Nie od razu Kraków zbudowano...
Czyli gród stołeczny i królewski od tyłu oglądany
Historycy twierdzą, że najbardziej prominentnymi gejami w historii Krakowa byli królowie Przemysł II, Władysław Warneńczyk i Henryk Walezy. Ten ostatni, przyniósł zwyczaje, które pod Wawelem w pewnej formie przetrwały do dziś. Wiemy o tym z relacji ambasadora weneckiego w Paryżu, Morisoniego, który donosił, że 22-letni Henryk "wydawałby się nawet poważny, gdyby nie ubiór i ozdoby, w których się lubuje". Nadają mu one "pozory miękkości i prawie kobiecej delikatności". "Uszy ma przekłute na wzór mody damskiej. Nie zadowala się noszeniem jednego kolczyka w każdym z nich, potrzeba mu aż podwójnych wraz z wisiorkami...". Król przywiózł z sobą czeredę młodych chłopców "malujących sobie twarze bardziej od kobiet, używających perfum i strojących się w klejnoty i koronki"...
Król strasznie nudził się w Krakowie i dlatego skorzystał z okazji, żeby uciec do Francji. W dzisiejszych czasach pewnie można by go namówić do pozostania w Polsce, bowiem pozornie surowy i konserwatywny Kraków zawsze oferował sporo ukrytych atrakcji. Młode pokolenie krakowskich gejów nie pamięta już lat 80-tych (i jeszcze wcześniejszych), kiedy chodziło się do kawiarni "Jama Michalika" przy ulicy Floriańskiej. Gejowska była tylko pierwsza salka (dla palących). Wysiadywali tam chłopcy, szukający noclegu lub zarobku i niejeden obecnie głęboko utajniony, a wtedy żywo zainteresowany ich wdziękami przyszły profesor uniwersytetu, utytułowany polityk lub artysta. Piło się ostre trunki i wiodło dyskusje w kłębach tytoniowego dymu. "Jama Michalika" jest dziś sterylnym i nudnym muzeum kawiarnianym dla turystów. Branżowe towarzystwo spotkać można było także w "Literackiej" (róg Sławkowskiej i Pijarskiej, dziś bar fast-food). Gejowska była tylko prawa strona lokalu - dla palących. "Literacka" funkcjonowała w ścisłej symbiozie z Plantami, zielonym parkowym pasem, biegnącym wokół Starego Miasta. Aleją gwiazd przechadzali się znani i nieznani, ale tylko na odcinku do ulicy Mikołajskiej. Dalej już nic ciekawego dla oka nie było.
Do gejowskiej infrastruktury Krakowa w czasach komunistycznych należała jeszcze sauna na Sebastiana i nieśmiertelna pikieta w toalecie Akademii Górniczo-Hutniczej (funkcjonuje do dziś!). Przez krótki czas, krakowscy geje zaanektowali malutki lokalik przy Placu Mariackim (zaraz przy bazylice Mariackiej, z której gra się hejnał). Rychło ich stamtąd wypłoszono, by nie kalali świętości miejsca. Przede wszystkim jednak kwitło życie towarzyskie. Właściciele obszernych "kwaterunkowych" mieszkań krakowskich urządzali przyjęcia, o których mówi się do dziś. Starsze, nobliwe towarzystwo cieszyło się na kontakty z młodzieżą. Lista gości była skrupulatnie sprawdzana, a informacje o tym, "kto był u kogo" a "kogo nie było", krążyły potem tygodniami... Kraków miał swoje barwne postacie, wyróżnione przezwiskami takimi jak "Parasolka" (pan, który nawet w słoneczny dzień nie rozstawał się z swym giętym parasolem), "Mrożonka" (ajent sklepu z mrożonkami, gdzie pracowali ekspedienci "Truskawka" i "Pyza") i mnóstwo innych. Były postacie zasłużone, jak niezapomniany Adam Domański, znany dziennikarz i złoty człowiek, przez którego mieszkanko w Nowej Hucie przeciągnął korowód potrzebujących pomocy chłopaków. Adam wszystkim im pomagał, od wszystkich przyjaciół pożyczał pieniądze i wszystkich uszczęśliwiał swą dobrocią. Zginął podczas wycieczki w Tatry. W czasach gdy nikt nic nie miał, dozgonną wdzięczność i miłość można było sobie zaskarbić upominkiem w postaci importowanego kosmetyku. Dziś (podobno) poniżej wycieczki na Gran Canarię nic załatwić się nie da....
Nowe czasy zainaugurował lokal prawdziwie gejowski, klub "Sauna" przy ul. Rejtana, otwarty w pomieszczeniach starej łaźni. "Sauna" zyskała niebawem konkurencję w postaci klubu "Hades" (przy ulicy Starowiślnej, na wysokości Szerokiej). Minęły lata, "Hades" - nigdy nie remontowany - bardzo podupadł, lecz niezmordowanie żyłuje kieszenie coraz to nowych generacji młodych krakowskich i podkrakowskich gejów, żądnych tańca i towarzystwa. A przecież na początku, wszystko stało na ostrzu noża! "Sauna" i "Hades" urządziły sylwestra 1995 (?). Zwyciężył "Hades", gdzie przyszło 250 osób. Do dziś nie wiadomo czy przez przypadek - na początku zabawy do jego piwnicznych pomieszczeń wpadło nagle kilka dymnych granatów... "Sauna" rychło potem zamknęła podwoje.
Można na "Hades" narzekać i źle mu życzyć, ale przecież w tej dusznej i brudnej piwnicy narodziła się niejedna miłość która (miejmy nadzieję) przetrwała dłużej niż krótki pobyt w Krakowie króla Walezjusza. Po drodze było jeszcze kilka przelotnych gejowskich instytucji. Nie sposób nie wspomnieć o "Brackiej 13", typowym, krakowskim lokalu piwnicznym, nieprzytulnym i umeblowanym jak za czasów Kopernika drewnianymi stołami i ławami. Z zapowiedzianych przez właścicieli "programów artystycznych" nic nie wyszło. Równie efemerydyczny żywot miała dyskoteka "Zorbas" przy Błoniach. Lokal został otwarty jesienią - ale gdy przyszły mrozy, okazało się że nie ma w nim ogrzewania i przeziębiali się nie tylko stripteaserzy.
Kraków dzisiejszy dojrzewa do normalności. Jest więc porządnie wyposażona sauna "Spartakus" przy ulicy Konopnickiej, w niewielkim czerwonym (nomen omen) domku, przeprowadzona z ulicy Krupniczej, gdzie kąpią się teraz ojcowie jezuici. Jest malutki, estetyczny klubik "Wygoda" przy zaułku o tej samej nazwie. Jego właściciele hołdują filozofii elitarnej selekcji i nie wpuszczają w swe progi byle kogo - a kto jest kim i dlaczego, decydują sami. Dzięki Bogu jest jeszcze piwniczka "U Górala" (Mikołajska 14, tuż przy Małym Rynku) i otwarty w miejscu starego "Hali Gali" - "Cocteau" (Karmelicka 10). Jest więc w czym wybierać. Podobno w robocie jest dyskoteka z prawdziwego zdarzenia na krakowskim Kazimierzu, przy ulicy Gazowej! Gdy dowiem się szczegółów - napiszę zaraz do Innej Strony.
Nieśmiertelne są w Krakowie Planty. Mimo że decyzją Rady Miasta wycięte zostały krzaki (!!!) na odcinku przy Teatrze Słowackiego - ruch tam jest spory, szczególnie wieczorem. Zamożniejsi siedzą w kawiarni "Zakopianka", biedniejsi na parkowych ławkach. I tak jak przed laty - czekają na swe szczęście, na księcia z bajki, 18-letniego Warneńczyka zmartwychwstałego. Choćby na jedną noc...
A jak było i jest w waszych miastach? Napiszcie do redakcji IS!
STARY KRAKUS
Najnowsze oferty last minute
|

|
magdalenka (niezalogowany)
2003.07.11 19:27
Tak sobie czytam komentarze i przepraszam, że jako kobieta się wtrącę. Marudzicie Panowie okropnie, a czyz nie jest tak od dawien dawna że atmosfere i miejsce tworza ludzie a nie ściany, wystrój i toalety ?
Myślę, że coś takiego pamięta autor artykułu w związku z Jamą czy Literacką etc...
A propos - nie tylko prawa strona i nie tylko geje byli tam widoczni ;). My też.
Prawo aneksji potrafii zadziałac w każdych czasach, trzeba tylko wiedziec czego się chce. I konsekwentnie stwarzać dane miejsce. Dziś faktycznie wiele sie zmieniło....i może w tym problem, że rownież ludzie. Wszedzie wokoł konsumpcja.
Hm...a może jednak nie ?
Piotr (niezalogowany)
2001.05.15 0:47
Dziekuje za wsparcie. Najpierw preprowadza sie selekcje moralna, bo sie nie chce kurew, potem estetyczna (ci po 40 wynocha), potem pewnie przyjdzie czas na intelektualna (pokazac dyplom przy wejsciu). Jak sie ma takie wymagania to zaklada sie solidny, krakowski, mieszczanski salon, a nie knajpe. Acha, najwiecej pieniedzy w kanjpach nie zostawiaja ci piekni i mlodzi (bo ich najczesciej jeszcze nie maja) tylko wlasnie Ci po 40. Jeszcze raz powtarzam, knajpa bardzo mi sie podobala, ale wiecej tam nie pojde.
Na serio, prestraszylem sie, ze jak tak dalej pojdzie z tym balwochwalstwem mlodosci, to za 20 lat, kiedy wypadnie mi troche wlosow i przybedzie kilogramow, przyjdzie mi siedziec w domu.
DD (niezalogowany)
2001.05.14 19:09
WYGODA jest o.k.
I bardzo dobrze że jest jakakolwiek selekcja
Jan Saven (niezalogowany)
2001.05.14 18:16
Gratuluję Sławkowi dobrego samopoczucia i odsyłam do komentarza piętro niżej: Dyskryminacja zawsze pozostanie dyskryminacją, bez względu na upiększającą ją fasadę. W przypadku "Wygody", ta fasada to złożona z pustych sloganów ideologia o "chemii międzyludzkiej i estetyce". Właściciele "Wygody" sugerują, nie chcą mieć w lokalu pedalskich meneli, kurewek i innych szumowin. Byłem tam 2x i za każdym razem widziałem dekoracyjnie rozparte ciągle te same osoby, znane z uprawiania najstarszego zawodu świata.
Dyskryminacja, uprawiana przez "Wygodę" jest w najwyższym stopniu oburzająca. Ale - nie muszę tam chodzić i chodzić nie będę, tak długo, aż nalewający piwo chłopaczek nauczy się traktować klientów z należnym szacunkiem.
Slawek (niezalogowany)
2001.05.14 16:38
A ja w Wygodzie czuje sie wspaniale i jest to jedyne miejsce w Krakowie do ktorego bez skrepowania przychodze ze znajomymi i wiem ze i oni czuja sie tam swietnie.
Piotr (niezalogowany)
2001.05.13 22:13
Nowy lokal Wygoda ogromnie mnie rozczarowal. Wystroj ladny, ikeowski, atmosfera bardzo przyjemna, ale..... Wlasnie, niestety gorzej z tolerancja. Mam 27 lat, ale wybralem sie tam z para znajomych po 40-ce, w stosunku do ktorych nie najladniej sie zachowano, sugerujac ze w ich wieku (!!!???)powinni poszukac sobie czegos innego, poniewaz wlasciciele dbaja o poziom lokalu. Kochani wlasciciele, taka dyskryminacja nazywa sie fachowo ageism, poza tym ani sie obejrzycie,a sami bedziecie starzy i brzydcy. Warto byloby sobie to przemyslec....
kotek (niezalogowany)
2001.05.12 19:32
Lokal na Karmelickiej nareszcie ma jakiś cywilizowany wygląd. Są czyste toalety, porządne meble, świeżo pomalowane ściany, nastrój. Mam nadzieję że będzie jeszcze lepiej! Kiedy ta dyskoteka na Gazowej?!!!
kotek :-)))
krakus (niezalogowany)
2001.05.10 20:47
O ile pamiętam, to jest to jedna z toalet w Gmachu Głównym przy Alejach. A kiedy? Na pewno nie podczas przerwy semestralnej...
Pozdrawiam!!!
k. (niezalogowany)
2001.05.10 20:44
Hej
Zainteresowala mnie informacja o pikiecie na AGHu, gdzie to jest???
Ta uczelnia jest dosc duza wiec moze podacie jakies czegoly, gdzie, kiedy, jak??? Pozdro
|
|
|