Berlin pod Znakiem tęczyFestyn w "Trójkącie", parada, Olimpiada...
Odległa od Warszawy o zaledwie 6 godzin jazdy pociągiem stolica Niemiec przygotowuje się intensywnie do największego święta spod znaku tęczy, czyli wielkiej parady z okazji Christopher Street Day. Uroczystość ta, w skrócie zwana CSD upamiętnia wydarzenia z roku 1969 w Nowym Jorku, kiedy to bywalcy baru o nazwie Stonewall stawili opór prześladowaniom ze strony policji. W Berlinie parada CSD organizowana jest od dwudziestu pięciu lat, W tym roku oczekuje się uczestnictwa w niej około pół miliona osób nie licząc turystów i gości chodnikowych. Oficjalne hasło brzmi "Akceptacja miast tolerancji" a uroczystości zainauguruje nadburmistrz Berlina, Klaus Wowereit. W wielokilometrowym pochodzie, który przejdzie ulicami ścisłego centrum - od Kurfürstendamm przez Potsdamer Platz i Bramę Brandenburską aż do słynnej Kolumny Zwycięstwa jechać będzie aż 58 wielkich platform. Podczas wielkiego festynu końcowego wystąpią gwiazdy takiego formatu jak Jimmy Somerville, Marla Glen i ulubienica niemieckich gejów, piosenkarka Marianne Rosenberg.
Tradycja gejowskiej społeczności w Berlinie formowała się przez długie dziesięciolecia. Z okazji tegorocznych obchodów CSD otwarta została w "Schwules Museum" (Muzeum Gejowskim) wystawa, obrazująca 120 lat tak zwanej "sceny" - czyli życia kulturowo-knajpianego. Niegdyś jego punktem centralnym była dzielnica Kreuzberg. Dzisiaj jest to tak zwany Trójkąt Bermudzki pomiędzy Nollendorfplatz i ulicami Motzstrasse/Fuggerstrasse w dzielnicy Schöneberg. Tak długa obecność gejów w tym zakątku, doprowadziła do powstania swoistej symbiotycznej wspólnoty. Z różowych pieniędzy żyją nie tylko właściciele lokali gastronomicznych, ale także sklepy, warsztaty i wynajemcy mieszkań. Mimo tego ciągle jeszcze zdarzają się zgrzyty - jak choćby ten ostatni: Zrzeszenie berlińskich właścicieli nieruchomości zażądało od pewnego lokatora usunięcie tęczowej flagi wywieszonej z balkonu jego mieszkania w Schöneberg. Doszło do procesu - i lokator wygrał. W uzasadnieniu wyroku, sędzia napisał: "Nawet jeśli założyć, że tęczowa flaga nie posiada żadnego wydźwięku kulturowo-politycznego, to wzywa do tolerancji wobec tożsamości homoseksualnej". Flaga na balkonie została. W miniony weekend w Trójkącie Bermudzkim odbył się tradycyjny festyn gejowsko-lesbijski. Według szacunków policji wzięło w nim udział około 350 tysięcy osób, a tęczowych flag powiewających z okien i balkonów nikt już nawet nie liczył. Cóż znaczyć może rozpaczliwy opór zatwardziałych homofobów wobec faktu, że tęczowymi flagami udekorowany jest berliński ratusz?
Organizatorom gejowskich mega-imprez w Berlinie to wszystko za mało. Nadburmistrz Klaus Wowereit - którego powiedzenie "Jestem gejem i to jest OK" przeszło do legendy - chciałby, by w roku 2010 zorganizowana została w Berlinie gejowska olimpiada, czyli Gay Games. Jego rzecznik prasowy Michael Donnermeyer oznajmił właśnie że "tego rodzaju wielkie wydarzenia są świetną reklamą dla miasta - czego dowodem jest popularność parady CSD ". W Gay Games udział ma wziąć 20 tysięcy sportowców z całego świata. Pierwsza gejowska Olimpiada odbyła się w 1982 roku a jej inicjatorem był dziesięcioboista Tom Waddell, który w ten sposób chciał zwrócić uwagę na jaskiniową homofobię, utrwaloną do dziś klubach sportowych. Ostatnie Gay Games odbyło się w Sydney, kolejne będzie w 2006 roku w Montrealu.
Skalę wydarzenia i jego rynkową wartość ukazuje fakt, że połowę z wpisowego, wysokości pół miliona euro pokryje berliński Totalizator, resztę zaś prywatni sponsorzy. Rywalami Berlina w walce o Gay Games są Kapstadt (Afryka Południowa) i Los Angeles (USA). Berlin - i generalnie Europa - mają jednak ogromne szanse. No i przy okazji jest nadzieja na udział w 2010 roku także gejowskich sportowców z Polski. Zabawnie jest pomyśleć, że ci przyszli atleci nic jeszcze nie wiedzą o swej przyszłej roli, ponieważ biegają za piłką w krótkich majtkach na szkolnym boisku. Za kilka lat jednak dorosną i będą nas z godnością reprezentować...
Berlin ma już teraz bardzo aktywną "scenę" sportową. W licznych klubach trenuje około 5000 osób. Dwa największe nazywają się "Seitenwechsel" - co można przetłumaczyć jako "zmiana stron" - oraz "Vorspiel" (dosłownie: "gra wstępna"). Każdy liczy po około tysiąca członków i oferuje wiele dyscyplin, od sportów wodnych, przez piłkę nożną aż do azjatyckich walk obronnych. Jeśli ktoś lubi tenis stołowy, może zapisać się do klubu "Pinkpong", jeśli zaś wioślarstwo - do "Queerschlag".
Jednak najchętniej uprawnianym "sportem" jest... taniec towarzyski. w tej dziedzinie Polska jest światową potęgą. Przynajmniej tu liczyć możemy na jeden z 27 medali.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin
Najnowsze oferty last minute
|

|

|
artykuł IS |

|
szukaj w hiacyncie |

|
witryna WWW |

|
e-mail |

|
klip audio |

|
klip video |
|

|
Edi (niezalogowany)
2005.06.11 23:46
parada milosci jest normalnym zjawiskiem dlatego nie rozumie oburzenia ze strony ludzi.przecierz jest 21wiek a to normalne w tych czasach
ramzes (niezalogowany)
2003.07.01 8:16
tu tez, ale jakos nikt tego prawa nie wyegzekwowal...
darek19 (niezalogowany)
2003.06.30 23:40
to jest akurat przez prawo zabronione! no i przegiecie to lekkie juz jest fakt.
ramzes (niezalogowany)
2003.06.29 21:54
zeby w Berlinie siedziec na murku i calowac sie z chlopakiem to nie musisz isna na gejowska ulice lub do trojkata bermudzkiego, po prostu siadasz gdziekolwiek. Chciak niektorzy przeginaja, dzic w srodku miasta na trawniczki 2 chlopakow uprawialo aktywny sex analny... takiej wolnosci to chyba nie powinno byc.
darek19 (niezalogowany)
2003.06.29 13:05
Berlin jest fantastycznym miastem i mam nadzieje, ze kiedys w Polsce bedziemy my geje tak widoczni jak geje w Berlinie! To calkiem inny swiat i nie chodzi mi o dyskoteki i darkroomy ale o to ze jak sie wchodzi na Fugastrasse to jakby sie wchodzilo do nowego, lepszego swiata;-) mozna byc soba bez obaw ze ktos cie wyzwie! Jakie to niesamowite uczucie siedziec sobie na murku, na trawie, na lawce i calowac sie ze swoim chlopakiem i nikt nie jest tym faktem oburzony, czyli calkiem inaczej niz w naszej homofobicznej rzeczywistosci....nawet tego nam dac nie chca, nienawidzac nas i gardzac nami tylko dlatego, ze jestesmy inni....wprawdzie sie nie daje, ale czasami obciaza to czlowieka bardziej niz chcialby to przyznac! W Polsce musimy walczyc o tolerancje, w Niemczech walcza juz a o akceptacje und das ist auch gut so;-) jak to by Klaus Wowereit (albo po prostu Wowi;-)) powiedzial!
ramzes:) (niezalogowany)
2003.06.28 22:42
wlasnie wrocilem z CSD...wogole nic nowego nie bylo, co rok to samo. co nie znaczy ze bylo zle, wyskakalem sie za caly rok. Ale Polacy sie cieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeenko zaprezentowali, jakis samochodzic, ni przypila ni przylatal....i wogole od czapy..
|
|
|