mogą sobie gadać, ale takie akcje jak zupełna delegalizacja aborcji czy właśnie cofnięcie posuwających się naprzód prac nad ustawą o związkach partnerskich byłoby uwstecznianiem naszego kraju. Więc myślę że możemy byc spokojni, bo kościelni jeszcze władzy u nas nie przejęli;) takie przemowy zaczynają budzić we mnie jedynie śmiech...
Marginalizowanie praw jednostek jest OK, ale zmiana nieżyciowych postaw i poglądów Kościoła już nie. Oto cała logika religijności.
-> miko
po co sięgać tak daleko? przecież Polska również w latach 30-tych nie była jednolita. wystarczy poczytać jakiekolwiek publikacje z różnych miejsc - różnią się chociażby ortografią, interpunkcją, słownictwem. wynikiem braku stałej łączności pomiędzy grupami społecznymi żyjącymi na różnych terenach jest zróżnicowanie językowe i kulturowe. w taki sposób rozwinęły się języki indoeuropejskie po oddzieleniu się peryferii od wspólnoty, tak rozwinęły się z łaciny języki romańskie po upadku cesarstwa rzymskiego. europa zaczęła być jednolita gdy zaczęła słuchać radia i oglądać telewizję.
a łacina - wiadomo - była językiem wspólnym dla wykształconych warstw społeczeństwa i też nie była jednolita. a przecież świadomość przynależności narodowej i kulturowej miały jedynie elity wykształcone - te niewykształcone zauważały różnice dopiero po zetknięciu się z "inną kulturą" - gdy zza góry przyjechali ludzie, którzy ubierali się i mówili inaczej. także szlachta tworzyła organizm państwowy, to ona trzymała wszystko w ryzach i zarządzała państwem. wiadomo, że z czasem jej egoizm doprowadził do kryzysu np. w Polsce, ale to na szlachcie państwowość się opierała. a proste chłopstwo pracowało jedynie na własne i szlachty utrzymanie.
bez myśli kościelnej nie byłoby myśli świeckiej (mówimy o czasach "postarożytnych"), bo jak by ie patrzyć - najwięksi świeccy myśliciele czasów "nastania chrześcijaństwa" wykształcili się właśnie w instytucjach związanych z Kościołem, a cała nauka starożytna była właśnie przez Kościół zachowywana i nauczana.
po co sięgać tak daleko? przecież Polska również w latach 30-tych nie była jednolita. wystarczy poczytać jakiekolwiek publikacje z różnych miejsc - różnią się chociażby ortografią, interpunkcją, słownictwem. wynikiem braku stałej łączności pomiędzy grupami społecznymi żyjącymi na różnych terenach jest zróżnicowanie językowe i kulturowe. w taki sposób rozwinęły się języki indoeuropejskie po oddzieleniu się peryferii od wspólnoty, tak rozwinęły się z łaciny języki romańskie po upadku cesarstwa rzymskiego. europa zaczęła być jednolita gdy zaczęła słuchać radia i oglądać telewizję.
a łacina - wiadomo - była językiem wspólnym dla wykształconych warstw społeczeństwa i też nie była jednolita. a przecież świadomość przynależności narodowej i kulturowej miały jedynie elity wykształcone - te niewykształcone zauważały różnice dopiero po zetknięciu się z "inną kulturą" - gdy zza góry przyjechali ludzie, którzy ubierali się i mówili inaczej. także szlachta tworzyła organizm państwowy, to ona trzymała wszystko w ryzach i zarządzała państwem. wiadomo, że z czasem jej egoizm doprowadził do kryzysu np. w Polsce, ale to na szlachcie państwowość się opierała. a proste chłopstwo pracowało jedynie na własne i szlachty utrzymanie.
bez myśli kościelnej nie byłoby myśli świeckiej (mówimy o czasach "postarożytnych"), bo jak by ie patrzyć - najwięksi świeccy myśliciele czasów "nastania chrześcijaństwa" wykształcili się właśnie w instytucjach związanych z Kościołem, a cała nauka starożytna była właśnie przez Kościół zachowywana i nauczana.
-> matthias
sądzę, że z tymi archiwami watykańskimi stanowczo przesadzasz, a przepowiednie Sybilli (nie mylić z "rozmową królowej Szawy z Salomonem") zostały spalone jeszcze za czasów republikańskich z tychże samych powodów, dla których Platon w idealnym państwie nie przewidywał miejsca dla poetów i alegoretów.
Kościół nie ma zasługi w edukacji "mas ludowych", bo dostęp do edukacji miała jedynie szlachta i mieszczaństwo - jeśli mówimy o czasach "dawnych" - bo obecnie - i owszem - Kościół zakłada "szkółki w Afryce".
Kościół z jednej strony przechował kulturowe dziedzictwo starożytności i kopiował księgi (co pozwalało na przetrwanie tekstom), a z drugiej - zniszczył wiele cennych zabytków kultury, które "nie licowały z jego doktryną". a księża znają tę historię, bo jest ona wykładana w seminarium. czym innym jest podejście kapłanów do tejże historii, wyciąganie w niej wniosków i uświadomienie sobie, jaki wpływ ona ma na dzisiejszą rzeczywistość i współczesną naukę KK.
sądzę, że z tymi archiwami watykańskimi stanowczo przesadzasz, a przepowiednie Sybilli (nie mylić z "rozmową królowej Szawy z Salomonem") zostały spalone jeszcze za czasów republikańskich z tychże samych powodów, dla których Platon w idealnym państwie nie przewidywał miejsca dla poetów i alegoretów.
Kościół nie ma zasługi w edukacji "mas ludowych", bo dostęp do edukacji miała jedynie szlachta i mieszczaństwo - jeśli mówimy o czasach "dawnych" - bo obecnie - i owszem - Kościół zakłada "szkółki w Afryce".
Kościół z jednej strony przechował kulturowe dziedzictwo starożytności i kopiował księgi (co pozwalało na przetrwanie tekstom), a z drugiej - zniszczył wiele cennych zabytków kultury, które "nie licowały z jego doktryną". a księża znają tę historię, bo jest ona wykładana w seminarium. czym innym jest podejście kapłanów do tejże historii, wyciąganie w niej wniosków i uświadomienie sobie, jaki wpływ ona ma na dzisiejszą rzeczywistość i współczesną naukę KK.
Miko i 3city, co nie miara obaj macie racje. Jednakże kościoł nie był z tego powodu atrakcyjny. Korzenie Europy to republikański a potem cesarski rzym, ale należy tu uwzględnić persów i greków, a także celtów, germanów, sasów. Po za tym na wschodzie istniało dalej silne państwo rzymskie z prężnymi patriarchatami.. Na zachodzie po prostu pontifex maximus wykorzystał okazje. A, że ubiory biskupie, system organizacji w ogóle kościoła rzymskiego to czysta administracja państwowa dawnego Cesarstwa Zachodniorzymskiego ( kurie, dekanaty wikariaty, diecezje itd), to ludzie w tym chaosie wczesnego średniowiecza lgnęli do tej organizacji. Praktycznie do XI wieku wiecznie spory soborów, doktrynalne, szukania herezji, walka o władzę - cezaropapizm, papocezaryzm - kataryzm, nestorianizm - i ostateczna schizma 1054 roku. Rozwój kultury hmm zwłaszcza jeśli chodzi o wypaczenie wielu rzeczy, jak choćby powstrzymanie mianowania kobiet na kapłanów, uznania ich jako osoby nieczyste, kultura? Spalenie wielu ksiąg ważnych historycznie, zamknięcie setek w Tajnym Watykańskim Archiwum. Są tam nawet księgi Sybillińskie. Co prawda jeśli chodzi o naukę rzeszy mas ludowych to kościół ma tu zasługę, jakby nie patrząc. Co warte uwagi dawniej nie było studiów seminaryjnych:) Proboszcz był urzędnikiem państwowym z majątkiem kościelnym jako jego uposażenie parafii - system feudalnej własności - byli powoływani zazwyczaj żonaci, szlachcice lub inne osoby, którym daleko było bądź co bądź to znania pisma świętego. A nie wspomnę o papieżach mających dzieci, homoseksualistach i o orgiach seksualnych w pałacu papieskim:)
Historia ta jest barwna i ciekawa:) Ilu katolików ją zna? z 3% bo nawet księża znają tylko fragmenty...
Historia ta jest barwna i ciekawa:) Ilu katolików ją zna? z 3% bo nawet księża znają tylko fragmenty...
matthias:
ależ oczywiście:) ja tylko o etymologii - skoro "kocia łapa" tudzież "karta rowerowa" jest prześmiewcza;)
Mówimy tu o prawnej instytucji konkubinatu z łaciny concubinatus - trwałe pożycie - Novelle leges Justyniana wymieniane też w Codex vetus.
ależ oczywiście:) ja tylko o etymologii - skoro "kocia łapa" tudzież "karta rowerowa" jest prześmiewcza;)
3city:
Muszę was zmartwić, ale historia zna coś takiego jak chrzescijanskie korzenie Europy. Kościół jako pierwszy po upadku cesarstwa spisywał ludzi w nowopowstałych państwach i wprowadził skuteczny system ściągania podatku, kształcił ich, wprowadził jednolity porządek w zyciu społecznym, przyczyniał sie do rozwoju kultury i wogóle jej kształtu, dając europejczykom wspólną przynależność i integrując ich.
Nie bądźmy ignorantami, Kościół ma swoje zasługi w historii, mimo że teraz idea ta sie wypaczyła.
System kształcenia w Europie w tym sensie, w jakim go znamy obecnie powstał dopiero w XVIII wieku. Jasne, że pewną podstawą koncepcji klas były szkoły jezuickie, ale motywem takiej organizacji w rzeczonych szkołach było donosicielstwo i inne ciekawe metody sprawowania nadzoru. Społecznie powodowały więcej szkód niż pożytku - uczono ciemnoty a że były bardzo popularne w I RP to ich plonem była nasza niesamowicie "wykształcona" szlachta. Były też szkoły parafialne i uniwersytety, ale w tych przypadkach w ogóle ciężko mówić o "szerzeniu" wykształcenia, bo to było zjawisko marginalne.
Europa NAPRAWDĘ nie była jednolita i jadąc od wiochy do wiochy nawet w takich Niemczech czy Włoszech spotykało się ludzi, którzy już mówili zupełnie innym językiem niż ci z wiochy obok więc nie ma co się łudzić, że łacina była uniwersalnym językiem mas. Było sobie szczęśliwe 5% społeczeństwa a reszta żyła że pożal się boże. Przez 1000 lat. Gratulacje, wielkie osiągnięcie. Tylko porównywać z osiągnięciami świeckiej myśli na przestrzeni ostatnich 200 lat....
Natomiast jedno zawdzięczamy Kościołowi i mówię to bez sarkazmu, o czym zresztą wspomniałeś, w miarę jednolity porządek, tylko że nie całościowy-społeczny, a jedynie ideologiczny. Przynajmniej do czasu. To że papież i spółka zablokowali możliwość interpretacji Biblii ogółowi ludu, poza aspektem przyczyniania się do analfabetyzmu, miało tę niewątpliwą zaletę, że nie weszliśmy w tę koleinę, którą podążył świat islamu. Że nie było aż tylu heretyckich przywódców, którzy by ruszali na świętą wojenkę przeciwko tym, co źle interpretują, w wiosce obok, dzięki czemu świecka myśl mogła się spokojnie rozwijać do momentu, kiedy przejęła prymat. Szczęśliwie dotrwaliśmy do XIX wieku, tylko raz przeżywając poważną wojnę religijną, która zostawiła niektóre kraje z 3/4 populacji wymordowanej przez katolików (Czechy), albo protestantów (Niemcy).
Czym jest religia świetnie opowiadał nieodżałowany George Carlin, którego można sobie na Youtubie obejrzeć, nawet z polskim tłumaczeniem.
Muszę was zmartwić, ale historia zna coś takiego jak chrzescijanskie korzenie Europy. Kościół jako pierwszy po upadku cesarstwa spisywał ludzi w nowopowstałych państwach i wprowadził skuteczny system ściągania podatku, kształcił ich, wprowadził jednolity porządek w zyciu społecznym, przyczyniał sie do rozwoju kultury i wogóle jej kształtu, dając europejczykom wspólną przynależność i integrując ich.
Nie bądźmy ignorantami, Kościół ma swoje zasługi w historii, mimo że teraz idea ta sie wypaczyła.
System kształcenia w Europie w tym sensie, w jakim go znamy obecnie powstał dopiero w XVIII wieku. Jasne, że pewną podstawą koncepcji klas były szkoły jezuickie, ale motywem takiej organizacji w rzeczonych szkołach było donosicielstwo i inne ciekawe metody sprawowania nadzoru. Społecznie powodowały więcej szkód niż pożytku - uczono ciemnoty a że były bardzo popularne w I RP to ich plonem była nasza niesamowicie "wykształcona" szlachta. Były też szkoły parafialne i uniwersytety, ale w tych przypadkach w ogóle ciężko mówić o "szerzeniu" wykształcenia, bo to było zjawisko marginalne.
Europa NAPRAWDĘ nie była jednolita i jadąc od wiochy do wiochy nawet w takich Niemczech czy Włoszech spotykało się ludzi, którzy już mówili zupełnie innym językiem niż ci z wiochy obok więc nie ma co się łudzić, że łacina była uniwersalnym językiem mas. Było sobie szczęśliwe 5% społeczeństwa a reszta żyła że pożal się boże. Przez 1000 lat. Gratulacje, wielkie osiągnięcie. Tylko porównywać z osiągnięciami świeckiej myśli na przestrzeni ostatnich 200 lat....
Natomiast jedno zawdzięczamy Kościołowi i mówię to bez sarkazmu, o czym zresztą wspomniałeś, w miarę jednolity porządek, tylko że nie całościowy-społeczny, a jedynie ideologiczny. Przynajmniej do czasu. To że papież i spółka zablokowali możliwość interpretacji Biblii ogółowi ludu, poza aspektem przyczyniania się do analfabetyzmu, miało tę niewątpliwą zaletę, że nie weszliśmy w tę koleinę, którą podążył świat islamu. Że nie było aż tylu heretyckich przywódców, którzy by ruszali na świętą wojenkę przeciwko tym, co źle interpretują, w wiosce obok, dzięki czemu świecka myśl mogła się spokojnie rozwijać do momentu, kiedy przejęła prymat. Szczęśliwie dotrwaliśmy do XIX wieku, tylko raz przeżywając poważną wojnę religijną, która zostawiła niektóre kraje z 3/4 populacji wymordowanej przez katolików (Czechy), albo protestantów (Niemcy).
Czym jest religia świetnie opowiadał nieodżałowany George Carlin, którego można sobie na Youtubie obejrzeć, nawet z polskim tłumaczeniem.
Mówimy tu o prawnej instytucji konkubinatu z łaciny concubinatus - trwałe pożycie - Novelle leges Justyniana wymieniane też w Codex vetus.
kentauros:
fakt słowo konkubinat ma zabarwienie pejoratywne.
używa się słowa kohabitacja w naukach społecznych.
ghadi:
jaki urząd? co Wy mówicie? przecież to do notariusza umowę spisać! którą to można zerwać z 3-miesięcznym wyprzedzeniem. jeśli jedna ze stron będzie chciała "zakończyć związek" - składa u notariusza (jeśli dobrze pamiętam, że u niego właśnie) wniosek o "zerwanie umowy" - i po 3 miesiącach od złożenia takiegoż wniosku "umowa wygasa". tak więc nie ma trwałości, nie ma rozwodów - jest "wygaszenie umowy" - no i na co to komu? jaka wspólnota majątkowa, jakie korzyści? - fakt. jeden plus ta sprawa niesie: że ktoś o tym co raz poważniej zaczyna mówić. nic poza tym.
a konkubinat nie jest szyderczy? concumbo to po łacinie przecież "wespół leżeć" (por. np. inkubator) - "dzień dobry, nazywam się Jan, a to Maria, moja współleżanka"...
ale dla pokolenia "angielskiego" to chyba nieuchwytne...
matthias:
miało być mrocznie i antychrześcijańsko i antyrodzinnie więc napisałem na kocią łapę :D
ghadi:
Wiesz obecna sytuacja to generalnie postęp intelektualny, świadomościowy, ale też warunki materialne. Zauważ, że kościół nad tym nie nadąża. A tak jak zwykle sieje panikę i strach. Śmieszna jest nazwa kocia łapa to takie trywialne i szydercze...to konkubinat. A wiele księży używa tak głupiego słowa.
poza tym związki partnerskie homo to są akurat zagrożeniem dla rodziny najmniejszym.
przeczytałem dzisiaj ucząc się na jutrzejszy egzamin że 23 % polskich małżeństw nie ma dzieci, przyrost naturalny jest na wyjątkowo niskim poziomie, spadek zawieranych małżeństw znacznie postępuje a wzrasta ilość hetero związków żyjących na kocią łapę , jak dla mnie to jest zagrożenie realne. bo co takiemu katolikowi grozi to że dwa gejki czy lesbijeczki pójdą do urzędu i podpiszą papierek ?? NIC ? świat mu się zawali ? jego małżeństwo runie ? żona przestanie robić obiad ? rozwód ?
przeczytałem dzisiaj ucząc się na jutrzejszy egzamin że 23 % polskich małżeństw nie ma dzieci, przyrost naturalny jest na wyjątkowo niskim poziomie, spadek zawieranych małżeństw znacznie postępuje a wzrasta ilość hetero związków żyjących na kocią łapę , jak dla mnie to jest zagrożenie realne. bo co takiemu katolikowi grozi to że dwa gejki czy lesbijeczki pójdą do urzędu i podpiszą papierek ?? NIC ? świat mu się zawali ? jego małżeństwo runie ? żona przestanie robić obiad ? rozwód ?
Wiesz obecna sytuacja to generalnie postęp intelektualny, świadomościowy, ale też warunki materialne. Zauważ, że kościół nad tym nie nadąża. A tak jak zwykle sieje panikę i strach. Śmieszna jest nazwa kocia łapa to takie trywialne i szydercze...to konkubinat. A wiele księży używa tak głupiego słowa.
miało być mrocznie i antychrześcijańsko i antyrodzinnie więc napisałem na kocią łapę :D
jaki urząd? co Wy mówicie? przecież to do notariusza umowę spisać! którą to można zerwać z 3-miesięcznym wyprzedzeniem. jeśli jedna ze stron będzie chciała "zakończyć związek" - składa u notariusza (jeśli dobrze pamiętam, że u niego właśnie) wniosek o "zerwanie umowy" - i po 3 miesiącach od złożenia takiegoż wniosku "umowa wygasa". tak więc nie ma trwałości, nie ma rozwodów - jest "wygaszenie umowy" - no i na co to komu? jaka wspólnota majątkowa, jakie korzyści? - fakt. jeden plus ta sprawa niesie: że ktoś o tym co raz poważniej zaczyna mówić. nic poza tym.
a konkubinat nie jest szyderczy? concumbo to po łacinie przecież "wespół leżeć" (por. np. inkubator) - "dzień dobry, nazywam się Jan, a to Maria, moja współleżanka"...
ale dla pokolenia "angielskiego" to chyba nieuchwytne...
fakt słowo konkubinat ma zabarwienie pejoratywne.
używa się słowa kohabitacja w naukach społecznych.





























































1
0





















