To jednak jest więcej niż jedna, a może i dwie! (?) firmy w Polsce gay-frendly, które szanują swoich pracowników LGBT. :)
To wciąż kropla w morzu.
To wciąż kropla w morzu.
@kafor:
Jeśli jest to firma z branży poligraficznej to bardzo możliwe, że w tej samej ;)
Zgadzam się, że człowiek, aby dobrze, skutecznie, wydajnie i z pożytkiem dla siebie i innych pracować potrzebuje mieć zaplecze w postaci satysfakcjonującego życia osobistego, o którym będzie mógł swobodnie mówić, bez strachu, że narazi się na śmieszność albo ostracyzm.
Dlatego uważam, że zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i wynikający z niej styl życia, powinien być wpisany do konstytucji. W chwili obecnej mamy sztuczny podział na obywateli, którzy mogą pokazywać swoją rodzinę światu i na takich, którzy nie mogą, bo ta rodzina jest zła, grzeszna i nieprzystająca do przyjętego porządku.
Jeśli jest to firma z branży poligraficznej to bardzo możliwe, że w tej samej ;)
Zgadzam się, że człowiek, aby dobrze, skutecznie, wydajnie i z pożytkiem dla siebie i innych pracować potrzebuje mieć zaplecze w postaci satysfakcjonującego życia osobistego, o którym będzie mógł swobodnie mówić, bez strachu, że narazi się na śmieszność albo ostracyzm.
Dlatego uważam, że zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i wynikający z niej styl życia, powinien być wpisany do konstytucji. W chwili obecnej mamy sztuczny podział na obywateli, którzy mogą pokazywać swoją rodzinę światu i na takich, którzy nie mogą, bo ta rodzina jest zła, grzeszna i nieprzystająca do przyjętego porządku.
@kain :)
czyżby w tej samej? (mam nadzieję, że nie taka jedna jedyna jest w Polsce!) :)
Ja również w amerykańskiej.
Co ciekawe jest w 'mojej' firmie zdecydowana nadinterpretacja LGBT - w porównaniu z inymi firmami, z całym społeczeństwem.
Ludzie szukają dla siebie miejsca, w którym mogą wykazac się w pełni swoimi zdolnościami, umiejętnościami, kompetencją, profesjonalizmem - miast marnotrawić siły, czas i zdrowie na szarpanie się w pracy z ksenofobią / homofobią. Nie chcemy doświadczać lęku o utratę pracy!, o utratę szacunku, bać się lżenia, przemocy.
Chcemy żyć godnie!
czyżby w tej samej? (mam nadzieję, że nie taka jedna jedyna jest w Polsce!) :)
Ja również w amerykańskiej.
Co ciekawe jest w 'mojej' firmie zdecydowana nadinterpretacja LGBT - w porównaniu z inymi firmami, z całym społeczeństwem.
Ludzie szukają dla siebie miejsca, w którym mogą wykazac się w pełni swoimi zdolnościami, umiejętnościami, kompetencją, profesjonalizmem - miast marnotrawić siły, czas i zdrowie na szarpanie się w pracy z ksenofobią / homofobią. Nie chcemy doświadczać lęku o utratę pracy!, o utratę szacunku, bać się lżenia, przemocy.
Chcemy żyć godnie!
kain:
Tylko komu one to pokazują? Nam, którzy doskonale o tym wiemy? Społeczeństwo to także wszyscy ci, dla których marsze to przechadzki dewiantów i konia z rzędem temu, kto znajdzie skuteczny sposób na wykurzenie ich z okopów własnej ideologii.
ci w okopach to garstka, o wiele więcej jest tych, którzy myślą o "innych" jak o dewiantach głownie dlatego, że są przekonani iż żadnego "innego" nie znają ;) to im te parady mają pokazać, że inny jest swojski i bliski, owszem różniący się ale nadal bliski. polecam zbiorek artykułów Kapuścińskiego pt. "Ten Inny" o obustronnym procesie poznawania drugiego człowieka.
zgadzam się . oczywiście polska nie jest wyspą na oceanie i prądy intelektualne i kulturowe z zagranicy silnie na nas wpływają. jednak jeśli wartości leżących u podstaw tych zmian nie przyswoimy jako własnych to te zmiany nie będą trwałe. chyba główną taką wartością jest szacunek dla drugiej osoby i wypływająca z tego szacunku tolerancja, a jak raczył zauważyć St.J.Lec "Niech żyje! jest zaledwie okrzykiem tolerancji". a więc tym w okopach też należy się nasz szacunek. (zakładam, że pod hasłem "okopanych we własnej ideologii" miałeś na myśli raczej konserwatywnych katolików, a nie skrajne, faszyzujące bojówki - im szacunek się nie należy za ich odwoływanie się do przemocy)
może jestem niepoprawnym idealistą, bo wierzę, ze to się zmieni. ale jestem też realistą i jestem przekonany, że ten proces będzie trwał i trwał. w każdym razie teraz jest o wiele lepiej niż było 10-15 lat temu.
Tylko komu one to pokazują? Nam, którzy doskonale o tym wiemy? Społeczeństwo to także wszyscy ci, dla których marsze to przechadzki dewiantów i konia z rzędem temu, kto znajdzie skuteczny sposób na wykurzenie ich z okopów własnej ideologii.
ci w okopach to garstka, o wiele więcej jest tych, którzy myślą o "innych" jak o dewiantach głownie dlatego, że są przekonani iż żadnego "innego" nie znają ;) to im te parady mają pokazać, że inny jest swojski i bliski, owszem różniący się ale nadal bliski. polecam zbiorek artykułów Kapuścińskiego pt. "Ten Inny" o obustronnym procesie poznawania drugiego człowieka.
Osobiście uważam, że zmiana przyjdzie z zewnątrz.
zgadzam się . oczywiście polska nie jest wyspą na oceanie i prądy intelektualne i kulturowe z zagranicy silnie na nas wpływają. jednak jeśli wartości leżących u podstaw tych zmian nie przyswoimy jako własnych to te zmiany nie będą trwałe. chyba główną taką wartością jest szacunek dla drugiej osoby i wypływająca z tego szacunku tolerancja, a jak raczył zauważyć St.J.Lec "Niech żyje! jest zaledwie okrzykiem tolerancji". a więc tym w okopach też należy się nasz szacunek. (zakładam, że pod hasłem "okopanych we własnej ideologii" miałeś na myśli raczej konserwatywnych katolików, a nie skrajne, faszyzujące bojówki - im szacunek się nie należy za ich odwoływanie się do przemocy)
Polacy ciągle są jak kierownicy PGRu, bez szacunku dla współpracowników i co szczególnie widoczne w mojej firmie, będącymi strasznymi rasistami. Dopiero zdecydowana reakcja "góry" w trybie przyspieszonym układa im klepki w głowach.
może jestem niepoprawnym idealistą, bo wierzę, ze to się zmieni. ale jestem też realistą i jestem przekonany, że ten proces będzie trwał i trwał. w każdym razie teraz jest o wiele lepiej niż było 10-15 lat temu.
cahir8:
plakaty i konferencje mają na celu zwrócić uwagę na problem i zainicjować debatę, dialog. te ostatnie mają prowadzić do burzenia błędnych stereotypów. podobnie jak parady/marsze itp mają za zadanie pokazać, ze istnieje kwestia marginalizowanej mniejszości w społeczeństwie tak plakaty mają to samo zadanie w miejscu pracy.
Tylko komu one to pokazują? Nam, którzy doskonale o tym wiemy? Społeczeństwo to także wszyscy ci, dla których marsze to przechadzki dewiantów i konia z rzędem temu, kto znajdzie skuteczny sposób na wykurzenie ich z okopów własnej ideologii.
Osobiście uważam, że zmiana przyjdzie z zewnątrz. Tak jak koleżanka Kafor dwa komentarze niżej, pracuję dla dużej, amerykańskiej korporacji i widzę niesamowite rozwarstwienie w standardach, podział na przaśnych kierowników, którzy zwykle awansowali z niższych pozycji i managerów wysokiego szczebla, którzy przynieśli z sobą zachodnie standardy.
Polacy ciągle są jak kierownicy PGRu, bez szacunku dla współpracowników i co szczególnie widoczne w mojej firmie, będącymi strasznymi rasistami. Dopiero zdecydowana reakcja "góry" w trybie przyspieszonym układa im klepki w głowach.
plakaty i konferencje mają na celu zwrócić uwagę na problem i zainicjować debatę, dialog. te ostatnie mają prowadzić do burzenia błędnych stereotypów. podobnie jak parady/marsze itp mają za zadanie pokazać, ze istnieje kwestia marginalizowanej mniejszości w społeczeństwie tak plakaty mają to samo zadanie w miejscu pracy.
Tylko komu one to pokazują? Nam, którzy doskonale o tym wiemy? Społeczeństwo to także wszyscy ci, dla których marsze to przechadzki dewiantów i konia z rzędem temu, kto znajdzie skuteczny sposób na wykurzenie ich z okopów własnej ideologii.
Osobiście uważam, że zmiana przyjdzie z zewnątrz. Tak jak koleżanka Kafor dwa komentarze niżej, pracuję dla dużej, amerykańskiej korporacji i widzę niesamowite rozwarstwienie w standardach, podział na przaśnych kierowników, którzy zwykle awansowali z niższych pozycji i managerów wysokiego szczebla, którzy przynieśli z sobą zachodnie standardy.
Polacy ciągle są jak kierownicy PGRu, bez szacunku dla współpracowników i co szczególnie widoczne w mojej firmie, będącymi strasznymi rasistami. Dopiero zdecydowana reakcja "góry" w trybie przyspieszonym układa im klepki w głowach.
kain:
plakaty i konferencje mają na celu zwrócić uwagę na problem i zainicjować debatę, dialog. te ostatnie mają prowadzić do burzenia błędnych stereotypów. podobnie jak parady/marsze itp mają za zadanie pokazać, ze istnieje kwestia marginalizowanej mniejszości w społeczeństwie tak plakaty mają to samo zadanie w miejscu pracy.
Plakaty i konferencje nie zmienią homofoba w osobę tolerancyjną. Zwykle są skutecznie okopani we własnych poglądach i będą ich bronić do upadłego.
plakaty i konferencje mają na celu zwrócić uwagę na problem i zainicjować debatę, dialog. te ostatnie mają prowadzić do burzenia błędnych stereotypów. podobnie jak parady/marsze itp mają za zadanie pokazać, ze istnieje kwestia marginalizowanej mniejszości w społeczeństwie tak plakaty mają to samo zadanie w miejscu pracy.
W poprzedniej pracy pożegnano mnie (po 10 latach pracy) ponieważ domagalam się respektowania faktu, iż dzielę życie z kobietą. Wykorzystano pierwszą nadażającą się okazję (zastraszając mnie, mobbingując itp.). Nacisk kładziono (w 'przywilejach') na formalnie zawarte małżenstwa - a nie na faktycznie tworzoną przez pracownikó rodzinę (bez formalnego związku).
W aktualnej pracy - korporacja międzynarodowa - nie mam ww. sytuacji. W wielu miejscach - dokumentach firmy podkreślane jest, iż nikogo NIE WOLNO dyskryminować m.in. z racji orientacji psychoseksualnej i ma to przełożenie na praktykę:
- rodzina jest postrzegana, jako osoby wspólnie zamieszkujące i prowadzące jedno gospodarstwo domowe
- liczy się dochody na członka rodziny rozumianej jak wyżej
- ubezpieczenia NNW (przez firmę ubezpieczeniową z korporacją współpracującą) sa oferowane dla czlonków rodziny - znów rozumianej jak wyżej i pracownik / pracownica mający rodzinę z osobą tej samej płci moze również ubezpieczyć, jako członka swojej rodziny, partnera / partnerkę.
Mamy zatem w kraju 'dwie Polski' - ksenofobiczną / homofobiczną i NORMALNĄ (na tyle, na ile pozwalają na to: ludzka świadomość, wiedza, dobra wola, dobre praktyki, konsekwencja w znoszeniu dyskryminacji wobec każdego człowieka).
W aktualnej pracy - korporacja międzynarodowa - nie mam ww. sytuacji. W wielu miejscach - dokumentach firmy podkreślane jest, iż nikogo NIE WOLNO dyskryminować m.in. z racji orientacji psychoseksualnej i ma to przełożenie na praktykę:
- rodzina jest postrzegana, jako osoby wspólnie zamieszkujące i prowadzące jedno gospodarstwo domowe
- liczy się dochody na członka rodziny rozumianej jak wyżej
- ubezpieczenia NNW (przez firmę ubezpieczeniową z korporacją współpracującą) sa oferowane dla czlonków rodziny - znów rozumianej jak wyżej i pracownik / pracownica mający rodzinę z osobą tej samej płci moze również ubezpieczyć, jako członka swojej rodziny, partnera / partnerkę.
Mamy zatem w kraju 'dwie Polski' - ksenofobiczną / homofobiczną i NORMALNĄ (na tyle, na ile pozwalają na to: ludzka świadomość, wiedza, dobra wola, dobre praktyki, konsekwencja w znoszeniu dyskryminacji wobec każdego człowieka).
Plakaty i konferencje nie zmienią homofoba w osobę tolerancyjną. Zwykle są skutecznie okopani we własnych poglądach i będą ich bronić do upadłego.
Homofobię w pracy jest trudno udowodnić - nie zapominajmy, że żyjemy w kraju, w którym jeden z czołowych językoznawców uznał słowo "pedał" za nieobraźliwe.
Homofobię w pracy jest trudno udowodnić - nie zapominajmy, że żyjemy w kraju, w którym jeden z czołowych językoznawców uznał słowo "pedał" za nieobraźliwe.
do ktosajaj:
ja nie poświęcam nic dla obcych mi ludzi także jesteś w błędzie.
albo chcemy równość albo przywileje.
ja nie poświęcam nic dla obcych mi ludzi także jesteś w błędzie.
albo chcemy równość albo przywileje.
strony: 1 2






















0
2





















