Lekarka, feministka, działaczka społeczna i nosząca się po męsku lesbijka, którą w latach 20. XX wieku prasa brukowa oskarżyła o "lesbijski nierząd", i która broniła się wnosząc sprawy o zniesławienie - mowa o dr
Zofii Sadowskiej. Tą niezwykle ciekawą i zapomnianą postacią zajęła się
Agnieszka Weseli. W planach - książka.
Sprawy sądowe Sadowskiej, które przegrała wszystkie, stały się dla badaczki źródłem refleksji nad polską współczesnością. Agnieszka Weseli przyznaje, że początkowo myślała, iż materiałów wystarczy tylko na artykuł, jednak okazało się, że jest ich mnóstwo. "'Sprawy Sadowskiej' są doskonałą ilustracją procesów przemian obyczajowych oraz zmian w sferze kultury seksualnej. Jak w soczewce skupia się w nich wiele zagadnień obyczajowych, lecz także medycznych, prawnych, a nawet dotyczących wizji polskości. Jakie to sprawy? Po pierwsze - sprawa lesbijki przed sądem, gdy próba dochodzenia praw przekształciła się w swego rodzaju społeczny sąd nad Sadowską, podczas którego wykorzystane zostały języki władzy: dyskurs prawa i powiązany z nim dyskurs nauki. Po drugie: sprawa kobieca, dążenie do równouprawnienia kobiet, w które Sadowska była osobiście zaangażowana. Po trzecie - sprawa polska: konieczność walki w obronie moralności Polaków, jaką uzasadniały swoje zainteresowanie skandalizujące gazety codzienne, ale także sprawa polskiej niepodległości, na rzecz której Sadowska działała przed 1918 rokiem. Po czwarte: sprawa narodowa, istotna zarówno dla przedstawicieli kościoła katolickiego, jak i dla eugeników. I wreszcie napięcie pomiędzy sprawą publiczną a sprawą prywatną" - tłumaczy historyczka.
Postać Sadowskiej jest ważna też dlatego, że jej sprawy to pierwszy w Polsce przypadek rozgłosu wokół lesbianizmu:
po raz pierwszy lesbijka, do tego świadoma swojej tożsamości psychoseksualnej, pojawiła się w sferze publicznej. "Szkodnik społeczny", "wróg państwa i społeczeństwa", "de Sade-Lezbowska" - to tylko fragmenty z kilkuset poświęconych jej artykułów prasowych.
Agnieszka Weseli podkreśla też, że podczas badań prowadzonych nad sprawami Zofii Sadowskiej natrafiła na inne kobiece bohaterki, które wybrały podobne życie. "Dlatego piszę tę książkę. A poza tym - wpadłam po uszy w historię z mnóstwem pytań, na które nie znajdę odpowiedzi" - reasumuje Weseli na
specjalnie z tej okazji przygotowanej stronie internetowej.
(md)
Dodano: 17. sierpnia 2011