Świetny materiał na dramat. Wyszło dosyć przeciętnie. Wszelkie problemy, które powinny budzić niemałe emocje przedstawione są bardzo schematycznie i płytko. Może i takie było zamierzenie twórców filmów, ale sądzę, że skoro film łatwo się ogląda to i szybko się o nim zapomni a o to z pewnością nie chodziło... Największy plus filmu to aktorstwo. Moja ocena 5/10.
Film lekki i przyjemny dla duszy aczkolwiek postawa dziewczyny jest dla mnie troszkę naciągana. Bez żadnego ale zgodziła się na urodzenie, potem bez żadnego ale oddała dziecko mimo że je kochała. Trochę naciągane ale by dać heterykom lekcje homoadopcji nie mogli póki co zrobić skomplikowanego filmu tylko o prostej historii.
Moim zdaniem film został celowo przygotowany tak, aby nie był "ciężkostrawny" dla ludzi o odmiennym podejściu do tematyki homorodzicielstwa, homoadopcji, itd. dzięki temu stał się on popularny, budzi moim zdaniem tylko pozytywne emocje i takich dzieł potrzeba, nie musi być to dzieło sztuki, ale niech pokazuje normalność, codzienność i problemy homoseksualistów.
I w końcu to, co z tego filmu zostaje, mianowicie to, że dwóch ojców może być tak samo dobrymi rodzicami jak ojciec i matka, a także jak dwie matki. I ktoś powie - to tylko film, ale uważam, że ten obraz może być wykorzystywany jako głos w dyskusji na temat homoadopcji. Ogólnie - film na duży plus, chociaż narracja jest klasyczna, warstwa formalna tego filmu jest przezroczysta, widz nie zwraca uwagi na sposób filmowania, a na to, co kamera pokazuje i o to w nim chodzi. Nie chodzi o to, by widz skupiał się na stronie wizualnej filmu, ona pozostaje na dalszym planie, muzyka też pełni tylko funkcję tła, a nie jest kontrapunktem do warstwy wizualnej, ale jest to zabieg celowy, by stronę formalną zminimalizować, a uwagę widza skupić na opowiadanej historii i zmusić go do refleksji.
Poruszonych zostało w tym filmie kilka dość istotnych wątków, które warto przemyśleć. To, co się wybija na pierwszy plan to determinacja w realizacji swoich pragnień. Jak widać: chcieć znaczy móc. Druga kwestia - poświęcenie w imię uczucia, miłości, przyjaźni, wdzięczności. Niby z początku ma być czysty układ, ale nie da się wszystkiego przewidzieć - rodzą się emocje, uczucia, których umowa nie obejmowała. Kolejna kwestia - nie da się wszystkiego określić jednoznacznie, człowiek jest istotą zbyt skomplikowaną i złożoną, by móc się wkładać w określone szufladki. Na myśli tu mam wątek erotyczny między Emmanuelem a Finą. I tu się trochę Judith Butler kłania i badania Kinseya.
Ciekawy, ale budzi dziwne emocje... Z jednej strony poruszający, a z drugiej? Ciężko powiedzieć, nie wszystko rozum potrafi objąć... Wart obejrzenia i refleksji.
strony: 1 2










Konflikt gejowskiej pary, która pozornie wydaje się perfekcyjna. Tematem spornym w ich związku jest chęć posiadania dziecka. Pewnego dnia Emmanuel postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, ryzykując utratę Philippe'a. Jednak sprawa się komplikuje... 


























0
0



















