(Nie podoba nam się pracownik, więc zakładamy kościół z odpowiednimi ćmojami-bojami, kościół przejmuje firmę, zwalniamy pracownika - za dużo roboty, a da się tak?)
Czyli szkoła katolicka może mnie nie zatrudnić jeśli nie jestem katolikiem? (a jestem agnostykiem, ateistą lub wyznawcą innego czegoś/kogoś)
Z drugiej strony czy można zmusić jakiegoś pracodawcę by kogokolwiek zatrudnił? Że, to się tyczy zwolnienia? To się tylko wierzeń tyczy czy analogicznie np właściciel innejstrony może zwolnić pracownika, jeśli ten ujawni że się wyleczył z nieheteroseksualizmu i nawrócił na homoseksualizm? Jak ktoś sobie założy jednoosobowy kościół z jakimiś ćmojami-bojami do wierzenia i jako ten kościół będzie prowadził jakąś firmę, szkołę to będzie mógł analogicznie zwalniać niespełniających etosu wynikającego z ćmojów-bojów?
Z drugiej strony czy można zmusić jakiegoś pracodawcę by kogokolwiek zatrudnił? Że, to się tyczy zwolnienia? To się tylko wierzeń tyczy czy analogicznie np właściciel innejstrony może zwolnić pracownika, jeśli ten ujawni że się wyleczył z nieheteroseksualizmu i nawrócił na homoseksualizm? Jak ktoś sobie założy jednoosobowy kościół z jakimiś ćmojami-bojami do wierzenia i jako ten kościół będzie prowadził jakąś firmę, szkołę to będzie mógł analogicznie zwalniać niespełniających etosu wynikającego z ćmojów-bojów?
(jeśli mogę prosić, to proszę o usunięcie moich dwóch zamieszczonych wcześniej komentarzy oraz o sprawdzenie dlaczego kombinacja apostrof plus s powoduje ucinanie wpisów. dzięki! :) )
sialala, ale podchody. pani komisarz od spraw podstawowych powinna powtórzyć podstawy retoryki, co pozwoliłoby jej przeprowadzić nieco mniej niechlujną argumentację. a potem mogłaby zgłosić dyrektywę do poprawek, bo obecnie jest skonstruowana w taki sposób, że na jej podstawie nie da się rozstrzygnąć, czy radziszewska rzeczywiście racji nie ma.
bo co to niby znaczy:
"In particular, Article 4(2) of the Directive allows organisations the ethos of which is based on religion or belief to take a persons religion or belief into account, where necessary, when recruiting personnel and to require their personnel to show loyalty to that ethos".
częścią "etosu" (bardzo precyzyjne, yeah!) kościoła katolickiego jest określony stosunek do osób homoseksualnych. w związku z tym szkoła katolicka musiałaby zatrudnić lesbijkę, ale tylko pod warunkiem, że jest samotna, utrzymuje homocelibat i uważa seks z osobą tej samej płci za grzech śmiertelny. w innych wypadkach nie byłoby pewności, że jej "wierzenia i przekonania" są zgodne z "etosem" kościoła katolickiego, a tym samym nie byłoby gwarancji, że kandydatka będzie w stanie dochować wierności owemu "etosowi".
trochę przykre, że zamiast poważnie się zastanowić nad możliwością skonstruowania bardziej precyzyjnych rozwiązań prawnych, pani komisarz zadowala się oświadczeniem, w którym padają tak rozbrajające stwierdzenia, jak: "komisja nie jest w stanie zrozumieć". zainteresowanie tą sprawą ze strony KE to miły gest, ale mimo wszystko - pusty...
sialala, ale podchody. pani komisarz od spraw podstawowych powinna powtórzyć podstawy retoryki, co pozwoliłoby jej przeprowadzić nieco mniej niechlujną argumentację. a potem mogłaby zgłosić dyrektywę do poprawek, bo obecnie jest skonstruowana w taki sposób, że na jej podstawie nie da się rozstrzygnąć, czy radziszewska rzeczywiście racji nie ma.
bo co to niby znaczy:
"In particular, Article 4(2) of the Directive allows organisations the ethos of which is based on religion or belief to take a persons religion or belief into account, where necessary, when recruiting personnel and to require their personnel to show loyalty to that ethos".
częścią "etosu" (bardzo precyzyjne, yeah!) kościoła katolickiego jest określony stosunek do osób homoseksualnych. w związku z tym szkoła katolicka musiałaby zatrudnić lesbijkę, ale tylko pod warunkiem, że jest samotna, utrzymuje homocelibat i uważa seks z osobą tej samej płci za grzech śmiertelny. w innych wypadkach nie byłoby pewności, że jej "wierzenia i przekonania" są zgodne z "etosem" kościoła katolickiego, a tym samym nie byłoby gwarancji, że kandydatka będzie w stanie dochować wierności owemu "etosowi".
trochę przykre, że zamiast poważnie się zastanowić nad możliwością skonstruowania bardziej precyzyjnych rozwiązań prawnych, pani komisarz zadowala się oświadczeniem, w którym padają tak rozbrajające stwierdzenia, jak: "komisja nie jest w stanie zrozumieć". zainteresowanie tą sprawą ze strony KE to miły gest, ale mimo wszystko - pusty...
Ja bym się tak szybko nie cieszył, ona i tak będzie utrzymywać, że wie lepiej. A w najlepszym przypadku po prostu udowodni się jej, że się myliła i na tym się skończy, bez żadnego sprostowania z jej strony.
To dobrze, że udowodniono minister Radziszewskiej popełnienie takiego błędu, ale... czy to coś da? Czy zdegradują ją w związku z tym? Nie sądzę. Ot, Ela palnęła coś głupiego, ktoś powiedział, że to faktycznie było głupie, ale na tym się skończy. Paranoja, ale w naszym kraju niejedna paranoja istnieje i ma się dobrze. :/
A ja myślę, że to jeszcze nie koniec...
Ta kobieta jest gotowa uczyć KE interpretowania ich własnych ustaw, żeby zgadzały się z głosem watykańczyków.
Ta kobieta jest gotowa uczyć KE interpretowania ich własnych ustaw, żeby zgadzały się z głosem watykańczyków.
strony: 1 2
















































0
0





















