Coś tu nie gra. Wszyscy piszą o art 3.2. Tymczasem problem nie jest tutaj. Prosze przeczytać sobie artykuły dotyczące informacji o stanie zdrowia, tajemnicy i dostępie do dokumentacji medycznej. W tych artykułach nie ma nic o osobie bliskiej. Po co zmieniać art 3.2 skoro nic to nie da?
sorry ale ucięło mi komentarz @ Drjud - To co autor napisał w ustawie a to co w rzeczywistości jest egzekwowane to spora różnica.
W sprawie pojęcia "osoba bliska" - art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Przepis ten definiuje tzw.
W sprawie pojęcia "osoba bliska" - art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Przepis ten definiuje tzw.
@ Drjud - To co autor napisał w ustawie a to co w rzeczywistości jest egzekwowane to spora różnica.
W sprawie pojęcia "osoba bliska" - art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Przepis ten definiuje tzw.
W sprawie pojęcia "osoba bliska" - art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Przepis ten definiuje tzw.
"prawdopodobnie będzie nowelizacja ustawy ..." marzy mi się news, w którym przeczytam, że w końcu zatwierdzono coś/cokolwiek co dałoby jakieś prawa osobom lgbt w tym kraju... a jak doczekam tego dnia, to będzie wielki szok, szczęka mi opadnie :)
Pisząc o systemowych regulacjach prawnych, pisze o tym, iż takich spraw są dziesiatki (!), a co z tym się wiąże: zamiast normalnie zyć musimy na każdym kroku się starać by to nasze zycie nie było wciąż i wciąż usiane trudnosciami dnia codziennego (w kontakcie z różnymi podmiotami zycia społęcznego).
To jaka jest mentalność poszczególnych ludzi, w poszczególnych grupach np., zawodowych to kwestia powiazana z prawnymi regulacjami, lecz odrębna - dla mnie. To kto ma jaką mentalność jest dla mnie drugorzadną sprawą - najważniejsza jest możliwość korzystania z równych praw: konstytucyjnie gwarantowanych. Tak, by można się było poruszać - choćby mając możliwość odwołania / ew. zaskarżania, gdy ktoś prawo łamie.
Teraz jest tak, że nie mając możliwości być formalnie rodziną wciaż się 'obijamy' o brak tej możliwości: formalizacji związków, jakąkolwiek by sprawę życiową chcieć rozwiązać dla siebie i najbliżej osoby, z którą rodzinę się tworzy.
Własnie na takich pojedynczych sprawach możemy pokazywać jak to się dzieje (a wszystkie one razem pokazują jak wiele energii, czsu, zaabsorbowania musimy wkładać by żyć godnie - starajac sie by naszej godnosci nie naruszano na codzień).
To jaka jest mentalność poszczególnych ludzi, w poszczególnych grupach np., zawodowych to kwestia powiazana z prawnymi regulacjami, lecz odrębna - dla mnie. To kto ma jaką mentalność jest dla mnie drugorzadną sprawą - najważniejsza jest możliwość korzystania z równych praw: konstytucyjnie gwarantowanych. Tak, by można się było poruszać - choćby mając możliwość odwołania / ew. zaskarżania, gdy ktoś prawo łamie.
Teraz jest tak, że nie mając możliwości być formalnie rodziną wciaż się 'obijamy' o brak tej możliwości: formalizacji związków, jakąkolwiek by sprawę życiową chcieć rozwiązać dla siebie i najbliżej osoby, z którą rodzinę się tworzy.
Własnie na takich pojedynczych sprawach możemy pokazywać jak to się dzieje (a wszystkie one razem pokazują jak wiele energii, czsu, zaabsorbowania musimy wkładać by żyć godnie - starajac sie by naszej godnosci nie naruszano na codzień).
Nie zgadzam się z kaforem, że potrzebne są systemowe rozwiązania - narzucone z góry uregulowania prawne nie zmienią mentalności lekarzy. Obecna ustawa wcale par homoseksualnych nie dyskryminuje. Wspomniany w artykule przepis mówi wyraźnie, iż osoba bliska to małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciel ustawowy, osoba pozostająca we
wspólnym pożyciu lub osobę wskazaną przez pacjenta. Podkreślam "osoba pozostająca we wspólnym pożyciu". Poza tym jest jeszcze w tej ustawie mowa o opiekunie faktycznym - osobę sprawującą, bez obowiązku ustawowego,stałą opiekę nad pacjentem, który ze względu na wiek, stan zdrowia albo stan psychiczny opieki takiej wymaga.
Nie trzeba tworzyc nowego prawa, tylko znac obecne i umiec je egzekwowac. Opiekun faktyczny tożsamy w przypadku par homoseksualnych z osobą bliską ma prawo do informacji o stanie zdrowia, także pacjenta nieprzytomnego. Jest tu co prawda luka prawna, gdyż ustawodawca nie określił na jakiej zasadzie ma się odbywac weryfikacja osoby bliskiej, gdy pacjent jest nieprzytomny.
Co do osób przytomnych nie ma absolutnie problemu, gdyż to pacjent PISEMNIE przy przyjęciu wskazuje osobę, której mają byc udzielane informacje.
W przypadku nieprzytomnych nikt poza przedstawicielem ustawowym (zwykle chodzi o rodzica osoby niepełnoletniej), lekarzem lub sądem opiekuńczym nie ma prawa decydowac o leczeniu.
Absolutną bzdurą jest mówienie przy tej okazji o "odwiedzinach w szpitalu", gdyż pacjenta ma prawo odwiedzic każdy, kogo pacjent ma ochotę wiedziec.
PS. Ta ustawa jest do poprawki, nawet w tym samy paragrafie, artykule i ustępie. Ktoś wcisnął tam na siłę krewnych i powinowatych do drugiego stopnia W LINII PROSTEJ. Wyszło z tego tyle, że brat lub siostra nie ma prawa do informacji (linia boczna), a teśc, szwagier, bratowa tak. Radosna tworczośc ustawodawców :)
wspólnym pożyciu lub osobę wskazaną przez pacjenta. Podkreślam "osoba pozostająca we wspólnym pożyciu". Poza tym jest jeszcze w tej ustawie mowa o opiekunie faktycznym - osobę sprawującą, bez obowiązku ustawowego,stałą opiekę nad pacjentem, który ze względu na wiek, stan zdrowia albo stan psychiczny opieki takiej wymaga.
Nie trzeba tworzyc nowego prawa, tylko znac obecne i umiec je egzekwowac. Opiekun faktyczny tożsamy w przypadku par homoseksualnych z osobą bliską ma prawo do informacji o stanie zdrowia, także pacjenta nieprzytomnego. Jest tu co prawda luka prawna, gdyż ustawodawca nie określił na jakiej zasadzie ma się odbywac weryfikacja osoby bliskiej, gdy pacjent jest nieprzytomny.
Co do osób przytomnych nie ma absolutnie problemu, gdyż to pacjent PISEMNIE przy przyjęciu wskazuje osobę, której mają byc udzielane informacje.
W przypadku nieprzytomnych nikt poza przedstawicielem ustawowym (zwykle chodzi o rodzica osoby niepełnoletniej), lekarzem lub sądem opiekuńczym nie ma prawa decydowac o leczeniu.
Absolutną bzdurą jest mówienie przy tej okazji o "odwiedzinach w szpitalu", gdyż pacjenta ma prawo odwiedzic każdy, kogo pacjent ma ochotę wiedziec.
PS. Ta ustawa jest do poprawki, nawet w tym samy paragrafie, artykule i ustępie. Ktoś wcisnął tam na siłę krewnych i powinowatych do drugiego stopnia W LINII PROSTEJ. Wyszło z tego tyle, że brat lub siostra nie ma prawa do informacji (linia boczna), a teśc, szwagier, bratowa tak. Radosna tworczośc ustawodawców :)
lepsze takie "kroczki" niż żadne, jak na polskie realia to wydaje mi się że takimi "kroczkami" więcej osiągniemy niż kopniakiem i z przytupem.
Zauważyłem, że PO przed wyborami chciałaby zdobyć trochę głosów w naszym środowisku podejmując bardzo ważną dla osób LGBT ustawę dzięki której będzie możliwe odwiedzanie swoich partnerów/partnerek w szpitalach. To nieładna gra na ludzkich uczuciach. Mam do tego takie zastrzeżenie, że to taka przykrywka kampanijna do reszty naszych ważnych postulatów, które powinny być zawarte w ustawie o związkach partnerskich, (którą platforma powinna właśnie uchwalić, a której na pewno nie uchwali), Więc przepchanie tylko jednej ważnej dla nas sprawy to czysta gra polityczna. Partia prawicowa która próbuje wpleść do swojego "programu" wyborczego i w ogóle do swoich partyjnych celów poglądy czysto lewicowe to nie może wyjść. Taka mieszanka jest toksyczna i spowoduje spory bałagan.
Nic się nie 'rozmyje'. Takich spraw są dziesiątki!! dlatego potrzebne są ststemowe rozwiazania prawne dla par osób tej samej płci w Polsce!
Tymczasem - ustawy jak nie było, tak wciąż nie ma, a ludzie umierają w szpitalach w samotności - bez najbliższych swemu sercu osób z rodziny! i nie można podejmować decyzji o ich życiu i zdrowiu (gdy trafili do placówki zdrowia nieprzytomnie) bo formalnie 'nie są rodziną'!
Tymczasem - ustawy jak nie było, tak wciąż nie ma, a ludzie umierają w szpitalach w samotności - bez najbliższych swemu sercu osób z rodziny! i nie można podejmować decyzji o ich życiu i zdrowiu (gdy trafili do placówki zdrowia nieprzytomnie) bo formalnie 'nie są rodziną'!
strony: 1 2







































0
0





















