multilicus:
Niewiele to zmieni. Pracownicy służby zdrowia czasem dyskryminują pacjentów ze względu na wiek i płeć, mimo że prawo gwarantuje równouprawnienie.
Problem wynika z przepisów ustawy, które nierówno traktują ludzi ze względu na orientację seksualną - i to chcemy zmienić...
Niewiele to zmieni. Pracownicy służby zdrowia czasem dyskryminują pacjentów ze względu na wiek i płeć, mimo że prawo gwarantuje równouprawnienie.
Mysle ze trzeba walczyc nie tylko o prawa pacjenta lecz trzeba by dodac rowniez walke z prawem pracy , mowa o mniejszosci pracujacej w firmach.. Jesli juz o prawie pracy to przedstawiam fragment prawa dla jadacych za praca do Dani ?
Dyskryminacja
Dyskryminacja ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, przekonania religijne lub polityczne, orientację seksualną bądź pochodzenie narodowe, społeczne lub etniczne jest zakazana prawem.
Duński parlament powołal komisję do spraw równouprawnienia, która zajmuje się przypadkami dyskryminacji ze względu na płeć. Zob. www.ligenaevn.dk. Instytut Praw Człowieka mianował komitet skarg ds. równości etnicznej. Komitet zajmuje się przypadkami dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne. Patrz: www.klagekomite.dk.
Każdy przypadek dyskryminacji może zakończyć się sprawą sądową.
Członkowie związku zawodowego, którzy są dyskryminowani w miejscu pracy lub podczas starania się o pracę, mogą zwrócić się o pomoc do związku zawodowego.
Dyskryminacja
Dyskryminacja ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, przekonania religijne lub polityczne, orientację seksualną bądź pochodzenie narodowe, społeczne lub etniczne jest zakazana prawem.
Duński parlament powołal komisję do spraw równouprawnienia, która zajmuje się przypadkami dyskryminacji ze względu na płeć. Zob. www.ligenaevn.dk. Instytut Praw Człowieka mianował komitet skarg ds. równości etnicznej. Komitet zajmuje się przypadkami dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne. Patrz: www.klagekomite.dk.
Każdy przypadek dyskryminacji może zakończyć się sprawą sądową.
Członkowie związku zawodowego, którzy są dyskryminowani w miejscu pracy lub podczas starania się o pracę, mogą zwrócić się o pomoc do związku zawodowego.
Nie uważam, żeby problem był "sztuczny". Problem wynika z przepisów ustawy, które nierówno traktują ludzi ze względu na orientację seksualną - i to chcemy zmienić. Myślę też, że podejście, zgodnie z którym trzeba "co miesiąc odświeżać" jakieś upoważnienie, nie ma niczego wspólnego z równością/równouprawnieniem/równym traktowaniem i - co dla wielu ludzi jest chyba ważniejsze - jest, oględnie pisząc, niepraktyczne. Czemu mamy się godzić na takie podejście ustawodawcy (my załatwiamy sobie upoważnienia i je "odświeżamy", a pary różnopłciowe - nie muszą) i bronić go? Od tego krok do stwierdzenia, że inne zmiany w prawie też nie są potrzebne, bo - jak głosi obiegowa opinia - "wszystko można załatwić w obecnym stanie prawnym". Dziś na inne zmiany (w tym wprowadzenie formalizacji związków jednopłciowych) nie widać szans a na zmianę w ustawie o prawach pacjenta i RPP - owszem. Jeśli w tej ustawie uda się wprowadzić zapis, który rozszerzy znaczenie pojęcia "wspólnego pożycia" także na nieformalne związki jednopłciowe, to łatwiej będzie wprowadzić takie same zmiany w innych ustawach, które się nim posługują, np. w kodeksie karnym. Także z tej - szerszej niż prawa pacjenta perspektywy - warto zabiegać o tę zmianę.
O właśnie, właśnie - @rojza_genendel - jak próbowałem to wyjaśnic pod poprzednim artykułem na ten temat, to zostałem niejako zsekowany. Zwracałem uwagę na to samo. Poza tym nie zapominajmy, że oprócz osoby bliskiej jest jeszcze ktoś taki jak OPIEKUN FAKTYCZNY, czyli ktoś, to sprawuje nad osobą drugą opiekę mimo braku takiego ustawowego obowiązku. On też ma prawo do informacji.
Kolejny też raz podkreślę (bo niektórzy twierdzą uparcie inaczej), że gdy pacjent jest nieprzytomny rodzina/osoba bliska/małżonek/konkubent - NIKT - nie ma prawa podejmowac decyzji co do leczenia. Decyzja ta należy do lekarza i sądu opiekuńczego.
@Multilicus - od czasu wyroku Sądu Najwyższego w sprawie oświadczeń świadków Jehowy co do braku zgody na toczenie krwi, uznaje się w Polsce tzw. zgody/oświadczenia pro futuro.
Zgadzam się z rojza_genendel - sprawa bardziej dotyczy mentalności lekarzy niż uregulowań prawnych, które wcale nie są takie złe.
Kolejny też raz podkreślę (bo niektórzy twierdzą uparcie inaczej), że gdy pacjent jest nieprzytomny rodzina/osoba bliska/małżonek/konkubent - NIKT - nie ma prawa podejmowac decyzji co do leczenia. Decyzja ta należy do lekarza i sądu opiekuńczego.
@Multilicus - od czasu wyroku Sądu Najwyższego w sprawie oświadczeń świadków Jehowy co do braku zgody na toczenie krwi, uznaje się w Polsce tzw. zgody/oświadczenia pro futuro.
Zgadzam się z rojza_genendel - sprawa bardziej dotyczy mentalności lekarzy niż uregulowań prawnych, które wcale nie są takie złe.
Multilicus napisal: "Osobę bliską definiuje art. 3 ust. 1 pkt 2) ustawy z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Wymienia w tej kategorii: małżonka, krewnego lub powinowatego do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciela ustawowego, osobę pozostającą we wspólnym pożyciu lub osobę wskazaną przez pacjenta." Dla mnie sprawa jasna- jestem osoba pozosyajaca we swpolnym pozyciu, wiec mam parwo do informacji. Zawsze mozna sie powolac na te ustawe.
multilicus:
Sztucznie stworzony problem. Napisanie upoważnienia które można nosić przy sobie trwa kilka minut. Można je, dla większej wiarygodności, odświeżać nawet i co miesiąc.
Zresztą- opisany problem niewiele ma wspólnego z przepisami. Bardziej wiąże się z kulturą osobistą i poziomem etycznym pracowników służby zdrowia, a tego niestety nie da się uregulować nową ustawą.
Znów jasna sytuacja: jesteś osobą bliską, to nie potrzeba ci upoważnienia (wskazania przez pacjenta). A trudno zostać osobą wskazaną przez pacjenta, który jest nieprzytomny lub z którym nie można się porozumieć.
Sztucznie stworzony problem. Napisanie upoważnienia które można nosić przy sobie trwa kilka minut. Można je, dla większej wiarygodności, odświeżać nawet i co miesiąc.
Zresztą- opisany problem niewiele ma wspólnego z przepisami. Bardziej wiąże się z kulturą osobistą i poziomem etycznym pracowników służby zdrowia, a tego niestety nie da się uregulować nową ustawą.
Super, komentarz mi obcięło. To napiszę ciurkiem. Osobę bliską definiuje art. 3 ust. 1 pkt 2) ustawy z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Wymienia w tej kategorii: małżonka, krewnego lub powinowatego do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciela ustawowego, osobę pozostającą we wspólnym pożyciu lub osobę wskazaną przez pacjenta. Tylko te osoby są upoważnione do obecności przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych - to wynika z art. 21 tej samej ustawy (wyjątkiem jest sytuacja, gdy jest zagrożenie epidemiczne lub za nieobecnością nawet osoby bliskiej przemawiają względy bezpieczeństwa zdrowotnego pacjenta). Lekarz nie musi niczego "odmawiać" w tym zakresie - albo się jest osobą bliską, albo nie ma się prawa obecności. Kwestię udzielania informacji reguluje art. 31 ust. 6 ustawy z 05 grudnia 1996 roku o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Przepis jest bardzo jasny: "Jeżeli pacjent nie ukończył 16 lat lub jest nieprzytomny bądź niezdolny do zrozumienia znaczenia informacji, lekarz udziela informacji osobie bliskiej w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2009 r. Nr 52, poz. 417)." Znów jasna sytuacja: jesteś osobą bliską, to nie potrzeba ci upoważnienia (wskazania przez pacjenta). A trudno zostać osobą wskazaną przez pacjenta, który jest nieprzytomny lub z którym nie można się porozumieć. I jeszcze coś: zarówno Ministerstwo Zdrowia jak i Rzeczniczka Praw Pacjenta uważają, że wiążące jest to wskazanie osoby dokonane przez pacjenta po przyjęciu do szpitala. Wcześniej wystawione upoważnienia są traktowane podejrzliwie - bo pacjent mógł zmienić zdanie od czasu ich wystawienia. A pacjent nieprzytomny nie wyjaśni tego przecież. Kółko się zamyka - wszystkie osoby bliskie mają sytuację jasną (nie potrzebują upoważnienia, bo są wymienione w ustawie), a partner/partnerka ze związku jednopłciowego zostają na lodzie (nie są osobami bliskimi, a udzielone im wcześniej upoważnienie może być kwestionowane). I dlatego nowelizacja - wprowadzająca zmianę, że partnerka/partner ze związku jednopłciowego to też osoba bliska - jest potrzebna. Oczywiście - dla osiągnięcia równego traktowania - można też wprowadzić inną zmianę: wyrzucić z definicji "osoby bliskiej" wszystkie osoby poza "osobą wskazaną przez pacjenta". Wtedy rzeczywiście nikt nie będzie mieć "taryfy ulgowej", nie będzie nierównego traktowania, że dana osoba musi mieć upoważnienie, a inna - nie.
Otóż do końca jest to prawda, co wynika z następujących przepisów:
- art. 3 ust. 1 pkt 2) ustawy z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, zgodnie z którym:
"Użyte w ustawie określenia oznaczają: (...) osoba bliska
- art. 3 ust. 1 pkt 2) ustawy z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, zgodnie z którym:
"Użyte w ustawie określenia oznaczają: (...) osoba bliska
"Zgodnie z polskim prawem osoby tej samej płci, które tworzą związek, nie są tzw. osobami bliskimi. W zakresie ochrony zdrowia oznacza, że: 1) nie mają prawa do obecności przy udzielaniu świadczeń medycznych (np. przy zabiegu, badaniu itd.), 2) otrzymają informację o stanie zdrowia partnera/partnerki tylko wówczas, gdy partnerka/partner upoważnią ich do tego na piśmie."
Nie do końca jest to prawda:
1) Lekarz NIE MA PRAWA odmówić pacjentowi obecności jakiejkolwiek osoby trzeciej podczas badania (wyjątkiem jest groźba epidemii). Może to być rodzic, przyjaciel, partner, pani Frania z drugiego piętra... ktokolwiek. Jeśli lekarz odmawia, należy w pierwszym rzędzie interweniować u kierownika placówki, a następnie u rzecznika praw pacjenta. Takie działanie lekarza jest niezgodne z prawem.
2) Sprawa z upoważnieniem na piśmie jest prosta. Za każdym razem gdy idę do nowego lekarza, wypełniam blankiet który zostaje umieszczony w mojej kartotece, na którym upoważniam do udzielania informacji na ten temat wybranej przeze mnie osobie. Dodatkowo (w razie wypadku, nagłej choroby, znalezienia się w obcej placówce medycznej) noszę przy sobie podpisane przeze mnie oświadczenie, komu wolno udzielać informacji.
Nie do końca jest to prawda:
1) Lekarz NIE MA PRAWA odmówić pacjentowi obecności jakiejkolwiek osoby trzeciej podczas badania (wyjątkiem jest groźba epidemii). Może to być rodzic, przyjaciel, partner, pani Frania z drugiego piętra... ktokolwiek. Jeśli lekarz odmawia, należy w pierwszym rzędzie interweniować u kierownika placówki, a następnie u rzecznika praw pacjenta. Takie działanie lekarza jest niezgodne z prawem.
2) Sprawa z upoważnieniem na piśmie jest prosta. Za każdym razem gdy idę do nowego lekarza, wypełniam blankiet który zostaje umieszczony w mojej kartotece, na którym upoważniam do udzielania informacji na ten temat wybranej przeze mnie osobie. Dodatkowo (w razie wypadku, nagłej choroby, znalezienia się w obcej placówce medycznej) noszę przy sobie podpisane przeze mnie oświadczenie, komu wolno udzielać informacji.

























0
0























