedział:
"Władze Litwy zobowiązane prawem międzynarodowym do zapewnienia wolności słowa i zgromadzeń, muszą dopilnować, aby marsz odbył się bez przeszkód i z zachowaniem standardów bezpieczeństwa dla uczestników. Niewywiązanie się władz z tego obowiązku można potraktować jako przejaw dyskryminacji."
Przypomnijmy: 1 marca 2010 roku na Litwie weszła w życie ustawa
"Prawo do ochrony nieletnich przed szkodliwym wpływem dostępu do informacji publicznej", która
wzbudziła w Europie wiele kontrowersji. Ustawa m.in. zabrania propagowania homoseksualizmu w miejscach publicznych, równocześnie podkreśla, że relacje homoseksualne, biseksualne i poligamiczne mają zły wpływ na zdrowie psychiczne, rozwój fizyczny, intelektualny i moralny nieletnich.
(md)
Według informacji przesłanej kanałami nieoficjalnymi, w ostatniej chwili władze Wilna wydały zgodę na organizację Baltic Pride.
Dodano: 07. maja 2010
Ostatnia aktualizacja: 07.05.2010 16:44