"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" jak mówi ludowe porzekadło. Użyłem takiego, a nie innego sformułowania, bo ta większość społeczeństwa ma to gdzieś, czy ustawa o związkach partnerskich wejdzie w życie czy nie. A było by lepiej, gdyby z ich strony płynęło by jakiekolwiek poparcie. Lub chociaż nastawienie neutralnie tych nastawionych negatywnie. Ale w co ja wierzę...
Przy dzisiejszym postępie nauki, do rozmnażania nie są już konieczni partnerzy heteroseksualni :] Ale to już jest temat do całkiem innej debaty.
Przy dzisiejszym postępie nauki, do rozmnażania nie są już konieczni partnerzy heteroseksualni :] Ale to już jest temat do całkiem innej debaty.
xyz123:
Tak mnie się przyczepiło do Twojego ,,jest niestety heteroseksualne'' - Hm... tak bezinwazyjnie pragnę zaznaczyć-że inaczej trudno byłoby z rozmnażaniem :) Kto wie czy i nie ominięto by wtedy Ciebie czy mnie. Pozdrawiam.
Jeśli pary hetero nie chcą zawierać małżeństwa, a chcą zawrzeć związek partnerski, to według mnie ich wybór. Niech robią jak chcą i ja ten wybór szanuje. Ogólnie to po prostu się cieszę, że jest większa rzesza ludzi, którym zależy na związkach. Im więcej tym lepiej. Ponadto, ciekawe jest to zdanie o tym, że: "debata medialna na temat związków partnerskich ogranicza się tylko do par homoseksualnych".
W sumie jeśli do społeczeństwa (które w większości jest niestety heteroseksualne i w dużym stopniu homofobiczna) dotrze, że na związkach partnerskich zależy nie tylko nam, ale również heterykom, to zmieni się nieco ogólne patrzenie na związki partnerskie. Że to nie jest jedynie nasza "fanaberia" i kolejne "nie wiadomo co", tylko prawne uregulowane sytuacji ludzi, niezależnie od tego, czy są w związkach różno- czy jednopłciowych.
W sumie jeśli do społeczeństwa (które w większości jest niestety heteroseksualne i w dużym stopniu homofobiczna) dotrze, że na związkach partnerskich zależy nie tylko nam, ale również heterykom, to zmieni się nieco ogólne patrzenie na związki partnerskie. Że to nie jest jedynie nasza "fanaberia" i kolejne "nie wiadomo co", tylko prawne uregulowane sytuacji ludzi, niezależnie od tego, czy są w związkach różno- czy jednopłciowych.
Tak mnie się przyczepiło do Twojego ,,jest niestety heteroseksualne'' - Hm... tak bezinwazyjnie pragnę zaznaczyć-że inaczej trudno byłoby z rozmnażaniem :) Kto wie czy i nie ominięto by wtedy Ciebie czy mnie. Pozdrawiam.
Jeśli pary hetero nie chcą zawierać małżeństwa, a chcą zawrzeć związek partnerski, to według mnie ich wybór. Niech robią jak chcą i ja ten wybór szanuje. Ogólnie to po prostu się cieszę, że jest większa rzesza ludzi, którym zależy na związkach. Im więcej tym lepiej. Ponadto, ciekawe jest to zdanie o tym, że: "debata medialna na temat związków partnerskich ogranicza się tylko do par homoseksualnych".
W sumie jeśli do społeczeństwa (które w większości jest niestety heteroseksualne i w dużym stopniu homofobiczna) dotrze, że na związkach partnerskich zależy nie tylko nam, ale również heterykom, to zmieni się nieco ogólne patrzenie na związki partnerskie. Że to nie jest jedynie nasza "fanaberia" i kolejne "nie wiadomo co", tylko prawne uregulowane sytuacji ludzi, niezależnie od tego, czy są w związkach różno- czy jednopłciowych.
W sumie jeśli do społeczeństwa (które w większości jest niestety heteroseksualne i w dużym stopniu homofobiczna) dotrze, że na związkach partnerskich zależy nie tylko nam, ale również heterykom, to zmieni się nieco ogólne patrzenie na związki partnerskie. Że to nie jest jedynie nasza "fanaberia" i kolejne "nie wiadomo co", tylko prawne uregulowane sytuacji ludzi, niezależnie od tego, czy są w związkach różno- czy jednopłciowych.
Ja popieram rozwiązania ustanawiające dla nas instytucję de facto identyczną jak małżeństwo, nazywaną związkiem partnerskim (ale w sumie jest mi to ganz egal, może się to nazywać dowolnie) w celu uniknięcia zgrzytów i przepychanek na poziomie semantyki. Tyle :)
Związek partnerski dla par hetero będzie moim zdaniem uczciwym rozwiązaniem, jeśli liczba przywilejów uzyskiwanych po jego zawarciu będzie proporcjonalna do obowiązków przez niego nakładanych (czyt. będzie mniejsza niż w przypadku małżeństwa). W innym wypadku będzie to zwykłe "dymanie" państwa (czyt. innych obywateli).
Osobiście jak najbardziej rozumiem pary hetero, które wolałyby wejść w związek partnerski niż małżeński. Ślub, nawet cywilny, oznacza zgodę na konkretną formę, zakres obowiązków, przywilejów i praw. Związki partnerskie mają to do siebie, że para, czyli główni zainteresowani, mają więcej do powiedzenia niż państwo. Zarówno w kwestii organizacji samej ceremonii jak i późniejszego współżycia. Niektórym może się wydawać, że są to marginalne różnice. Dla innych - kolosalne. Dlatego też każdy powinien mieć możliwość zadecydowania do jakiego stopnia chce sformalizować swój związek.
aha - obstawiam, że ktoś od PREZESA stwierdzi za jakiś czas, że ludzie z Jest Ważne są zapewne krypto gejami i lesbijkami :D:D:D śmiać się czy płakać...
Padają poważne argumenty, że ze względów konstytucyjnych wspólny projekt dla par homo- i heteroseksualnych będzie niezgodny z Ustawą Zasadniczą. Paradoksalnie więc większe szanse ma ustawa o związkach partnerskich, obejmująca tylko pary jednopłciowe.
Inna sprawa, że w żaden sposób nie mogę zrozumieć idei związku partnerskiego dla par hetero. Chcą de facto zawrzeć małżeństwo, ale sama instytucja im się nie podoba, więc niech to będzie coś podobnego, ale pod inną nazwą?...
Inna sprawa, że w żaden sposób nie mogę zrozumieć idei związku partnerskiego dla par hetero. Chcą de facto zawrzeć małżeństwo, ale sama instytucja im się nie podoba, więc niech to będzie coś podobnego, ale pod inną nazwą?...
strony: 1 2
































1
1






















