Nic nowego. SLD od zawsze traktuje środowisko LGBT instrumentalnie i dziwię się, że wciąż znajdują się tacy działacze gej/les, którzy traktują poważnie przedwyborcze fantasmagorie o możliwości zrobienia czegoś postępowego pod sztandarami tej partii. Szczególnie, gdy jest kierowana przez nieco marionetkowego, ale za to populistycznie "rodzinnego" Grzegorza Napieralskiego :(
Krystianowi Legierskiemu życzę jednak jak najlepiej - niezależnie od tego z jaką formacją zdecyduje się iść do wyborów. Najważniejsze jest bowiem, byśmy wykształcili własną "klasę polityczną", która będzie zdolna do bronienia interesów środowiska LGBT i używania w tej sprawie innych polityków w takim stopniu, w jakim oni używają teraz nas.
Krystianowi Legierskiemu życzę jednak jak najlepiej - niezależnie od tego z jaką formacją zdecyduje się iść do wyborów. Najważniejsze jest bowiem, byśmy wykształcili własną "klasę polityczną", która będzie zdolna do bronienia interesów środowiska LGBT i używania w tej sprawie innych polityków w takim stopniu, w jakim oni używają teraz nas.
W SLD z prawdziwą lewicowością ma po drodze tylko wspaniała prof. Joanna Senyszyn. No może też troszkę p. Ryszard Kalisz. Reszta, to już tylko przykrywki. Wstyd i żenada. Czy rządził p.Miller, czy też p. Olejniczak oraz obecny p. Napieralski o prawa mniejszości w ogóle nie walczyli. Budzą się zawsze przed końcem kadencji, kiedy doskonale wiedzą, że sprawy nas dotyczące nie mają szans na przejście w sejmie. Ja temu Towarzystwu Wzajemnej Adoracji mówię zdecydowanie "nie, dziękuję". I choć dobrze, że p. Legierski startuje, nie oddam swego głosu na SLD, które to o mnie- geju -w ogóle nie pamięta i mnie nie szanuje.
android:
Również apeluję o zdrowy rozsądek i nieprzysłanianie sobie horyzontu faktem, że się się jest Polakiem / ką.
titch:
podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami :)
apeluję o zdrowy rozsądek i nieprzysłanianie całego horyzontu tym, że jest się homo/bi.
podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami :)
Również apeluję o zdrowy rozsądek i nieprzysłanianie sobie horyzontu faktem, że się się jest Polakiem / ką.
titch:
podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami :)
apeluję o zdrowy rozsądek i nieprzysłanianie całego horyzontu tym, że jest się homo/bi.
podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami :)
septimus:
Czytaj uważnie. Napisałam, że nie klasyfikuję spraw na ważne i ważniejsze. Podobnie jak Ty nie przyjmuję argumentu "ważniejszych spraw".
Środowisko LGBT naciskało i efektem tego jest komisja sejmowa, która zajmuje się projektem ustawy o związkach partnerskich, więc nie wiem o jakich "panach/paniach od wszystkiego" mówisz.
Jeśli choć trochę interesujesz się prawem polskim, lub - tak jak ja - studiujesz prawo, to pewnie masz pojęcie o tym jak wygląda polskie ustawodawstwo i jaką drogę musi przebyć każdy projekt, aby mógł stać się ustawą. I nie ma tu znaczenia jakiej kwestii dotyczy.
@titch
to że są ważniejsze sprawy to największa bzdura powtarzana do znudzenia
najgorsze że ludzie przyjmują tą pseudoracjonalną retorykę
jest 460 posłów, 100 senatorów, 26 komisji zwykłych na przeróżne tematy i sporo marnowanej energii ludzkiej, trzeba być niezwykle naiwnym aby przyjmować argument "ważniejszych spraw" jako usprawiedliwienie dla całkowitego zastoju kwestii LGBT w sejmie
szeroki horyzont patrzenia na ustawodawstwo to iluzja
jak nie będzie domagania się i presji na kwestie równości, to pies z kulawą nogą się tym nawet nie zainteresuje
jeśli same osoby LGBT tego nie będą mocno akcentować, to na pewno nie licz że któryś pan/pani "od wszystkiego" zaakcentuje
to że są ważniejsze sprawy to największa bzdura powtarzana do znudzenia
najgorsze że ludzie przyjmują tą pseudoracjonalną retorykę
jest 460 posłów, 100 senatorów, 26 komisji zwykłych na przeróżne tematy i sporo marnowanej energii ludzkiej, trzeba być niezwykle naiwnym aby przyjmować argument "ważniejszych spraw" jako usprawiedliwienie dla całkowitego zastoju kwestii LGBT w sejmie
szeroki horyzont patrzenia na ustawodawstwo to iluzja
jak nie będzie domagania się i presji na kwestie równości, to pies z kulawą nogą się tym nawet nie zainteresuje
jeśli same osoby LGBT tego nie będą mocno akcentować, to na pewno nie licz że któryś pan/pani "od wszystkiego" zaakcentuje
Czytaj uważnie. Napisałam, że nie klasyfikuję spraw na ważne i ważniejsze. Podobnie jak Ty nie przyjmuję argumentu "ważniejszych spraw".
Środowisko LGBT naciskało i efektem tego jest komisja sejmowa, która zajmuje się projektem ustawy o związkach partnerskich, więc nie wiem o jakich "panach/paniach od wszystkiego" mówisz.
Jeśli choć trochę interesujesz się prawem polskim, lub - tak jak ja - studiujesz prawo, to pewnie masz pojęcie o tym jak wygląda polskie ustawodawstwo i jaką drogę musi przebyć każdy projekt, aby mógł stać się ustawą. I nie ma tu znaczenia jakiej kwestii dotyczy.
@titch
to że są ważniejsze sprawy to największa bzdura powtarzana do znudzenia
najgorsze że ludzie przyjmują tą pseudoracjonalną retorykę
jest 460 posłów, 100 senatorów, 26 komisji zwykłych na przeróżne tematy i sporo marnowanej energii ludzkiej, trzeba być niezwykle naiwnym aby przyjmować argument "ważniejszych spraw" jako usprawiedliwienie dla całkowitego zastoju kwestii LGBT w sejmie
szeroki horyzont patrzenia na ustawodawstwo to iluzja
jak nie będzie domagania się i presji na kwestie równości, to pies z kulawą nogą się tym nawet nie zainteresuje
jeśli same osoby LGBT tego nie będą mocno akcentować, to na pewno nie licz że któryś pan/pani "od wszystkiego" zaakcentuje
to że są ważniejsze sprawy to największa bzdura powtarzana do znudzenia
najgorsze że ludzie przyjmują tą pseudoracjonalną retorykę
jest 460 posłów, 100 senatorów, 26 komisji zwykłych na przeróżne tematy i sporo marnowanej energii ludzkiej, trzeba być niezwykle naiwnym aby przyjmować argument "ważniejszych spraw" jako usprawiedliwienie dla całkowitego zastoju kwestii LGBT w sejmie
szeroki horyzont patrzenia na ustawodawstwo to iluzja
jak nie będzie domagania się i presji na kwestie równości, to pies z kulawą nogą się tym nawet nie zainteresuje
jeśli same osoby LGBT tego nie będą mocno akcentować, to na pewno nie licz że któryś pan/pani "od wszystkiego" zaakcentuje
kafor:
Są różne ważne sprawy. Człowiek nie żyje w jednej płaszczyźnie, a jeśli to robi, no to cóż, tylko współczuć.
Ktoś może być jednocześnie lesbijką, matką, zmagać się z chorobą, mieć problemy socjalne, otwierać swój własny biznes itd, itd. Nie stosuję tu klasyfikacji na problemy ważne i mniej ważne, tylko apeluję o zdrowy rozsądek i nieprzysłanianie całego horyzontu tym, że jest się homo/bi.
Będziemy 'pamiętać' PO tym, gdy zostanie spełniony NASZ. Nie dajmy sie w manewrowywać bez końca z mówienie typu: "są sprawy ważniejsze / inne ważniejsze - ważne".
Każda sprawa, która wymaga zmian winna być zmieniona, ile pokoleń ma CIERPIEĆ by politycy uznali łaskawie, że NASZE sprawy są TERAZ - TU - NAJWAŻNIEJSZE, w sensie NIE CIERPIĄCE ZWŁOKI!? - czy godne umieranie, godne bytowanie: kogokolwiek, gdziekolwiek, nie jest abolutnie priorytetowo NAJWAŻNIEJSZE?!
Każda sprawa, która wymaga zmian winna być zmieniona, ile pokoleń ma CIERPIEĆ by politycy uznali łaskawie, że NASZE sprawy są TERAZ - TU - NAJWAŻNIEJSZE, w sensie NIE CIERPIĄCE ZWŁOKI!? - czy godne umieranie, godne bytowanie: kogokolwiek, gdziekolwiek, nie jest abolutnie priorytetowo NAJWAŻNIEJSZE?!
Są różne ważne sprawy. Człowiek nie żyje w jednej płaszczyźnie, a jeśli to robi, no to cóż, tylko współczuć.
Ktoś może być jednocześnie lesbijką, matką, zmagać się z chorobą, mieć problemy socjalne, otwierać swój własny biznes itd, itd. Nie stosuję tu klasyfikacji na problemy ważne i mniej ważne, tylko apeluję o zdrowy rozsądek i nieprzysłanianie całego horyzontu tym, że jest się homo/bi.
Będziemy 'pamiętać' PO tym, gdy zostanie spełniony NASZ. Nie dajmy sie w manewrowywać bez końca z mówienie typu: "są sprawy ważniejsze / inne ważniejsze - ważne".
Każda sprawa, która wymaga zmian winna być zmieniona, ile pokoleń ma CIERPIEĆ by politycy uznali łaskawie, że NASZE sprawy są TERAZ - TU - NAJWAŻNIEJSZE, w sensie NIE CIERPIĄCE ZWŁOKI!? - czy godne umieranie, godne bytowanie: kogokolwiek, gdziekolwiek, nie jest abolutnie priorytetowo NAJWAŻNIEJSZE?!
Każda sprawa, która wymaga zmian winna być zmieniona, ile pokoleń ma CIERPIEĆ by politycy uznali łaskawie, że NASZE sprawy są TERAZ - TU - NAJWAŻNIEJSZE, w sensie NIE CIERPIĄCE ZWŁOKI!? - czy godne umieranie, godne bytowanie: kogokolwiek, gdziekolwiek, nie jest abolutnie priorytetowo NAJWAŻNIEJSZE?!























0
0























