gajus:
Nie interesuje mnie konformizm w polityce. Ani pływanie z prądem w brudnej rzece. "Lewica" w Polsce zamiast żądać zmian, 20 lat wpasowywała się w ciepłe bambosze społecznej i medialnej akceptacji, politycznej poprawności, nie miała odwagi na nic co mogło prowadzić do zadarcia z kościołem katolickim. Z takim zachowawczym podejściem SLD bliżej do partii konserwatywnej niż lewicowej.
Zauważ, że każda partia polityczna to robi, żeby utrzymać się przy władzy..bo w końcu to jest jej głównym założeniem. Nie do końca rozumiem Twój tok rozumowania. Jeśli SLD zadarłby z Kościołem to nie osiągnąłby zupełnie niczego. Partia ta oddała np. KK ogromne ilości środków pieniężnych oraz nieruchomości zabranych w okresie komunizmu, ale miała w tym swój cel. Księża zaczęli wtedy mówić na kazaniach, że UE jest dobra i zachęcali ludzi, aby opowiedzieli się za przystąpieniem do niej co owocowało otwarciem się naszego kraju na zachód oraz inne kraje członkowskie. Nie ukrywajmy, że Kościół nadal odgrywa kluczową rolę..choć powoli zaczyna się to zmieniać.
Nie interesuje mnie konformizm w polityce. Ani pływanie z prądem w brudnej rzece. "Lewica" w Polsce zamiast żądać zmian, 20 lat wpasowywała się w ciepłe bambosze społecznej i medialnej akceptacji, politycznej poprawności, nie miała odwagi na nic co mogło prowadzić do zadarcia z kościołem katolickim. Z takim zachowawczym podejściem SLD bliżej do partii konserwatywnej niż lewicowej.
Zauważ, że każda partia polityczna to robi, żeby utrzymać się przy władzy..bo w końcu to jest jej głównym założeniem. Nie do końca rozumiem Twój tok rozumowania. Jeśli SLD zadarłby z Kościołem to nie osiągnąłby zupełnie niczego. Partia ta oddała np. KK ogromne ilości środków pieniężnych oraz nieruchomości zabranych w okresie komunizmu, ale miała w tym swój cel. Księża zaczęli wtedy mówić na kazaniach, że UE jest dobra i zachęcali ludzi, aby opowiedzieli się za przystąpieniem do niej co owocowało otwarciem się naszego kraju na zachód oraz inne kraje członkowskie. Nie ukrywajmy, że Kościół nadal odgrywa kluczową rolę..choć powoli zaczyna się to zmieniać.
PO drży przed reakcją kościoła i odwrócenia swojego elektoratu w kierunku PiSu. Być może działącze Platformy zaangażują się tutaj jednostkowo. SLD nie od dziś, jest niespójne ideowo, jednak pod nowym kierownictwem, jakie by ono nie było, jest w stanie, a nawet powinno zwrócić na siebie uwagę poprzez pewnego rodzaju radykalniejsze kroki, niż do tej pory.
Przyjęcie tej ustawy nie będzie triumfem społeczności LGBT, a bardziej krokiem do przodu na arenie międzynarodowej i ujawnieniem dość znaczącego społeczeństwa związanego z poglądami lewicowymi.
Przyjęcie tej ustawy nie będzie triumfem społeczności LGBT, a bardziej krokiem do przodu na arenie międzynarodowej i ujawnieniem dość znaczącego społeczeństwa związanego z poglądami lewicowymi.
W kwestii związków partnerskich Platforma odwróciła magiczną formułę Wałęsy - nie jest ani "za", ani "przeciw".
Przed wyborami Tusk stwierdził, że należy się zastanowić nad związkami partnerskimi - taka deklaracja do niczego nie zobowiązuje, ale może premier będzie konsekwentny w kokietowaniu lewicowych polityków i wyborców.
SLD dokonało przewartościowania po porażce rządków Millera i Belki i to trwało kilka lat. Teraz widzimy rezultaty, ale sam Miller przyznał niedawno, że w Polsce lewicowy elektorat jest w dużej mierze konserwatywny w sprawach moralności publicznej. I nic dziwnego, bo forsowanie alternatyw wobec konserwatywnej opcji motywowanej religijnie to nie lewicowość, ale liberalizm. SLD zmienia się po szoku, jakiego doznali. Partia, która rządziła Polską prawie nieprzerwanie przez 60 lat (jedynym dłuższym antraktem była kadencja Buzka) teraz walczy o byt.
Politycy formułują idee na zamówienie opinii publicznej, a polska opinia publiczna przez długi czas była solidarnościowa - socjalizująca, ale katolicka.
Przed wyborami Tusk stwierdził, że należy się zastanowić nad związkami partnerskimi - taka deklaracja do niczego nie zobowiązuje, ale może premier będzie konsekwentny w kokietowaniu lewicowych polityków i wyborców.
SLD dokonało przewartościowania po porażce rządków Millera i Belki i to trwało kilka lat. Teraz widzimy rezultaty, ale sam Miller przyznał niedawno, że w Polsce lewicowy elektorat jest w dużej mierze konserwatywny w sprawach moralności publicznej. I nic dziwnego, bo forsowanie alternatyw wobec konserwatywnej opcji motywowanej religijnie to nie lewicowość, ale liberalizm. SLD zmienia się po szoku, jakiego doznali. Partia, która rządziła Polską prawie nieprzerwanie przez 60 lat (jedynym dłuższym antraktem była kadencja Buzka) teraz walczy o byt.
Politycy formułują idee na zamówienie opinii publicznej, a polska opinia publiczna przez długi czas była solidarnościowa - socjalizująca, ale katolicka.
sowello:
Nie interesuje mnie konformizm w polityce. Ani pływanie z prądem w brudnej rzece. "Lewica" w Polsce zamiast żądać zmian, 20 lat wpasowywała się w ciepłe bambosze społecznej i medialnej akceptacji, politycznej poprawności, nie miała odwagi na nic co mogło prowadzić do zadarcia z kościołem katolickim. Z takim zachowawczym podejściem SLD bliżej do partii konserwatywnej niż lewicowej.
Naprawdę uważasz, że społeczeństwo w Polsce w okresie rządów SLD było gotowe na poruszanie takich tematów? Spotkałoby się to raczej z wrogością co do tej partii. Nasza sytuacja polityczna nie jest na tyle ustabilizowana co w USA czy Holandii. Myślmy realistycznie.
Nie interesuje mnie konformizm w polityce. Ani pływanie z prądem w brudnej rzece. "Lewica" w Polsce zamiast żądać zmian, 20 lat wpasowywała się w ciepłe bambosze społecznej i medialnej akceptacji, politycznej poprawności, nie miała odwagi na nic co mogło prowadzić do zadarcia z kościołem katolickim. Z takim zachowawczym podejściem SLD bliżej do partii konserwatywnej niż lewicowej.
Miałem okazję Pana Millera poznać osobiście tego roku i powiem, że jest to na prawdę człowiek konkretny i robi niesamowite wrażenie. Mam nadzieję, że z takimi ludźmi jak on, czy cały RPP zmienią nasz kraj na lepsze, przynajmniej w jakimś najmniejszym stopniu.
gajus:
Naprawdę uważasz, że społeczeństwo w Polsce w okresie rządów SLD było gotowe na poruszanie takich tematów? Spotkałoby się to raczej z wrogością co do tej partii. Nasza sytuacja polityczna nie jest na tyle ustabilizowana co w USA czy Holandii. Myślmy realistycznie.
Hmm, 20 lat ciągłej obecności w polityce, kilka własnych rządów, w tym takie z komfortową sytuacją ( nie tylko większość w Sejmie i Senacie ale i "własny" Prezydent ) i PALCEM W BUCIE NIE KIWNĘLI w sprawie związków partnerskich. Przyszedł Palikot, zjadł im połowę elektoratu i nagle się obudzili do roboty. Lepiej późno niż wcale ;-/
Naprawdę uważasz, że społeczeństwo w Polsce w okresie rządów SLD było gotowe na poruszanie takich tematów? Spotkałoby się to raczej z wrogością co do tej partii. Nasza sytuacja polityczna nie jest na tyle ustabilizowana co w USA czy Holandii. Myślmy realistycznie.
nie lubię Millera! Po pierwsze mam wrażenie, że skoro wrócił do SLD "stary" przywódca- pomijam fakt, że jeszcze z czasów komunistycznych, to wiele się nie zmieni w tej partii. Szczerze mówiąc o wiele bardziej podobało mi się, jak szefem SLD byli młodzi ludzie. Zarówno Olejniczak, jak i Napieralski wzbudzali we mnie większe zaufanie i wydawali mi się bardziej postępowi.
Do boju Panowie i Panie, a Donald Tusk niech już nie marudzi, tylko wywiesi tęczową flagę razem z barwami narodowymi i unijnymi, przecież "by żyło się lepiej wszystkim" :-)
Hmm, 20 lat ciągłej obecności w polityce, kilka własnych rządów, w tym takie z komfortową sytuacją ( nie tylko większość w Sejmie i Senacie ale i "własny" Prezydent ) i PALCEM W BUCIE NIE KIWNĘLI w sprawie związków partnerskich. Przyszedł Palikot, zjadł im połowę elektoratu i nagle się obudzili do roboty. Lepiej późno niż wcale ;-/
strony: 1 2










































0
0






















